przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| |
A | A | A
Monika Olejnik: Monika Olejnik, „Kropka nad i”, witam Państwa, a gościem jest Szef Kancelarii Prezydenta Lecha Kaczyńskiego Anna Fotyga. Witam.

Anna Fotyga: Dobry wieczór, Pani Redaktor, dobry wieczór Państwu.

Czy dojdzie do porozumienia między obecnym ministrem spraw zagranicznych a byłym ministrem spraw zagranicznych? Obecny minister spraw zagranicznych apeluje o wstrzemięźliwość w krytykowaniu rządu. Posłuchajmy, co dzisiaj powiedział Radek Sikorski, minister spraw zagranicznych w „Sygnałach Dnia”: (...).
Jak to powinno wyglądać, Pani Minister, jak polityk politykowi? Takich odpowiedzi Pani oczekuje? Czy to jest to dla Pani obraźliwe, że jest Pani ministrem na wygnaniu?

Takich słów pana ministra Radosława Sikorskiego po prostu nie będę komentowała, bo to nie ma sensu. Raczej odniosę się do tego, czy możliwe jest porozumienie. Jest możliwe porozumienie, pod warunkiem jednak zagwarantowania możliwości wypełniania funkcji konstytucyjnych przez Pana Prezydenta. Prezydenta, który w dodatku ma dosyć klarowną wizję polityki zagranicznej i który ma spore zasługi w realizacji nowych projektów dla Polski, takich jak dywersyfikacja dostaw surowców energetycznych.

Ale w tej sprawie jeszcze nic się nie wydarzyło, to są tylko na razie, Pani Minister, deklaracje, a nie widać z kolei, żeby rząd zmieniał tutaj taktykę.

Pani Redaktor, ja akurat należę do tych osób, które dosyć dokładnie monitorują – jak Pani wie dobrze, w kilku rządach – postępy prac, jeśli chodzi o dywersyfikację i zawsze przyznawałam cesarzowi, co cesarskie, czyli mówiłam o tym, jakie były zasługi pana premiera Jerzego Buzka, jeśli chodzi o norweski gaz, czyli północny kierunek.

Trudno, żeby Pani Minister nie mówiła, była pani wiceministrem w rządzie Jerzego Buzka.

Nie byłam wiceministrem, byłam jego doradcą, potem dyrektorem departamentu w Kancelarii Premiera. I rzeczywiście, w ostatniej fazie, kiedy kończyły się negocjacje z Norwegami i z Danią, uczestniczyłam bardzo intensywnie w tym procesie, więc wspierałam całym sercem. Myślę, że sporo się zdarzyło za kadencji rządu panów premierów Marcinkiewicza i Jarosława Kaczyńskiego. Po pierwsze jednak wprowadziliśmy kwestie energetyczne, bezpieczeństwa energetycznego do agendy Unii Europejskiej. To nie było w dostateczny sposób uwypuklone wcześniej. Wiem z dyskusji Parlamentu Europejskiego, że daleko było od takiego poziomu, jaki obecnie osiągnęliśmy.

Ale tutaj nie ma sporu między prezydentem a premierem. Odnoszę wrażenie...

Ja myślę, że jednak jest, bo relacje z Rosją i relacje z Niemcami i pewne spory dotyczyły m.in. kwestii energetycznych.

To znaczy, że Pani Minister uważa, że w ogóle rząd nie powinien mieć żadnych relacji pomiędzy Rosją, minister spraw zagranicznych nie powinien spotykać się z ministrem spraw zagranicznych Rosji?

Panie Redaktor, po pierwsze, jako minister spraw zagranicznych Polski wystarczająco często spotykałam się z ministrem spraw zagranicznych Rosji, dwukrotnie na forach międzynarodowych, kiedy to dosyć długo rozmawialiśmy. Była moja wizyta w Moskwie, była wizyta pana ministra w Polsce. I te kwestie, które mogły zostać rozwiązane, były rozwiązane. Natomiast pozostała ogromna sfera spraw spornych.

