przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| |
A | A | A
Monika Olejnik: A gościem Radia ZET jest Michał Kamiński, minister z Kancelarii Prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Witam, Monika Olejnik, dzień dobry.

Michał Kamiński: Dzień dobry. 

Czy ma pan kaca...? 

Nie bezrobotny...

Nie, nie bezrobotny, ale już nie przy premierze. Czy ma pan kaca w związku z przegraną pana premiera Jarosława Kaczyńskiego i formacji Prawa i Sprawiedliwości? 

Wie pani, to jest przegrana względna, ale ewidentna. Z jednej strony myśmy bardzo poprawili wynik wyborczy, o dwa miliony głosów, i to jest, myślę, dość duże osiągnięcie dla partii rządzącej – co więcej, będącej pod bardzo dużym ostrzałem i opozycji, i mediów, ale oczywiście przegraliśmy te wybory. Ja się z tego w oczywisty sposób nie cieszę, jest mi przykro.

Czuje pan, że to jest pana wina?

Czuję, że oczywiście, jak wielu polityków PiS, ja ponoszę szczególną za to, za wynik, odpowiedzialność, bo ja w dużym stopniu kierowałem kampanią wyborczą i mam tego pełną świadomość.

A gdzie pan popełnił błąd? 

Ja myślę, że popełniłem jeden błąd, to znaczy błąd, który, myślę, wynika z faktu, że ja nie doceniłem jednej kwestii. To znaczy nie doceniłem – bałem się tego, ale tego nie doceniłem – tego momentu mobilizacji przeciwko PiS wyborców w wielkich miastach. To znaczy tego, że PiS w jakimś sensie – bardzo niesprawiedliwie, ale jest to faktem społecznym – stał się taką trochę negatywną ikoną pop-kultury, to znaczy, że wokół niechęci do PiS można było...

No, najpierw dało się po nosie wykształciuchom, to wykształciuchy pokazały. 

Tylko chcę właśnie pani powiedzieć, że ja mam też świadomość, że, mówiąc krótko, zajmowałem się, uznaję jednak za sukces to, że partii, która była tak bardzo niszczona i tak bardzo krytykowana i miała, mówię o obiektywnych faktach, jednak udało się poprawić wynik w sensie procentowym o 5 punktów w warunkach rządzenia, a w kwestiach bezwzględnych o dwa miliony wyborców więcej zagłosowało na PiS. Ale oczywiście, wie pani, ja mam też takie poczucie, że wobec PiS grano nie fair w tych wyborach. Ja za taką szczególną grę nie fair uznaję tę akcję, ale żeby to było jasne – ja się nie usprawiedliwiam, bo jestem mężczyzną, ja zawsze przyjmuję wynik wyborów z pokorą – natomiast jest faktem, że na przykład akcja ta „Idź głosuj, zmień Polskę”... 

„Zmień kraj”. 

„Zmień kraj” jeszcze miała miejsce w ramach ciszy wyborczej – no, jednak nosi znamiona pewnego zachęcenia do głosowania, nie tylko do wyborów. 

Panie ministrze, ale myślał pan o tym przed niedzielę, że to jest właśnie akcja przeciwko PiS, czy dopiero pan pomyślał o tym w poniedziałek, kiedy o tym powiedział premier?

Nie, nie – ja pani nie ukrywam, że myślałem o tym jeszcze przed niedzielą i naprawdę się zastanawiałem, czy warto robić z tego temat, czy nie.

A kto zadzwonił do Andrzeja Urbańskiego, bo Andrzej Urbański nerwowo zaczął zdejmować spoty właśnie z tą akcją, w sobotę po południu. 

Nie, ja nie dzwoniłem w tej sprawie do Andrzeja Urbańskiego. Ale mówię – ta akcja miała charakter pewnej zagrywki nie fair. Na przykład to, że w Warszawie wiszą plakaty – idź, głosuj itd., ja sprawdzałem wśród wielu przyjaciół, którzy mieszkają bądź wykazują aktywność polityczną na wsi na przykład. Na wsi nikt nie zachęcał specjalnie ludzi do głosowania, zachęcano w miastach. Ale wie pani, to jest szerszy obraz. Myśmy grali w bardzo trudnych warunkach, wynik jest jaki jest. 32 procent to nie jest zły wynik, biorąc pod uwagę partię rządzącą.

