przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| |
A | A | A
Piątek, 15 czerwca 2007

Odznaczenia w 25. rocznicę powstania „Solidarności Walczącej”

15 czerwca 2007 r. w Pałacu Prezydenckim Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Lech Kaczyński wręczył ordery i odznaczenia w 25. rocznicę powstania „Solidarności Walczącej”.

Za wybitne zasługi w działalności na rzecz przemian demokratycznych w Polsce, za osiągnięcia w podejmowanej z pożytkiem dla kraju pracy zawodowej i społecznej odznaczeni zostali: 







Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski:

Pani Janina Chmielowska
Pani Ewa Kubasiewicz-Houée
Pan Romuald Kukołowicz
Pan Tadeusz Świerczewski

Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski:

Pan Marek Czachor
Pan Włodzimierz Domagalski-Łabędzki
Pan Maciej Frankiewicz
Pan Michał Gabryel
Pan Jerzy Gnieciak
Pan Piotr Hlebowicz
Pan Zbigniew Jagiełło
Pani Władysława Konstantynowicz
Pani Alicja Kopeć
Pan Krzysztof Korczak
Pani Maria Koziebrodzka
Pan Jan Krusiński
Pan Romuald Lazarowicz
Pan Jacenty Lipiński
Pan Szymon Łukasiewicz
Pani Hanna Łukowska-Karniej
Pani Zofia Maciejewska
Pan Andrzej Myc
Pan Wojciech Myślecki
Pan Romuald Nowicki
Pani Ludwika Ogorzelec
Pan Dariusz Olszewski
Pan Zbigniew Oziewicz
Pan Andrzej Patyra
Pani Barbara Sarapuk
Pan Janusz Szkutnik
Pan Tadeusz Warsza
Pan Wojciech Winciorek
Pan Krzysztof Wolf
Pan Andrzej Zarach

pośmiertnie:

Sławomir Bugajski
ksiądz Adolf Chojnacki
Rafał Gan-Ganowicz
Stanisław Janusz
Aleksandra Kostruba
Stanisław Kowalski
Jan Pawłowski
Alfreda Poznańska

Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski:

Pani Anna Birecka
Pan Tadeusz Drzazgowski
Pan Lesław Frączek
Pan Mariusz Grabowski
Pan Krzysztof Gulbinowicz
Pan Szymon Jabłoński
Pani Krystyna Jagoszewska
Pan Piotr Jaworski
Pani Kinga Jerzmańska
Pan Aleksander Kalinowski
Pan Leszek Kiejno
Pan Jerzy Kocik
Pani Barbara Kowalczyk
Pani Helena Lazarowicz
Pan Cezariusz Lesisz
Pan Warcisław Martynowski
Pani Anna Morawiecka-Kowal
Pan Krzysztof Napieralski
Pan Jan Nebesio
Pani Maria Niemojewska
Pani Zofia Olichwier
Pani Małgorzata Pawłowska
Pan Jerzy Peisert
Pani Maria Peisert-Kisielewicz
Pan Włodzimierz Sarnecki
Pan Marian Stachniuk
Pan Tomasz Szostek

pośmiertnie:

Leokadia Kiejno
Jan Kołodziej
Krzysztof Ochel

Za zasługi w dokumentowaniu prawdy historycznej o dziejach Narodu Polskiego:

Złotym Krzyżem Zasługi:

Pan Alfred Znamierowski – autor książki „Zaciskanie pięści. Rzecz
o „Solidarności Walczącej”

Ponadto Prezydent RP wręczył Krzyże Komandorskie Orderu Odrodzenia Polski, nadane wcześniejszymi postanowieniami, za wybitne zasługi w działalności na rzecz przemian demokratycznych w Polsce, za osiągnięcia w pracy zawodowej i społecznej bądź dziennikarskiej:

Panu Andrzejowi Słowikowi

i pośmiertnie:

Izabelli Greczanik-Filipp

W czasie uroczystości Prezydent RP Lech Kaczyński powiedział do zebranych:

„Szanowne Panie i Panowie Ministrowie i Doradcy, Przewielebny Księże Prałacie, ale przede wszystkim Panie i Panowie z „Solidarności Walczącej”!