Pani Minister, tylko sytuacja wtedy była taka, że nie przypominam sobie, żeby opozycja krytykowała Panią za kontakty z Rosja, a kilka dni temu powiedziała Pani, że rząd kłania się Rosji i że zmieniliśmy swoją pozycję, że przestaliśmy być liderem. I wypłynął sygnał z Polski taki, że oto rząd Donalda Tuska jest rządem, który jest szalenie przychylny Rosji i będzie robił wszystko pod dyktando Rosji, a nawet powiedziała Pani, że uległ naciskom biznesu czy też zgodziła się pani z takim zdaniem.

Pani Redaktor, po pierwsze – przysłuchiwałam się bardzo uważnie expose pana premiera Donalda Tuska i usłyszałam zdanie, że chcemy dialogu z Rosją taką, jaka jest. Przypominam jesteśmy na drugi dzień po wyborach parlamentarnych w Federacji Rosyjskiej, nie tylko po wyborach parlamentarnych, ale również po referendum konstytucyjnym w Czeczenii, w którym to oficjalne stanowisko czynników rządowych administracji rosyjskiej wskazuje, że frekwencja w Czeczenii przekraczała 90 procent. A niezależne źródła wskazują, że była jedną z najniższych i zapewne Pani Redaktor też wie, jaki to był poziom kilkuprocentowy. Rzeczywiście, przy polityce rosyjskiej w Czeczenii bardzo trudno jest mi sobie wyobrazić pozytywny dla Kremla wynik przy frekwencji ponad 90 procent.

Świat skrytykował Rosję za to, co się wydarzyło, za wybory, skrytykował prezydenta Putina i NATO skrytykowało, jednocześnie podkreślając, że NATO będzie rozmawiało z Rosją, bo potrzebny jest dialog.

Polska też rozmawia. Natomiast nie mówiliśmy „z Rosją taką, jaka jest”. Przypominam, bo to było w programie Pani Redaktor wczoraj, argumentację pana premiera Pawlaka odnoszącą się do relacji w dziedzinie energetyki między Unią Europejską a Rosją. Otóż jak słuchałam argumentacji, że przede wszystkim ważne jest, żeby Rosja udzieliła możliwości wzajemności w inwestycjach, czyli jeżeli Gazprom zainwestuje w Polsce, to koncerny państw unijnych – bo jakoś nie słyszę o naszych koncernach, które planują duże inwestycje w Rosji – będą mogły zainwestować w Rosji. W sytuacji, kiedy biznesmeni rosyjscy – to też jest chyba dzisiejsze doniesienie – wskazują na to, że w Rosji toczy się aksamitna deprywatyzacja, więc mamy o czym mówić i powinniśmy być bardzo ostrożni. Słowa pana premiera Pawlaka moim zdaniem oznaczają wstęp, bo tego typu kwestie, czyli wzajemność, to był wstęp, powiedziałabym, do mandatu negocjacyjnego umowy Unia-Rosja, czyli, jak rozumiem, następny gest ze strony Polski. Zalecam daleko idącą ostrożność w tej sprawie, bo świat jest bardziej ostrożny niż Polska.

No właśnie, co by Pani powiedziała na gest prezydenta Francji, który złożył gratulacje prezydentowi Putinowi?

To jest gest prezydenta Francji.

Ale czy jest Pani zaskoczona takimi gratulacjami?

Nie, nie jestem zaskoczona, bo to są wieloletnie tradycje polityki wielu państw Unii Europejskiej i po prostu obserwujemy to. Polska jako sąsiad Rosji z jednej strony, co podkreślaliśmy, ma znakomite kontakty społeczne, między społeczeństwami, między sferami biznesowymi, natomiast jeśli chodzi o poglądy polityków, to one powinny być wyważone i brać przede wszystkim pod uwagę rzeczywiste interesy Rosji, a na pewno próbę używania surowców energetycznych jako narzędzia w twardej polityce.

