przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| | |
A | A | A
Środa, 2 lutego 2011

Doradca prezydenta Jan Lityński o konsultacjach głowy państwa ws. OFE

Wywiad z Doradcą Prezydenta RP Janem Lityńskim ukazał się w dzienniku "Rzeczpospolita" 2 lutego 2011 roku.

 

Na czym mają polegać konsultacje prezydenta w sprawie OFE?


Jan Lityński: Konsultacje przeprowadza rząd, prezydent może otworzyć miejsce do spotkań i dyskusji.


Prezydent zapowiedział, że włączy się w tę debatę.


I włączy się. Gdy będzie projekt, nad którym można dyskutować. Wtedy u prezydenta odbędą się różnego rodzaju debaty z udziałem ekspertów i osób zainteresowanych. Prezydent umożliwi stworzenie dodatkowych forów dyskusyjnych.


Skąd wola prezydenta włączenia się w tę debatę?


Bo jest to ważna sprawa wzbudzająca publiczne emocje. I to w wielu przypadkach przesadne. Prezydent chce podjąć próbę załagodzenia tego konfliktu, zbliżenia stanowisk.


Między kim a kim prezydent chce zbliżenia stanowisk?


Inne opinie w tej sprawie mają przedstawiciele samych OFE, ekonomiści są w tej sprawie podzieleni. I wydaje się, że niektórym chodzi nie tyle o rzetelne zbadanie sprawy, ile o jakieś fobie. Uważam, że w trakcie konsultacji uda się te emocje przynajmniej częściowo wyciszyć.


Jak wyglądają konsultacje Leszka Balcerowicza z prezydentem?

 

Nic na ten temat nie wiem.

 

Co pan sądzi o ostatnim skrzyżowaniu szabel między Balcerowiczem a politykami rządowymi? Ministrem Jackiem Rostowskim, Janem K. Bieleckim?


Propozycja rządu w sprawie OFE oczywiście wymaga dopracowania, uzupełnienia, ale moim zdaniem jest rozsądna.

 

Czyli skłania się pan ku opinii Bieleckiego, że Balcerowicz zaprzedałby duszę diabłu, byle tylko bronić OFE?


Nie wydaje mi się, by w jakiejkolwiek sprawie Balcerowicz miał zaprzedać duszę diabłu.


Zostawmy diabła na boku, skupmy się na obronie przez Balcerowicza OFE.


Nie zgadzam się z nim. Ale nie wydaje mi się, by bronił pieniędzy OFE. Broni wolnorynkowej zasady. Uważa, że pieniądze w OFE będą lepiej zainwestowane niż te pozostawione w ZUS.


Intencje Balcerowicza mogą być takie, ale efekt jest inny, jest nim obrona pieniędzy OFE.


Nie wydaje mi się właściwe posądzanie człowieka o takich dokonaniach jak Balcerowicz, że wyrażając swoją opinię, chce bronić interesów prywatnych instytucji.


Zaskoczyło pana, że Balcerowicz wszedł w rolę twardej opozycji?


Nie, nawet jeśli się z jego zdaniem częściowo bądź w większości nie zgadzam.


Czy te konsultacje, nazwijmy je pod auspicjami prezydenta, w sprawie OFE się zaczęły?


Czekamy na ostateczny kształt projektu rządowego. Wszak nie można dyskutować z czymś, czego jeszcze nie ma.

 

Nowe rozwiązania w sprawie OFE miałyby według zapowiedzi rządu wejść od 1 kwietnia, a dzisiaj nie ma jeszcze, jak pan mówi, nawet projektu.


Jest miesiąc na konsultacje, na dyskusję. Potem rząd może wprowadzi jakieś zmiany wynikające z tej debaty. I złoży projekt do Sejmu albo nie.


1 kwietnia jest chyba nierealny? Prezydent musiałby jeszcze przed tą datą ustawę podpisać.


Jeśli jest nierealny, to ustawa może obowiązywać od 1 maja albo od 1 czerwca. Jest to sprawa rządu.


Ale wtedy prezydent będzie musiał coś z tym zrobić.


Albo podpisze, albo odeśle do Trybunału Konstytucyjnego. Lub odmówi podpisania.
Najlepsza jest pierwsza możliwość. Oznacza, że ustawa jest dobra lub przynajmniej nie zawiera błędów. Wetowanie jest ostatecznością.


Nie sądzi pan, że stosunek do ustawy o OFE będzie pierwszym poważnym testem na samodzielność prezydenta bądź współpracę z rządem?


Nie wydaje mi się, żeby to był punkt zapalny z rządem. Natomiast zauważam, że w tej sytuacji urząd prezydenta powinien pokazać też inne możliwości. Choćby tworzenia pracowniczych planów emerytalnych. Także podnoszenia wieku emerytalnego. To jest sprawa zasadnicza, wpływająca na wysokość emerytur.


Proponowałby pan rządowi na przykład podwyższenie wieku emerytalnego dla kobiet w roku wyborczym?


Nie chcę nic mówić za rząd. Ale przypominam, że w 1998 r. zabagniliśmy tę sprawę przez to, że w Sejmie zblokowali ją posłowie AWS i SLD. Ze względów, moim zdaniem, wyborczych. To był rozsądny projekt podwyższania co rok czy co dwa lata wieku emerytalnego. Bo kobiety miałyby wtedy wyższe emerytury.
Podwyższenie wieku nie może dotyczyć osób, które są w wieku przedemerytalnym, ale zwlekanie z tą sprawą oznacza, że emerytury w przyszłości będą bardzo niskie. Emeryturę wyznacza wielkość zebranych środków podzielona przez przewidywaną długość życia. A ta rośnie, czyli emerytury będą maleć.


Balcerowicz był wtedy wicepremierem i jakoś nic z tym nie zrobił…


Miał wtedy tylko jeden głos w Sejmie, to co mógł zrobić.


Co jest niezwykłego w politykach dawnej Unii Wolności?

 

Nie widzę w nich niczego niezwykłego.

 

Coś jednak w nich musi być, bo wielu doradców prezydenta wywodzi się z UW. Pan też.


Oni byli w opozycji wobec władz PRL.


W opozycji były tysiące osób.


Około 5 tysięcy.


I akurat z tych 5 tysięcy prezydent Komorowski wybrał kilku z Unii Wolności?


Trzeba spytać prezydenta.


Czyli nie widzi pan niczego niezwykłego w ludziach byłej Unii Wolności?


To tak, jak bym panią spytał, co widzi pani niezwykłego w dziennikarzach „Rz”.


Nie widzę żadnego ciągu logicznego w pana analogii.


Jak to? My się po prostu na te funkcje nadajemy.
 

Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.