przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| |
A | A | A
Czwartek, 12 kwietnia 2007

Zagrożeni są tylko agenci

12 kwietnia 2007 r. Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Lech Kaczyński spotkał się z przedstawicielami środowiska naukowego – z osobami, których podpisy znalazły się pod listami wyrażającymi poparcie dla lustracji.

W spotkaniu w Pałacu Prezydenckim uczestniczyli: prof. Wiesław Z. Antkowiak, prof. Urszula Augustyniak, prof. Jacek Banaszkiewicz, Ryszard J. Burek, dr hab. Jolanta Choińska - Mika, prof. Andrzej Chwalba, dr Marek A. Cichocki, prof. Janusz Cisek, prof. Maria Dzielska, prof. Jan Dzięgielewski, prof. Wojciech Fałkowski, dr Barbara Fedyszak – Radziejowska,  prof. Tomasz Gąsowski, prof. Grzegorz Gładyszewski, dr hab. Barbara Grochulska, dr hab. Józefa Hrynkiewicz, prof. Wojciech Kunicki, prof. Ryszard Legutko, dr hab. Mieczysław Mejor, prof. Stanisław Mikołajczak, prof. Jan Prokop, dr hab. Jolanta Sikorska – Kulesza, prof. Andrzej Stelmachowski, prof. Lucjan Suchanek, prof. Bogdan Szlachta, dr hab. Maciej Urbanowski, dr hab. Andrzej Waśko, dr Anna Waśko, dr Józef Wieczorek, prof. Paweł Wieczorkiewicz, dr Jerzy Wocial, prof. Stefan Zawadzki.

Rozpoczynając spotkanie, Prezydent RP zwrócił się do zaproszonych:

„Szanowni Państwo, Panie i Panowie Profesorowie, Doktorzy,

Chciałem przede wszystkim wyrazić swoją wdzięczność za przyjęcie zaproszenia – to po pierwsze, ale za coś jeszcze znacznie więcej: za śmiałość, którą Państwo wykazali w ostatnim okresie. Ja i nie tylko ja w tym Pałacu to ludzie, którzy wiele lat życia spędzili w środowisku akademickim, stąd też dobrze wiemy, jak trudno czasem przeciwstawić się temu, co w danym momencie i w danych okolicznościach, chociażby i w sposób najbardziej zaskakujący, staje się poprawnością. Powtarzam – chociażby i w sposób najbardziej zaskakujący, bo przecież w sprawie, w której spotkaliśmy się jeszcze trzy miesiące temu, ja osobiście, jako Prezydent Rzeczypospolitej, byłem krytykowany. Za co? Za to mianowicie, że nieco złagodziłem przepisy ustawy lustracyjnej, a przede wszystkim za to, że zmieniłem zakres prawa do obrony tych osób, co do których byłyby wątpliwości wynikające z zasobów, które pozostały w archiwach IPN, wątpliwości wiadomego rodzaju. Dziś okazuje się, że ta ustawa jest ustawą grożącą najwyższym wartościom i to właśnie rodzi zdumienie. Zdumienie rodzi szczególnie ten typ argumentacji, który łączy opór przeciwko lustracji z dwoma niezwykle istotnymi wartościami w całej naszej historii, a w każdym razie w historii ostatnich wieków – mianowicie wartością, jaką jest ludzka godność i z drugiej strony z wartością leżącą oczywiście w innej płaszczyźnie, chociaż z poczuciem godności również związaną, a mianowicie z etosem inteligenckim w naszym kraju. Powtarzam, to są dwie sprawy, które leżą w różnych płaszczyznach, ale pewne związki tu występują. Otóż okazuje się, że sam akt w istocie samolustracji, bo to przewiduje ustawa, jest aktem naruszającym godność. Nie bierze się pod uwagę, że bez owego – w dużym cudzysłowie – „naruszenia godności”, lustracja jest w ogóle w praktyce niemożliwa i że jeżeli ktoś w okresie Polski Ludowej zachowywał się tak, jak człowiek uczciwy i właśnie godny – bo sądzę, że współpraca z tajnymi służbami okresu komunistycznego – chciałem to bardzo mocno zaznaczyć - z wartością, jaką jest godność ma bardzo silny, zupełnie bezpośredni związek, gdyby tego nie robił, to cóż złego to napisać. Jeżeli ktoś musi wypełnić w różnego rodzaju ankietach część, która dotyczy tego, czy był kiedykolwiek w życiu karany, to czy to narusza godność człowieka? Wszyscy z nas, jak sądzę, w różnego rodzaju ankietach, które w życiu wypełnialiśmy, choćby w związku z podjęciem pracy, z różnymi innymi okolicznościami, coś takiego wypełnialiśmy. Jeżeli się nie było karanym, to w porządku i to wszystko. A tym przypadku okazuje się, że godność jest zagrożona. Nie, zagrożona jest nie godność, tylko agenci są zagrożeni i w tym tkwi esencja tej sprawy.

