przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| |
A | A | A
Monika Olejnik: Panie ministrze, co zrobić z ambasadorem Stanów Zjednoczonych, właściwie wiceszefem ambasady amerykańskiej, który ingeruje w sprawy polskie i sugeruje dymisję wicepremiera Giertycha, bo ten chciałby dyskusji w Sejmie na temat ofiar w Iraku?

Aleksander Szczygło: Jest stanowisko Departamentu Stanu, które stwierdza, że nie było takiej ingerencji, to jest jeden fakt.

Czyli rozumiem, że pan minister wierzy Amerykanom a nie wierzy polskim urzędnikom, tak?

Drugi fakt jest taki, że z informacji przekazanej przez pana premiera Giertycha, wynika to, że akurat w czasie jednej z rozmów, którą pan Hillas przeprowadza w Polsce miała miejsce dyskusja o tym, co stanowi kanon każdego niepodległego, niezależnego państwa, czyli możliwości kształtowania we własnym zakresie składu rządu, członków rządu. No i to jest problem.

No właśnie, jak rozwiązać ten problem, bo pan Hillas, ambasador Hillas powiedział gdyby wicepremier rządu na przykład w Niemczech, Francji czy Danii wypowiedziałby takie słowa zostałby odwołany.

W każdym razie jest tak, że przedstawicielstwo dyplomatyczne każdego kraju, czy w Polsce, czy w innych krajach na świecie ma przede wszystkim budować dobre relacje pomiędzy krajem, który ich wysłało a krajami pobytu i myślę, że to jest główne zadanie dla każdego dyplomaty.

Czy ten dyplomata przekroczył granice dobrego zachowania?

Pani redaktor, jest tak, że mamy z jednej strony stanowisko, oficjalne stanowisko Departamentu Stanu, z drugiej strony mamy informacje dotyczące notatki i przebiegu rozmowy. Na pewno jest tak, że to polski Sejm, prezes Rady Ministrów, prezydent będą decydowali o tym, jaki jest skład polskiego rządu.

No tak, ale mamy notatkę sporządzoną przez pana Jesienia, z kancelarii prezesa, premiera – przepraszam - jest tutaj ta notatka, widzimy ją na przykład w „Dzienniku”, są tu dopiski ministra Sikorskiego „ingerencja w wewnętrzne sprawy RP”, potem jest jeszcze notatka „tradycyjnie bezczelny”, dopisek min. Sikorskiego.

Nie wiem w jaki sposób ta notatka wydostała się, bo one mają charakter poufny albo zastrzeżony. I mówiąc szczerze, pan min. Sikorski jeżeli robi swoje uwagi na tekście tej notatki to nie po to żeby gazety je publikowały.

Ale już mamy.

Ale już państwo macie, to prawda. I dlatego, tak jak mówiłem wcześniej, to polski rząd, premier, prezydent będą decydowali o składzie rady ministrów, a nikt, na pewno nikt z zewnątrz.

No dobrze, ale czy to jest dopuszczalna taka ingerencja, czy według pana Polska powinna zareagować w jakiś sposób?

Jeżeli to zdarzenie miało miejsce, to oczywiście taka ingerencja w wewnętrzne sprawy demokratycznego państwa, sojusznika Stanów Zjednoczonych jest niedopuszczalna, to są rzeczy oczywiste.

No, rzeczy oczywiste, ale co dalej?

Ale ja nie jestem sekretarzem stanu USA, ja mam nadzieję, że rząd amerykański wyciągnie z tego konsekwencje.

No tak, jest pan przedstawicielem prezydenta Polski, naszego kraju i stąd pytanie.

I mam nadzieję, że rząd amerykański wyciągnie konsekwencje z tej całej sytuacji. Bo to jest sytuacja, która niepotrzebnie stwarza napięcia pomiędzy Polską a Stanami Zjednoczonymi, a te stosunki są bardzo dobre, Stany Zjednoczone są dla nas czołowym partnerem zarówno militarnym, jak i politycznym, oczywiście pomijając Unię Europejską, której jesteśmy członkami. Tego rodzaju zachowania na pewno nie służą relacji polsko-amerykańskiej.

