przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| | |
A | A | A
Czwartek, 10 października 2013

Min. Wóycicka: Prezydent chce zmian w podatkach

Minister Irena Wóycicka

Wywiad z Sekretarz Stanu w KPRP Ireną Wóycicką ukazał się 10 października w "Rzeczpospolitej".

 
Organizujecie dziś państwo w Kancelarii Prezydenta z udziałem Bronisława Komorowskiego konferencję pod hasłem „Polityka rodzinna: wydatek czy inwestycja”. Czy jest ktoś jeszcze w Polsce kto myśli, że wspieranie rodzin to zbędny wydatek?
 
Irena Wóycicka: Rola polityki rodzinnej jest wciąż stanowczo za mało dostrzegana. Zwłaszcza gdy weźmiemy pod uwagę naszą sytuację demograficzną i skalę wyzwań. Zobacz także: Debata: „Polityka rodzinna: wydatek czy inwestycja?” "Polityka rodzinna strategicznym zadaniem dla Polski"
 
Ale chyba coś tu się zaczyna dziać.
 
Tak. Widzimy działania rządu, polityków, ekspertów. Co ciekawe, mocno włączają się w to także samorządy. Gminy postrzegają rodzinę jako inwestycję. Starają się zatrzymać lub przyciągnąć młodych ludzi. Tak samo marszałkowie województw, którzy złożyli na ręce prezydenta deklaracje, że będą traktować politykę rodzinną jako priorytet.
 
Aż dziwne, że wszyscy dopiero teraz się zorientowali.
 
To są pierwsze lata, gdy zmiany demograficzne faktycznie wpływają na rzeczywistość – brak studentów na uczelniach, zwolnienia nauczycieli, zamykanie szkół, trudna sytuacja regionów, gdzie dramatycznie ubywa ludzi. To musi docierać do ludzi i decydentów. Do tej pory nie mieliśmy takich namacalnych przykładów. Prezydentowi chodzi o to, by jak najwyżej w priorytetach państwa umieścić działania na rzecz rodzin. To jest wyzwanie fundamentalne.
 
Prezydent przygotował program „Dobry Klimat dla Rodziny z 44 rekomendacjami. Na co stawia w pierwszej kolejności?
 
Na trzy sprawy: samodzielność ekonomiczną rodzin, rozwój opieki instytucjonalnej i wprowadzenie w całej Polsce kart dużej rodziny.
 
Zacznijmy od samodzielności.
 
Kluczowe jest według nas wprowadzenie takich rozwiązań podatkowych, gdzie odliczenia należne rodzinom nie byłby iluzoryczne, ale prawdziwe. Z ekspertyzy przygotowanej dla nas wynika, że co trzecia rodzina w Polsce nie odlicza w pełni przysługujących jej ulg rodzinnych, a tam, gdzie żyje troje lub więcej dzieci takich rodzin jest blisko 70 proc.
 
Zwłaszcza rodziny wielodzietne nie korzystają więc z preferencji. Co państwo proponujecie?
 
Wprowadzenie kwoty wolnej od podatku zależnej od liczby dzieci. To zdecydowanie poprawiłoby sytuację, zwłaszcza liczniejszych lub mniej zamożnych rodzin. Z wyliczeń naszych ekspertów wynika, że kosztowałoby to budżet ok. 1,7 mld zł rocznie.
 
Czy jest możliwe wprowadzenie tego rozwiązania od 2014 r.?
 
Nie. Ale prezydent jest zdeterminowany, by wprowadzone zostało w tej kadencji Sejmu. Realny termin to 2015 r.
 
Jakie są państwa propozycje w sprawie „opieki instytucjonalnej?
 
Zależy nam, by dzieci zyskały dobrą, niedrogą i dostosowaną do ich potrzeb opiekę. I nie chodzi tu wyłącznie o przedszkola czy opiekę nad najmłodszymi dziećmi, ale także o świetlice w szkołach. Także one powinny mieć swoje standardy opieki i edukacji. Żeby to nie były przechowalnie. Polskę na to stać, rodzice tego oczekują.
 
A przedszkola?
 
Po pierwsze, jesteśmy w kontakcie z samorządami wojewódzkimi i Ministerstwem Rozwoju Regionalnego, by jak najlepiej wykorzystać pieniądze z nowej perspektywy finansowej UE na politykę rodzinną, w tym zwłaszcza na instytucje opieki nad dziećmi. Po drugie, powinny to być różnorodne formy – niekoniecznie duże publiczne czy niepubliczne przedszkola, ale także punkty czy klubiki, a dla maluchów – opiekunowie dzienni. Po trzecie, trzeba myśleć ekonomicznie, nie zawsze warto wydawać pieniądze na inwestycję w mury, które później nie wiadomo czemu będą służyć. Bo cokolwiek byśmy zrobili, to dzieci będzie mniej.
 
W życie weszła od września tzw. ustawa o przedszkolach za złotówkę. Rząd zaczął płacić gminom za opiekę nad dziećmi, ale te narzekają, że za mało, by zapewnić wszystkim dzieciom miejsce w przedszkolu. Czy Kancelaria nie powinna być tu mediatorem?
 
