przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| |
A | A | A

Marta Kielczyk: W naszym studiu, już w nowej roli Szefa Kancelarii Prezydenta, była Minister Spraw Zagranicznych Anna Fotyga. Pani Minister, były trzykrotne rozmowy w tej sprawie, zanim dotarł faks?

Anna Fotyga: Pani Redaktor, na ten temat wypowiadał się już Pan Minister Kamiński. Ja chciałam się odnieść do zupełnie innej kwestii, do swoich doświadczeń w funkcjonowaniu w Unii Europejskiej, na arenie międzynarodowej. Kontakty z ministrami spraw zagranicznych, moimi odpowiednikami, były częste i z nich wynikała przede wszystkim jedna rzecz – minister spraw zagranicznych o głowie własnego państwa, czy to jest król, królowa, czy prezydent, wypowiada się z najwyższym szacunkiem i nie wyobrażam sobie wydarzenia wewnętrznego, prócz ciężkiej choroby, która by pozwoliła odmówić pojawienia się na zaproszenie prezydenta.

Czyli...?

Proszę mi pozwolić dokończyć myśl – tu chodzi o ministra, który jest zobowiązany przez Konstytucję do współdziałania z prezydentem.

Minister był na spotkaniu rządu, na spotkaniu budżetowym. Premier o tym wiedział i premier go tłumaczył.

Właśnie chcę o tym powiedzieć. Rząd przesłał już do Sejmu budżet, więc spotkanie... Poza tym sekretarz stanu – ja byłam też członkiem Rady Ministrów, proszę pamiętać, i to dokładnie w tej samej funkcji, w której występuje Pan Minister Sikorski – i ani ja, ani, jak sądzę, żaden inny minister nie wyobraża sobie, bo są procedury w Radzie Ministrów, które pozwalają na wywiązanie się z konstytucyjnego obowiązku i nie będę Państwu tłumaczyła, co jakiś dyrektor MSZ omawiał z dyrektorem sekretariatu prezydenta.

A omawiał?

Pani Redaktor, to nie jest w tej chwili istotne – o stylu i arogancji w końcu tylko ministra rządu.

Zaczęła Pani mówić o swoich doświadczeniach. W takim razie, kiedy Pani była zapraszana do Pałacu Prezydenckiego, na piśmie czy wcześniej było to ustalane przez odpowiednie służby?

Zawsze takie spotkania są ustalane, ale bardzo często jest przyjęte również tak, że jeżeli jest sprawa dużej wagi, to znaczy, jeżeli prezydent ocenia, że jest istotna sprawa i wymagająca konsultacji z ministrem i minister się dowiaduje, że jest proszony do Pałacu, to minister nie dyskutuje, tylko jedzie do Pałacu. I to dotyczy nie tylko Polski, tak jest wszędzie. Proszę sobie wyobrazić ministra Milibanda, który odmówi królowej Elżbiecie II pojawienia się o wyznaczonej godzinie w Pałacu Buckingham. Chciałabym to zobaczyć.

Była mowa o tym, że jest prośba o podanie kolejnego terminu.

A nie sądzi Pani Redaktor, że samo takie wyrażanie prośby jest po prostu skandaliczną arogancją?

Ale będzie następne spotkanie?

Prezydent o tym zadecyduje.

Jest teraz prośba, żeby było, będzie?

Prezydent o tym zadecyduje. Ta wypowiedź pana ministra pod adresem pana prezydenta jest również niestosowna.

A w jakiej formie było wystosowane zaproszenie na to dzisiejsze spotkanie?

Pani Redaktor, w ogóle nie będę na ten temat rozmawiać, dlatego że rozmawiamy o pewnym stylu i o zachowaniach ministra, który jest zobowiązany do współdziałania. Powiedziałam: ja i każdy minister w Unii Europejskiej mieliśmy zupełnie inne doświadczenia i proszę tego nie sprowadzać do relacji konstytucyjnych.

Chodzi mi tylko o to, że jest tłumaczenie, że były telefony z MSZ, później, że było to w ostatniej chwili. Czy to było tłumaczenie na piśmie czy telefoniczne?

Pani Redaktor, niezależnie od tego, jakie jest zaproszenie, minister spraw zagranicznych z poczucia obowiązku wynikającego z realizacji spraw najwyższej wagi dla państwa – bo polityka zagraniczna jest taką dziedziną – ma on obowiązek się stawić, bo to nie prezydent chodzi do ministra i to nie jest tak, że minister wyznacza prezydentowi spotkania. Proszę pamiętać, że minister został powołany przez prezydenta. Natomiast prezydent pochodzi z powszechnych wyborów, jest głową państwa i brak szacunku dla prezydenta jest brakiem szacunku dla własnego państwa.

O godzinie 16:03 przyszedł faks, o 16:00 miało zacząć się spotkanie. Czy prezydent czekał na ministra Sikorskiego?

Prezydent był w Pałacu.

Ale czy czekał konkretnie?

Prezydent był w Pałacu.

Czy wszyscy jednak wiedzieli, że nie będzie tego spotkania?

Proszę mi nie zadawać śmiesznych pytań, a naprawdę to jest zabawne pytanie.

Czego miało dotyczyć to spotkanie?

