przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| |
A | A | A

Marcin Leśkiewicz: „Kwadrans po ósmej”, dzień dobry. Dziś moim gościem jest szefowa gabinetu prezydenta Lecha Kaczyńskiego, Elżbieta Jakubiak. Pojutrze prezydent Stanów Zjednoczonych George Bush przyjeżdża do Polski i będzie nas namawiał do zainstalowania w Polsce elementów tarczy antyrakietowej. Co prezydent Kaczyński mu odpowie? 

Elżbieta Jakubiak: Odpowie to, co do tej pory, że zrobimy wszystko, żeby Polska była bezpiecznym krajem i że instalacja tarczy ma przyczynić się do podniesienia bezpieczeństwa Polski. Oczywiście będziemy mówić nie tylko o tarczy, ale także o tym, co się dzieje w Europie, świecie, o misjach... 

A o prezydencie Putinie? 

Z całą pewnością będzie to temat rozmowy. Zresztą prezydent Bush przyjeżdża po spotkaniu z prezydentem Putinem, więc sądzę, że swoje refleksje i spostrzeżenia na temat Rosji przekaże prezydentowi. My pewnie też będziemy mówić o tym, ale na pewno krótko. 

Już wczoraj prezydent Bush bardzo ostro zwrócił uwagę prezydentowi Putinowi, że trochę się zmienił świat, a jeśli on mu nie wierzy, to zaprasza rosyjskich generałów. Czy według Polski wystarczy takie upomnienie? 

Chyba to nie wystarczy, gdyż tam jest przyjęta taka polityka informacyjna i ona jest używana na potrzeby wewnętrzne, a nie zewnętrzne. Póki więc nie odbędą się wybory w Rosji, póty ta retoryka antypolska, czy „antytarczowa” nie ustąpi. Po prostu trzeba to przeczekać. 

Czechy zgodziły się na budowę tarczy, ale tak naprawdę zgodził się na to rząd i prezydent. Czy Polska będzie brała pod uwagę opinię społeczeństwa? W Czechach 72 procent jest przeciwnych budowie instalacji radarowej. 

Społeczeństwa europejskie dzielą się na te bardziej proamerykańskie i te bardziej antyamerykańskie. Pewnie jest tak, że im bardzie się czujemy bezpieczni w Europie, tym mniej lubimy Amerykanów. Sądzę, że w Polsce nie ma jeszcze takiej atmosfery, czy też nie ma takiego stosunku do USA i tutaj Polacy zdają sobie sprawę, że jesteśmy krajem flankowym, rubieżą Europy. I to powinno nas obligować do tworzenia zupełnie innej sytuacji, jeśli chodzi o bezpieczeństwo, czy też zabezpieczenia Polski na przyszłość. 

A referendum w sprawie tarczy? 

Nie sądzę. 

Myśli Pani, że Polacy dostatecznie dużo wiedzą na ten temat? Ciągle nie wiemy, czy ta tarcza jest dla bezpieczeństwa tylko USA, czy też i Europy, Polski. 

Rozmowy w sprawie tarczy prowadzą na razie negocjatorzy. I bardzo trudno jest ujawnić stanowisko negocjacyjne, a później jechać z nim do Waszyngtonu. Gdybyśmy chcieli poinformować o wszystkim opinię publiczną, to nie mielibyśmy po co jechać. Można wtedy zrobić telemost i wyrazić opinię, natomiast nie negocjować. My jesteśmy w takiej sytuacji, że chcielibyśmy dobrze wynegocjować warunki instalacji tarczy. Tym się zajmują fachowcy zarówno w MON, jak i w MSZ . I ja bym im pozostawiła taktykę.

Na pewno Pani minister wie, co byśmy chcieli w zamian. 

Niestety, nie jestem negocjatorem. Jeśli chodzi o takie ogólne stwierdzenie, to mogę tylko powiedzieć, że po instalacji tarczy Polska powinna być bezpieczniejszym krajem. I to jest takie główne przesłanie, z którym jeżdżą negocjatorzy, a szczegóły należą do nich. To są sprawy wojska, uzbrojenia, warunków instalacji, samej budowy tarczy, miejsca, funkcjonowania w przyszłości żołnierzy amerykańskich na terytorium Polski. 

Co tak naprawdę wydarzy się w piątek w takim razie? 

Bardzo długa rozmowa, która ma dwie części. Pierwsza to jest rozmowa prezydentów USA i Polski o sprawach ważnych i myślę, że obaj mają dla siebie takie komunikaty, czy też informacje, którymi chcieliby się podzielić. 

Już powstał w pałacu prezydenckim taki komunikat? 