A myśli pan, że będzie pan rozliczony przez kolegów, czy nie?

Wie pani, zobaczymy, każdy prawo ma mnie rozliczać.

Premier Jarosław Kaczyński przegrał wybory. Czy według pana premier, kiedy poda się do dymisji, to wraz z nim powinni się podać ministrowie, wszyscy ministrowie, podsekretarze stanu?

To reguluje prawo. Tutaj nie ma, czy ja nie mam co myśleć. To konstytucja mówi wyraźnie, że wraz z dymisją premiera do dymisji podają się wszyscy do sekretarzy stanu.

Właśnie o to pytam. A co pan na to, że pan Aleksander Szczygło postanowił zrobić z Antoniego Macierewicza sekretarza stanu?

Chodzi o to, przecież to jest kwestia przejściowa i chodzi wyłącznie o to, że...

A czy wypada robić taką kwestię przejściową po wyborach?

Ale chodzi o to, że pan Antoni Macierewicz został wybrany do Sejmu, nie, jak niedawno usłyszałem na antenie Radia ZET, „załapał się do Sejmu”, bo „załapać się do Sejmu” to można mówić o kimś, kto zrobił słaby wynik. Antoni Macierewicz zrobił świetny wynik.

No, tak jak Nelly Rokita – nie załapała się, tylko świetny wynik zrobiła.

Wygrał w swoim okręgu wyborczym z kandydatem Platformy.

Dobrze, chodzi mi o zasady. Panie ministrze, chodzi o zasady: czy powinien zostać teraz mianowany sekretarzem stanu po wyborach, czy to wypada? 

Dlaczego nie wypada? 

Przecież przed chwilą pan powiedział, że konstytucja reguluje, że się wszyscy podają do dymisji, łącznie z sekretarzami, to po co na parę dni powoływać sekretarza? 

Chodzi o to... Przecież to nie PiS ani minister Szczygło podnosili problem związany z tym, że Antoni Macierewicz łączy te funkcje.

Nie mówię o jednostce Antoni Macierewicz, tylko czy wypada?

Moim zdaniem wypada – po to, żeby uniknąć jakichkolwiek prawnych, że tak powiem, niejasności. 

Ale przed chwilą pan powiedział, że... 

No tak, przed chwilą powiedziałem o tym, że z chwilą dymisji rządu także sekretarze stanu podadzą się do dymisji.

To po co powoływać człowieka na parę dni?

Dlatego, proszę pani, ponieważ żyjemy w warunkach takich, że z igły robi się widły. W związku z tym po to, żeby nikt nie kwestionował, że paręnaście dni Antoni Macierewicz był nielegalnym szefem kontrwywiadu wojskowego czy coś takiego, ponieważ jest, jednocześnie został wybrany posłem (a przecież takie głosy się, idiotyczne zresztą, się pojawiały, bo posłem staje się w sensie formalnym dopiero z chwilą złożenia przysięgi), więc ja się nie dziwię panu ministrowi Szczygło, że to zrobił.

Aha, nie dziwi się pan, ma zamiar dopiero zrobić. A proszę powiedzieć, czy według pana szefowie wywiadu też powinni podać się do dymisji, gdy premier poda się do dymisji – wywiadu, kontrwywiadu?

Ale szefowie wywiadu i kontrwywiadu nie zostali wybrani posłami, to jest zasadnicza różnica.

Nie, ale pytam się, nie wszyscy ministrowie są posłami, ale podają się do dymisji. 

No tak, ale jest inna, inna jest...

Ja wiem, uważa pan, że nie powinni, tak?

Nie, ja nie uważam, że nie. Nie sądzę, żeby istniał jakikolwiek powód, żeby szefowie wywiadu czy kontrwywiadu podali się do dymisji, ponieważ nie są politykami.

Aha, a w poprzednich wyborach, pamięta pan, po przednich wyborach, że szefowie służb podali się do dymisji? 

