przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| |
A | A | A
Prezydent domaga się jedynie respektowania swoich uprawnień

Jakub Biernat:
Czy powołanie byłej szefowej polskiej dyplomacji Anny Fotygi na szefową Kancelarii Prezydenta oznacza, że powstaje alternatywny ośrodek władzy kreującej politykę zagraniczną?


Michał Kamiński: Konstytucja nie przewiduje alternatywnych ośrodków polityki zagranicznej, ale nakazuje prezydentowi i rządowi współpracę w dziedzinie polityki zagranicznej. Stanowi też, że władzę wykonawczą sprawuje rząd i prezydent. Mówi również, że prezydent jest najwyższym reprezentantem Polski na zewnątrz. Nie ma więc obawy, może się tworzyć drugi ośrodek polityki zagranicznej. Prezydent zna konstytucję i oczekuje jedynie szacunku dla konstytucji ze strony premiera i rządu.

Ale jednak zaraz po powołaniu minister Fotyga ostro skrytykowała rząd.

To o niczym nie świadczy. Premier Tusk ostro krytykuje prezydenta. A Radosław Sikorski w kampanii wzywał do dorzynania hord, mówiąc o PiS.

Czy teraz, już jako minister, Sikorski, nie przychodząc do prezydenta, złamał konstytucję?

Ależ nikt o tym nie mówi. Minister złamał jednak dobry obyczaj. Odmówił przyjścia na spotkanie z prezydentem Lechem Kaczyńskim, poza tym zrobił to w niezwykle nieelegancki sposób.

Można też powiedzieć, że prezydent też złamał obyczaj, nie przychodząc na expose premiera Tuska.

Tak, ale nie przyszedł również na expose premiera Jarosława Kaczyńskiego. A prezydentowi należy się szacunek. Przypominam, że został on wybrany w powszechnych wyborach bezwzględną większością głosów.

Dlaczego nagłośnił pan sprawę spotkania z Radosławem Sikorskim? Nie lepiej byłoby, gdyby spory dotyczące polityki zagranicznej nie trafiały do mediów? Takie zawirowania osłabiają pozycję Polski za granicą.

Przez blisko dwa tygodnie od powołania minister spraw zagranicznych nie nawiązał z prezydentem żadnego kontaktu, czyniąc w tym czasie bardzo poważne gesty i podejmując ważne decyzje w dziedzinie polityki zagranicznej. Prezydent cierpliwie czekał 12 dni i wreszcie zaprosił ministra Sikorskiego. On jednak nie przyszedł, i jeszcze po czasie wysłał faks, że na spotkaniu się nie pojawi.

A może tu w grę wchodzą niejasności zapisów konstytucji? Czy kancelaria zwróci się do Trybunału Konstytucyjnego o ustalenie prerogatyw prezydenta?

Poważnie rozważamy, aby to Trybunał rozstrzygnął, jaka jest pozycja konstytucyjna prezydenta w państwie. Ale dysponujemy na szczęście kilkoma dokumentami świadczącymi o precedensach. Na przykład kiedy ministrem obrony narodowej był Bronisław Komorowski, bardzo obficie korespondował z ówczesnym prezydentem Kwaśniewskim i niezwykle wnikliwie informował go o drobnych nawet sprawach. A obowiązywała wtedy ta sama konstytucja. I minister Komorowski uważał wówczas, że musi to robić. Od tego czasu ustawa zasadnicza się nie zmieniła, więc oczekujemy, że prezydent będzie traktowany przez ministrów rządu Donalda Tuska dokładnie tak samo.

A jeśli trybunał zawęziłby kompetencje prezydenta?

Wydaje się to mało możliwe. Gdyby jednak tak się stało, dowiedzielibyśmy się, że w Polsce istnieje ustrój, o którym dotychczas nie wiedzieliśmy. Że prezydent, który jest wybierany w głosowaniu powszechnym, w istocie nie ma żadnych kompetencji.

Może należałoby rozpocząć dyskusję nad ewentualną zmianą konstytucji?

Czym innym jest zmiana konstytucji, a czym innym praktyka, która obowiązuje. Nikt jakoś nie mówił, że konstytucję trzeba zmieniać, kiedy rządził Aleksander Kwaśniewski. Prezydent w ramach obowiązującego prawa będzie wykonywał swoje obowiązki. I niedopuszczalne jest, aby prezydent nie był informowany o tym, co się dzieje w polskiej polityce zagranicznej. Co do tego konstytucja nie pozostawia wątpliwości. Prezydent zaakceptował fakt wygrania wyborów przez PO. Dobrze by było, gdyby Tusk zaakceptował przegraną w wyborach prezydenckich.
Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.