przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| |
A | A | A

Jacek Karnowski: Nasz gość: Anna Fotyga, Szefowa Kancelarii Prezydenta, była Minister Spraw Zagranicznych. Dzień dobry, pani minister.

Anna Fotyga: Dzień dobry, panie redaktorze, witam serdecznie wszystkich słuchaczy Polskiego Radia.

Pani minister, dwóch polskich żołnierzy zginęło w Afganistanie, tylko 3 km dzieliły ich od bazy, byli z misją humanitarną, jechali najnowszym typem transportera. Niestety, mina była zbyt silna, zginęli. Jaka jest reakcja prezydenta? Czy będą awansowani pośmiertnie, bo to już swego rodzaju zwyczaj, dobry zwyczaj?

To są, oczywiście, decyzje, postanowienia Pana Prezydenta. Pan Prezydent jak zwykle bardzo się wczuwa w sytuację rodzin żołnierzy polskiego wojska, jest zaangażowany w sprawy polskich misji za granicą i z całą pewnością żołnierze, którzy zginęli na posterunku, zginęli śmiercią żołnierza, zostaną stosownie uhonorowani. Zajmujemy się rodzinami. Wczoraj podczas oficjalnego spotkania z Panem Prezydentem Azerbejdżanu, Ilhamem Alijewem, z jego małżonką, podczas oficjalnego obiadu, uczciliśmy minutą ciszy na prośbę Pana Prezydenta śmierć żołnierzy. Kancelaria Prezydenta bardzo intensywnie tą sprawą się będzie zajmowała i w najbliższych godzinach będą ogłoszone decyzje Pana Prezydenta.

Pani minister, Kosowo jest już państwem uznawanym przez Polskę. Pytanie do pani: gdyby pani nadal kierowała polską dyplomacją, jak pani poprowadziłaby tę sprawę?

Idąc za opinią Pana Prezydenta, to jest również moja opinia, ja się z nią w pełni utożsamiam nie tylko dlatego, że jestem w tej chwili bliskim współpracownikiem Pana Prezydenta, ale uważam, że jest to bardzo słuszna opinia, byłabym zapewne nieco bardziej ostrożna, monitorująca sytuację. Niemniej nie pora już w tej chwili rozważać, co należałoby zrobić. Kosowo zostało uznane, niezależność Kosowa została uznana przez polski rząd, to jest kompetencja rządu. Pan Prezydent jej nie kwestionuje. To, na co chciałabym zwrócić uwagę, a szczególnie dlatego, że przebywa w Polsce głowa zaprzyjaźnionego z nami państwa, strategicznego naszego partnera, jest bardzo ważne, żeby problemy, z którymi mamy do czynienia na Bałkanach i problemy, które obawiam się nie ulegną zniwelowaniu dzięki wczorajszej decyzji, żeby nie odwróciła uwagi od naszego strategicznego i najważniejszego kierunku. Ważne jest, żeby nasi partnerzy byli nadal przekonani, że u wschodnich granic Unii Europejskiej leży państwo, które jest dla nich opoką, że tym państwem, które...

Czy dziś nasi partnerzy tracą to poczucie, pani minister? Partnerzy południowo-wschodni.

Mam nadzieję, że tak nie jest i mam głęboką nadzieję, że tak nie będzie, bo podkreślam: to jest dla Polski sprawa ważna, strategiczna. Większość państw Unii Europejskiej tradycyjnie na Wschodzie dostrzega przede wszystkim Rosję, a niektóre spośród nich wyłącznie Rosję. I to Polska była tym krajem, wspólnie z takimi państwami jak Litwa przede wszystkim, ale i Estonia, ostatnio również Łotwa, z całą pewnością Czechy, inne państwa Grupy Wyszehradzkiej, no ale Polska jako największa spośród nich była tym ważnym elementem, byliśmy niejako równowagą dla tych innych poglądów, nie rezygnując rzecz jasna z monitorowania sytuacji w Rosji, podejmowania prób poprawiania tych relacji. Ale trzeba sobie zdawać sprawę po pierwsze z naszych interesów, a po drugie rozwoju sytuacji w Europie Wschodniej.

Pani minister, czy prezydent jest informowany na bieżąco o negocjacjach w sprawie tarczy antyrakietowej? To jest decydujący tydzień – tak mówi minister obrony narodowej Bogdan Klich, tydzień rozstrzygający o tym, czy polskie postulaty zostaną przyjęte i jak to wszystko się potoczy.

Podczas ostatniego spotkania Pana Prezydenta z premierem Donaldem Tuskiem uzgodnione zostało, że przed wylotem premiera do Waszyngtonu odbędzie się jeszcze jedno spotkanie, które myślę, że będzie poświęcone głównie tej problematyce.

Czy prezydent różni się z premierem co do taktyki negocjacyjnej w tej sprawie?

Myślę, że nie pora - tydzień przed punktem kulminacyjnym, przed przyjazdem ekspertów amerykańskich, którzy mam nadzieję będą mogli postawić kropkę nad i -mówić o ewentualnych różnicach w poglądach na temat negocjacji. Miejmy nadzieję, że te negocjacje zbliżają się do pomyślnego końca.

