przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| |
A | A | A

Michał Karnowski: Pani Elżbieta Jakubiak, szefowa Gabinetu Prezydenta RP. Dzień dobry. 

Elżbieta Jakubiak: Dzień dobry. 

- Jest prawie 8.14, czyli zostało niecałe dwie godziny do obudzenia się Pałacu Prezydenckiego. Wczoraj "Dziennik" zrekonstruował dzień prezydenta i czytamy, że prezydent przychodzi do pracy o godz. 10.00. To późno. 

- Straszne. Co ja tu robię? Powinnam mieć jeszcze dwie godziny snu. Nie wiem co tu robię. Nie będę już przychodzić do tych audycji o godzinie ósmej. 

- Może tak źle nie będzie. Ale to prawda, że dopiero o godz. 10.00 budzi się Pałac Prezydencki, bo wtedy prezydent się pojawia? 

- Pałac Prezydencki nie budzi się o godz. 10. Wszyscy przychodzimy, rzeczywiście może nie na ósmą. Mówię o ministrach, ale wszyscy pracownicy kancelarii przychodzą zgodnie z ustaloną godziną pracy, czyli na ósmą. 

- A prezydent o której przychodzi? 

- Prezydent przychodzi między 9.00, a 10.00. 

- To prawda, że pracuje aż do 3.00 w nocy? 

- Pan wielokrotnie z nami podróżował. 

- Jak każdy dziennikarz. 

- Jak dużo dziennikarzy i wiadomo, że czasami jest tak, że kończymy pracę o 1.00 w nocy i wracamy do Warszawy. To bywa różnie. I może dobrze opowiedzieć o tym. 

- Albo wracacie Państwo do Juraty. Prezydent podobno pokochał też Juratę. 

- Pan prezydent czasami wraca do Juraty na weekend. Jeżeli zdoła się tak przygotować kalendarz prezydenta, że weekend jest wolny, co nie zawsze się udaje tak zrobić. 

- Coś z tą kancelarią chyba będzie się działo. Dziś "Gazeta Wyborcza", wczoraj "Dziennik" donoszą o tym, że Michał Kamiński - obecnie eurodeputowany PiS - spec od PR kampanijnego, może zostać szefem Kancelarii Prezydenta. To stanowisko jest dziś nie obsadzone. To prawda? 

- Bardzo się cieszę, że Pan o to zapytał. To jest najlepszy PR, jaki udał się kancelarii w ostatnim czasie. Wszystkie te rozmowy dotyczące roszad, obsady stanowisk, Pan ma nawet przed sobą artykuł, że Jakubiak opuści prezydenta dla premiera, więc powiem tak, najlepszy PR, jaki nam się udał od półtora roku. Bo w każdym artykule pisze się o nas dobrze, jako o ludziach, którzy mają zdolności organizacyjne, potrafią samodzielnie coś zrobić. Przez dwa lata nie udało nam się opowiedzieć o sukcesach kancelarii, bo byliśmy zazwyczaj postrzegani jako nieudolni ludzie, którzy źle wpływają na notowania prezydenta. A dziś okazuje się, że ta debata o przechodzeniu, zajmowaniu stanowisk ujawniła się. 

- Ale roszady będą? Te wszystkie informacje są wymyślone? 

- Dziennikarze zawsze wiedzą lepiej. 

- Michał Kamiński przyjdzie? 

- Nie wiem. Nawet z Michałem Kamińskim nie rozmawiałam. Oczywiście stanowisko szefa kancelarii jest nie obsadzone. Jeśli Michał Kamiński by się zdecydował, po pierwsze prezydent musiałby to zaproponować najpierw, to jest to pewnie bardzo dobre. 

- A Pani pracowałaby z Michałem Kamińskim? 

- Szefa kancelarii wybiera prezydent. Ja jestem szefem gabinetu i na taką rolę się zgodziłam. 

- Nawet z Kamińskim? 

- Niestety z prezydentem się nie negocjuje z kim się pracuje. Ja się umawiam na pracę z prezydentem - dostałam od niego nominacje. A koledzy? Jestem bardzo zadowolona z tego, jaki jest skład kancelarii. 

