przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| |
A | A | A
Michał Karnowski: Pani Elżbieta Jakubiak, szefowa gabinetu prezydenta RP. Dzień dobry.

Elżbieta Jakubiak:Dzień dobry.

Tragedia na Uniwersytecie Virginia Tech w Stanach Zjednoczonych. Prezydent Bush - widziałem - wstrząśnięty. Czy będą jakieś kondolencje ze strony prezydenta Polski?

Oczywiście. To jest tak przerażająca sytuacja, że tu kondolencje są sprawą naturalną. Nikt chyba się nigdy nie spodziewał, że do takiej sytuacji może dojść na uniwersytecie. 32 osoby - to jest po prostu dramat. To więcej niż w wypadkach na morzu, czy w wypadkach w kopalniach. A tutaj, w biały dzień.

To będą kondolencje depeszowe? Czy będzie może telefon?

Myślę, że depeszowe. Dzisiaj pewnie są inne sprawy w Ameryce ważne. I - jak sądzę - wystarczy depesza.

Jako czytelnicy, mamy zawsze problem z odbiorem tego typu informacji - co mówić, co robić. Jest jakoś w naszej naturze i też w naturze współczesnego świata szukanie racjonalnych wyjaśnień i np. szukanie zmian w prawie, czy rozmaitych wyjść z sytuacji, żeby do czegoś takiego w przyszłości nie dochodziło. Czy tu w ogóle jest taka myśl możliwa? Czy to po prostu tragedia?

Trzeba w kategoriach tragedii na to patrzeć. Bo szukanie dziś przyczyn, jeśli ta osoba była niezrównoważona, to taki przypadek. Przeczytałam artykuł, w którym się mówi, że on wchodził do pokoju i strzelał z bliska. Nikt nie jest w stanie uchronić nas przed tego typu szaleńcami.

Dziś prezydent jedzie do Cardiff. I jedzie z prezydentem Juszczenką, tzn. tam się spotkają.

Tak.

To nie było pewne do ostatniej chwili?

To jednak jest współzawodnictwo. My tam walczymy o organizowanie mistrzostw w 2012 roku, ale mamy konkurentów. Prezydent zdecydował, że poleci na polską prezentację, bo dziś będzie prezentacja Polski i Ukrainy. Umówiliśmy się z kolegami od prezydenta Juszczenki, że razem tam będziemy się prezentować. A potem będzie krótka polityczna rozmowa prezydenta na temat tego, co się dzieje na Ukrainie.

A mamy szanse? Słuchacze dzwonią i mówią: pójdźmy na Dworzec Zachodni, zobaczmy jak to wygląda, ta infrastruktura - kiepsko.

Pewnie jest tak, że to wszystko jest za kilka lat - to nie jest jutro.

Pamiętam Dworzec Zachodni sześć lat do tyłu. On nie był specjalnie różny od tego, co jest dzisiaj.

Tak. To jest rozmowa o polskich firmach. To jest jednak firma PKS. A dworzec pewnie w części należy do kolei państwowych, a w części do PKS-u. Tu wkraczamy na trudny grunt.

A prezydent jedzie w takim nastroju, że będzie gorycz porażki osładzał? Czy będzie poił się tym napojem zwycięstwa?

Chcielibyśmy wygrać, bo po to się walczy, żeby wygrać. I trzeba walczyć do końca. Ten wyjazd traktuję jako walkę do końca. Ale są konkurenci. Trzeba umieć też przegrywać. Więc jeśli przegramy, będziemy szczerze gratulować konkurentom. Taka jest rola prezydenta - walczyć do końca. A czy wygramy, to już los decyduje.

Prezydent też chyba polubił te wizyty zagraniczne - coraz więcej ich w planie. Pewnie przyjdzie niedługo czas na rewizyty.