Mamy więc do czynienia z próbą uczynienia czegoś, co określiłbym jako kompletne już aksjologiczne zamieszanie, nie tylko w tej sprawie. Weźmy sprawę etosu inteligenckiego, o którym mówiłem przed chwilą, również w związku ze sprawą lustracji. Czyżby polski inteligent, jeżeli rozumieć przez to pewną abstrakcyjną wiązkę pozytywnych wartości, to ktoś, kto był współpracownikiem Służby Bezpieczeństwa, albo nawet Departamentu I, czyli departamentu wywiadu Ministerstwa Spraw Wewnętrznych, chociaż rozróżniam te dwie sprawy? Nie wydaje się. Jeżeli mówimy o etosie inteligencji polskiej, to mówimy o czymś, co ukształtowało się w wieku XIX, co ma różne pochodzenie, w sensie korzeni ludzi, którzy tą grupę tworzyli – w dużym stopniu szlacheckie pochodzenie, ale przecież nie tylko, także pochodzenie chłopskie, żydowskie i inne. Natomiast co to ma wspólnego z tym, żeby nie być w stanie wypełnić krótkiej kartki, na której, jeżeli ktoś chce się uważać za inteligenta, to może wypełnić tylko jedna rubrykę – „nie współpracowałem”? Bo jeżeli współpracował, to powoływanie się na etos inteligencji jest bardzo daleko posuniętym nadużyciem.

Polski inteligent mógł być romantykiem lub pozytywistą, mógł być zwolennikiem kolejnych powstań narodowych – ja mówię przede wszystkim o okresie po roku 1863, bo wtedy przecież ta grupa się w pełni naprawdę ukształtowała, chociaż początki są wcześniejsze – lub być ich przeciwnikiem. Mógł być socjalistą lub być endekiem, należeć do ugrupowań ani socjalistycznych, ani endeckich, bo takie przecież, choć na mniejszą skalę, w Polsce też występowały. Ale na pewno nie mógł być agentem Ochrany czy też służb pruskich czy austriackich, choć w tym ostatnim przypadku to już czasami oficerem być mógł, ale oficerem jawnie funkcjonującym w austriackim wywiadzie. A więc próba łączenia etosu inteligenckiego z postawą pewnych grup ludzi, nawet często z bardzo wysokim cenzusem naukowym, niejednokrotnie też z istotnym dorobkiem, z oporem przeciwko lustracji – jest kolejnym elementem owego aksjologicznego zamieszania, które oczywiście jest intencjonalne, ma doprowadzić do sytuacji, w której ci ludzie, którzy zachowują się zgodnie z ową bardzo piękną tradycją, jest tradycją polskiej inteligencji, etosu polskiej inteligencji – to ci ludzie są obarczeni negatywną konotacją moralną. Natomiast ci ludzie, którzy zachowują się na odwrót, wolą mieć konotację pozytywną – to, powtarzam, kolejny element, ale nie ostatni, bo przecież w Polsce mamy dziś inne sprawy, nie tylko lustracyjne. W ramach walki z różnymi oczywistymi patologiami niektórzy ludzie dotychczas nietykalni – bywa, że tracą i wolność. Ja przypomnę przypadek człowieka, co do którego może i nieco przesadzono, zarzucając mu najcięższe przestępstwa, ale który wielokrotnym przestępcą jest na pewno: przecież wokół niego trwała cała kampania obronna. Chodzi o sprawę pewnego lekarza, nie chciałbym tego bliżej przypominać. Powtarzam, postawiono mu początkowo najcięższe zarzuty i tutaj mogę się zgodzić, że być może w sposób przesadny, natomiast branie masowo łapówek chyba jest nie do obrony, już nie mówiąc o innych sprawach związanych z tą osobą i tu też mieliśmy do czynienia z kampanią obronną. Zastanawiam się, Szanowni Państwo, raz jeszcze wyrażając i podziw i podziękowanie, kto jeszcze w Polsce może być broniony. Wyobrażam sobie, chociaż nie chcę sobie wyobrażać i przykładów nie będę wymieniał. Etos inteligencji to na pewno wartość niezmiernie cenna i sądzę, że właśnie Panie i Panowie ten etos reprezentujecie. On nie jest zjawiskiem, które powinno mieć charakter historyczny, powinien być jak najbardziej aktualny, tylko nie może być przez nikogo zawłaszczony, szczególnie przez tych, którzy reprezentują wartości całkowicie odwrotne.