Jest za wcześnie, by jednoznacznie ocenić, kto w tym sporze ma rację. Pamiętajmy jednak, że w ostatnich kilku latach wzrosła liczba miejsc w przedszkolach mimo braku dofinansowania z budżetu. Teraz tych pieniędzy ma być ok. 2 mld zł rocznie. Ponadto czekamy na raport NIK w sprawie realizacji tej ustawy. Na pewno zależy nam, by przedszkoli przybywało i prezydent będzie robił wszystko, by tak było. Prawda jest też jednak taka, że mamy bardzo wysokie koszty opieki przedszkolnej. Wydajemy dużo, a kupujemy za to stosunkowo mało. Trzeba się temu przyjrzeć.
 
Samorządy nie od dziś mówią, że ich koszty dramatycznie zawyża Karta Nauczyciela. Czy nie trzeba jej zlikwidować?
 
Możliwe, że to jedna z przyczyn. Eksperci twierdzą, ze zbyt dużo inwestujemy w duże przedszkola, a zbyt mało powstaje innych, często tańszych, a lepiej dostosowanych do warunków lokalnych form edukacji przedszkolnej. Rozwiązaniem jest też powstawanie przedszkoli niepublicznych, gdzie Karta nie obowiązuje.
 
Ale wtedy to na rodziców spada ciężar finansowania opieki?
 
Nie zawsze. Wiele jest przedszkoli prywatnych, na przykład w gminie Mrozy, która wygrała konkurs pary prezydenckiej „Dobry Klimat dla Rodziny", i czesne nie jest wcale wysokie. Pamiętajmy też, że już za dwa lata przedszkola niepubliczne będą mogły wchodzić do systemu powszechnego i wtedy będą kosztować tyle, co publiczne.
 
Ogólnopolska Karta rodzin wielodzietnych jest właściwie uzgodniona z rządem. Prezydent mocno wspiera tę inicjatywę. Czy będzie obowiązywać od stycznia?
 
Mam nadzieję, że tak. To jest realna perspektywa i bardzo by nas ucieszyło, gdyby się udało.
 
Dlaczego to jest takie ważne?
 
Bo to niezwykle skutecznie narzędzie pomocy rodzinom, przy właściwie minimalnym wysiłku państwa. Rząd powinien dać impuls, ma być nią zniżka na PKP, to powinno zmobilizować gminy. Bo najważniejsze są Karty w gminach. Już teraz jest ich ok. 80, ale gmin mamy prawie 2,5 tys., więc nie jest to bardzo dużo. Dobrze, że w tworzenie kart angażują się samorządy wojewódzkie, wciągając do współpracy samorządy niższego szczebla.
 
W program zniżek dla dużych rodzin włącza się też biznes. To ważne, bo zniżki np. w placówkach medycznych czy księgarniach to pomoc nie do przecenienia. Pamiętajmy, że rodziny z trojgiem i więcej dzieci mają przeciętnie niższe dochody na osobę w rodzinie niż pozostałe. I to nie tylko efekt tego, że są mniej aktywne zawodowo, ale po prostu ich dochód dzieli się na więcej osób, a udział państwa w kompensowaniu kosztów wychowania dzieci jest niski.
 
Jest chyba gorzej niż pani mówi. Państwo nadmiernie opodatkowuje rodziny wychowujące dzieci. PIT płacimy nawet od dochodu niezbędnego do przeżycia. Tego nie spotyka się w UE.
 
Dlatego chcemy zreformować system ulg podatkowych dla rodzin. A wprowadzenie różnego rodzaju zniżek jest nie do przecenienia. Chodzi też o wymiar symboliczny. Niestety, wciąż pokutuje mit, że wielodzietny znaczy patologiczny. Karta pozwoli z nim walczyć.
 
Czy prezydent spotka się z premierem Jerzym Buzkiem w sprawie OFE?
 
Tak, takie spotkanie odbędzie się w tym tygodniu.
 
Obserwujecie państwo rosnące napięcie wokół II filaru. Co zamierza zrobić w tej sprawie prezydent?
 
Mamy obietnicę rządu, że prezydent będzie miał  niezbędny czas, czyli 21 dni, na ocenę tej ustawy, gdy trafi ona na jego biurko. Trudno w tej chwili powiedzieć, co zrobi, bo to zależy od tego, co tam się znajdzie. Na razie nie ma nawet projektu, więc trudno odnosić się do meritum. Bez względu na to, jak będzie wyglądać jego ostateczna wersja pana prezydenta interesuje przede wszystkim bezpieczeństwo ubezpieczonych, czyli by przyszli emeryci na tym nie stracili. Drugi problem to kwestia konstytucyjności tych rozwiązań.
 
Ale chyba nie jest dobrze, że wokół systemu emerytalnego trwa karczemna awantura. By działał, potrzebne jest zaufanie obywateli, bo jeśli nie wierzą w przyszłe świadczenia, uciekają od składek.
 
To prawda, że obecna sytuacja jest niedobra. Zaufanie do systemu jest niezwykle ważne. Dlatego nie jestem zwolennikiem ciągłych zmian.
 
A pani wybierze ZUS czy OFE?
 
Nie jestem członkiem II filaru, ale moja córka i mąż są nimi.
 
I co im pani doradzi?
 
Będzie czas do namysłu, gdy poznam szczegółowe rozwiązania.
 
Rozmawiał  Bartosz Marczuk.
Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.