Na pewno wiemy, o czym pan prezydent chce powiedzieć, wiemy o czym chce rozmawiać w tych 20 minutach rozmowy w cztery oczy. Druga część rozmowy to lunch, przy którym będziemy rozmawiać, to jest już szersze grono, w formułach protokolarnych mówi się, że jest to „jeden plus sześć”, czyli po sześć osób towarzyszy każdemu z prezydentów, i to już będzie rozmowa na tematy bardzo ważne: Iraku, udziału Polski w Afganistanie, sprawa Kosowa, Gruzji. To są wszystkie te tematy, które dziś funkcjonują w relacjach bilateralnych Polska-USA, ale także na agendzie unijnej. 

Ale rozumiem, że nie będzie tak, jak w Pradze, że w pewnym momencie polski prezydent powie, że zgadzamy się na budowę tarczy? Chyba, że powie „Tak, ale...” i tu będzie długa lista. 

Nie mamy takiego scenariusza. Ale nawet gdyby był, to nie powinnam być tą osobą, która to ujawnia. To są głowy państw, a więc wszystko się może zdarzyć. Możemy budować napięcie, ale nie sądzę, żeby takie decyzje powstawały przed kamerami. 

A zapadły już jakieś decyzje, które pan prezydent przekaże prezydentowi Bushowi? 

Mamy przygotowane informacje, które w jakiś sposób będą dobrymi informacjami zarówno dla prezydenta naszego, jak i USA. 

Długa jest ta lista warunków? 

Nie ma listy warunków. Jest koncepcja. 

Niejako przy okazji pojawił się spór kto ma witać prezydenta Busha na lotnisku imienia Lecha Wałęsy w Gdańsku. Czy Lech Wałęsa będzie witać George’a Busha, czy nie? 

Tej sprawy nie chciałabym już dłużej komentować, bo przeradza się w jakiś wielki spór o to, kto a witać. Powiem tylko jedno: ani pan prezydent Wałęsa, ani jego otoczenie, ani nikt z Białego Domu, z Departamentu Stanu nie prosił nas o spotkanie z prezydentem Lechem Wałęsą. Jestem przekonana, że byłoby to naprawdę bardzo miłe spotkanie. Gdańsk w ogóle jest symbolicznym miastem dla Amerykanów i z całą pewnością, gdyby wizyta prezydenta Busha była dłuższa i miała charakter oficjalny, zabiegalibyśmy o to, by prezydent Bush podjechał pod krzyże, pod pomnik, do stoczni, żeby się spotkał z Lechem Wałęsą. Ale to jest niemożliwe, więc możemy tutaj opowiadać różne wersje. Kancelaria Prezydenta nie znała ani intencji prezydenta Wałęsy, ani intencji strony amerykańskiej, bo ja słyszę, że to miała być propozycja strony amerykańskiej. 

Tak napisał „Dziennik”, który podtrzymuje te swoje informacje. 

„Dziennik” pytał mnie jako pierwsza gazeta polska i byłam szczerze zaskoczona tym pytaniem. No i dziś jestem równie zaskoczona.

Lech Wałęsa mówi, że gdyby to było za komuny, to by się na pewno spotkał, bo, jak powiedział „Kiedy koledzy mają władzę, to jest trochę trudniej”. 

Lech Wałęsa jest symbolem „Solidarności” i Ameryka robiła wiele, żeby Lech Wałęsa ten sukces, który przyszedł w 1989 roku był prawdziwym, wielkim sukcesem i nikt nigdy temu nie przeczył. Ani prezydent, ani premier, ani ten rząd... 

Wczoraj premier powiedział, że traktuje Lecha Wałęse jak dziecko. 

No tak, ale to nie z powodu jego działalności do 1989 roku, a raczej z tego powodu w jaki sposób dzisiaj się zachowuje, w jaki sposób prezentuje swoje poglądy. Rzeczywiście tupiąc nogą, ale ja na to nic nie jestem w stanie poradzić. 

A chciałaby Pani, żeby było takie powitanie, czy nie?

To jest bardzo trudne pytanie, bo ja mogę sobie wyobrazić takie powitanie, gdzie są bardzo wielcy i znani Polacy. Lech Wałęsa nie jest jedyna osobą, która była ważna i wielka. Jest Bogdan Borusewicz, marszałek Senatu, również z Gdańska. Jest wiele osób, przywódców strajku, jest Anna Walentynowicz... 

Ale to Lech Wałęsa jest ikoną w USA. 

Tak, jest ikoną, ale w Polsce można sobie wyobrazić taki szpaler osób, które by witały prezydenta Busha. Natomiast to jest już zupełnie zabawne. To jest robocza wizyta i wystarczy jeśli będzie tam prezydent, który razem z prezydentem Bushem poleci do Juraty. Żadnego ceremoniału nie będzie. Nie ma dywanów, koni, ani rydwanu. 