Widzi pani wolę, pani minister, w szeregach rządu czy po stronie rządowej, by doprowadzić do budowy tarczy, tej instalacji w Polsce? Bo były takie wypowiedzi polityków opozycji, którzy powątpiewali w te intencje.

Ja mogę powtórzyć tylko to, co kilka minut temu mówił pan minister Kowal, mój zastępca w Ministerstwie Spraw Zagranicznych (i to tylko dowód, jak zbieżne były poglądy w poprzednim rządzie), że sygnały, które docierały z kręgów rządowych bywały sygnałami niespójnymi. Mam jednak nadzieję, i ostatnie wypowiedzi pozwalają taką nadzieję żywić, że wynik będzie pomyślny, bo po pierwsze wypowiedzi ministra Sikorskiego skłaniały do optymizmu i mam nadzieję, że ta linia będzie podtrzymywana, a po drugie będzie jeszcze taka chwila konsultacji między prezydentem i premierem. Doświadczenie dotychczasowe pokazało, że tam, gdzie rząd kieruje się wskazówkami Pana Prezydenta, tam ta polityka zagraniczna nabiera barwy, spójności i wraca do zaangażowania w rzeczywiste polskie interesy. Mam nadzieję, że tak również będzie w tym przypadku.

Czy to prawda, że Radosław Sikorski przestał być postrzegany przez prezydenta jako osoba przeciwna jego wizji, że te relacje się ociepliły, że już przychylniej patrzy głowa państwa na szefa MSZ?

Trudno mówić o temperaturze relacji. To jest kohabitacja, niełatwa, jak wszyscy wiemy, ale jednak wydaje mi się, że w polityce zagranicznej następuje pewne zbliżenie stanowisk. Dzieje się to z pewnym trudem, ale jednak mam wrażenie, że rząd zbliża się ku poglądom prezydenta. No cóż, przyjdzie mi tylko żałować, że nie stało się tak również w przypadku Kosowa.

Pani minister, jeszcze jedna sprawa, tym razem na odcinku zachodnim, że tak to ujmę – „Widoczny Znak”. Prof. Bartoszewski negocjował w Warszawie, potem był w Berlinie. Tu nie możemy narzekać na nadmiar informacji, bo był tylko krótki komunikat po spotkaniu z sekretarzem stanu rządu Niemiec w Warszawie. I teraz trochę sprzeczne komunikaty, bo premier mówi, że Polska nadal nie akceptuje „Widocznego Znaku”, że nie ma zgody na udział polskich historyków. Czy pani wie, jak ta sprawa się potoczyła? Jakie są ustalenia?

No i tu z wielką przykrością muszę powiedzieć, że nie mam niczego dobrego do powiedzenia na ten temat. Moje zdanie nie jest zdaniem pozytywnym.

To znaczy? Proszę o wyłożenie pani punktu widzenia.

Mój punkt widzenia był dosyć jasny i oczywisty. Wydaje się, że polskie stanowisko powinno być nieco bardziej zdecydowane niż tylko podkreślanie, że Polska nie przyłącza się do tego projektu, natomiast dopuszcza udział historyków. To jest nadal niejasny komunikat. Wielokrotnie powtarzaliśmy, na czym powinno polegać w tej sprawie stanowisko polskie, jak wyglądają relacje polsko-niemieckie. My powinniśmy dość asertywnie w tej sprawie rozmawiać. Niemcy prowadzą bardzo intensywną politykę historyczną, a Polska mam wrażenie, że od tego odchodzi. To słychać w wypowiedziach zarówno ministra kultury, jak i innych ośrodków rządowych. Ważne by było, żeby akurat ten kierunek polityki był podtrzymany. Tu może chciałabym też nawiązać do rozmowy pana redaktora z ministrem Kowalem i uzupełnić ją. Nadal ważnym ośrodkiem konstytucyjnym w polityce zagranicznej jest Prezydent Rzeczpospolitej i jestem przekonana, że w tej dziedzinie, jak i w wielu innych w polityce zagranicznej, będzie miał bardzo wiele do powiedzenia.

Pani minister, jeszcze króciutko, czy nadal iskrzy w relacjach głowa państwa – szef rządu w sprawie nominacji ambasadorskich? Czy to prawda, że szykuje się kolejny konflikt o Ryszarda Schnepfa, który miałby być ambasadorem w Madrycie?

Ja bym powiedziała tak: nie dostrzegam żadnego iskrzenia w tej sprawie. Prerogatywą prezydenta jest nominowanie przedstawicieli Rzeczypospolitej za granicą i w sytuacji, kiedy Pan Prezydent podpisuje postanowienie w tej sprawie, proces konstytucyjny jest zakończony.

Ryszard Schnepf będzie ambasadorem w Madrycie, czy nie ma szans?

Jak powiedziałam, Pan Prezydent podpisując postanowienie, kończy zapisany w konstytucji proces i stosowne decyzje w tej sprawie były podjęte.

Dziękuję bardzo. Anna Fotyga, Szefowa Kancelarii Prezydenta, była gościem Sygnałów Dnia. Dziękuję, pani minister.

źródło: www.polskieradio.pl

Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.