przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| |
A | A | A
Jacek Żakowski: Dlaczego profesor Sulmicki się wycofał? Jaki to był mechanizm?

Aleksander Szczygło: Pan profesor przesłał wczoraj na ręce pana prezydenta list, w którym poinformował, że z powodów rodzinnym nie może podtrzymywać swojej kandydatury na prezesa NBP. To wszystko.

No tak, tej formuły używa się dość uniwersalnie. Czy pana zdaniem to był efekt krytyk pod jego adresem, tych ocen, które się pojawiły? Czy może prawdziwe przyczyny były inne? Jak pan to ocenia?

To jest jedyny powód, który jest mi znany i który jestem uprawniony przedstawiać.

A czy w tej sytuacji kandydatem prezydenta na szefa NBP może być pani profesor Gilowska?

Myślę, że w Polsce jest wiele osób, które doskonale znają się na finansach.

No tak, ale ta jedna.

Jedną z tych osób jest zapewne pani profesor Gilowska.

Ale jest w kręgu zainteresowania pana prezydenta? Nie ma tak dużo czasu już teraz.


Mamy czas do świąt Bożego Narodzenia. Za tydzień będzie decyzja pana prezydenta o przedstawieniu kandydata na prezesa NBP.

Ale rozumiem, że te prace już trwają, więc wracam do pytania o panią profesor Gilowską. To jest jedna z kandydatek, czy nie?

Profesor Zyta Gilowska jest teraz wicepremierem i ministrem finansów i odpowiada za budżet. Wydaje mi się, że to jest najważniejsza rzecz, która leży w zakresie zainteresowania pani profesor.

Zna pan taki program "Wielka Gra"? Ostatnio go już nie ma, ale był przez lata.

Tak, oczywiście, że znam.

Pewnie pamięta pan ulubione pytanie zadawane przez panią Ryster?

Nie.

Czy mam powtórzyć pytanie?

Proszę bardzo, odpowiedź będzie taka sama.

Mam jeszcze drugie pytanie: Czy pan zrozumiał pytanie?

Zrozumiałem. Odpowiedź jest taka sama.

Kiedy prezydent ujawni raporty w sprawie WSI?

To zależy od procesu legislacyjnego. Po wczorajszych głosowaniach w sejmie ta nowelizacja trafiła do senatu. Jeżeli weźmiemy pod uwagę vacatio legis, które jest przewidziane przy tej ustawie, czyli czternaście dni, od chwili ogłoszenia to najbardziej prawdopodobny jest styczeń.

To będzie pełny tekst? Czy pan prezydent będzie ten tekst cenzurował?

To będzie pełny tekst, zgodnie z nowelizacją. Po przygotowaniu tego raportu pod przewodnictwem przewodniczącego komisji weryfikacyjnej, raport trafia do najwyższych władz w państwie. Tam jest wyraźnie napisane, że prezydent podejmuje decyzję o upublicznieniu w postaci postanowienia. Nie ma tam możliwości dokonywania jakichkolwiek zmian. To jest jednoznaczny zapis w nowelizacji, która została wczoraj przyjęta przez sejm.

Mają być ujawnione nazwiska tych współpracowników WSI, którzy popełnili przestępstwa, ale nie ma w tej ustawie zobowiązania, żeby one były udowodnione sądownie.

Ja bym używał zwrotu, nieprawidłowości w funkcjonowaniu WSI.

Jak będzie wyglądała ocena tego? Czy pan prezydent powoła do tego jakąś grupę ludzi? Przecież nie będzie sam sprawdzał, weryfikował kto popełnił większe nieprawidłowości, kto mniejsze. Musi mieć do tego jakąś pomoc. Kto będzie to robił?

W skład komisji weryfikacyjnej wchodzą 24 osoby, w komisji likwidacyjnej jest kilkadziesiąt osób. Zespół osób przygotował materiał ze swoich prac i to stanowiło podstawę do stworzenia raportu. Zakres przedmiotowy treści tego raportu został określony w ustawie podstawowej z czerwca 2006, tej ustawie, która likwidowała WSI.

Czyli prezydent będzie tylko listonoszem de facto.