Chciałbym przy okazji powiedzieć kilka słów, chociaż będę to mówił niejeden raz jeszcze, o tych, którzy reprezentują postawę odmienną. Nie twierdzę, że wszyscy z nich mają coś na sumieniu. Zdaję sobie sprawę, jaka jest siła czegoś, co kiedyś w jednym z podziemnych poważnych czasopism, bynajmniej nie prawicowych, określono jako „grupomyśl”. Wiem, że wielu z nich tej „grupomyśli” uległo, tylko że to nie oni są w tej orkiestrze dyrygentami, a jest to orkiestra z punktu widzenia elementarnej uczciwości w naszym życiu społecznym, także wolności nauki, niezwykle niebezpieczna. Polsce potrzebna jest rzeczywista swoboda w wymianie myśli takich lub innych. Nikt nikomu w Polsce nie karze być przekonań progresywnych lub odwrotnie – konserwatywnych, czy też takich, które leżą pośrodku. Nikt nie każe w określony sposób oceniać historii, historii naszego kraju i historii w ogóle. Myślę, że z punktu widzenia relacji władza – środowiska naukowe istnieje tu pełna wolność. Tylko świetnie wiem, Panie i Panowie – podobnie jak Państwo, może gorzej niż Państwo, bo byłem na uczelni, ale jednak jest to okres, który kilka ładnych lat temu się skończył – jeżeli chodzi o prawdziwą realizację wolności, to nie jest jedynie relacja między władzą publiczną a pracownikiem nauki. To jest relacja między uczonym a jego środowiskiem i niejednokrotnie ograniczenia w tej drugiej, ja to nazywam poziomej płaszczyźnie, są nieporównanie większe, niż w tej pierwszej. Ja śmiem powiedzieć, że w tej pierwszej ograniczeń nie ma. Mamy w Polsce osoby, które wyrażają, choć raczej w nikłym obiegu, poglądy najskrajniej prawicowe, z którymi, z góry mówię, się nie zgadzam i to nie zgadzam się głęboko. Rozwija się środowisko choćby tak zwanej krytyki politycznej, które skądinąd ma całkowicie inny charakter, ale mamy również środowiska, to wszystko funkcjonuje może w niewielkim obiegu, ale o charakterze konserwatywnym. Mniej potrafię powiedzieć o wolności nauki w naukach ścisłych czy też naukach eksperymentalnych, z oczywistych względów, ale nie sądzę, żeby istniały w tej chwili jakieś ograniczenia wynikające z relacji do władzy publicznej. Czy istnieją ograniczenia inne związane ze środowiskiem? Na to pytanie nie potrafię odpowiedzieć. Miejmy nadzieję, że mniejsze.

Szanowni Państwo, podsumowując – myślę, że dziś mam przyjemność i zaszczyt spotkać się z przedstawicielami tej części naszej inteligencji, która niesie ze sobą ów ukształtowany już 150 lat temu etos. Po drugie, czeka nas na pewno nieprosta walka, ale jestem przekonany, że na tej krętej drodze, która prowadzi ku uczciwszej Polsce, jesteśmy w stanie odnieść sukces. Jesteśmy w stanie między innymi dlatego, że są takie osoby, jak Państwo. Raz jeszcze, bodajże po raz czwarty, bardzo serdecznie dziękuję.”

Po zakończeniu spotkania odbyła się konferencja prasowa, podczas której Prezydent RP powiedział m.in.:

„Była niezmiernie interesująca dyskusja, która miała przede wszystkim raczej analityczny charakter. Jej podstawowym przedmiotem była analiza przyczyn, dla których dzieją się rzeczy, których z punktu widzenia powszechnie przyjętych zasad etycznych zrozumieć nie sposób – szczególnie, jeżeli założy się, że nie wszyscy nasi przeciwnicy, jeżeli można tak określić tych, którzy są przeciw lustracji, mają złą wolę. Niewiele tak interesujących dyskusji w życiu słyszałem, chociaż co miesiąc spotykam się w Lucieniu z intelektualistami. Niezmiernie mnie to usatysfakcjonowało, chociaż z nie wszystkimi postawionymi tezami do końca bym się zgodził. Mam nadzieję, że będę się ze środowiskiem Państwa spotykał jeszcze niejednokrotnie, a jeżeli chodzi o moje przekonania dotyczące samej ustawy lustracyjnej i konieczności jej realizacji, to oczywiście pod tym względem nie nastąpiła tutaj żadna zmiana. Jestem zdecydowanym zwolennikiem jej realizowania, a wszelkie próby uzasadniania tego, iż ta ustawa nie powinna być realizowana – inaczej mówiąc, że osoby, które w sposób tajny współpracowały dawniej ze służbami bezpieczeństwa totalitarnego, głęboko zależnego od obcego imperializmu, obcego państwa (zresztą ostatnio na to znalazły się nowe dowody), te osoby mają nadal pozostać niejako w ukryciu, niekiedy być autorytetami. Te argumenty mnie w żadnych wypadku nie przekonują. Zresztą podzielam pogląd, bardzo zręcznie wyrażany wielokrotnie w trakcie dyskusji, która przed chwilą się zakończyła, że w istocie mamy tutaj do czynienia tylko i wyłącznie z przebiegle zorganizowanym szafarzem słownym, a nie realnymi argumentami. Dziękuję bardzo”.

..................................................................................................................................................................

Zapraszamy do oglądania zdjęć z tego wydarzenia w naszej Galerii!
Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.