Jeszcze jedna rzecz, również mało zabawna. Rada programowa Radia Maryja skrytykowała dyrektora za słowa dotyczące tego, co stało się 8 marca, kiedy na zaproszenie pani prezydentowej przyszły do pałacu dziennikarki i osoby zajmujące się problematyka społeczną. Chodzi o te słynne słowa, że „szambo” i „perfumeria”. Rada programowa nakazała ojcu Rydzykowi przeprosić panią prezydentową. Czy Pani coś wie na temat tych przeprosin? 

Ja bym się odwołała tylko do tego, co mówiłam już wcześniej: ojciec Rydzyk jest kapłanem i powinien się stosować do zasad ewangelicznych, szacunku dla kobiet. I to wszystko w tej sprawie. 

A przeprosił panią Kaczyńską, czy nie?

Nie słyszałam o tym. 

Mamy 17 dzień strajku lekarzy. Prezydent kilkanaście dni temu mówił, że to jeszcze nie jest ten moment, kiedy się powinien włączyć w negocjacje. Na co czeka pan prezydent? 

Na razie rozmawia rząd z lekarzami. 

Wczoraj premier powiedział, że choćby miał stracić władzę, to nie ustąpi. 

To są rozmowy bardzo trudne. Państwo muszą sobie zdawać sprawę z tego, że wszyscy oczekujemy, czy wiemy o tym, że przy takim wzroście gospodarczym sfera budżetowa, czy sfera, która stale była niedofinansowana, niedoinwestowana będzie zgłaszała roszczenia. Są to roszczenia z naszego punktu widzenia do dzisiaj bardzo trudne do zrealizowania. Czy też lekarze, czy nauczyciele, czy górnicy... 

A Pani zdaniem powinni więcej zarabiać? 

Jestem przekonana, że wszyscy w Polsce powinni więcej zarabiać. Tylko czy jest tak, że po takim dobrym okresie musimy wszystko zjadać to, co zarobiliśmy. Czy nie warto trochę dać sobie czasu, aby ten wzrost gospodarczy był stabilniejszy. 

Co zrobi prezydent? 

Będzie tłumaczył, że Polska jest dobrem wspólnym, że powinniśmy mieć jakieś opamiętanie. 

Chce rozmawiać z lekarzami? Zaprosił ich do siebie?

Na razie nie ma takiej decyzji. Pojutrze mamy wizytę, dziś jedziemy do Kwatery Głównej NATO. 14 czerwca jest pan prezydent Sarkozy i jest jakby na razie pochłonięty tymi ważnymi wizytami. 

Lekarze muszą poczekać. 

Nie, nie muszą poczekać. Rozmawia z nimi rząd więc nie ma powodu, żeby prezydent wkraczał w każdą sytuację, która jest trudna. Wiem, że rola prezydenta jako byłego związkowca tutaj nie jest do przecenienia. A i myślę, że kilkakrotnie udało się prezydentowi zażegnać konflikty i może wszyscy tego oczekują. Ale dzisiaj musi rozmawiać rząd o szczegółach. Jeśli będzie to taki protest, który zagrażał będzie obywatelom wtedy na pewno prezydent... 

Na razie nie zagraża? 

Nie sądzę. Lekarze pracują. 

Część pracuje. 

Ale są to strajki, które nie zagrażają ani zdrowiu, ani bezpieczeństwu obywateli. 

Jak w pałacu prezydenckim przyjęto ten kryptonim sprawy Mirosława G .”Mengele”? 

Szczerze mówiąc nie komentowaliśmy specjalnie. 

Prezydent w wywiadzie dla „Wprost” ... 

No ocenił tutaj... 

Prasa pisze, że „pupil braci Kaczyńskich dostał po uszach”

Och, to są właśnie te opinie o politykach, które czasem mnie zaskakują. Każdy z nas popełnia błędy i ma prawo do popełniania tych błędów. Jest pytanie czy potrafi elegancko do tego się przyznać. 

Potrafi? 

Mam nadzieję, że pan minister Ziobro naprawdę jest dobrym ministrem Jest rzutkim, młodym człowiekiem, ale też i odpowiedzialnym. Jeśli popełnił błąd... 

A popełnił, Pani zdaniem? 

Jest pewna przesada w nadawaniu takich kryptonimów. Czasem emocje biorą górę przy pewnych sprawach i tutaj pewnie wzięły. Chociaż ta sprawa jest naprawdę dramatyczna. Myślę, że jeśli, kiedyś opinia publiczna pozna jej szczegóły, to będzie bardzo wzburzona. 

Bardzo dziękuję za rozmowę. 

źródło: www.kwadrans.tvp.pl

Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.