przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| |
A | A | A
Trudna współpraca pałaców

Zastanawiając się nad rolą prezydenta w ustroju Polski, nie można ignorować przepisów prawa. Według konstytucji, władzę wykonawczą w Polsce sprawują rząd i prezydent. Czyli prezydent jest częścią władzy wykonawczej w RP. Konstytucjonaliści zwracają uwagę, że nie można prezydenta traktować jako najwyższego notariusza państwa. Jego zadaniem jest bowiem aktywne współdziałanie z rządem. Tak właśnie aktywny jest Lech Kaczyński. Prezydent posiada szczególne uprawnienia w polityce obronnej i zagranicznej. Lech Kaczyński od samego początku postępuje zgodnie z przepisami prawa. Stara się współpracować z rządem i dąży do tego, by te relacje układały się jak najlepiej.

Niestety, bardzo często politycy PO usiłują kwestionować konstytucyjną rolę prezydenta. Czasem czynią to w sposób arogancki, a czasem wykazują się przy tym nieznajomością prawa. Dobitnym tego przykładem jest kwestia spotkań prezydenta z ministrami. Nikt nie kwestionował tego, że Aleksander Kwaśniewski zapraszał różnych ministrów. Lech Kaczyński jako minister sprawiedliwości w rządzie Jerzego Buzka sam kilkakrotnie był proszony do Pałacu Prezydenckiego.

Tymczasem ostatnio wicepremier Schetyna sformułował tezę, że zapraszanie ministrów przez prezydenta, to "przelewanie czary goryczy". To trochę śmieszne, bo w ciągu trzech miesięcy urzędowania gabinetu Tuska prezydent spotkał się po dwa razy z szefem MSZ i ministrem obrony. Trudno doszukiwać się tu jakiejkolwiek nadgorliwości głowy państwa. Trzeba z przykrością powiedzieć, że obecny rząd w niektórych przypadkach w jaskrawy sposób łamie prawo. Tak się stało przy powołaniu szefów ABW i Służby Kontrwywiadu Wojskowego, bez wyraźnie wymaganej przez prawo opinii prezydenta. Szkoda, że media należycie na to nie zareagowały.

Skoro premier sam uznał za stosowne poprosić prezydenta o spotkanie przed wyjazdem do Moskwy, to wydaje się oczywiste, że po powrocie pan premier poinformuje prezydenta o przebiegu wizyty. Nie ma tu jednak żadnej nagłości i spokojnie poczekamy, aż pan premier skończy urlop.Za oczywistą złośliwość trzeba natomiast uznać odebranie ochrony ministrom Fotydze i Lopińskiemu. Zwyczaj ochrony takich osób obowiązywał również za prezydentury Wałęsy i Kwaśniewskiego. Obawiam się, że tą decyzją wicepremier Schetyna chciał nas sprowokować, by przykryć potężną wpadkę nadzorowanej przez siebie policji. Najnowszy "Wprost" donosi, że policja zignorowała doręczoną jej listę śmierci mafii. Nie objęła odpowiednią ochroną osób na niej wymienionych. W efekcie giną świadkowie w najważniejszych procesach mafijnych. To zaś zagraża całej walce ze zorganizowaną przestępczością.

Chciałbym jednak wierzyć, że rząd Donalda Tuska ma dobrą wolę w stosunkach z prezydentem, a akty agresji czy łamania prawa są spowodowane nadgorliwością niektórych doradców premiera. Tych, którzy nie mogą się pogodzić z bezspornym faktem, że dwa lata temu to nie Donald Tusk, a Lech Kaczyński został prezydentem. Warto przypomnieć, że Lech Kaczyński posiada demokratyczny mandat - głosowało na niego ponad osiem milionów Polaków. Ci Polacy wiedzieli, kogo wybierają. Trudno się zatem dziwić, że prezydent jest wierny temu, co mówił w kampanii wyborczej. Czyli obronie takiej wizji Polski, w której o miejscu w drabinie społecznej nie decyduje portfel i siła łokci, tylko umiejętności i pracowitość. Lech Kaczyński zawsze będzie się przeciwstawiał dominacji dzikiego kapitalizmu.
Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.