przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| | |
A | A | A
Poniedziałek, 28 marca 2011

"Prezydent czuje się współautorem ustawy o OFE"

Konrad Piasecki: W starciu z celebrytami Tusk tradycyjnie błysnął dotykiem geniuszu?
 
Sławomir Nowak: Na pewno wykazał się talentem, jeśli chodzi o przekonywanie, można powiedzieć, darem przekonywania. Bez wątpienia był przekonywujący w czasie tej rozmowy.
 

Ale uwiódł pana bardziej niż Hołdys, Kukiz, Lipiński razem wzięci?

 

Myślę, że opinia publiczna dowiedziała się wiele o tym, co premier zrobił do tej pory, o jego intencjach. Musiałby pan zapytać gości pana Marcina Mellera, czy czuli się przekonani przez premiera, ja nie wiem. Ja z nimi nie rozmawiałem. Jak będę miał okazję, to zapytam.

 

Ja pytam, czy pan był bardziej uwiedziony przez artystów, czy bardziej przez Donalda Tuska?

 

Cieszę się, że do tej rozmowy doszło, bo po prostu ja wielokrotnie też publicznie mówiłem po krytyce Marcina Mellera, że chciałbym mieć okazję z nim się spotkać, żeby też pewne rzeczy mu wytłumaczyć. Cieszę się, że się udało to premierowi.

 

To może teraz prezydent zaprosi celebrytów i zacznie ich przekonywać do swoich racji?

 

Wie pan, to nie chodzi o to, żeby robić jakiś spektakl, bo celebryci to, celebryci tamto. Zwłaszcza, że akurat ci ludzie, z którymi premier rozmawiał, to nie są ludzie, którzy szczególnie zabiegają właśnie o celebryckie życie.

 

To prawda. Dlatego mówię raczej artyści niż celebryci.

 

W związku z tym, myślę też, że premier przejął się krytyką akurat tych osób, które z nami sympatyzowały. Mam nadzieję, ze sympatyzują dalej. Jest gotów przekonywać ich do swoich racji. Ja myślę, że był wiarygodny i przekonał.

 

A nie zabolało pana to, że prezydent przyczynił się do jedynej porażki czy klęski do jakiej przyznał się premier, czyli do rozrostu liczby urzędników?

 

Nie, w żaden sposób się prezydent do tego nie przyczynił.

 

Nawet premier mówił, że gdyby nie veto prezydenta czy odesłanie do Trybunału Konstytucyjnego, byłoby łatwiej.

 

Redukuje zatrudnienie w swojej kancelarii pan prezydent, bardzo konsekwentnie. Z tego co wiem, pan premier robi to również od kilku lat. Natomiast kwestia przerostu dotyczy w dużej mierze również samorządu terytorialnego. Tam są bardzo duże wzrosty. natomiast jeśli pan mówi o skierowaniu do trybunału ustawy o redukcji zatrudnienia o 10 procent, to ja przypomnę, że to nie było veto. Prezydent nie przewrócił tej ustawy. Prezydent miał opinię konstytucjonalistów o możliwej niekonstytucyjności.

 
Nie miał innego wyjścia.
 

Zadziałał automat, nie miał innego wyjścia.

 

A co z ustawą o OFE, czy prezydent też nie będzie miał innego wyjścia i odeśle ją do Trybunału?

 

Nie, tutaj z tego, co wiemy, są opinie rządowe, przez rząd przygotowane, opinie konstytucjonalistów i przez Sejm, że ustawa jest zgodna.

 
I prezydent im wierzy.
 

Trzeba będzie przede wszystkim dostać na biurko ustawę, bo dzisiaj jest ona jeszcze w parlamencie.

 

Jest w parlamencie, chociaż Senat nie wprowadzi do niej prawdopodobnie poprawek, czyli już w środę ta ustawa ma potężną szansę, żeby trafić na biurko prezydenta.

 

Jeżeli to jest ustawa w przedłużeniu rządowym i ona rzeczywiście przechodzi bez istotnych, fundamentalnych zmian, to prezydent będący od samego początku powstawania tej ustawy w procesie - bo przypomnę, że prezydent złożył list do premiera, w którym postulował kilka zmian, które zostały uwzględnione w tej propozycji rządowej - po części czuje się współautorem tego przedsięwzięcia. W związku z tym myślę, że jeżeli ta ustawa nie będzie odbiegała od przedłużenia rządowego, to będzie mogła liczyć na wsparcie prezydenta. Ale trzeba rozstrzygnąć pewne kwestie konstytucyjne. Właśnie tego vacatio legis i innych rzeczy.

 

Ale czy jest tak, że podłożenie nogi rządowi w tej sprawie w ogóle wchodzi w grę? Pan sobie to w ogóle jest w stanie wyobrazić?

 

Ja się cieszę z tego, że już od ładnych kilku miesięcy nie ma polityki podstawiania sobie nogi między instytucjami władzy w Polsce. jest dobra współpraca, dzięki temu jest efekt synergii. To bardzo widać w polityce zagranicznej. Takiego pasma sukcesów, jeżeli chodzi o aktywności Polski za granicą nie mieliśmy od wielu lat. Współpraca prezydenta, premiera i rządu w wielu obszarach naprawdę przynosi dobre skutki dla Polski.

