przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| | |
A | A | A
Poniedziałek, 7 maja 2012

Prof. Nałęcz w Kontrwywiadzie RMF FM

Konrad Piasecki: Szampany strzelały wczoraj w Belwederze? Szampany francuskie oczywiście. Bo tylko te są prawdziwymi szampanami.

 

Tomasz Nałęcz: Każdy wybór Francuzów, rozumiem, że o to pan pyta, był dla polskiego prezydenta dobry.

 

A nie było tak, że przyjęto wybór Hollande'a z pewną taką dozą radości? Po pierwsze, że nie Sarko już, który nie był specjalnie przyjazny Polsce, a po drugie Hollande to ten, z którym spotykał się prezydent.

 

Prezydent Komorowski miał dobre stosunki z prezydentem Sarkozym. Spotykali się parę razy i znajdowali wspólny język, ale też to dzisiaj warto szczególnie przypomnieć, prezydent Komorowski był tym jedynym znaczącym polskim politykiem, który przyjął Hollande'a i odbył z nim bardzo interesującą rozmowę. Przede wszystkim na tematy europejskie.

 

I myśli pan, że dzięki temu Francuzi się na niego zdecydowali jak zobaczyli obrazek Hollande'a z Komorowskim? To tylko taki może być wybór?

 

Nie, nie, oczywiście, że to nie było we Francji wydarzenie znaczące, ale myślę, że prezydent Hollande to pamięta, kto w Polsce go przyjął.

 

I kto go nie przyjął, bo Donald Tusk go nie przyjął. Myśli pan dzisiaj, że to był błąd?

 

Nie, absolutnie nie. Przecież to jest znaczący polityk francuski, najwybitniejszy jak widać. Sądząc po zaufaniu Francuzów. Świetnie wiedział, że w jednej Europie solidarność partyjna i trudno liczyć na sympatię ze strony pobratymców partii jego rywala. Także to nie, nie. Myślę, że tu nie ma cienia jakiejś zaszłości. Natomiast jest miła zaszłość w postaci rozmowy wtedy skromnego kandydata na prezydenta z prezydentem Polski.

 

Bo też jest tak, że dla europejskiej, wszak prawicowej dzisiaj głównie rodziny politycznej, wybór socjalisty jest pewnym... kłopotem? Zamieszaniem? Zdziwieniem?

 

Ale tak jest. Europa zmaga się z kryzysem. To jest kryzys Europy, w której rządzą przeważnie prezydenci i premierzy, większości parlamentarne prawicowe, więc Europejczycy dotknięci kryzysem szukają nadziei u lewicy. Więc to jest zrozumiałe. Myślę, że to jest pierwsze z wielu następnych wydarzeń.

 

Pan, człowiek, który ma serce po lewej stronie od zawsze, rozumiem, że odnajduje w tym iskierkę nadziei dla lewicy.

 

Iskierkę zmiany. To, co mnie akurat łączy z polską prawicą, to przekonanie, że konkurencja dobrze robi. Pod warunkiem, że nie jest to wojna domowa na lewicy. Moim zdaniem trochę już te prawicowe karpie rozleniwiły się w tym europejskim stawie. Więc jak się pojawi taki lewicowy leszcz to dobrze.

 

Leszcz to chyba nie jest najlepsza ryba jeśli chodzi o porównania. Pstrąg powiedzmy.

 
Szczupak.

 

O, może szczupak. A widzi pan też w tym szansę na przewartościowanie tego układu politycznego, bo jednak duet Sarkozy-Merkel bardzo silnie trzyma Europę w ostatnich latach, a to teraz nowy układ.

 

Mówię zupełnie serio, odchodząc od tych już ichtiologicznych porównań, rzeczywiście bardziej znaczący głos lewicy w Europie ożywi dialog na każdy temat, także i walki z kryzysem. Natomiast jeśli chodzi o te układy europejskie, to nie było żadną tajemnicą, że prezydent Sarkozy był zwolennikiem rozstrzygania spraw europejskich w duecie francusko-niemieckim, więc tutaj stanowisko Hollande'a może być korzystnie wykorzystywane przez prezydenta i premiera Polski.

 

Stawiając kropkę - Hollande to szansa dla Polski na zmianę układu europejskiego.

 

Tak bym tego nie ujmował. To pewna nadzieja też dla Polski, ale tak naprawdę, jeśli chodzi o politykę polską, to nie miało zasadniczego znaczenia to, jak wybiorą Francuzi.

1, 2, 3, NASTĘPNA
Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.