Ale nie słyszała Pani z ust pana premiera Tuska, który mówi, że, nie wiem – sprzedamy nasze rafinerie Rosji, prawda? Nie padły takie deklaracje?

Ale mówił wicepremier odpowiedzialny za gospodarkę.

Ale nie powiedział, że rafinerie mogą być sprzedane.

Z tej argumentacji, którą wczoraj przytoczył, wnoszę, że jesteśmy znacznie mniej ostrożni, jeśli chodzi o ochronę naszego sektora energetycznego. Przypominam, że Rosja chroni swoje przemysły strategiczne, są stosowne akty prawne rosyjskie i to monitorowaliśmy, to zauważaliśmy, więc, prawdę powiedziawszy, Unia Europejska naprawdę nie powinna się spieszyć z pochopną oceną sytuacji w Rosji.

Ale Pani już skrytykowała premiera Donalda Tuska w piątek za to, że przestaliśmy blokować wejście Rosji, rozmowy na temat, bo wiadomo, że nie jest to wejście, bo żeby doszło do wejścia, jest to bardzo długi proces. Rosja przede wszystkim musi się stać państwem demokratycznym, a jak sami widzimy, nie staje się państwem demokratycznym, więc to był tylko taki gest. Czy to nie jest nokautowanie rządu, Pani Minister, z Pani strony?

Pani Redaktor, mamy bardzo określone interesy, jeśli chodzi o dywersyfikację dostaw surowców. Potrzebny jest nam do tego południowy Kaukaz i bardzo dobre, przyjazne relacje. Niespełnianie kryteriów politycznych, gospodarczych, jeśli chodzi o OECD, to nie jest tylko kwestia Polski i polskiego embarga, tylko jest również sprawa Gruzji. Bardzo nam zależy na relacjach z tym regionem, zależy nam na relacjach z państwami bałtyckimi, a blok państw, które przystępują do OECD, obejmuje tylko jedno spośród państw bałtyckich, nie obejmuje też Ukrainy.

To może warto, Pani Minister, żeby prezydent z premierem razem ustalali różne rzeczy, prawda? Konstytucja mówi, kto odpowiada za politykę zagraniczną, podkreślają to i konstytucjonaliści – za politykę zagraniczną odpowiada rząd w uzgodnieniu z prezydentem.

Tak, tylko chcemy, żeby rząd zanim podejmie decyzję, przynajmniej zechciał konsultować, zechciał uzgadniać, zechciał informować, bo pewne strategiczne sprawy naprawdę wymagają takiej rozmowy. Pan Prezydent przejawia wolę spotkania. Myślę, że będą w krótkim czasie stosowne komunikaty obydwu kancelarii w tej sprawie i ja nie widzę żadnych przeszkód.

Ale byliśmy świadkami niezwykłego wydarzenia w zeszłym tygodniu. Takiej wojny między Pałacem Prezydenckim a rządem Donalda Tuska, między ministrem – jeden minister wymachuje faksem, że jeden minister 3 minuty spóźnił faks. Czy warto takie sprawy załatwiać przy otwartej kurtynie, czy nie można porozmawiać? Wina była zdecydowanie po stronie – tak twierdzi minister spraw zagranicznych – po stronie Kancelarii Pana Prezydenta, urzędników.

Obawiam się, że Pani Redaktor reprezentuje jedną stronę w tym sporze. Nie było żadnej winy ze strony urzędników Kancelarii. Natomiast decyzje, które były podejmowane, dotyczą ewidentnie kompetencji również Pana Prezydenta. Przypomnę, że były ogłoszone decyzje związane z polskim kontyngentem w Iraku, a wiadomo, że jest to kwestia kompetencji Pana Prezydenta, bo postanowienie Prezydenta jest do tego potrzebne.

Tak, premier decyduje, czy skrócić misję, czy nie i zgłasza się z tym do prezydenta.