Wicepremier Roman Giertych jest oburzony, to dzisiaj powiedział na antenie Radia Zet, że do tej pory MSZ nie zareagował na tę sprawę, chociaż sprawa jest znana od dobrego tygodnia.

No i?

No i jest oburzony, że MSZ nie zareagował.

Ja myślę, że tego rodzaju sprawy pani redaktor, załatwia się kanałami dyplomatycznymi, także może pan premier Roman Giertych nie wie o działaniach, które MSZ podjęło nie poprzez media, tylko kanałami dyplomatycznymi.

A wie pan o takich działaniach?

Nie wiem. Ale dlatego mówię, że do czasu, dopóty nie wiemy, jak się sprawy mają, lepiej nie podnosić poziomu wymiany zdań na tak emocjonalny szczebel.

A jak pan minister myśli, czy lepiej byłoby dla stosunków polsko-amerykańskich żeby ta notatka nie ujrzała światła dziennego?

To znaczy, myślę że...

Czy lepiej, że wiemy, że takie rzeczy się dzieją?

Wiedza o tym nie jest rzeczą złą, demokratyczne, wolne społeczeństwo ma prawo wiedzieć o wielu rzeczach, które dzieją się zarówno w relacjach wewnętrznych, jak i międzynarodowych - i ta notatka jest jednym z takich elementów wiedzy.

Gościem Radia Zet jest minister Aleksander Szczygło, panie ministrze, czy Polska chce żeby było euro-armia stutysięczna, żeby ta euro-armia była operacyjnie podporządkowana NATO, żeby miała zwierzchnictwo przewodniczącego Komisji Europejskiej?

Pani redaktor, dyskusja na temat Euroarmii toczy się w samej Unii Europejskiej od wielu, wielu lat.

Ale jest to papierowa dyskusja.

Nie jest to nic nowego i nie jest niczym nowym, że jeżeli Unia Europejska, a szczególnie niektóre kraje członkowskie Unii Europejskiej oprócz siły werbalnej, którą bardzo często stosują, chcą mieć realną siłę w sensie działania na forum międzynarodowym to taka Euroarmia jest rzeczą oczywistą i konieczną. Nie można stanowiska Unii Europejskiej czy poszczególnych krajów członkowskich Unii Europejskiej sprowadzać li tylko i wyłącznie do recenzowania poczynań Amerykanów. No do tego to się niestety w ostatnich latach sprowadza.

No wie pan, ale ja sobie nie wyobrażam, żeby Francuzi czy Niemcy byli zachwyceni z tego powodu, że będzie Euroarmia podporządkowana NATO?

Tu nie ma mowy o podporządkowaniu NATO...

Operacyjne...

Tylko chodzi o współdziałanie z Paktem Północnoatlantyckim, co jest rzecz akurat naturalna, dlatego że doświadczenie natowskie w operacjach zagranicznych, w operacjach – współdziałanie pomiędzy poszczególnymi komponentami, które są wystawiane przez poszczególne kraje NATO, jest większe i lepsze niż dotychczasowe doświadczenia krajów członkowskich Unii Europejskiej.

Ale może pan powiedzieć o co chodzi, skoro Jarosław Kaczyński, premier mówi, że nie rozmawiał o tym z kanclerz Angelą Merkel, a prezydent mówi, że tak, że rozmawiał, czy bracia ze sobą nie rozmawiają, coś jest na linii nie tak, braci Kaczyńskich?

Nie, wszystko jest w porządku pani redaktor.

Wszystko dobrze?

Wszystko jest dobrze, wszystko jest pod kontrolą. Rozmowa pana premiera, ja nie byłem uczestnikiem tej rozmowy z panią kanclerz.

Ja też nie.

Ale pan premier odbył z panią kanclerz kilka rozmów telefonicznych i w związku z tym w różnych sytuacjach mogło się pojawiać, pojawiać ten element. Ja nie potrafię tego rozstrzygać.

