przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| |
A | A | A
Sobota, 13 maja 2006

Polsko - ukraiński gest pojednania


13 maja 2006 roku Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Lech Kaczyński z Małżonką i Prezydent Ukrainy Wiktor Juszczenko z Małżonką wzięli udział w uroczystościach upamiętniających polskich i ukraińskich mieszkańców – ofiar tragedii w Pawłokomie na Rzeszowszczyźnie.

Zabierając głos Prezydent RP powiedział:

Eminencjo Księże Kardynale, Panie Prezydencie, Eminencje Księża Biskupi, Szanowni Państwo, zarówno ci, którzy reprezentujecie tutaj naród ukraiński, jak i polski.
Trzeci raz w życiu przemawiam czytając. Raz było to w rocznicę Powstania Warszawskiego, raz, gdy byłem zaprzysięgany na Prezydenta Rzeczypospolitej i trzeci raz dzisiaj. Jeżeli czytam, to dlatego, że przywiązuję do tego wystąpienia najwyższą wagę.
Spotykamy się dzisiaj w Pawłokomie, aby wspólnie oddać hołd ukraińskim i polskim ofiarom sprzed lat. Stajemy w bólu i smutku, we wspólnej modlitwie i zadumie, aby pochylić głowy nad mogiłami ofiar tej tragedii. W XX wieku los niezwykle boleśnie dotknął nasze narody. Szczególnie tragiczny dla naszych wzajemnych stosunków był okres II wojny światowej i pierwszych lat powojennych. W ziemię wsiąkła krew Polaków i Ukraińców przelana w bratobójczych walkach, przelana niestety także w okrutnych mordach. W 1945 roku Pawłokoma stała się miejscem tragicznych wydarzeń. Z wioski uprowadzono grupę Polaków, zabito i pochowano w nieznanym do dziś miejscu. Kilka tygodni później polskie formacje zbrojne wymordowały większość ukraińskich mieszkańców Pawłokomy. Zbrodnię tę na dziesięciolecia skryło milczenie. Nie pozwolono, aby ofiary doczekały się krzyży i modlitwy bliskich.
Pawłokoma stała się dla Ukraińców symbolem tragedii ich narodu. Myślimy dzisiaj o tym z najgłębszym smutkiem. Przelana w tamtych latach krew jest wyrzutem sumienia dla naszych narodów. Nie można jej ważyć dla wspólnego dobra i przyjaznego rozwoju stosunków między naszymi narodami. Nadszedł już czas, aby nie ukrywać prawdy i mówić o nienaprawionych krzywdach. Dzisiejsza uroczystość z udziałem prezydentów Polski i Ukrainy, nasza zaduma nad grobami ofiar dawnej nienawiści, złączenie we wspólnej modlitwie wypowiedzianej przez naszych duchownych są świadectwem, że uznajemy te same wartości, że łączy nas przekonanie, że w żadnych okolicznościach, dla żadnej zbrodni nie ma usprawiedliwiania. Pomni złych i dobrych doświadczeń musimy dzisiaj udźwignąć ciężar polsko – ukraińskiej historii. Powinniśmy jednak pamiętać w największym stopniu o doświadczeniach dobrych, bo ich było też niemało.
Wiele jest jeszcze tragicznych miejsc, wiele mogił, często bezimiennych, po obu stronach granicy. Sprawiedliwe i godne jest, aby na każdym z tych bezimiennych, dotąd nieupamiętnionych grobów, bliscy ofiar – od kilkudziesięciu lat pozbawieni możliwości oddania im szacunku – mogli postawić krzyż i odmówić modlitwę. Musimy mówić o bolesnej, trudnej przeszłości otwarcie, krok za krokiem, wypracowując jedną, sprawiedliwą ocenę wszystkich ówczesnych, wojennych tragedii – i tych polskich, i tych ukraińskich. Wszystkie tragiczne wydarzenia w Pawłokomie, na Chełmszczyźnie, na Wołyniu, we Wschodniej Galicji, towarzyszące akcji „Wisła”, powinny znaleźć rzetelne wyjaśnienie w dialogu polityków, historyków i zwyczajnych ludzi. Mocne i trwałe pojednanie można zbudować bowiem tylko w oparciu o prawdę. Nie możemy zmienić przeszłości, ale możemy sprawić, by nie determinowała przyszłości.
Szanowni Państwo,
Nasza obecność – prezydenta Rzeczypospolitej i prezydenta Ukrainy – przed pomnikami w Pawłokomie, świadczy, że po obydwu stronach jest gotowość, gotowość do kontynuowania tego wielkiego procesu, powiedziałbym wielkiego dzieła, że ma miejsce kolejny, ważny krok na drodze pojednania między naszymi narodami. Wielką wartością dzisiejszego spotkania jest udział mieszkańców Pawłokomy w tym akcie zgody i modlitwy. Proces rozpoczęty przez wielkiego orędownika polsko – ukraińskiego pojednania Jerzego Giedroycia, znaczony jest aktami upamiętniania ofiar mordów na Wołyniu, otwarciem Cmentarza Orląt we Lwowie, słowami przebaczenia i pokoju, jakie wypowiedzieli wobec siebie biskupi obrządku rzymskokatolickiego i grekokatolickiego. Ale to, co osiągnęli Polacy i Ukraińcy, chyba najpewniej uwidoczniło się na Majdanie, na Majdanie Niezależności, gdy w pomarańczowym tłumie, wśród lasu flag ukraińskich były też flagi polskie. A nasz głos solidarności spotkał się na Majdanie z potężnych okrzykiem: Haj żywe Polszcza. Dziękujemy za ten okrzyk. Raz jeszcze powtarzam: dziękujemy i chciałbym powiedzieć, że nikt tego z naszej historii nie wykreśli. Nasze narody pokazują całemu światu, że nie ma takiego zła w historii, którego nie można przezwyciężyć. Tutaj przed krzyżami Pawłokomy, tak jak przed krzyżami Wołynia, Podola i tylu tragicznych miejsc naszej przeszłości, łączymy pamięć i nadzieję. To powinność, którą wspólnie wypełniamy, którą przekazujemy młodszym pokoleniom. Nieśmy - Polacy i Ukraińcy - to dziedzictwo w przyszłość, zawsze odnajdujmy w sobie to, co najlepsze. Umiejmy z miłosierdziem i odwagą wspólnie modlić się do Boga słowami: „odpuść nam nasze winy, jako i my odpuszczamy naszym winowajcom”. O to proszę.