Tak. Rzeczywiście wizyt i rewizyt mamy w tym roku już kilkanaście. Najbliższe, które nas czekają, to jutro wizyta premiera Abbasa. I dzisiaj jeszcze spotkanie z prezydentem Juszczenką.

Z premierem Autonomii Palestyńskiej?

Tak. Dzisiaj na Bliskim Wschodzie pani minister Fotyga. Natomiast premier Abbas jest z wizytą w Europie. I prezydent przyjmuje go wieczorem na kolacji. Spodziewamy się też w Polsce wizyty pana premiera Blaira.

To chyba nowość? Nie słyszałem o tym.

Tak. Na konsultacje. To będą, jak z innymi premierami czy prezydentami krótkie konsultacje. To nie będzie oficjalna wizyta. Natomiast oficjalną wizytę premiera Musharrafa mamy.

A kiedy ta wizyta premiera Blaira jest spodziewana?

W końcu miesiąca.

To będzie trochę takie pożegnanie - premier Blair niedługo odchodzi.

Tak. Ale jest ważnym liderem i politykiem już nie tylko brytyjskim, ale - jak sądzę - światowym. I kontakty i wizyta w Polsce mają swoją wagę.

A prezydent Bush? Były takie nieoficjalne pogłoski, że może do takiej wizyty dojść, że jest coś sondowane.

Na razie nie mogę niczego zapowiadać na antenie radia.

Dlaczego nie?

Pan prezydent Kaczyński wybiera się 16 lipca do Stanów Zjednoczonych na zaproszenie prezydenta Busha na spotkanie połączone z nieformalnym obiadem. Mam nadzieję, że to będzie dobra wizyta. I jednak odpowiedni poziom kontaktów na najwyższym szczeblu jest też wyrazem tych relacji, które dziś są między Polską a Stanami Zjednoczonymi. To jest dla Polski ważne, że będziemy mogli rozmawiać o wszystkich kwestiach i europejskich i światowych w Stanach Zjednoczonych z prezydentem jeszcze.

Wczoraj w nocy prezydent wrócił z Gruzji - zakończyła się wizyta. Tam bardzo mocne wsparcie dla obecności Gruzji w NATO. Nawet padła data - 2010 rok. Zdaniem prezydenta Lecha Kaczyńskiego, wtedy Gruzja może się znaleźć w NATO. Myśli Pani, że to jest realny termin, że będą jakieś dalsze działania za tym idące?

My od początku kadencji prezydenta, prezydent popiera przystąpienie Gruzji do NATO. Wspieramy Gruzję w tej drodze do restrukturyzowania swojej armii, przyjęcia tych standardów, które obowiązują w NATO. Bo prezydent powtarza, że NATO nie jest tylko paktem, który jest paktem obronnym, ale także eksporterem demokracji. TO jest region, w którym i demokracji i bezpieczeństwa jest potrzeba jeszcze wiele. Chociaż wczoraj my byliśmy z Panem razem.

Ja byłem w gronie kilkudziesięciu towarzyszących dziennikarzy.

Więc widzieli Państwo, że to jest kraj, który tak na pozór nie różni się niczym od kraju europejskiego. Z pięknym klimatem, z pięknymi zabytkami, ale też z bardzo przyjaznymi ludźmi, kraj spokojny.

I z charyzmatycznym prezydentem Saakaszwilim, który - z tego, co wiem - przewiózł prezydenta Lecha Kaczyńskiego - to prezydent podzielił się z dziennikarzami tą informacją już w samolocie - ale w ten sposób, że sam kierował, a prezydent siadł z przodu.

Tak. Taką tajemnicą naszego prezydenta jest to, że lubi jeździć z przodu, nie z tyłu, tylko z przodu. Ale od kiedy jest prezydentem musi jeździć z tyłu. Wczoraj na terenie innego państwa pan prezydent przyjął zaproszenie prezydenta Gruzji i razem pojechali na lotnisko kilkadziesiąt kilometrów. Za kierownicą siedział Saakaszwili, a obok niego prezydent Kaczyński.