Rząd podejmuje uchwałę i występuje z wnioskiem do prezydenta, to nie jest decyzja.

Mam wrażenie, że chyba zmieniły się relacje prezydenta i rządu. Zupełnie były inne, kiedy prezydentem był Aleksander Kwaśniewski, a była ta sama Konstytucja.

Proszę mi wierzyć, że pamiętam, w jakim trybie te decyzje były podejmowane wielokrotnie i nawet wtedy, kiedy nie byłam jeszcze ministrem spraw zagranicznych, tylko sekretarzem stanu, a premierem był pan Kazimierz Marcinkiewicz. Nie było wtedy, jak sądzę, żadnych powodów, żeby wykonywał szczególne gesty pod adresem prezydenta. I procedury były podobne, rząd podejmował uchwały i zgłaszał się z wnioskiem do prezydenta. Postanowienie było postanowieniem prezydenta.

Ale nie jest chyba zaskoczeniem dla prezydenta, że ten rząd chce skrócić naszą misję w Iraku i że chce, żebyśmy wyszli?

To nie jest kwestia zaskoczenia, to jest kwestia kompetencji. Tak, jak powiedziałam – postanowienie czyli decyzja należy do prezydenta, do rządu należy wniosek.

A rząd ma prawo rozmawiać w sprawie tarczy antyrakietowej z Rosją, NATO, Czechami, Niemcami.

Pani Redaktor, rząd rozmawiał z NATO.

Mówimy o tym rządzie, obecnym.

Rząd rozmawia, natomiast kwestia dotyczyła Rosji. I ona jest bardzo poważna rzeczywiście, ponieważ Rosja cały czas kwestionuje suwerenne prawo Polski do rozmowy z naszym sojusznikiem na temat ulokowania w Polsce elementów instalacji, bazy tarczy antyrakietowej. To jest kwestia władztwa nad naszym terytorium. System natowski jest jeszcze w powijakach. W innych krajach Unii Europejskiej są już takie elementy tarczy antyrakietowej i nie odbywały się żadne dyskusje tego typu, jakie odbywają się w przypadku Polski. Ja mam też stosowne informacje w tej sprawie, wynikające z wcześniejszych negocjacji naszego członkostwa w NATO, że jest to kwestionowanie de facto równego statusu Polski, jeśli chodzi o bezpieczeństwo. Statusu tego regionu, nie tylko dotyczy to Polski, bo również Czech.

Minister Sikorski powiedział, że chciałby dowiedzieć się od Amerykanów, jak rzeczywiście wygląda ta tarcza antyrakietowa, czemu będzie służyła, bo są takie sygnały naukowców mówiące o tym, że – nie naukowców polskich, tylko amerykańskich – tarcze mogą przechwytywać rakiety międzykontynentalne, rosyjskie rakiety i to będzie pewnym zagrożeniem dla Rosji.

To już jest kłopot, bo tą wypowiedzią Radosław Sikorski wpisuje się w retorykę rosyjską. My twierdzimy ciągle i pan minister Radosław Sikorski, jak był ministrem obrony narodowej w rządzie pana premiera Jarosława Kaczyńskiego, twierdził również coś takiego, że tarcza antyrakietowa nie stanowi żadnego zagrożenia dla Rosji. I, jak mówiłam, z naszego punktu widzenia ma ona ogromne znaczenie polityczne, bo potwierdza równy status w państwach, zachodnich demokracjach Europy pod względem bezpieczeństwa, pod względem możliwości oddziaływania w Unii Europejskiej. W Unii Europejskiej są państwa, które są państwami neutralnymi – przypominam – są takimi, które nie są członkami NATO.

Ale, Pani Minister, sytuacja jest taka, że mamy nowy rząd, to poprzedni rząd zgodził się na to, na co zgodził się prezydent Lech Kaczyński, zgodził się n zainstalowanie tarczy antyrakietowej. Teraz musi współdziałać z nowym rządem i nowy rząd może zadawać pytania – prawda czy nie?