Prezydent nie będzie listonoszem, tylko podmiotem, który podejmie decyzje o podaniu do publicznej wiadomości wszystkich informacji związanych z wynikami prac komisji zajmującej się WSI, szczególnie, że 12 z 24 osób w komisji weryfikacyjnej została desygnowana przez prezydenta

Czyli jak rozumiem, pan prezydent podejmie tę decyzję? Czy może jej nie podjąć?

W ustawie wyraźnie jest napisane, że podaje do publicznej wiadomości.

Dzisiejsze "Życie Warszawy" pisze, że jest prawdopodobne, że pan prezydent nie będzie w stanie przeprowadzić przez sejm swojej nowelizacji ustawy lustracyjnej, bo nie jest nawet pewne czy klub PiS to poprze. Czy pan prezydent liczy się z taką możliwością?

Nie sądzę, żeby problemy, o których pisze dzisiejsze "Życie Warszawy" były realnymi problemami. Najistotniejsza część nowelizacji to przekazanie do sądów okręgowych ,w których mają siedzibę oddziały IPN, decyzji w postępowaniu karnym, o tym czy ktoś był agentem czy nie. To jest zgodne z europejskim systemem wartości prawnej, w myśl którego to organ państwowy ma udowodnić komuś winę, a nie ktoś ma udowadniać własną niewinność. To jest generalna różnica w porównaniu z tekstem podstawowym.

Ale parlament do tej pory zdawał się tak nie uważać, nie podzielać tych europejskich wartości.

Ale myślę, że każdy z nas się uczy.

Liczy pan, że sejm zmądrzał?

Przekonanie, że można pewne rzeczy robić inaczej, czy na skróty nie jest rzeczą dobrą.

Ale to przekonanie podzieliła duża część posłów PiS. Inne kluby też podzieliły tę opinię. Czy pan widzi jakieś symptomy, które można byłoby wymienić, że ta cywilizacja europejska mocno się zakorzeniła wśród polskich parlamentarzystów?

Ona tam cały czas była. Co jakiś czas każdy z nas zapomina, że są pewne rzeczy, które kształtowały cały system wartości w Europie. Nie ma żadnego zagrożenia, to rozwiązanie jest rozwiązaniem racjonalnym i zostanie przyjęte.

PiS będzie za nim głosował?

Myślę, że tak.

A koalicjanci?

Myślę, że również.

Prowadziliście konsultacje w tej sprawie z klubami koalicyjnymi?

Cały czas rozmawiamy na ten temat z różnymi klubami, oczekujemy opinii, bo przecież po to były te konsultacje zarówno przed podpisaniem, jak i teraz w trakcie tworzenia nowelizacji, żeby to, co wyjdzie z pałacu prezydenckiego, uzyskało akceptację większości.

Pan prezydent ma jeszcze jeden kłopot z większością, z większością Polaków. Dzisiaj "Gazeta Wyborcza" pisze, że 63% Polaków nie chce degradacji generała Jaruzelskiego, tylko 21% chce tej degradacji. Oczywiście takie zjawiska można różnie sobie tłumaczyć, ale tak czy inaczej widać, że pan prezydent i pan premier są w konflikcie z większością narodu w tej sprawie. Czy to jest jakoś instruktywne dla pana prezydenta, czy nie?

To oczywiście ma istotne znaczenie w takim sensie, że pokazuje przede wszystkim ograniczoną ilość wiedzy, która jest dostępna większości Polaków, o tym co się stało 25 lat temu. To nawet można zrozumieć, myślę, że przez najbliższe kilka lat uda się to zmienić. To, że ktoś był sowieckim agentem, że był namiestnikiem tutaj w Polsce, nie powinno nikogo dziwić i bez względu na to ile ma lat nie da się zmienić przeszłości. Ta przeszłość w przypadku generała Wojciecha Jaruzelskiego jest przeszłością mroczną. Szczególnie widać to wtedy, kiedy porównujemy teraz służących żołnierzy zawodowych w Wojsku Polskim, którzy dają z siebie wszystko, są na misjach, giną, ludzi, którzy służą wolnej, demokratycznej Polsce z kimś, kto nie służył ani wolnej, ani demokratycznej Polsce. To porównanie jest dla generała bardzo negatywne i nic tego nie zmieni w moim odczuciu i w odczuciu obozu politycznego, z którym czuję się związany.