To znaczy, zapewne w jakiś sposób oddadzą się do dyspozycji nowego premiera i to jest normalne. Natomiast pani mnie pyta, czy powinni podać się do dymisji. Ja oceniam pracę, na tyle, na ile... 

Ja przypominam, że poprzednia ekipa, ta ekipa, która była taka niemoralna, podała się, szefowie służb natychmiast się podali do dymisji.

Ale to proszę pytać o to, co zrobią szefowie służb, proszę o to pytać...

Dobrze, czy prezydent czyta raport Antoniego Macierewicza? 

Nie, bo raport jeszcze nie dotarł do pana prezydenta.

A, nie ma tego raportu? 

To znaczy, raport pewnie jest, ale w rękach szefa.

Aneks.

Aneks do raportu. Prezydent czytał na razie, rozmawiał z panem ministrem Macierewiczem, czytał jakby, powiedziałbym, notatki do tego raportu. Natomiast raportu pan prezydent jeszcze nie dostał.

A co wynika z tych notatek? 

No, o to proszę pytać pana prezydenta. Raport jest tajny i on jest na razie w rękach pana prezydenta.

A gdzie jest pan prezydent, panie ministrze? 

Pan prezydent jest w Pałacu Prezydenckim.

Jest w pałacu?

Ale pan prezydent nie ma prawa nawet dzielić się ze mną wiedzą na temat tego dokumentu. 

Ja wiem, ale dlaczego pan prezydent milczy przez tyle dni, wszyscy zastanawiają się? 

Już wkrótce ukaże się obszerny wywiad pana prezydenta dla dziennika „Rzeczpospolita”, w którym pan prezydent, że tak powiem, powie wszystko, co jest do powiedzenia po wyborach. Natomiast to była świadoma decyzja. Te wybory były bardzo emocjonalne. W tych wyborach także prezydent był atakowany. One bardzo rozpaliły opinię publiczną i rozpaliły, że tak powiem, umysły nie tylko polityków, ale również obywateli i pan prezydent po prostu nie chciał zaraz po wyborach występować, aby nie było to odebrane w jakikolwiek sposób negatywny, bo chciał poczekać, aż uspokoją się emocje.

Nadal czeka na przeprosiny od Donalda Tuska. 

Wie pani, nie tyle czeka na przeprosiny od Donalda Tuska, co uważa, że pan Donald Tusk powinien... Ponieważ ostatnim aktem kontaktów towarzyskich i politycznych między oboma panami była nie ta rozmowa 13 sierpnia w Belwederze, która – co mogę potwierdzić, bo w niej uczestniczyłem od początku do końca, przebiegała w miłej atmosferze – tylko był fakt, że pan Donald Tusk został przez pana prezydenta zaproszony i bez podania przyczyn odmówił. 

I prezydent czekał, i prezydent czekał?

I prezydent czekał, i Donald Tusk odmówił.

I nawet nie zadzwonił? Nawet nie zadzwonił i nie powiedział, że nie przyjdzie? 

Nie, nie zadzwonił i nie powiedział prezydentowi, że nie przyjdzie, powiedział to panu ministrowi Łopińskiemu. 

Ale pan minister nie przekazał prezydentowi? 

Ale oczywiście, że przekazał – proszę, pani Moniko, nie robić sobie żartów. Jeżeli prezydent kogoś zaprasza, to ma prawo oczekiwać podania powodów, dlaczego ktoś odmawia spotkania. I ta sprawa relacji między Donaldem Tuskiem a Lechem Kaczyńskim jest na tym etapie. Dwa miesiące temu Lech Kaczyński zaprosił Donalda Tuska na poważną rozmowę o Polsce, Donald Tusk tej rozmowy odmówił.

A teraz coś się wydarzyło, Donald Tusk będzie premierem, to może warto.

Ale w oczywisty sposób prezydent Lech Kaczyński, to wynika z konstytucji...

Ja wiem, ja znam... 

...będzie utrzymywał relacje.

Będzie?