Spotkanie dotyczyło polityki zagranicznej i tego, co Państwo relacjonujecie już od dłuższego czasu, czyli pewnych rozbieżności w widzeniu polityki zagranicznej. To wymaga uzgodnienia i między innymi prezydent chciał się zapoznać z powodami, dla których minister Sikorski bez konsultacji z prezydentem wskazał na konieczność konsultowania z Rosją tarczy antyrakietowej. Były rozbieżności dotyczące innych kwestii, również polityki wobec Rosji i planów dotyczących polityki unijnej. Jest kilka kwestii istotnych. Wczoraj wybuchła sprawa zmiany stanowiska polskiego wobec negocjacji z Rosją o członkostwo OECD. Ministra nie było, dzisiaj jest pierwszy możliwy termin, w którym może się zjawić i powiedziałabym, że w dobrym stylu, dobrym tonie, w poczuciu odpowiedzialności za losy kraju byłoby zabieganie ze strony ministra o natychmiastowe niemal spotkanie z prezydentem, żeby to uzgodnić. Ale widzę, że minister woli politykę zagraniczną jako element PR.

Ale czy ta kwestia podziału kompetencji, dwuwładzy, o której się mówi, będzie skierowana rzeczywiście do Trybunału Konstytucyjnego? Prasa pisała, że prezydent to rozważa.

To proszę pytać prasę o to. Prezydent i Kancelaria…

Prezydent jej nie rozważa?

Prezydent i Kancelaria Prezydenta analizują w tej chwili od strony prawnej interpretację Konstytucji w tym zakresie, chociaż od dawna mamy już własną opinię wynikającą z polskiej dotychczasowej praktyki. Prezydent w polskiej tradycji jest aktywnym czynnikiem na arenie międzynarodowej. Tak było z prezydentem Wałęsą, tak było z prezydentem Kwaśniewskim i tak jest – i to ze znakomitymi skutkami – z panem prezydentem Lechem Kaczyńskim. Obowiązkiem ministra spraw zagranicznych jest współdziałać, a już zwłaszcza poczuć się zobowiązanym do tego współdziałania, kiedy dostrzega rozbieżności w kierunkach polityki zagranicznej.

Miała Pani brać w tym dzisiejszym spotkaniu?

Oczywiście.

Czy były przygotowane argumenty, żeby zmienić stanowisko rządu?

Przecież te argumenty prezentujemy cały czas.

Ale czy było liczenie na to, że te to stanowisko się zmieni?

Powiedziałabym tak: odnoszę wrażenie, że strategia i taktyka rządu pana premiera Donalda Tuska polega na tym, że po prostu bierze się pod lupę decyzje poprzedniego rządu i je odwraca. To nie jest dobra strategia w polityce zagranicznej, gdzie potrzebna jest pewna wizja i wyraźne określenie interesu państwa. Mówiłam dzisiaj o jednej kwestii w odniesieniu do Rosji. W swoim expose pan premier Donald Tusk powiedział, że chcemy poprawy stosunków z Rosją i dialogu z Rosją – i tu zwracam uwagę na te trzy słowa – taką, jaka jest. W Rosji został zatrzymany znany opozycjonista Władimir Bukowski. Czy mamy rozumieć, że to akceptujemy, chcemy dialogu z Rosją taką, która chwyta opozycjonistów tylko dlatego, że chcieliby w sposób demokratyczny startować w wyborach? Tak nie mówi i nie zachowuje się żadne z państw Unii Europejskiej. My z pewnej pozycji lidera, jeśli chodzi o kształtowanie suwerennej pozycji w regionie państw Europy Środkowo-Wschodniej, zaczynamy spadać na ostatnią pozycję, powiedziałabym, jednego z bardziej serwilistycznych państw.

Dzisiaj trwało – tak, jak mówiłam – spotkanie rządu, na którym był minister Sikorski, na temat cięć budżetowych. Będą cięcia zapowiedziane m.in. w Kancelarii Prezydenta. Zbigniew Chlebowski mówi, że wprawdzie nie chce rząd demolować budżetu Kancelarii, ale jak to wpłynie na pracę Kancelarii?

Rząd powinien się określić, dlatego że z trybuny sejmowej minister finansów podczas pierwszego czytania budżetu powiedział, że tradycją polską i dobrym obyczajem jest, że rząd w swoim przedłożeniu ustawy budżetowej po prostu przyjmuje projekt budżetu zaproponowany przez Kancelarię Prezydenta i przesyła ją do Sejmu. Oczywiście, w toku prac parlamentarnych mogą występować również różne zawirowania, to wymaga dyskusji między posłami, senatorami, przedstawicielami Kancelarii Prezydenta. Natomiast nie było takiego obyczaju, żeby to rząd – zwłaszcza, że rząd jest znacznie bardziej w tej sprawie, jeśli chodzi o Kancelarię, rząd ma znacznie bardziej rozbudowane plany, jeśli chodzi o wydatki budżetowe – mówię o rządzie Donalda Tuska, bo, jak rozumiem, takim zmianom miało służyć to posiedzenie budżetowe. Rząd nigdy nie ingerował w budżet Kancelarii.

Tak, jak powiedziałam, dzisiaj Pani objęła szefostwo Kancelarii Prezydenta. PO, tu cytat: „ma nadzieję, że nie oznacza to, że Lech Kaczyński ma zamiar budować alternatywny wobec rządu ośrodek prowadzenia polityki zagranicznej”. Będzie alternatywny?

Pani Redaktor, polska racja stanu w polityce zagranicznej jest jedna. Ona tu wymaga dyskusji, ale musi być jakieś pole tej dyskusji, a to oznacza, że minister spraw zagranicznych w momencie, kiedy dostrzega – chyba, że nie dostrzega, ale to znaczy, że jest niekompetentny – rozbieżności, powinien się natychmiast zjawić w Pałacu, żeby wyjaśnić te rozbieżności.

Minister Anna Fotyga. Bardzo dziękuję za wizytę w studiu.

Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.