przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| | |
A | A | A
Wtorek, 23 października 2012

Pierwsza Dama dla PAP m.in. o wsparciu dla rodzin

  |   Wywiad Pierwszej Damy dla Polskiej Agencji Prasowej Wywiad Pierwszej Damy dla Polskiej Agencji Prasowej

Małżonka Prezydenta RP Anna Komorowska w wywiadzie dla PAP mówi o wspieraniu rodzin, szczególnie wielodzietnych i zastępczych, urlopach rodzicielskich, in vitro, zaangażowaniu w profilaktykę prozdrowotną, sprawy kultury oraz roli Pierwszej Damy. 

 

Anna Komorowska opowiada o swojej aktywności dotyczącej rodziny w Polsce, seniorów, profilaktyki prozdrowotnej czy kultury.  Chwali też ostatnie propozycje rządu w sprawie wydłużenia urlopu macierzyńskiego, który - jej zdaniem - powinien stać się urlopem rodzicielskim. Zaznacza, że jako matka doskonale rozumie, iż są pary, które chcą zastosować in vitro, by mieć dzieci. Podkreśla jednak, że to indywidualna decyzja, delikatna sprawa sumienia. O roli Pierwszej Damy mówi żartobliwie: "Nie powiem, że jest to najgorsza praca w kraju". Zobacz także: Pierwsza Dama z wizytą w Korei Południowej

 

PAP: Niebawem minie półmetek prezydentury Bronisława Komorowskiego. Jaką koncepcję bycia Pierwszą Damą starała się Pani przez ten czas wypracować?

 

Anna Komorowska: Od samego początku prezydentury mojego męża aktywnie wspieram jego działania, w pewien sposób je uzupełniając lub rozszerzając. Mam też jednak liczne pola osobnej aktywności.

 

To, co wspólne dla nas, to potrzeba skupienia uwagi na sprawie rodziny w Polsce, ze szczególnym uwzględnieniem rodzin wielodzietnych i zastępczych. Staramy się promować nowoczesne rozwiązania w tym obszarze, zachęcając do pozytywnych zmian. Razem z mężem wspieramy aktywność samorządów, między innymi dla nich ogłosiliśmy konkurs „Dobry klimat dla rodziny”.

 

Wiele uwagi poświęcam promocji aktywności seniorów (patronuję działalności Uniwersytetów Trzeciego Wieku), wspieram kobiety, w tym aktywne mamy poprzez angażowanie się w inicjatywy takie, jak konkurs „Firma przyjazna mamie”.

 

Bliska jest mi tematyka zdrowia, angażuję się w liczne kampanie społeczne zwiększające świadomość w zakresie profilaktyki prozdrowotnej. Wspieram działania mające na celu wyrównywanie szans osób niepełnosprawnych (liczne patronaty: Konkurs „Człowiek bez barier”, Olimpiady Specjalne).

 

Kolejny obszar mojej działalności to sprawy kultury, w tym promocja polskiej kultury za granicą, a w Polsce wspieranie młodych talentów. Cyklicznie, w Belwederze, organizuję koncerty promujące młodych artystów.

 

PAP: Sporo miejsca sprawom kobiet i szerzej – rodziny - poświęcił w swoim ostatnim wystąpieniu na temat planów rządu premier Donald Tusk. Padła zapowiedź rocznego urlopu macierzyńskiego. Czy uważa Pani, że rzeczywiście pomoże to zwiększyć liczbę urodzeń w Polsce?

 

A.K.: Przyjmuję to z ogromną radością, bardzo podoba mi się ta propozycja przedłużenia czasu opieki nad małym dzieckiem, bo różnica między półrocznym, a rocznym dzieckiem w rozwoju emocjonalnym jest ogromna. Dla matki roczny urlop oznaczać będzie mniejszy ból serca przy rozstaniu, a przede wszystkim przyniesie to większą korzyść dla dziecka, jeśli poświęci się mu czas w większym wymiarze. Moim zdaniem roczny urlop macierzyński da możliwość połączenia ról, nie trzeba będzie stawać wobec dylematu – albo rodzina, albo kariera zawodowa. O tym mówiłam podczas niedawnego Kongresu Kobiet, że nie ma jednego wzoru i trzeba zadbać o to, by łączenie tych ról było możliwe.