Jest tu dziś też czołowy działacz „Solidarności”, jej skrzydła legalistycznego w podziemiu, przywódca łódzkiej „Solidarności” – kolega Andrzej Słowik. Mijają lata, dzisiaj w wielu przypadkach musiałem nadawać krzyże pośmiertnie. Ta uroczystość, jak kilka innych w ciągu ostatnich miesięcy, odbywa się z co najmniej piętnastoletnim opóźnieniem. Piętnastoletnim lub większym, bo odznaczenia tych, którzy walczyli o Polskę w trakcie tego, co ja nazywam trzecią konspiracją, czyli po roku osiemdziesiątym, szerzej po roku siedemdziesiątym szóstym, powinny mieć miejsce wkrótce po roku dziewięćdziesiątym. Tak z różnych powodów się nie stało, muszę nadrabiać braki. Muszę robić to, co powinno być dawno uczynione. I na pewno jednym z tych zaniedbanych była organizacja „Solidarność Walcząca”. Trzynastego grudnia 1981 roku „Solidarność” była formacją jednolitą, choć jak w każdej tak olbrzymiej organizacji istniały różnice zdań. Istniały skrzydła bardziej umiarkowane i bardziej radykalne, przenosiło się to na poziom regionów. To normalne, bo dziesięć, czy dziewięć i pół miliona ludzi nie może być takich samych przekonań. Ale przyszedł trzynasty grudnia. Tragiczny dla Polski, bo jego echa słyszymy do dziś. I przyszło działać tak, jak pokoleniom naszych rodziców i dziadów, dalszych przodków, w warunkach konspiracji. Może nie takiej, jak przedtem, bo była to walka co do zasady bezkrwawa - co do zasady, bo były także ofiary śmiertelne, nie jeden zginął, ale nie były to ofiary tak masowe, jak podczas II wojny światowej, czy choćby organizacji działających podczas pierwszej wojny światowej i przed nią, podczas okresu rewolucji 1905 roku i powstania styczniowego. Ale była to jednak konspiracja. I jest rzeczą oczywistą, że w tej konspiracji różne osoby, zgodnie ze swoimi przekonaniami, temperamentem, widzeniem świata, wybierały różne drogi. Dziś spotykam się z Paniami - z tego co widzę bardzo licznymi, z czego się cieszę – i z Panami z grupy najbardziej radykalnej, ale wywodzącej się ze związku „Solidarność”. Wyście rzucili wtedy hasło niepodległości. Hasło, które - zapewniam - było także w sercach i umysłach innych odłamów, ale nie było bezpośrednio formułowane. To bezpośrednio Wasza zasługa, bo chociaż walka toczyła się na różne sposoby i na różnych frontach, to jest rzeczą bardzo dobrą, że istniała duża grupa, dobrze zakonspirowana, która to hasło niepodległości już wtedy rzucała w sposób bezpośredni. 

Za to należy się Wam wielkie podziękowanie. Wielkie podziękowanie, należy się Wam też za wytrwałość, za wieloletnią pracę w warunkach podziemia, za swoistą nieustępliwość. Czy ta nieustępliwość była wtedy najlepszą taktyką polityczną, czy nie, to oceni historia. Pewnie jeszcze nie za rok czy dwa, ale dzisiaj widzimy ją jako wartość. Widzimy ją jako wartość, która złożyła się na wszystko to, co w 1989 roku dało nam kraj, niezależnie od jego wad, jednak wolny. Bo III Rzeczpospolita była i jest po części, bo trudno mówić, że osiągnęliśmy taki stan rzeczy, który możemy nazwać IV Rzeczpospolitą, państwem jednak niezawisłym. Państwem, na które działały i działają różne wpływy, niektóre także spoza granic naszego kraju, ale podstawowe decyzje podejmowane są tutaj. Rola kartki wyborczej jest rolą rzeczywistą. Władzę sprawuje - słusznie lub nie - ale ten, który wygrał. I to jest osiągnięcie nasze sprzed wielu już lat, sprzed tak wielu, że niewiele brakuje do tego, by było to już pokolenie, a minimalnie brakuje do tego, żeby był równy okresowi Polski międzywojennej, naprawdę już bardzo niewiele, to przypadnie gdzieś za niespełna trzy lata. Jest czas na to, by nie tylko dokonywać pewnych podsumowań, ale aby iść do przodu. Podjęliśmy próbę pójścia do przodu, próbę, która spotyka się z olbrzymim oporem. Jest to droga pod górę. I to po bardzo śliskiej skale. Jedne rzeczy się udają, jak choćby udało się zmienić politykę związaną z państwowymi odznaczeniami i nadrabiać to, czego nie uczyniono wcześniej, udało się rozwiązać formację, która niewiele robiła w ramach swoich zadań, a miała różne powiązania, mówię o Wojskowych Służbach Informacyjnych, ale już lustracja załamała się o opór tych, którzy uznali, że być agentem to sprawa prywatna, i że właściwie wolno nim być obywatelowi wolnego kraju. Obywatelowi wolnego kraju, w tymże wolnym kraju, wolno. Tylko tamten kraj nie był wolnym. Tamten kraj był systemem totalitarnym, a później autorytarnym i, co bardzo mocno podkreślam szczególnie wtedy, kiedy rozmawiam z cudzoziemcami, tamten kraj był głęboko zależny od obcego mocarstwa. Hasło niepodległości wtedy było hasłem, nie tylko zrzucenia wewnętrznego pancerza, pancerza, który niewolił obywatela, niewolił w jakimś stopniu człowieka, chociaż tutaj, w polskim wydaniu totalitaryzmu stosunkowo mniej. Ale na pewno odbierał prawa obywatelskie, obierał prawo do wyrażania swoich poglądów, niewolił katolika, czy innego zaangażowanego w swoją religię człowieka. Niewolił w zakresie elementarnego prawa, w zakresie tworzenia grup i organizacji społecznych. Wszystko to podlegało przecież kierowniczej roli partii i w tamtym systemie być agentem, to nie była praca, która co najwyżej komuś się może nie podobać, bo my w Polsce w ogóle takich nie lubimy, ale to była praca przede wszystkim przeciwko własnemu społeczeństwu i przeciwko własnemu narodowi. Tych, którzy tą pracę realizowali oczywiście należy odróżniać - byli tacy, którzy donosili na koleżanki i kolegów, byli tacy, którzy pracowali za granicą, w ramach wywiadu, który był jednak, mówiąc delikatnie, wywiadem Układu Warszawskiego a nie Polskim. Bardzo to delikatnie określę. Były pojedyncze działania, które służyły naszemu krajowi, ale to były wyjątki. 