No, w oczywisty sposób. A jak pani sobie wyobraża? Przecież to jest jasne, artykuł 10 konstytucji o tym mówi.

Czy prezydent będzie chciał jeździć do Brukseli zamiast premiera, czy teraz już nie będzie jeździł? 

Wie pani, to było zwyczajowo ustalane między prezydentem i premierem, kto reprezentuje Polskę. Prezydent Lech Kaczyński, co mogę powiedzieć, oczekuje współpracy ze strony...

Ale będzie chciał jeździć do Brukseli, czy nie?

Te sprawy, że tak powiem, będą rozstrzygane na linii premier – prezydent. I do tej pory...

Ale czy będzie chciał jeździć? 

Boże, nie wiem, proszę zapytać...

Aleksander Kwaśniewski nie jeździł. 

Czasem jeździł, przecież pani pamięta, na wejście Polski do NATO, takie wydarzenia...

No, ale na wydarzenia, teraz już jesteśmy, więc...

Dobrze, prezydent Aleksander Kwaśniewski w czasie, kiedy premierem był Jerzy Buzek, miał bardzo wiele wizyt zagranicznych jako prezydent i nikt przeciwko temu nie protestował.

Rozumiem, czyli panowie będą regulować między sobą... 

Pan prezydent Lech Kaczyński oczekuje współpracy w dziedzinie polityki zagranicznej, bo to także wynika z konstytucji. Natomiast...

A czy Radek Sikorski będzie... 

Ja chcę tylko jedną rzecz powiedzieć – nie będzie przepychanek... 

...dobrym ministrem spraw zagranicznych? 

...nie będzie przepychanek między premierem a prezydentem, kto ma gdzie jechać, to mogę pani obiecać. Lech Kaczyński do tej pory zachowywał się odpowiedzialnie w polityce zagranicznej, dbał o polski interes i będzie tak dalej. I oczekuje, że tak samo będzie zachowywał rząd Platformy i PSL. 

Czy Radek Sikorski to dobra kandydatura na ministra spraw zagranicznych?

Ale pani mnie pyta? 

A kto tutaj siedzi?

To znaczy, to nie ja mianuję...

Ale się pytam pana, pana ministra. 

Ja uważam, że to nie jest najlepsza kandydatura. 

Bo? 

No, jest to polityk bardzo kontrowersyjny, polityk, który wiadomo, że nie bez powodów był w jakimś stopniu skonfliktowany z prezydentem Rzeczpospolitej i dobrze by było, gdyby partia rządząca desygnowała na stanowisko ministra spraw zagranicznych osobę, która może dobrze współpracować z prezydentem. Ja się obawiam, czy Radek Sikorski po tym wszystkim, co mówił o prezydencie, może. Ale ta decyzja należy wyłącznie do Donalda Tuska. I pan prezydent, żeby było jasne, mianuje ministrów, których przedstawi pan Donald Tusk.

Wiemy, wiemy, tylko nie wie o tym pan Putra, a tak to wszyscy inni wiedzą. Proszę powiedzieć, czy pani Nelly Rokita będzie doradzała prezydentowi dalej? 

Zobaczymy. To znaczy, szczerze mówiąc ja nie wiem czy są jakieś przeszkody, żeby... Na pewno nie może być etatowym doradcą prezydenta.

To wiemy. 

Bo została posłanką, natomiast społecznym – z całą pewnością.

Dziękuję bardzo, a czy prezydent zaprosi mnie do pałacu, ja na pewno przyjdę? 

Dziękuję, pani Moniko, ale na razie jeszcze nie jest pani liderem opozycji, choć zdecydowanie...

Ale nie, myślałam, że zwykłego obywatela też można zaprosić. 

Ale oczywiście, że tak, wie pani, ja się co i raz natykam na wycieczki, a ja chętnie...

W sprawie wycieczki, to się załapię razem z wycieczką, dziękuję bardzo. 

Ale bardzo proszę, zna pani mój telefon, zapraszam na wycieczkę, pokażę pani Pałac Prezydencki.

O, dziękuję bardzo. I trafimy do prezydenta, tak?

Być może.

Gościem Radia ZET był Michał Kamiński.


Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.