- Pani nie doczytała do końca tego tytułu. Bo to jest - Elżbieta Jakubiak opuści prezydenta dla premiera. I wynika z niego, że miałaby się Pani zająć organizacją przygotowań do Euro 2012. To też w sferze rozważań? 

- Tak. Debata się toczy. Niezwykle cieszę się z tej debaty, bo to znowu dobrze wpłynęło na wizerunek kancelarii. My jesteśmy dobrymi organizatorami. Nie damy się wciągnąć w debatowanie na temat stanowisk. 

- Tu ta decyzja będzie należała do Pani. Rozważa Pani przyjęcie takiego stanowiska organizatora Euro 2012? 

- Jak Pan słusznie powiedział - będzie należała do mnie. Ale na razie nie ma o czym mówić. 

- Nie ma oferty? 

- Gazety mi składają propozycje, więc do tego nie będę się odnosiła. 

- Myśli Pani, że to jest w ogóle możliwe? To proszę powiedzieć - nie, nie chcę zajmować się Euro 2012 i temat zamknięty. I gazety przestaną pisać. 

- Powtórzę za Michałem Kamińskim - jak będzie oferta, będę się zastanawiać, będę z Państwem o tym rozmawiać. Natomiast w tej chwili nie ma o czym mówić. 

- Coś jest na rzeczy. Te pytania i te artykuły były w takim sosie, z których wynikało, że prezydent chce kandydować na kolejną kadencję, chce wzmocnić kancelarię. Czy taka decyzja rzeczywiście została podjęta, że to jest już taki marsz ku nowej prezydenturze, ku kolejnej kadencji? 

- Znowu musze odpowiedzieć tak - cieszę się, że debata o obsadzie stanowisk trwa, ponieważ cały czas możemy mówić o tym, co zrobiła kancelaria przez ostatnie prawie dwa lata. 

- Niestety mało o tym jest, co zrobiła. 

- Właśnie mało o tym jest. A ta debata pozwala nam się chwalić. 

- Minuta dla Elżbiety Jakubiak. Proszę przekonać Polaków do obecnej obsady Kancelarii Prezydenta. 

- Najwięcej wizyt i spotkań na tak wysokim szczeblu. Dziś mamy spotkanie z panem Prodim, który przyjeżdża na zaproszenie premiera, a będzie też gościem prezydenta. W najbliższym czasie będzie nam składał wizytę w Polsce pan prezydent Sarkozy - jako swoją drugą wizytę zagraniczną. Następnie mamy wizytę prezydenta Busha - za miesiąc my jedziemy do Ameryki. W związku z tym, trudno zarzucić nam nieudolność w organizowaniu - to jest podstawowa sprawa. Polityka zagraniczna, za którą odpowiada prezydent, jako osoba reprezentująca Polskę na zewnątrz, jest dziś Warszawa, czy Jurata również stały się takim miejscem konsultacji. Bierzemy czynny udział i z dużym zaangażowaniem, z poczuciem misji w debacie konstytucyjnej. Kancelaria przygotowała więcej projektów ustaw niż nasi poprzednicy w całej kadencji. Zajęliśmy się najtrudniejszymi tematami. I ustawę lustracyjną przygotowała kancelaria. 

- Nie była najlepsza - jak się okazało. 

- Myślę, że była bardzo dobra. Tyle tylko, że nie spotkała się z uznaniem TK. A to jest debata o dwóch różnych sprawach. Ustawa o rozwiązaniu WSI - a tak naprawdę trzy ustawy o rozwiązaniu WSI i o powołaniu nowych służb - co też chciałam podkreślić. Ustawa dotycząca orderów i odznaczeń. Oczywiście o tym bardzo trudno jest mówić, bo to są rzeczy nie dla każdego. Ale dla polskiego wojska, dla ludzi, którzy walczą w Iraku, w Afganistanie, w Kosowie, mają misje we wszystkich miejscach, gdzie są konflikty, to jest bardzo ważne, żeby nie dostawali blaszki, a odznaczenie państwowe, bardzo honorowe, piękne i z którego ich rodziny i oni będą dumni. Wspomnę jeszcze o odznaczeniach dla ludzi, którzy byli wielkimi w okresie "Solidarności", w okresie powojennym - to są już tysiące osób odznaczonych. Ludzi, którzy nigdy nie mogli liczyć na to, że RP sobie o nich przypomni. 