Zdawać pytania partnerom w negocjacjach można zawsze i pod każdym względem. Jest pewnym problemem, jeżeli pytania zadaje się medialnie i zadaje się jeszcze w dodatku z argumentacją strony trzeciej, która chciałaby mieć prawo weta w tej sprawie.

Nie była to argumentacja strony trzeciej, tylko...

Stroną trzecią jest Rosja, żeby było jasne.

Nie, nie, ja mówię o tym, że jest to powołanie się na badania naukowców...

Jeśli Pani pozwoli, to jeszcze jedną rzecz dodam do tego wszystkiego. Dziwne jest, że pan minister Sikorski jako minister rządu – też odpowiedzialny za negocjacje tarczy, bo ona była bardzo ważnym elementem w tym procesie negocjacyjnym – i minister obrony narodowej nie miał takich wątpliwości w rządzie Jarosława Kaczyńskiego, a w rządzie Donalda Tuska ma. To należałoby się zastanowić, czy pan minister jest osobą stałą w poglądach.

O ile sobie przypominam, to też miał różne wątpliwości i mówił, czego powinniśmy wymagać od Amerykanów, czego żądać za zainstalowanie tarczy antyrakietowej i pamiętam, jak był ministrem obrony, to nie był taką osobą, która pozwalała Amerykanom na to, żeby Polska była krajem, która robi tak, jak chcą Amerykanie. Przypomina Pani sobie wyjazd pana ministra do Stanów, gdzie...?

Przypominam sobie bardzo dokładnie.

... gdzie żądał dla naszej armii pieniędzy, za co został skrytykowany zresztą przez prezydenta i premiera?

Przypominam sobie bardzo dokładnie i jeżeli przytoczymy hasło, które mogłoby wskazywać, że na naszym terytorium nie powinno być instalacji nuklearnych, z czym się z przecież zgadzamy, że nie stacjonowałyby wojska natowskie, bo takie rozmowy też przecież się toczyły, że nie będzie instalacji natowskich, bo jest to inny region niż np. Dania i Wielka Brytania, czyli jesteśmy nadal cichą stresów wpływów Rosji będąc członkiem NATO i Unii Europejskiej. Możliwością podwyższenia naszego statusu nie kupczy się, żeby nie wiem, ile rakiet nam dawano.

Ale też się nie można zgodzić za darmo.

Ale to nie jest zgoda za darmo, bo wiemy, że, po pierwsze, bezpieczeństwo kosztuje zawsze i kraj, który chce uzyskać wysoki status, powinien być gotowy do ponoszenia kosztów. Po to tak intensywnie pracowaliśmy nad wzrostem gospodarczym w Polsce i myślę, że wiele się udało osiągnąć rządowi pana premiera Jarosława Kaczyńskiego.

Rozumiem, że Iran jest zagrożeniem dla Polski?

Myślę, że Iran jest poważnym problemem dla całego świata i wszystkie demokracje z tym się zgadzają. Różne środki są w tej chwili przedsiębrane, żeby zniwelować to niebezpieczeństwo, ale naszym obowiązkiem jest uczestniczenie w tej grze na równych prawach, a nie jako protektorat rosyjski.

Będzie konsensus pomiędzy rządem Donalda Tuska a prezydentem?

Pewną nadzieją napawają mnie dwa fakty. Pierwszy to jest kwestia karty praw podstawowych, a drugim jest podpisanie przez pana ministra Radosława Sikorskiego w piątek umowy o ułatwieniach wizowych z Ukrainą. Ja potrafię przyznać komuś, że postąpił słusznie i w tym przypadku uważam, że postąpił słusznie i chciałam pochwalić.

Dziękuję.

Dziękuję bardzo.

Gościem „Kropki nad i” była Minister, Szef Kancelarii Prezydenta Anna Fotyga. Dziękuję, Monika Olejnik.

Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.