Po zakończeniu uroczystości Pary Prezydenckie udały się do Łańcuta gdzie wzięły udział w śniadaniu wydanym na cześć Prezydenta Ukrainy Wiktora Juszczenki i Małżonki.

Po zakończeniu śniadania odbyła się konferencja prasowa Prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego i Prezydenta Ukrainy Wiktora Juszczenki.

Zwracając się do zebranych Prezydent RP powiedział:

Szanowny Panie Prezydencie, Szanowni Państwo,
Po pierwsze chciałem powiedzieć, że zgadzam się z tym, co w dzisiejszym dniu o naszym spotkaniu w Pawłokomie powiedział Pan Prezydent Juszczenko. To był bardzo duży krok w dobrym, jedynym rozsądnym i jedynym moralnym – wziąwszy pod uwagę, że nikt nie zmieni przeszłości – kierunku. Cieszę się, że byłem w Pawłokomie. I bardzo się cieszę, że relacje między narodami polskim i ukraińskim są na dobrej drodze. Brałem udział w modlitwie greckokatolickiej, prawosławnej i katolickiej i to rzecz powiedziałbym - wziąwszy pod uwagę dzieje naszego polskiego narodu – oczywista. I chciałbym, żeby takich rzeczy oczywistych było coraz więcej. Kończy się bardzo owocna wizyta. Myślę, że takich wizyt będzie w trakcie kadencji Pana Prezydenta, w trakcie mojej kadencji jeszcze więcej. Myślę, że nie zmarnujemy szansy, ta szansa jest. Ona prowadzi w kierunku Zachodu, w kierunku NATO i Unii Europejskiej, ale ona prowadzi na Wschód, do stabilizacji, rozwoju i demokracji. Nie będzie szczęścia tamtych narodów, ale nie będzie spokoju tutaj u nas, w Europie, która nie kończy się na Bugu tylko dużo, dużo dalej. Dziękuję, Panie Prezydencie.


Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.