przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| |
A | A | A

Justyna Dobrosz-Oracz: „Kwadrans po ósmej”, witam Państwa. Dziś Państwa i moim gościem jest Sekretarz Stanu w Kancelarii Prezydenta Michał Kamiński. W jakich stosunkach jest prezydent z przyszłym premierem?

Michał Kamiński: To chyba powszechnie wiadomo. Trudno te stosunki nazwać kordialną przyjaźnią. Te stosunki, myślę, mogłyby być dużo lepsze. Przypominam sobie rozmowę z sierpnia tego roku, rozmowę u progu kampanii wyborczej, w której obaj politycy, przy wszystkich różnicach, zachowali pewną serdeczność, jeżeli tak to można określić. Niestety później w kampanii wyborczej pan Donald Tusk odmówił zaproszeniu Pana Prezydenta, moim zdaniem, niezależnie od innych rzeczy, nie powinno się odmawiać Prezydentowi, kiedy prosi o rozmowę. Po drugie padły jednak pewne obelżywe sformułowania i ze strony samego kandydata na premiera, jak i członków jego partii.

Donald Tusk przeprosił. To nie zamyka sprawy?

Przede wszystkim troską Prezydenta nie jest obrażanie, ale to, żeby Polska dobrze funkcjonowała, żeby polskie interesy były starannie zabezpieczone. I stąd wczorajsza rozmowa, która nie była przesadnie ciepła, ale obyła się bez złośliwości, czy agresji z obu stron. Była rozmową konstruktywna i merytoryczną, ona dotyczyła spraw zasadniczych dla państwa polskiego.

Ale był jakiś przełom we wzajemnych relacjach?

Trudno mówić o przełomie. Pan Prezydent podkreśla – ja to mówię z uporem już jakiś czas – że nie będzie stawał na przeszkodzie tworzenia nowego rządu, nie będzie stawał na przeszkodzie desygnowania Donalda Tuska na premiera. Pan Prezydent szanuje wyniki wyborów, Pan Prezydent zachowuje sobie prawo do własnej oceny różnych wydarzeń i oczywiście będzie na ten temat publicznie mówił, będzie swoją aktywność prowadził.

A może Donald Tusk liczyć na ciepłe słowa?

Myślę, że w polityce nie chodzi o ciepłe słowa, ale o konkretne rozwiązywanie problemów i Pan Prezydent do takich decyzji jest zawsze gotowy. Natomiast myślę, że z obu stron nie ma oczekiwania na ciepłe słowa, bo nie ma się co oszukiwać, to są politycy, którzy reprezentują inne spojrzenie na państwo polskie. Myślę o pewnej kulturze politycznej, kulturze politycznej państwa polskiego, że to będzie świadczyło o tym, że ta współpraca w kwestiach dla Polski zasadniczych i sprawach – co warto i trzeba podkreślić - które reguluje Konstytucja, obaj politycy będą współpracowali. Chcę to też podkreślić bardzo mocno: Konstytucja stanowi, że w Polsce mamy do czynienia ze swego rodzaju dwuwładzą wykonawczą. Władzę wykonawczą w Polsce sprawuje prezydent i rząd. Konstytucja wprost formułuje pewien nakaz współpracy w dziedzinie polityki zagranicznej między rządem a prezydentem. I Pan Prezydent do tej współpracy jest gotowy.

Jak ta współpraca będzie wyglądała, skoro Donald Tusk upiera się przy kandydaturze Radosława Sikorskiego na szefa MSZ?

Dla nas jest od samego początku oczywiste: pan Donald Tusk wygrał wybory, pan Donald Tusk będzie premierem i pan Donald Tusk będzie podejmował decyzje z kim będzie współpracował.

Czy ta nominacja będzie błędem?

Ta nominacja, naszym zdaniem, będzie błędem. Pan Prezydent o tym powiedział i pewnie jeszcze o tym powie. Natomiast w oczywisty sposób uszanuje wolę premiera. Proszę pamiętać, ze Pan Prezydent Lech Kaczyński na pewno nie wprowadzi w Polsce takiej atmosfery, którą pamiętamy z prezydentury Lecha Wałęsy. Kiedy rządził przeciwny mu obóz to były notoryczne wojny na górze, tak zwana falandyzacja prawa, poszukiwanie jakiś kruczków, odwoływanie, powoływanie, i tak dalej. Całego tego bałaganu nie będzie. Pan Prezydent, co mogę zapewnić, będzie surowym recenzentem nowej władzy, która złożyła bardzo poważne i daleko idące obietnice wyborcze o tym sławnym cudzie. I Pan Prezydent prawo do takiej recenzji w oczywisty sposób posiada. Pan Prezydent będzie każdą ustawę oceniał pod kątem...