Dobry biały wywiad ma Gruzja. W Gruzji docierały do dziennikarzy i pewnie też do politycznego zaplecza prezydenta i do niego samego takie echa o tym, co się dzieje w Polsce. Prezydent nie chciał wtedy komentować decyzji Marka Jurka o odejściu z PiS-u. Powiedział, że się musi z tym zapoznać. Czy już się zapoznał?

Wylądowaliśmy po północy. Jak sądzę, to nastąpi dopiero dzisiaj. Chociaż nie sądzę, że będzie czas na jakąś głęboką analizę. Tak, jak Pan tu powiedział, dzisiaj lecimy do Cardiff.

To ja w takim razie twardo. Dla Katolików w PiS coraz mniej miejsca - tak powiedział wczoraj Szymon Ruman (rzecznik prasowy marszałka Marka Jurka) w telewizji TVN24. Bardzo mocne słowa.

Kwestia wieku. Jak ktoś ma 23 lata, pewnie ma prawo to twardych sądów.

Wydaje się, że Marek Jurek nieco starszy sądzi podobnie. I - nie wiadomo ilu - pewnie około dziesięciu, a może i 20 posłów PiS-u, podobnie?

Jestem przekonana, że i pan prezydent i pan premier i wszyscy inni nasi koledzy w PiS-ie są Katolikami. A tu chyba na razie decydują emocje.

A jest jeszcze kierowca w tym PiS-owskim samochodzie? Wydaje się, że kontrola jest utracona. Dziś premier w "Sygnałach Dnia" w Polskim Radiu, kilkadziesiąt minut temu, właściwie wprost powiedział - nie mam danych, nie wiem co będzie dalej.

Uważam, że dziś jest dosyć silny, twardy kierowca i że wszyscy mają tego świadomość. Czasem zdarzają się, jak w przypadku głosowania nad konstytucją problemy. O tych problemach premier mówił wcześniej, że problemy mogą wystąpić, bo w polskim parlamencie 2/3 głosów to jest bardzo dużo.

Efekt polityczny jest taki: naruszono kompromis - bo naruszono, ponieważ próbowano zmienić obecny status prawny ochrony życia poczętego. Doprowadzono do rozłamów w partii rządzącej. Efektu nie ma żadnego, jeśli chodzi o zmiany prawne. Kto zawinił? Tak się poważnej polityki nie robi.

Nie sądzę, żeby to był rozłam.

Przepraszam pani minister, ale to jest rozłam.

Tak. Ale ja nie mogę tego stwierdzić. Pan marszałek Jurek wystąpił z partii, ale trwają ciągle rozmowy. Myślę, że pan marszałek Jurek jest osobą, która ma jasne przekonania i bardzo twarde. Ja nie chcę oceniać tej sytuacji, ponieważ jestem urzędnikiem, a marszałek Jurek jednak reprezentuje w dalszym ciągu Sejm RP. I ja tutaj nie czuję się uprawniona.

Będą nowe wybory?

Nie wiem. Państwo mieli okazję premiera o to pytać.

Na innej antenie. Premier też nie wie. Jak Pani sądzi, to może się skończyć nowymi wyborami?

Myślę, że w Polsce jest tak dużo do zrobienia jeszcze i ten plan, który został przedstawiony przez partię rządzącą wymaga jeszcze czasu. Polsce dziś potrzebne jest dużo spokoju, szybkie tempo prac w parlamencie i w rządzie.

Pytanie - czy cena za ten spokój nie jest za duża? Dziś "Gazeta Wyborcza" opisuje nowych członków gabinetu politycznego pani minister Kalaty. I to są ludzie z dawnego neopogańskiego stowarzyszenia "Niklot", ludzie bez specjalnego dorobku zawodowego. I coraz więcej mamy takich sytuacji i takich nominacji.