Z tego nie wynika w konieczny sposób wniosek, żeby generała Jaruzelskiego w tej chwili degradować.

Bo tutaj są przeszkody natury prawnej. Przede wszystkim to, że podstawą do degradacji musi być skazujący wyrok sądowy, a w przypadku generała Jaruzelskiego takiego wyroku nie ma.

I prędko nie będzie, bo sądy w Polsce nie mielą szybko takich spraw, co zresztą jest dość naturalne. Czyli właściwie to jest takie gadanie, panie ministrze.

Nie, to jest pokazywanie właściwych proporcji rzeczy. To jest pokazywanie tego, że to, co jest dobre należy szanować, a to co jest złe należy potępiać.

Ale rozumiem, że nie chodzi o to, żeby króliczka złapać, tylko żeby go gonić. Taka jest istota opowiadania o degradacji generała Jaruzelskiego.

 Moim zdaniem to należało zrobić na początku lat dziewięćdziesiątych czyli wtedy, kiedy była tworzona wolna Polska.

Co pan prezydent sądzi o usunięciu pana Łyżwińskiego z Samoobrony przez Andrzeja Leppera, który znajduje się pod podobnymi oskarżeniami?

Nie wiem czy pan Andrzej Lepper znajduje się pod podobnymi oskarżeniami co pan poseł Lyżwiński, ale to jest wewnętrzna sprawa Samoobrony. Po to, żeby tworzyć nową jakość, nie można akceptować w gronie partii osób, które zaprzeczają tej nowej jakości. Decyzje są sprawą wewnętrzną kierownictwa Samoobrony.

Ale w końcu to pan prezydent wręczał panu Lepperowi akt powołania i to nie raz.

Ale nie posłowi Łyżwińskiemu, któremu akt mianowania na posła, wręczali jego wyborcy.

No tak, a w ich imieniu marszałek sejmu. Czy z tej afery, która się rozegrała w Samoobronie, coś takiego wynika dla systemu, co pan prezydent, albo ktoś inny mógłby zrobić, żeby w przyszłości nie dochodziło do takich spraw? Poza tym, że należy ludziom uświadomić, że to jest niestosowne. Czy coś można poprawić w polskim prawie, w systemie zatrudniania ludzi, żeby zmniejszyć to ryzyko?

Przede wszystkim należy wrócić do pomysłu, który pojawił się w poprzedniej kadencji, ażeby osoby obciążone wyrokiem skazującym za przestępstwo umyślne z oskarżenia publicznego nie mogły startować w wyborach do sejmu, czy do senatu

Ale czy to by załatwiło sprawę w przypadku Łyżwińskiego?

Przynajmniej pokazałoby, że pewne rzeczy nie powinny być tolerowane już na etapie wstępnym. Pokazałoby też, że pewne zachowania, które mają charakter nie do końca spenalizowany, nie mówię akurat dokładnie o tej sytuacji, ale to nie mogą być zachowanie, które się toleruje tylko dlatego, że nie są karalne. To jest pierwszy krok, który należy zrobić.

A są jakieś następne?

Następne będą w przyszłym roku.

A jakie?

Pewnie przede wszystkim dobre dla Polski.

Wybory parlamentarne, to pan miał na myśli?

Już były rok temu.

A to były ostatnie wybory?

Kadencja trwa cztery lata.

To jakie będą te krotki w przyszłym roku?

Takie, które będą się wiązały przede wszystkim z polską polityką zagraniczną i z nowymi inicjatywami prezydenta w zakresie legislacji i z utrzymaniem równowagi społecznej. Nie może być tak, że w Polsce ścieranie się interesów kilku grup społecznych powoduje rozchwianie całej atmosfery w kraju. Prezydent jest po to, żeby przeciwstawiać się takiemu mocnemu ścieraniu się.

Widzę, że tu są jakieś tajemnicze plany, z tym większą ciekawością czekam na następny rok.

źródło: www.tok.fm
Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.