Często będzie sięgał po weto?

Pan Prezydent zapowiedział, że na pewno nie będzie wojował wetem z nowym rządem. Natomiast są dziedziny, w których Pan Prezydent zapowiedział już wyraźnie, jeszcze w czasie kampanii wyborczej, również wczoraj w rozmowie z przedstawicielami partii, swoje weto. Na przykład jeżeli będzie próba wprowadzenia podatku liniowego. Pan Prezydent zawetuje również próbę likwidacji ubezpieczenia rolników, KRUS, Pan Prezydent wreszcie na pewno będzie wetował ustawy dotyczące prywatyzacji szpitali. To jest jasne i o tym mówiliśmy otwarcie.

Nie ma projektu w sprawie likwidacji KRUS. To każda reforma...

Nie mówimy o reformie. Każdy projekt będziemy oceniać pod kątem tego, jakie niesie skutki dla zwykłego Polaka. Pan Prezydent szedł do wyborów prezydenckich i je wygrał pod hasłem „Polski Solidarnej”, przeciwko Polsce liberalnej, przeciwko takiej Polsce, która patrzy na naród wyłącznie jako na rząd cyferek w roczniku statystycznym, a nie na żywych ludzi, którzy czasem są biedniejsi, czasem są bogatsi, ale z tego faktu nie powinny wynikać różnice w traktowaniu ich przez państwo. Człowiek, który ma mniej pieniędzy zasługuje na taki sam szacunek, jak ten, który ma ich bardzo dużo. I Pan Prezydent tej zasady będzie się trzymał bardzo wyraźnie. Ale z całą pewnością nie będzie prezydenckiego weta nadużywał. Co więcej: wczoraj Pan Prezydent zapowiedział chęć rozmów ze wszystkimi klubami parlamentarnymi na temat różnych inicjatyw ustawodawczych. Pewne rzeczy, jeżeli będzie można ustalić wcześniej i ustalić pewien kompromis, to Pan Prezydent do takiego kompromisu jest oczywiście gotowy.

A czy pan prezydent ma już teraz jakieś inicjatywy, które chce przesłać do Sejmu?

Pan Prezydent ma szereg inicjatyw, które były przygotowywane jakby niezależnie od tego czy będą wybory, czy nie. Bo pamiętajmy, że fakt, żeby wybory się odbyły rozstrzygnął się ledwie dwa miesiące temu. Parę miesięcy temu takiej bliskiej perspektywy wyborczej nie było. Pan Prezydent ma pewne projekty legislacyjne, które od dawna są przygotowywane.

A czy opinia publiczna dowie się jakie grzechy na sumieniu ma Radosław Sikorski? Donald Tusk twierdzi, że nic go nie dyskwalifikuje.

To jest ocena pana Donalda Tuska. Ma on prawo do takiej oceny. Będzie później ponosił pełną odpowiedzialność za swoich ministrów.

A czy pan prezydent przekazał wczoraj jakieś informacje?

Informacje o charakterze tajnym, jak się okazało i obaj się panowie z tym zgodzili, nie mogą na razie być panu Donaldowi Tuskowi przekazane, bo on do tej klauzuli „ściśle tajne” nie ma na razie dostępu.

Będzie miał jako premier, to będzie za późno.

Nie, nie będzie za późno, bo pan Donald Tusk najpierw będzie desygnowanym na premiera, później przedstawi gabinet.

Czy będzie jeszcze jakaś rozmowa prezydenta o Radosławie Sikorskim?

Pan Prezydent oczekuje, że taka rozmowa jeszcze się odbędzie.

I wtedy przekaże jakieś tajne informacje.

I wtedy, jak pan Donald Tusk będzie miał dostęp do informacji tajnych, te informacje otrzyma.