 

Z drugiej strony ważne jest, aby dziecko było "dogrzane emocjonalnie", bo to w jego przyszłości, a także przyszłości całego społeczeństwa, zaprocentuje.

 

W moim przekonaniu najlepszym rozwiązaniem byłby jednak urlop rodzicielski. Nie uważam, że to mama lepiej od taty zajmie się wspólnym dzieckiem, może poza karmieniem piersią (śmiech). Wychowanie dziecka będzie oznaczać wspólne zaangażowanie obojga rodziców, wynikające z tego, jak podzielą między sobą obowiązki, bo trudno narzucić wszystkim jeden wzór.

 

PAP: A jak Pani odnosi się do zapowiadanego zwiększenia dostępności do przedszkoli dla małych dzieci?

 

A.K.: Jestem przekonana, że przedszkole to bardzo ważna instytucja w procesie wychowawczym, niwelująca różnice rozwojowe, uspołeczniająca dzieci, co jest szalenie ważne. Mamy do czynienia z mniejszą liczbą dzieci w rodzinach, życie towarzysko-rodzinne, spotkania z kuzynami, czy place zabaw, to nie wszystko. Ważne jest, aby przyszły młody człowiek umiał układać sobie relacje ze swoimi rówieśnikami, a tego uczy się właśnie w przedszkolu, gdy dziecko funkcjonuje w grupie kilka godzin dziennie.

 

Warto też przy tej okazji powiedzieć o kompetencjach wychowawczych rodziców, są świadomi, zaangażowani, refleksyjni, ale nie wszyscy i właśnie dla dzieci z takich rodzin udział w życiu przedszkolnym jest szczególnie ważny.

 

PAP: O co należałoby – w Pani ocenie – uzupełnić działania na rzecz rodziny?

 

A.K.: Kancelaria Prezydenta prowadzi szereg inicjatyw, które mają pomóc rodzinom w wychowaniu dzieci. W ramach Międzynarodowego Dnia Rodzin, w maju odznaczeni zostali rodzice. Chodziło o docenienie trudu rodzicielskiego - nie tylko rodziców biologicznych, ale i adopcyjnych, którzy z ogromnym oddaniem, poświęceniem zajmują się swoimi rodzinami, a wciąż potrafią dostrzec problemy innych. Zwracanie uwagi na takie rodziny to też jest ważna rola prezydenta.

 

Chodzi o działania na rzecz poczucia stabilności dla rodziny, budowanie dla niej dobrego klimatu. Jeżeli Polska ma problemy demograficzne, to jedną z najważniejszych spraw powinno stać się właśnie budowanie poczucia bezpieczeństwa dla rodzin, a np. niepewność na rynku pracy na pewno nie sprzyja podejmowaniu decyzji o powiększaniu rodziny.

 

PAP: Czy ostatnia głośna sprawa z Pucka, gdzie w rodzinie zastępczej doszło do śmierci dwójki dzieci, nie położy się cieniem na tej formie opieki?

 

A.K.: To jest efekt nagromadzenia bardzo wielu błędów i niefortunnych zbiegów okoliczności z tragicznym skutkiem. Podjęto szereg błędnych kroków przy podejmowaniu decyzji o oddaniu pięciorga dzieci rodzicom, których kompetencje nie były zweryfikowane. Tu jest potrzebne wsparcie, rozmowa i współodpowiedzialność pracowników socjalnych.