 

To popatrzmy na efekty tej synergii. 11 kwietnia, Komorowski, Miedwiediew - razem w Katyniu. Także na miejscu katastrofy w Smoleńsku?

 

Oczywiście, muszą się tam zjawić, aby również uczcić ofiary katastrofy, zwłaszcza, że to jest dzień po rocznicy tej katastrofy. Ale bez wątpienia trzeba pamiętać - zresztą o tym prezydent tak bardzo wyraźnie mówi - że my musimy umieć oddzielać Katyń od Smoleńska. To jest wyprawa prezydenta z prezydentem Miedwiediewem do Katynia, odbywa się również w towarzystwie rodzin katyńskich. To jest jakby taka symboliczna klamra, którą zamyka się rok katyński, kiedy rok temu premier Tusk z premierem Putinem kłaniał się nad grobami katyńskimi. Jest coś wielkiego i symbolicznego w tym, że rok później jakby prezydent niejako kończy misję swojego poprzednika Lecha Kaczyńskiego, ale jest tam jednocześnie z prezydentem Rosji. To jest wielka sprawa.

 

Czy odbędzie się tam symboliczne wmurowanie kamienia węgielnego pod budowę pomnika? Bo były takie pomysły, kiedy planowano wcześniej ten wspólny przejazd.

 

Przede wszystkim trzeba pamiętać, że na razie jesteśmy dopiero w fazie otwierania konkursu międzynarodowego. Trzeba byłoby wiedzieć, jak ten pomnik miałby wyglądać, w którym miejscu będzie stał, bo to też jest pewnie kwestia lokalizacji.

 

Krótko mówiąc nie będzie tego wmurowania?

 

Nie wiem, jeszcze jest przedwcześnie, aby powiedzieć panu, jak ten program tam na miejscu dokładnie będzie wyglądał.

 

A wie pan, że to będzie pierwsze spotkanie na takim szczeblu od czasu raportu MAK?

 
Tak.
 

Prezydent powie coś prezydentowi Miedwiediewowi na temat naszych uczuć po tym, co zrobiła pani Anodina?

 

Agenda spraw polsko-rosyjskich jest jakby stała w pewnych kwestiach.

 

Ale czy pan sobie wyobraża, że przy takiej okazji temat raportu MAK zostanie poruszony czy nie?

 

Kwestie katyńskie i kwestie śledztwa smoleńskiego to są rzeczy, które w sposób naturalny się zawsze pojawiają i będą się pojawiały w rozmowach między Polakami a Rosjanami.

 

I 11 kwietnia też się pojawią?

 

Tam będzie część w rozmowach bilateralnych, więc na pewno w jakimś wymiarze to się będzie pojawiało i zapewne również ze strony rosyjskiej.

 

Bardzo dyplomatycznie - "w jakimś wymiarze". Zapytam wprost, czy prezydent powie Miedwiediewowi, że nie podobał nam się raport MAK-u? Oburzył nas, dotknął nas.

 

Wie pan, ta opinia jest absolutnie znana Rosjanom. Wystarczy otwierać i czytać polskie gazety, słuchać polskich rozgłośni radiowych i wypowiedzi polskich polityków, również prezydenta.

 

Ale czymś innym jest spotkanie prezydentów w 4 oczy, podczas którego coś takiego zostanie wyartykułowane - przyzna pan?

 

Ta opinia niezadowolenia ze sposobu publikacji, nawet nie treści, ale takiej jednowymiarowości tego raportu, jest stronie rosyjskiej bez wątpienia znana. Również jeżeli chodzi o opinię pana prezydenta.

 

Czyli nie trzeba o tym przypominać?

 

Wie pan, to na pewno będzie się pojawiało w sposób naturalny. Pan chce, żebym tutaj deklarował, składał jakiekolwiek deklaracje polityczne?

 
Tak, właśnie tego bym chciał.
 

Ja nie znam jeszcze szczegółów rozmów prezydentów w Smoleńsku, bo tam się odbędzie ta bilateralna część wizyt. Ale bez wątpienia - tak, jak panu powiedziałem - pewne kwestie są oczywiste w naszych rozmowach. To jest Katyń, to jest również śledztwo smoleńskie. Od tych rzeczy się nie da uciec.

 

To ostatnie pytanie. Czy dzień wcześniej - 10 kwietnia - prezydent zapali znicz albo złoży kwiaty pod własnym pałacem? Pod Pałacem Prezydenckim? Pod tablicą, którą wmurował?

 

Nie widzę związku. Prezydent będzie uczestniczył w państwowych obchodach, będzie na Powązkach.

 

Ja wiem, ale w tym czasie będzie na Krakowskim Przedmieściu manifestacja, będą składane kwiaty, będą składane znicze. Czy prezydent włączy się do tego ruchu społecznego?

 

Ja nie wiem, musiałby pan zapytać prezydenta. Natomiast domyśla się pan prawdopodobnie mojej oceny wyboru miejsca, co do składania zniczy, chociażby w rok po tej katastrofy i urządzania co miesiąc politycznych manifestacji pod Pałacem Prezydenckim. Uważam, że są stosowniejsze miejsca do składania wieńców, do stawiania krzyży czy palenia zniczy, jak Pałac Prezydencki.


Transkrypcja za www.rmf.fm

 

 

Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.