Ale premier mówi, że nie, a prezydent mówi, że tak.

No tak, ale premier powiedział o ostatniej rozmowie, czy ostatniej wizycie, ja mówię generalnie o rozmowach, które premier prowadził z panią kanclerz.

A czy rozmawialiśmy przedtem na niższych szczeblach z krajami członkowskimi Unii Europejskiej na temat pomysłu Euroarmii?

Znaczy, pomysł Euroarmii jest jednym z elementów dyskusji w samej Unii Europejskiej o przyszłości Unii Europejskiej, to znaczy o tym, co się zdarzyło po odrzuceniu traktatu konstytucyjnego przez Francuzów i Holendrów i co należy robić dalej. I to nie jest nic nowego, nic nadzwyczajnego. To, że są opory Francuzów, to że są opory Niemców, to że brakuje pewnego zdecydowania w sytuacjach, w których to zdecydowanie jest potrzebne, to że brakuje decyzji na przykład, tak jak ostatnio w sprawie wysyłania wojsk do południowego Libanu, po zakończeniu konfliktu pomiędzy Izraelem a Libanem, to jest rzecz, która nie może zbyt długo trwać. Jest tak, że jeżeli Unia Europejska chce odgrywać istotną rolę w funkcjonowaniu na świecie, w polityce zagranicznej światowej, musi wziąć odpowiedzialność za pokój nie tylko w Europie, ale również w innych rejonach świata.

Tak, ja wiem, ale panie ministrze, ale nie lepiej o tym najpierw powiedzieć w Polsce, a dopiero rozmawiać z Unią Europejską, bo Polacy są zaskoczeni tym. Zaskoczony jest wicepremier, bohater naszej rozmowy, wicepremier Roman Giertych, który mówi tak: „nie chcemy by Unia stała się superpaństwem, które prowadzi wspólną politykę zagraniczną. Jest jasne, że ton nadawaliby jej Niemcy i Francuzi, a nasze interesy są często rozbieżne”.

Ale to są dwie różne rzeczy. Pan premier mówi o różnej rzeczy, a my rozmawiamy o innej rzeczy. My rozmawiamy o realnym wpływie Unii Europejskiej, mówię poprzez udział wojskowy w operacjach.

Nie, pan premier mówi – o pytanie na temat Euroarmii.

Ale to są dwie różne rzeczy, to są dwie różne rzeczy – wspólna polityka zagraniczna to jest jednym z elementów dyskusji w samej Unii Europejskiej, w której mówi się o tym od dłuższego czasu, a wystawianie czy stworzenie Euroarmii dla pomocy w tych regionach świata, gdzie jest to konieczne, tak jak ostatnio na przykład w Kongo do przeprowadzenia demokratycznych wyborów.

Dobrze, ale skoro dyskusja toczy się tak długo, to znaczy, że Euroarmia nie jest taką prostą rzeczą, dlatego najpierw trzeba chyba w Polsce o tym porozmawiać.

Jakby było proste to specjalnie nie zajmowałoby to zbyt dużo czasu.

No więc właśnie, chyba trzeba najpierw porozmawiać na ten temat w Polsce, a dopiero rzucać takie pomysły za granicą?

To nie jest rzucanie pomysłów, sprawy związane z przyszłością Unii Europejskiej – jednym z tych elementów jest pomysł na wspólną politykę zagraniczną i wspólną Euroarmię, są rzeczą oczywistą i to jest przed nami.

Ja wiem, musimy już kończyć, przepraszam bardzo, ale nadal nie rozumiem dlaczego – jeżeli to jest takie wszystko proste, oczywiste i takie łatwe, dlaczego premier Jarosław Kaczyński tak zaprzecza, że nie rozmawiał na ten temat. Dziękuję bardzo.

Ja nie wiem czy zaprzeczał, czy nie, w każdym razie jest tak, że to jest istotny problem, przed którym stoi Unia Europejska.
Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.