- To jest pytanie, dlaczego niestety tak późno RP przypomniała sobie o tych bohaterach. 

- Bo jesteśmy dopiero dwa lata. 

- Może u niektórych to wrażenie bierności prezydenta bierze się z tego, że za mało go jest na scenie krajowej. Czy np. teraz, w trakcie takiej fali strajkowej, prezydent powinien wkraczać, mediować? Jak górnicy przyjechali to się włączył. 

- Jak górnicy przyjechali to się włączył. Byłam na Śląsku reprezentując prezydenta. Rozmawialiśmy nie tylko z górnikami, ale z energetykami, którzy tu mieli przyjechać. 

- A nauczyciele, lekarze? Za słabi? 

- Nie o to chodzi. Oczywiście to jest kwestia rozmowy rządu dziś, ponieważ to dotyczy ustaw, propozycji rządowych. Trudno, żeby prezydent wkraczał w każdy moment, sytuację zagrażającą, czy jakiegoś niepokoju społecznego. Dziś bardzo poważnie z lekarzami rozmawia minister Religa, omawiając z nimi projekt ustaw. 

- Ale np. z nauczycielami Roman Giertych już mniej się spotyka, natomiast jedzie do lekarzy, co jest bardzo dobrym, patentem. Bo teraz, jak zastrajkują kopalnie, to się pojedzie np. do hutników. 

- Jest wicepremierem polskiego rządu. Pan mówi tu, że jest jednocześnie minister edukacji, ma swój dział. Natomiast jest również wicepremierem polskiego rządu. Tu nie ograniczałabym pana premiera do tylko jednej grupy społecznej. Pewnie miał takie zaproszenie, albo pewnie czuje się na siłach, żeby wyjaśnić sytuację w polskim budżecie, czy też porozmawiać o finansach. 

- Na razie prezydent ze spokojem obserwuje akcje strajkowe lekarzy i nauczycieli? Nie zagraża to np. zdrowiu pacjentów? 

- Tak, jak Pan, my też czytamy o tym, co się dzieje. Na razie strajki są takie, że w szpitalach nie odchodzą od łóżek, leczą ludzi. Natomiast stawiają wymagania, czy żądania finansowe. Oczywiście o tym trzeba rozmawiać. Wszyscy się spodziewaliśmy, że w takiej sytuacji, kiedy jest znaczący wzrost gospodarczy, jest odpływ ludzi z rynku, lekarze wyjeżdżają zagranicę, wiedzą ile można zarobić zagranicą, czy też nauczyciele, którzy obserwują wzrost płac w sektorze prywatnym, że ta sfera publiczna rozpocznie debatę. 

- Premier sugerował, że tu jest polityczna intencja. Jest taka koncepcja chaosu, którą sformułowała opozycja?
 
- Tak. Ja się z tym całkowicie zgadzam. W Polsce od dwóch nic się nie dzieje, a tworzy się wrażenie, że właśnie tu przechodzą jakieś marsze - ja nie widziałam. 

- Przeszły. Naprawdę. 

- Ale to były bardzo pokojowe marsze. Nie przypominam sobie kamieni, ani wyrywanych płyt. To były raczej sztandary. 

- Pani tu sugeruje, że demokracja nie jest zagrożona? 

- Nigdy nie była zagrożona. Przypominam, że wybory PiS i pan prezydent wygrał w demokratycznej konkurencji. Wygrał je i ma prawo do rządzenia. Dziś polecam wszystkim Państwu artykuł w "Rzeczpospolitej" na temat demokracji w Polsce. Nie jest zagrożona i na pewno nie będzie jeszcze długo. A mam nadzieję, że nigdy. 

- Świat się trochę śmieje z Polski. Śmiał się z konta pana premiera. Konta, którego nie ma. Tak a propos, prezydent ma konto? 

