przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| |
A | A | A

Jakub Porada: Dzisiaj gościem w „Poranku TVN 24” jest Elżbieta Jakubiak, szef Gabinetu Prezydenta. Witam, dzień dobry, Pani Minister.

Elżbieta Jakubiak: Dzień dobry, witam Państwa.

Szefująca komitetowi organizacyjnemu Euro 2012 – czy jeszcze nie wiadomo?

Właściwie zapowiedziane. Ja już byłam zbita z tropu, bo jestem szefem Gabinetu Prezydenta, a nie szefem Komitetu.

Ale to jedno z drugim można łączyć.

Nie mam takiej propozycji.

Czyli to jest rzecz, której Pani nie chce komentować czy nie będzie Pani bo to jest różnica. Jeżeli nie chce Pani komentować, to już coś na rzeczy jest. Po prostu chodzi o przejście z Kancelarii Prezydenta do premiera.

To są wydarzenia z przyszłości, o tym jest bardzo trudno mówić, ponieważ nie znam takich – ani Pan, ani ja nie możemy tych wydarzeń komentować – jest tak, że jako urzędnik państwowy mogę oczywiście zakładać zmianę pracy czy zmianę wyzwań, ale jestem dzisiaj szefem Gabinetu Prezydenta i żeby sprawować dobrze tę funkcję muszę dbać o autorytet tego miejsca – nie dla siebie, ale dla samego miejsca.

Zapytam inaczej. Pani nazwisko to jest jedna z kandydatur?

Ja czytam gazety, zatem mogę powiedzieć: tak, rzeczywiście w kilku gazetach czytałam o tym, że jestem kandydatką na szefa Euro. To pewnie jest miłe, bo to wielkie wyzwanie, ale jednocześnie jeżeli to się komuś uda, to będzie to wielki sukces. Mam nadzieję, że taka osoba weźmie na siebie taką odpowiedzialność.

Gdyby była taka propozycja, zgodziłaby się Pani, Pani Minister, szefować komitetowi?

To jest tylko dzisiaj, można mówić teoretycznie o projekcie raczej, a nie o tym, czy się będzie szefować.

Tak. Czy Pani by się zgodziła takiemu projektowi szefować?

Pan chciałby, żebym na antenie powiedziała: tak czy nie. To jest na pewno niezwykle interesujący projekt, który ma przesunąć Polskę w zupełnie inną przestrzeń, zarówno jeśli chodzi o infrastrukturę, jak i też promocyjnie.

A Pani się interesuje piłką nożną, Pani Minister?

To pewnie nie ma znaczenia przy tym, czy przyszły szef projektu się tym interesuje, czy nie. Ja nie stawiałabym takich kwalifikacji żadnemu szefowi, raczej uważałabym, że potrzebny jest ktoś, kto potrafi zarządzać wielkim projektem, kto rozumie rolę samorządu w tym projekcie, bo to jednak będzie kooperacja rządu, samorządu, władz lokalnych i jednocześnie kto jest świetnym finansistą, organizatorem. Ktoś, kto będzie taki zespół mógł zbudować. Nigdy jedna osoba nie tworzy projektu, tworzy go zawsze wielki, skomplikowany team, który dobrze pracuje.

Czy nie trzeba dokładnie znać definicji pułapki offside’owej? Rozumiem, ale trzeba zrobić tak, żeby nasze Euro nie było jedną wielką pułapką offside’ową...

Nie, z całą pewnością nie. Leo Beenhaker musi znać. Euro jest projektem, o którym ja tutaj swobodnie mówię jako szef gabinetu dlatego, że ja uważam, że to jest też projekt międzynarodowy, projekt, który może zmienić relacje między Europą a Ukrainą. Mamy wspólną organizację, zatem ja postrzegam ten projekt, na jako taki na razie patrzę, że to jest projekt, który może również zmienić relację wewnątrz Ukrainy.

Czy za miesiąc coś się uda zrobić, bo dwa miesiące to jest ten czas, który jest już za nami?

Ja się szczegółowo nie interesuję. Nie mam na to czasu, żeby zajmować się tym, jak szybko pracuje komitet, czy jak szybko minister sportu pracuje w tej sprawie. Ja obserwuję prace rządu i uważam, że dzisiaj jest ekipa, która prowadzi prace legislacyjne – bo do tego potrzebne jest też dobre prawo w Polsce. Nie da się zbudować w ciągu czterech lat tego, co było planowane na kilkanaście. Trzeba zmienić, uprościć procedurę, przygotować pakiet Euro po prostu. Dzisiaj minister sportu, minister Gęsicka, premier Gilowska pracują nad projektem ustaw, które usprawnią ten proces inwestowania, wydawania pieniędzy, racjonalnego gospodarowania nimi w czasie.