Czy pan prezydent podziela opinie niektórych polityków PiS, że Radosław Sikorski to zdrajca?

Te opinie o „zdrajcy” miały charakter pewnej zdrady politycznej, która jest oczywista. Jeżeli ktoś był ministrem w rządzie PiS, kandydował do Senatu z poparciem PiS, choć oczywiście nie był jego członkiem, a później mówi, że „hordy PiS trzeba dorżnąć”, to chcę powiedzieć, że fakt, że żyjemy w takiej medialnej rzeczywistości powoduje, że te słowa o dożynaniu przeciwników politycznych nie spotkały się z ostrym odwetem publicystów. Publicyści, którzy byli tak bardzo wyczuleni na każde najdrobniejsze sformułowanie, które padało ze strony polityków PiS, a zwłaszcza pana premiera, rozpętywano tu megahisterię, to kiedy słyszą, że jeden z polityków, były minister obrony, apeluje o dożynanie, to jest język, który jest językiem już wojny domowej. I w moi m przekonaniu już to sformułowanie dyskwalifikuje kogoś, kto ma być ministrem spraw zagranicznych, bo jeżeli ktoś chce dożynać własnych przeciwników politycznych, to jest to niestety język rodem z wojny.

Radosław Sikorski się bronił, że to była taka metafora.

Ale jest to zadziwiająca metafora, która w sensie freudowskim dużo mówi o zamiarach.

Czyli tu nie chodzi o zdradę państwową?

Oczywiście, że nie chodzi o zdradę państwa, ale to wynika wyraźnie z wywiadu pana ministra Szczygło.

Ale pojawiły się takie sugestie w kuluarach.

Ja za sugestie w kuluarach nie odpowiadam.

Plotki...

Za plotki też nie odpowiadam. Tym bardziej, że ostatnio żyjemy w rzeczywistości medialnej. Warto dzisiaj sformułować tezę, że niestety, nieobiektywizm polskich mediów, w moim najgłębszym przekonaniu, zagraża dobremu funkcjonowaniu mechanizmu demokratycznego. Ponieważ demokracja to nie jest sama formuła i nie jest sama procedura, w której każdy ma prawo pójść i wrzucić kartkę wyborczą, i ta kartka zostanie policzona. To jest oczywiście ważny, kluczowy element dla demokracji. Ale dla demokracji kluczowym elementem jest również dostęp do prawdziwej informacji. Obywatel, by dokonać dobrego wyboru, powinien mieć dostęp do prawdy. Niestety w Polsce duża część mediów – i mówię to z przykrością jako były dziennikarz – tę rzeczywistość zafałszowuje.

Czy do jakiś kandydatur pan prezydent ma zastrzeżenia?

Pan Prezydent z pewnym zdumieniem dostrzega, ze partia, która od dwóch lat mówiła, że jest gotowa na rządzenie, a wczoraj od pana Donalda Tuska usłyszał parę kandydatur. Jedne mu się podobały bardziej, drugie mniej. Ale na przykład nie usłyszał kandydatury na ministra obrony narodowej. Ja mam niestety przeczucie, ze to rzekome świetne przygotowanie do rządzenia, rzekome kilometry ustaw i kandydaci na stanowiska były pewnym wyborczym i propagandowym humbugiem. Pan Prezydent jak dostanie listę kandydatów, to ich oceni. Ale jeszcze raz podkreślam: na pewno ich powoła.

Kiedy będzie zaprzysiężenie rządu? W przyszłym tygodniu? Donald Tusk mówi „Daj Boże!”.

W ogóle taka pobożność Donalda Tuska bardzo nas cieszy, choć jest świeżej daty, ale zawsze z jednego nawróconego jest większa radość w Królestwie Niebieskim, jak powszechnie wiadomo. Liczymy jednak, że jakkolwiek, Donald Tusk obiecał cud, to nie będzie wyłącznie liczył na pomoc Opaczności, która dla mnie jako dla wierzącego katolika jest oczywiście ważna w każdym postępowaniu. Jednak mamy nadzieję, że jeżeli mówimy o tych cudach, to one nie będą wyłącznie brały się z apeli do Istoty Najwyższej, tylko będą się brały z ciężkiej pracy nowego rządu.

Zapoznał się Pan już z aneksem do raportu o likwidacji WSI?