Proponuję prześledzić dawne nominacje w innych rządach.

A miało być lepiej...

Miało być lepiej, ale to - jak Pan wie - te osoby, to są bardzo młodzi ludzie.

Jedna z nich to jest przyjaciółka i mama dziecka pana posła Filipka. Taki klucz w doborze kadr władzy kompromituje.

Ponoszą odpowiedzialność osoby, które podejmują takie decyzje. To nie jest odpowiedzialność rządu polskiego, to jest odpowiedzialność poszczególnych osób.

Ale powiedziałaby Pani to samo, gdyby koalicja mniej bliska Pani minister, tego typu politykę kadrową prowadziła?

Powiedziałabym to samo. To dotyczy osób bardzo młodych, czyli ludzi, którzy mają dziś po 20 lat. I politycy, którzy rozmawiają z nimi, którzy pracują z nimi powinni ponosić za nich odpowiedzialność, ale osobistą, nie jako formacji, nie jako przedstawicieli rządu polskiego, ale własną osobistą decyzję. Każdy z nas ma współpracowników i ponosi za nich odpowiedzialność, ale nie jako instytucja, tylko jako minister, czy człowiek.

Samoobrona coraz bardziej gra, coraz bardziej - chyba nawet można powiedzieć - zachłanna. Już nawet za nowego marszałka Sejmu żąda kolejnych stanowisk. Zresztą LPR podobnie. W ogóle da się rządzić w takim układzie?

Ja jestem przedstawicielem prezydenta i nie chciałabym oceniać koalicji rządzącej. Nie jest to rola przypisana urzędnikowi Kancelarii Prezydenta.

Ten dystans może być znaczący.

Nie. To nie jest dystans. Nie mogę komentować wszystkich spraw personalnych.

Ale Pani mówi - sprawy idą w dobrym kierunku.

Tak.

Ta koalicja jest wartością. Ja mówię - czy aby na pewno?

Powiedziałam, że rząd polski ma wiele do zrobienia. I oczywiście prezydent czasem komentuje różne zachowania koalicjantów, ale liderów. Ja nie mogę się odnosić do każdej drobnej sprawy. To, o czym dzisiaj mówimy to jest sprawa - w porównaniu z zadaniami, jakie czekają ten rząd - drobna. I tutaj tylko mogę powiedzieć tyle - powinniśmy być odpowiedzialni. Każda władza i przedstawiciele tej władzy musi ponosić odpowiedzialność. Można tylko wzywać do tego, żeby być etycznymi.

Mówi Pani - wielkie wyzwania, więc zadam tylko dwa krótkie pytania. Myśli Pani, że będzie sprawnie, zgodnie z prawem i konstytucją przeprowadzona lustracja? I myśli Pani, że będą autostrady?

Myślę, że będzie lustracja i że będzie przeprowadzona sprawnie. I nawet jeśli będą błędy, to powiem tak - robimy to po 17 latach. I na pewno trzeba się spodziewać trudnych sytuacji. To w ogóle nie jest prosta sprawa. Natomiast robiona jeszcze z takim opóźnieniem jest jeszcze bardziej skomplikowana. Za autostrady trzymam kciuki i mam nadzieję, że będą. Mamy pieniądze, mamy inżynierów, mamy determinacje rządu. Te autostrady też nie powstaną w ciągu kadencji tego rządu - to można zacząć, a ten, czy inny rząd będzie musiał to kończyć.

Miałem wrażenie, że determinacja na początku kadencji do budowy autostrad była większa, ale oby one powstały. Może wtedy Lech Kaczyński zaprosi prezydenta Saakaszwilego i jego przewiezie, nawet jako kierowca. Bo miał chyba kiedyś prawo jazdy?

Tak. Prezydent ma prawo jazdy.

Dziękuję bardzo. Elżbieta Jakubiak była gościem "Salonu".

Dziękuję Państwu.

Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.