A Pani się nie boi? Teraz są wakacje, za chwilę poselskie, po wakacjach znowu będą kolejne dwa miesiące i w którymś momencie uświadomimy sobie, że no właśnie nakreślanie, wyznaczanie, ustalanie priorytetów, koordynacja – czyli słowa, które tak naprawdę nie zostaną przekute w czyn. Okaże się, że nie ma czasu, nic nie zrobiliśmy, nie zdążyliśmy. Przecież można sobie wyobrazić taką hipotezę.

To jest taka bardzo pesymistyczna wersja. Ja jestem życiową optymistką i wierzę w to, że i parlament, i rząd są w stanie pracować mimo wakacji, mimo wolnego, bo to jest jedyne wyzwanie, jakie dzisiaj przed Polską stoi – prawdziwe, cywilizacyjne i nie tylko związane z piłką nożną, ale ze zmianą Polaków, Polski…

To tak, to wszystko prawda, Pani Minister, tylko komitet... Ja dzisiaj nawet taki fragment „Trybuny” akurat mam, jest duży artykuł na pierwszej stronie, nawet siedziby nie ma.

Komitet nie jest ciałem, które ma budować Euro. Komitet jest takim miejscem, do którego – tak sobie wyobrażam – przynosi się informacje, co jest w projekcie potrzebne. Natomiast sam projekt powinien być realizowany w zupełnie innym miejscu. Premier nie jest od budowania autostrad, premier jest od rozliczania tych, którzy budują autostrady, stadiony, infrastrukturę, hotele, tysiące rzeczy i powinien prowadzić wielki projekt promocyjny Polski. Natomiast ja rzeczywiście widzę, że Pan mnie wciągnął w debatę o Euro, jako Polka jestem niezwykle zainteresowana…

Jesteśmy ciekawi, bo słyszała Pani niedawno, Pani Minister, pomysł posła Misztala, by sprzedać prawa do Euro, zarobić.

Proszę Pana, science fiction i po prostu szkoda słów.

Wróćmy w takim razie, skoro już zostawiliśmy ten temat Euro na tym etapie, że jeszcze nie wiadomo jeszcze. A kiedy...? Jeszcze ostatnie pytanie, może wyjaśni się sprawa nazwiska. W tym tygodniu przed wakacjami osoby, które mają się zajmować…

To są decyzje premiera i premier ogłosi tego kandydata czy tę kandydatkę. Ja tutaj naprawdę nie znajduję dla siebie miejsca do komentowania.

Czy prezydent Bush z bliska jest fajny?

Sympatyczny.

Sympatyczny?

Tak. Sympatyczny, otwarty. Myślę, że jest z wielkim doświadczeniem polityka światowego, czyli panuje pewnie też bardzo nad swoimi reakcjami i są one z całą pewnością kontrolowane. Chociaż ja miałam wrażenie, że to, co było w Juracie, było naprawdę spontaniczne, bardzo ciepłe, rodzinne.

Mieliśmy dzisiaj korespondencję ze Stanów, gdzie właśnie większość amerykańskiej prasy skupia się właśnie na tym wątku i mówią, że najważniejszym elementem wizyty Busha to było spotkanie z wnuczką państwa Kaczyńskich.

Tak, to było bardzo przyjemne. Rzeczywiście, mieliśmy wrażenie, że strona amerykańska miała poczucie takiej swobody i jednocześnie bardzo spodobało im się w Juracie. Spodobało na tyle, że to rzeczywiście przedłużona wizyta była przez Amerykanów. Myśmy się bardzo z tego cieszyli, bo to miło dla gospodarzy czy dla prezydenta i dla pani Marii Kaczyńskiej, że byli miłymi gospodarzami i takimi, którzy pozwolili poczuć się swobodnie swoim gościom.

Kilka tygodni byliśmy z „Porankiem” wyjazdowym w Helu i tam właśnie, cytując gazetę, padło hasło – rezydencja, ośrodek prezydencki w Juracie i helanie przylecieli i nas strasznie zjechali za to, że mówimy Jurata, a to jest Hel. Udowodnili nam to pokazując mapę i ja już zapamiętałem, więc jak Pani Minister teraz mówi „w Juracie”, to zaraz będą dzwonić do Kancelarii.

Myślę, że posługujemy się tak trochę umownie. Sądzę, że to kwestia przyzwyczajenia. Zdaję sobie z tego sprawę, że Jurata jest na Helu, czyli na półwyspie, który też zachwycił swoją urodą Amerykanów, ponieważ lecąc nad Bałtykiem na początku byli przekonani, że to jest wyspa.