To było fizycznie niemożliwe, bo wpłynął wczoraj w nocy.

Kiedy będzie opublikowany?

Tu jest cała procedura.

A może się zdarzyć, że trafi on do szuflady?

Na ile się znam na tej ustawie, to jest to po prostu niemożliwe. Pan Prezydent ten aneks musi skierować do marszałków obu izb, po uzyskaniu ich opinii będzie go publikował. Ale najpierw Pan Prezydent musi się z nim sam zapoznać. To jest dokument dość obszerny, wczoraj cały dzień trwały konsultacje polityczne.

Pan prezydent zdymisjonuje Antoniego Macierewicza z szefa komisji weryfikacyjnej WSI?

Szczerze mówiąc nie wiem.

Antoni Macierewicz mówi, że sam musi zdecydować.

Poczekajmy na decyzje Antoniego Macierewicza w tej kwestii.

Co się dzieje w PiS? To jest bunt?

Nie przypuszczam, żeby był bunt. Miał miejsce pewien akt daleko idącej nielojalności, w którym trzech panów podało do publicznej wiadomości swoje wątpliwości, co do polityki PiS, a wcześniej obiecali, że tego publicznie nie zrobią. Mogę powiedzieć tak, że PiS jest partią polityczną, w której, też wbrew temu czarnemu obrazowi, kompletnie nieprawdziwemu, dyskusja wewnętrzna się toczy. Często jest tak, że najbliżsi współpracownicy premiera między sobą się różnią. Siła PiS do tej pory polegała na tym, że to była partia, która bardzo mocno dyskutowała wewnątrz, ale na zewnątrz prezentowała pewną zwartość. I między innymi dlatego uniknęła losu dotychczasowych partii prawicowych, które uwielbiały pogrążać się w różnych absurdalnych sporach. Tą drogą PiS na pewno nie pójdzie, PiS będzie twardo od swoich członków egzekwował podstawową zasadę, jaką jest lojalność, przy oczywistym założeniu wewnętrznej swobody dyskusji. Zwłaszcza w sytuacji, kiedy PiS funkcjonuje w tak nieprzychylnej i nieobiektywnej atmosferze medialnej, dawanie asumptu do tego, by wiadomo, że nieobiektywne media atakowały naszą partię i to w momencie dla niej trudnym, moim zdaniem jest aktem pewnej nielojalności. Ale jest też tak, PiS ma za sobą trudne dwa lata rządzenia, w których poddani byliśmy niesłychanemu, brutalnemu, nieuczciwemu atakowi medialnemu. Jest tak, że część polityków PiS ten atak brała na siebie, zwłaszcza brał go na siebie premier. Praktycznie codziennie premiera Jarosława Kaczyńskiego obrażano, znieważano, i tak dalej. I byli politycy PiS, którzy przy premierze stali i brali na siebie ten atak, trudną decyzję o koalicji z „Samoobroną”. A byli politycy, którzy uprawiali swego rodzaju wewnętrzną opozycję, choć korzystali z faktu, że PiS rządzi, a jednak nie brali na siebie ciężaru obrony polityki PiS. We mnie coś się buntuje przeciwko takiemu stanowisku.

I na koniec: czy prezydent wie o jakimś rozporządzeniu premiera, która ma pozwalać na niszczenie dokumentów ABW?

Wydaje mi się, że chodzi o zwykły, rutynowy statut dotyczący działalności ABW. Ale ja do doniesień „Gazety Wyborczej” odnoszę się ze sceptycyzmem.

Dziennik „Polska” też o tym pisze.

Być może chodzi o to – bo nie znam szczegółów - że prezes Rady Ministrów podpisał, co wynika z procedur prawnych, rozporządzenie dotyczące przechowywania i niszczenia dokumentów, bo takie rozporządzenie jest potrzebne do funkcjonowania ABW. A to nie znaczy, że dokumenty są niszczone, bo jeżeli w Konstytucji mamy zapisane artykuły, że są stany nadzwyczajne, to dlatego, że może zdarzyć się sytuacja, że stany nadzwyczajne się zdarzą.. A z faktu, ze w Konstytucja jest zapis o stanie wojennym i stanie wyjątkowym nie znaczy, że codziennie taki stan jest wprowadzany.

Dziękuje za rozmowę.


Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.