- To jest prywatna sprawa pana prezydenta. 

- Premier się przyznał, że nie ma. 

- Premier przyznał się i nie wiem, czemu to budzi taki śmiech. Ja do niedawna też nie miałam konta. I gdyby nie to, że mój mąż jest człowiekiem przywiązanym do konta, pewnie bym go do dzisiaj nie miała.
 
- To tajemnica, że prezydent ma, czy nie ma konta? 

- Nie. Nie jest tajemnicą. Ale o takich sprawach pewnie się nie mówi. 

- Ale ma? 

- Szef kancelarii Panu odpowie. 

- Nowy szef kancelarii. PR-owiec już. Świat śmieje się też z pani Ewy Sowińskiej, która miała zbadać, czy "Teletubisie" są gdzieś tam w podtekstach homoseksualne. Jak Pani ocenia takie zachowanie? 

- Myślę, że pan premier Giertych odpowiedział już na to pytanie wszystkim Polakom. Czasem warto się pośmiać nawet z "Teletubisiów", których ja niestety nie oglądam, bo są za wcześnie rano. 

- Pan premier Giertych powiedział, że pani Rzecznik Praw Dziecka dała się dziennikarzom wpuścić w maliny. 

- To też ładne. Też się można pośmiać. 

- Prawdziwe? 

- W malinach jest nieprzyjemnie. 

- Prawdziwe? 

- Nie wiem. 

- To chyba nie najlepszy Rzecznik Praw Dziecka? 

- Nie obserwuje aż tak szczegółowo działalności Rzecznika Praw Dziecka. Nie umiem się odnieść do tego. 

- To chyba nie najlepszy Rzecznik Praw Dziecka, bo pytanie - po co takie histerie? 

- Jest tyle strasznie ważnych spraw dla dzieci. I tyle ważnych spraw, którymi można się zająć - myślę, że cenzurowanie bajek - wszystkie bajki są okrutne. Jak dziś czytam swoim dzieciom bajki, to też myślę, że o brzydkim kaczątku jest najtragiczniejsza. Nigdy nie mogą doczekać do końca, bo już się boją, co się stanie. I tej burzy i tego wszystkiego. Pan też ma swoje dziecko, więc też Pan wie, jak okrutne są bajki. 

- Nie chciałem o tym kaczątku, ale zapytajmy. Okrutny jest poseł Zawisza, który chce wezwać prezydenta. Chciał, ale powiedział, że może jeszcze to przemyśli. Potem wycofał. W każdy razie rzucił pomysł wezwania Lecha Kaczyńskiego przed komisję do spraw banków. 

- Rzucił pomysł i tyle. Na razie. 

- Prezydent stawiłby się, gdyby trzeba było? 

- Myślę, że tak. Oczywiście to dotyczy początku lat 90. Trzeba by wykonać wielką pracę po to, żeby prezydent był dobrze przygotowany. Bo powaga urzędu wymaga, aby prezydent był dobrze przygotowany. Przypominam, że od tego momentu minęło już kilkanaście lat - to było w 1993 roku. 

- Nie ma problemu konstytucyjnego, politycznego tak, jak mówił Aleksander Kwaśniewski? Komisja chce, komisja ma? 

- Prezydent jest demokratą. Uznaje, że jeśli komisja wzywa, to widocznie jest do tego powód. I prawdopodobnie, ja z tym nie chcę wyprzedzać decyzji prezydenta, ale tak rozważając, mogę powiedzieć, że pewnie nie byłoby tu specjalnej odmowy. Czy stawiłby się w parlamencie, czy przyjąłby komisję w pałacu, to jest druga rzecz. 

- Artur Zawisza stał się tu brzydkim kaczątkiem? To było złośliwe z jego strony? 

- W takich sytuacjach, jak się ma 1 proc. poparcia w sondażach, to są frustrujące. 

- To frustracja? 

- Przypuszczam. 

- Dziękuję bardzo. Nie sfrustrowana Elżbieta Jakubiak była gościem "Salonu Politycznego Trójki". 

- Dziękuję Państwu bardzo. Dobrego dnia. 

źródło: www.polskieradio.pl

Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.