 

Chodzi też o dobre prawo i jego egzekwowanie, ale do tego trzeba dodać kompetentnych, wrażliwych ludzi. Ten dramat nie może przesłonić faktu, że jest szereg rodzin zastępczych, które naprawdę mogą być wzorcowe. Znam wiele takich rodzin. Niestety za mało się o nich mówi.

 

PAP: Mówi Pani o rodzicielstwie, a teraz toczy się też dyskusja o metodzie in vitro. Jaki Pani ma pogląd w tej sprawie?

 

A.K.: Uważam, że to indywidualna decyzja każdej pary, delikatna sprawa sumienia, czy - jeśli nie może mieć dzieci w sposób naturalny - to decyduje się na metodę zapłodnienia in vitro. Jako matka pięciorga dzieci wiem jak wielka jest satysfakcja i radość z rodzicielstwa i dlatego doskonale rozumiem, że są pary, które chcą tę metodę zastosować.

 

PAP: A czy metoda in vitro powinna być refundowana?

 

A.K.: Warto pamiętać, że dzisiaj nie ma żadnych ograniczeń w stosowaniu tej metody poza barierą finansową właśnie. Nie każdego na nią stać. To do polityków należy podjęcie decyzji czy Państwo będzie ją finansowało.

 

PAP: W Polsce trwa debata światopoglądowa, w której pojawiły się też nowe wątki aborcyjne: jedne zaostrzające przepisy, drugie - liberalizujące. Czy Pani myśli, że obecny kompromis powinien zostać utrzymany?

 

A.K.: W tym obszarze konieczny jest kompromis, który nie jest łatwy. W tym kontekście, martwią mnie ostatnie inicjatywy trzech ugrupowań politycznych. Traktuję je jako zapowiedź dążenia do naruszenia kruchego kompromisu. Słyszę też zapowiedzi wojny światopoglądowej, która na pewno nie będzie służyła polskim kobietom. Mam wrażenie, że obecna debata nad zmianami ustawy aborcyjnej to jest otwieranie puszki Pandory, z której nic dobrego wyniknąć nie może.

 

PAP: Czy po tych 2,5 roku prezydentury męża nie zaczęła Pani kusić aktywna polityka?

 

A.K.: Nie, uważam, że u nas w domu polityki jest bardzo dużo i to wystarczy.

 

PAP: A kolejna ewentualna kadencja Bronisława Komorowskiego, jako prezydenta i Pani, jako pierwszej damy - to miła perspektywa?

 

A.K.: Na razie nie stawiam tego w kategorii perspektywy. Oboje z mężem skupiamy się na tym, co robimy dzisiaj, bo jeszcze przeszło połowa kadencji przed nami. Swojej aktywności nie podporządkowujemy temu, czy mąż będzie kandydował po raz drugi. Na takie decyzje przyjdzie czas.

 

PAP: Jak Pani widzi kolejne dwa i pół roku swojej działalności?

 

A.K.: Chcę kontynuować większość dotychczasowych działań. Wspieram osoby, bądź organizacje, które już coś robią, wspieram ich aktywność. Nadal będę angażować się w działania wspierające mądrą, nowoczesną edukację i wychowanie, w tym w promocje czytelnictwa (podczas wizyt lokalnych, w miejscowych bibliotekach czytam książki razem z dziećmi i młodzieżą).

 

Będę kontynuować promowanie dobrych praktyk w szkołach m.in. w ramach programu społecznego „Szkoła bez przemocy”, czy wspierając projekt „Szkoła z klasą 2.0”, mający na celu upowszechnianie cyfrowych technologii w edukacji. W ramach tej inicjatywy, podczas niekonwencjonalnej inauguracji roku szkolnego w Jarocinie, zaprosiłam młodzież na wirtualny spacer po Belwederze.

 

Nadal będę wspierać te działania, o których wspomniałam na początku rozmowy. Uważam, że na to nie można szczędzić czasu ani energii. Jeśli dla kogoś motywacją do dalszej pracy jest to, że się ze mną spotka, bądź to, czy obejmę dane przedsięwzięcie patronatem, to bardzo ważna rzecz. Z tego tytułu mam naprawdę dużo obowiązków, ale jest to też ogromna satysfakcja.

