przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| | |
A | A | A
Piątek, 2 marca 2012

Wywiad ministra Rybickiego dla „Polska The Times”

O pracy w Kancelarii Prezydenta, nowych zadaniach, reformie emerytalnej i rządach koalicji PO-PSL z Sekretarzem Stanu w Kancelarii Prezydenta Sławomirem Rybickim rozmawiał Agaton Koziński - „Polska The Times”.

 

W połowie stycznia przeniósł się Pan z Wiejskiej na Krakowskie Przedmieście. Już się Pan odnalazł po drugiej stronie barykady?

 

Nie widzę tu żadnej barykady. (śmiech) Moją rolą w Kancelarii Prezydenta jest dbać o kontakty z parlamentem, partiami politycznymi i rządem. Jeśli więc jakiekolwiek barykady pojawią się pomiędzy tymi instytucjami a Kancelarią Prezydenta, to moją rolą będzie je demontować. Tak też swoją rolę w ładzie instytucjonalnym Polski widzi prezydent - zależy mu, by poszukiwać konstruktywnych rozwiązań i - jeśli trzeba - kompromisów.

 

Nawet jeśli nie jest Pan po drugiej stronie barykady, to na pewno zmienił tryb pracy. Przez kilkanaście lat obracał się Pan w młynie partyjno-sejmowym, a teraz urzęduje w gabinecie w Pałacu Prezydenckim. To duży przeskok? Awans?


W życiu publicznym działam od 1977 r. Najpierw w opozycji antykomunistycznej, później w Solidarności, tej legalnej i podziemnej. Po 1989 r. pracowałem na różnych szczeblach administracji. Przez ostatnie lata byłem posłem. Czy przejście do Kancelarii Prezydenta to awans? Na pewno zaszczytem jest praca u boku prezydenta.

 

Czemu akurat Pan otrzymał propozycję zajęcia tego godnego miejsca?

 

Z prezydentem znamy się od wielu lat, mamy wspólne doświadczenia, podzielam jego poglądy na wiele najważniejszych spraw, podobnie jak on widzę pozycję Polski w Europie i na świecie. Podzielam pogląd prezydenta, że Polskę trzeba modernizować, tak aby była coraz lepszym miejscem do życia. Cieszę się bardzo, że to ja zostałem przez niego wybrany do pracy w jego Kancelarii.


Pana zadaniem będzie przekonywać rząd i parlament do konieczności modernizacji. Jak się Pan tym zajmie?

 

Rozmawiając z wszystkimi partiami politycznymi. Nie widzę lepszego pomysłu.


Tylko że ciężko będzie Panu rozmawiać jako członkowi PO - innym trudno będzie potraktować Pana poważnie. Nie będzie Pan łączył, tylko dalej dzielił.


Nie zgadzam się z tym. Dostałem bardzo wiele dobrych sygnałów po moim przejściu do Pałacu Prezydenckiego, w tym również od polityków spoza PO. Jestem szeregowym członkiem Platformy i jestem z tego dumny. Przecież ja tę partię współtworzyłem, organizowałem pierwsze spotkanie trójki jej ojców założycieli: Donalda Tuska, Andrzeja Olechowskiego, Macieja Płażyńskiego. Ale też nie sądzę aby moja przynależność do PO była przeszkodą w kontaktach z innymi partiami. Zawsze udawało mi się współpracować z innymi, mam nadzieję że uda mi się tę zdolność zachować.


Prof. Tomasz Nałęcz Pana rolę w Kancelarii porównał do numeru alarmowego 112 - gdy coś się dzieje, to Pan ma gasić pożar. Już Pan interweniował?


Jeszcze nie było pożaru, nie musiałem.

 

ACTA nie była punktem zapalnym?


Owszem, w jej przypadku zabrakło właściwej komunikacji, szczególnie z młodymi ludźmi, ale nie z winy prezydenta.

 

A czy już przygotowuje się Pan do gaszenia pożarów, jakie wybuchną przy próbach wprowadzenia ustawy podnoszącej wiek emerytalny?


Pamiętajmy, że to projekt rządowy. Widać, że premier jest mocno zdeterminowany, by tę ustawę wprowadzić. Proponowane przez rząd zmiany są nieuchronne. W takim kierunku były i są reformowane systemy emerytalne w większości państw Unii Europejskiej.

 

Spór o reformę emerytalną rozegra się na trzech płaszczyznach: wewnątrz rządu, w Sejmie i na ulicy. Która z tych trzech płaszczyzn odciśnie najsilniej swe piętno na tej ustawie?


Jeśli koalicja rządowa wypracuje kompromis, a głęboko wierzę że tak się stanie - taki kompromis wspiera prezydent - to najważniejszy etap prac odbędzie się na płaszczyźnie parlamentarnej. Uważam, że uchwalenie tej ustawy bardzo wzmocni koalicję.

 

Koalicję jakich partii?

 

Głęboko wierzę, że PO i PSL. Sądzę jednak, że w Sejmie istnieje szersza większość dla zaproponowanych przez premiera rozwiązań.


Ustąpi Donald Tusk czy Waldemar Pawlak?

 

To nie jest pojedynek Tusk - Pawlak. Mam nadzieję że kompromis w tej sprawie jest realny. Koalicjanci jeszcze nie zakończyli dyskusji. Spodziewam się że ich twarde dziś stanowiska ulegną stopniowej ewolucji. Na pewno muszą wypracować sposób, który pozwoli chronić matki - jeśli nie w ustawie emerytalnej, to innych ustawach wokoło niej. Z perspektywy Kancelarii Prezydenta ważne jest, aby temu etapowi reformy emerytalnej towarzyszył cały pakiet działań poprawiających zarówno sytuację kobiet wychowujących dzieci, jak również wspierających tworzenie miejsc pracy dla osób starszych.


Prezydent zamierza zgłosić projekt jakiegoś rozwiązania? Przecież ma on prawo do inicjatywy ustawodawczej.


Propozycje ma przedstawić rząd, nikt go w tej roli nie zastąpi. Prezydent podkreślał, że ważne jest uzyskanie możliwie szerokiego kompromisu w tej sprawie.

Czy jedną z tych sił, które trzeba będzie przekonywać, nie okaże się sama Platforma? W ubiegłym tygodniu senator PO Jan Rulewski zapowiedział autorski projekt ustawy emerytalnej. To zapowiedź rokoszu w tej partii?

 

Senator Rulewski jest znany ze swej niezależności w poglądach. Zasady obowiązujące w Platformie pozwalają na to, aby parlamentarzyści tej partii przygotowywali własne propozycje legislacyjne - pod warunkiem, że są one zgodne z koncepcją rządu. Projekt senatora Rulewskiego nie do końca się z nią pokrywa, więc myślę, że będzie to tylko jeden z głosów w dyskusji wewnątrz PO.

1, 2, NASTĘPNA
Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.