Odróżniam te rzeczy, odróżniam stopień zaangażowania, tych, którzy działali wręcz z ochotą, z zaangażowaniem w swoją donosicielską robotę, od tych, którzy robili to niechętnie, usiłowali się wykręcić. Tak, to z całą pewnością nie jest to samo. Ale to jest tak, jak przy przestępstwie, gdzie sędzia może wymierzyć karę, w Polsce jest jedna z takich standardowych granic, to jest od roku do dziesięciu lat więzienia. To wielka różnica pomiędzy karą roku – a karą dziesięciu lat więzienia. Wszyscy to Państwo przyznacie. Ale i jeden, i drugi czyn pozostaje przestępstwem tego samego typu. A więc ja zgadzam się, że te czyny przestępstwem nie są, bo prawo karne nie działa wstecz, ale należy je różnie oceniać, jedne na rok, drugie na dziesięć lat więzienia. Ale zasada jest podobna. Mówię o tym specjalnie rozmawiając z członkami z najbardziej radykalnej, wywodzącej się z „Solidarności” organizacji - z tamtymi ludźmi trzeba jakoś sobie dać radę – nie chcę mówić, że trzeba się rozprawić, bo nikt nie myśli o więzieniach, nie mówiąc o rzeczach gorszych, tylko musimy wiedzieć. Musimy wiedzieć i chyba nie ma lepszej okazji, żeby to zadeklarować, niezależnie od tych, czy innych orzeczeń, niż spotkanie właśnie z „Solidarnością Walczącą”. Korzystam z tej okazji. Korzystam z tej okazji raz jeszcze gratulując wszystkim Państwu determinacji, odwagi i umiejętności postawienia, jakby już w pierwszym kroku na to, co przecież wielu wydawało się realnym za dwieście lat. Okazało się, że było realne za lat siedemnaście. W naszej historii nie raz już tak było, ale mam nadzieję, że już więcej nie będzie, że Polska niezawisłości nie straci. Nie może stracić jej również w tych ramach, które dają nam profity, które przyspieszają nasz rozwój, które pozwalają na uczestniczenie w pewnej emocjonującej grze, ale które przy nadmiernym radykalizmie, w innym rozumieniu niektórych twórców zjednoczonej Europy, mogłoby nas tej niezawisłości pozbawić. Tego również nie chcemy. I o to również będziemy walczyli. Będziemy walczyli, właśnie jesteśmy w to zaangażowani i na pewno nie zabraknie nam determinacji. Gratuluje i jeszcze raz dziękuję.” 

..................................................................................................................................................................


Zapraszamy do oglądania zdjęć z tego wydarzenia w naszej Galerii!

Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.