Czy w tej rozmowie w cztery oczy, właściwie w sześcioro oczu, bo Pani była obecna przy niej, czyli prezydent Kaczyński z jednej strony, prezydent Bush z drugiej, padły jakieś bliższe informacje, bo znamy ogólniki? To była rozmowa w cztery oczy, ale z drugiej strony warto byłoby wiedzieć na temat tarczy antyrakietowej i tego, co przywiodło prezydenta Busha do naszego kraju, czy padło coś konkretnego.

Negocjacje w sprawie tarczy toczą się jakby na dwóch poziomach. Jest ten poziom najwyższy – polityczny, czyli to spotkanie prezydentów było poświęcone tarczy, ale nie jej aspektom technicznym, tarczy jako projektowi militarnemu, mającemu służyć bezpieczeństwu Polski i Stanom Zjednoczonym, współpracy polsko-amerykańskiej, ale nie były to ustalenia techniczne. Pan pyta mnie o umowy, które są...

Czy np. George Bush powiedział coś w rodzaju, że Władimir Putin nie przejdzie ze swoją propozycją typu Azerbejdżan, czy padł jakiś konkret, bo wiadomo, że język polityczny obfituje w wiele ogólników, ale czasami zdarza się takie proste powiedzenie, które też ma walor?

Rzeczywiście, początek rozmowy to była relacja prezydenta Busha na temat szczytu G-8. Opowiedział on o swoim spotkaniu zarówno z panem prezydentem Putinem, jak i z panią Angelą Merkel i panem prezydentem Sarkozym, wkładając troszkę w to wszystko swoją własną ocenę tych polityków czy swojej relacji z nimi. To było bardzo miłe, sympatyczne, ponieważ opowiadał to, w taki sposób, jak politycy mówią: „wiesz, ja powiedziałem dlatego tak albo dlatego inaczej, ponieważ uważam, że to jest projekt...” To było bardzo miłe, bo to wtedy ma również taki charakter osobistej oceny całej sytuacji, więc nie mówi się tylko, że szczyt G-8 poświęcony był sprawom takim czy innym, tylko opowiada się o reakcjach. To jest ważne, w polityce ten język nie tylko polityczny, ale ten język jakby relacji między przywódcami jest ważny.

Ale Polska zostaje jako element tarczy antyrakietowej?

Z całą pewnością, to nic zamiast.

Czyli Azerbejdżan nie wchodzi w grę?

Tarcza jest własnością rządu Stanów Zjednoczonych i w tej sprawie mogą rozmawiać z kim im się podoba, takie jest prawo. Rozmawiają z Polakami i z Czechami, i rozmawiają – jak rozumiem – omówili projekt w Azerbejdżanie z prezydentem Putinem. My mamy ofertę rządu amerykańskiego i nad tą ofertą dzisiaj się skupiamy, żeby dobrze wynegocjować dla Polski te warunki rozmieszczenia tarczy.

Czy w lipcu, jak się spotkają panowie Bush i Kaczyński, jest szansa, że będą mówić nie „Mr. President”, ale „Drogi George”, albo „Drogi...” – nie wiem, czy słowo „Lech” jest łatwe do wypowiedzenia dla Busha?

Dzisiaj myślę, że już po tym spotkaniu, takim dłuższym, jest taka naturalna, wzajemna sympatia obu prezydentów.

Mogą być po imieniu?

Tak, Amerykanie mają taki styl, że rzeczywiście mówią – mnie też jest bardzo niezręcznie do moich odpowiedników mówić „panie ministrze”, bo u nich się tego tak nie tłumaczy, więc myślę, że nie ma to specjalnego znaczenia. Ważna jest ta relacja, a nie sam fakt, czy się mówi komuś na „ty”. W Ameryce pewnie nie jest poprawnie mówić komuś na „ty”, więc czekam, że lipiec będzie momentem, w którym my będziemy mogli podać dobre informacje Polakom i nie tylko to, że Prezydent jest na „ty” z prezydentem Bushem, bo to akurat najmniej pewnie interesuje...

O nie, to świadczy o tym, że pewne sprawy można załatwiać ostrzej i to jest jakaś przyczyna.

Bardzo jest miłe, że prezydent Bush do Polski przywiózł super delegację na najwyższym poziomie.

Dziękuję bardzo. Elżbieta Jakubiak, szef Gabinetu Prezydenta RP. Dziękuję ślicznie.

Dziękuję bardzo.

Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.