 

PAP: Oprócz oficjalnych wyjazdów zagranicznych, w których towarzyszy Pani mężowi, składa Pani samodzielne wizyty. Jaki jest klucz tych wizyt?

 

A.K.: W styczniu złożyłam wizytę w Państwie Kataru, gdzie wzięłam udział w Międzynarodowym Forum Shafallah w Doha poświęconemu problemom osób niepełnosprawnych w sytuacjach kryzysowych.

 

Owocem oficjalnej grudniowej wizyty w Chinach odbytej wspólnie z mężem był czerwcowy inauguracyjny lot Warszawa – Pekin, w którym miałam zaszczyt uczestniczyć. To doskonała promocja Polski. Odwiedziłam wtedy siedzibę fundacji China Soong Ching Ling Foundation, organizacji, która zajmuje się pomocą charytatywną, ze szczególnym naciskiem na pomoc dzieciom.

 

Spotkałam się również z chińskimi studentami polonistyki na Pekińskim Uniwersytecie Języków Obcych, największym uniwersytecie językowym w Chinach. Wzięłam udział w otwarciu wystawy polskiego bursztynu w Panjiayuan.

 

W kwietniu złożyłam wizytę w Japonii. Dostałam zaproszenie od władz Kesennumy, okręgu, który został dotknięty trzęsieniem ziemi i tsunami. Dzięki wsparciu z Polski, zorganizowanemu przez Polską Akcję Humanitarną, na tym terenie zostały odbudowane dwa przedszkola. Odpowiadając na zaproszenie władz wzięłam udział w uroczystości otwarcia jednego z tych przedszkoli.

 

W Tokio spotkałam się ze studentami uniwersytetu w Josai, gdzie wygłosiłam wykład poświęcony Januszowi Korczakowi, którego idee pedagogiczne są żywe w Japonii. Było to o tyle istotne, że obchodzimy właśnie Rok Janusza Korczaka, któremu mam zaszczyt patronować. Uczestniczyłam w promocji publikacji „Listów Chopina”, które zostały przetłumaczone na język japoński. Miałam też przyjemność spotkać się z małżonką cesarza, panią Michiko.

 

We wrześniu, w Paryżu wzięłam udział w otwarciu wystawy „Toute la France est polonaise” zorganizowanej z okazji 180. rocznicy utworzenia Towarzystwa Literackiego Polskiego i Biblioteki Polskiej na wyspie św. Ludwika, placówki bardzo zasłużonej dla polskiej kultury. Złożyłam również kwiaty przy grobie Marii Skłodowskiej-Curie, jedynej kobiety, która spoczywa

w Panteonie.

 

W tym tygodniu jadę do Korei Południowej. Zostałam zaproszona na inaugurację Spotkania Trzech Polonistyk. Spotkania takie odbywają się w trójkącie Seul-Tokio-Pekin, teraz przyszła kolej na stolicę Korei. Konferencja ma na celu wymianę doświadczeń w nauczaniu języka polskiego i promocji polskiej kultury. Na uniwersytecie w Seulu będę miała okazję obejrzeć przedstawienie wyreżyserowane przez studentów polonistyki poświęcone Januszowi Korczakowi.

 

Kolejnym punktem wizyty będzie finał ogólnoazjatyckiego konkursu muzycznego im. Fryderyka Chopina „2nd Asia - Pacific International Fryderyk Chopin Piano Competition”. To doskonała okazja do promocji polskiej kultury. W Daegu odwiedzę Metropolitan Women’s Center. Spotkam się również z Pierwszą Damą Republiki Korei, panią Kim Yoon-ok oraz z członkami Towarzystwa Pro Polonia.

 

1, 2, NASTĘPNA
Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.