przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| |
A | A | A
Cały czas walczę z kłamstwami

Największym problemem prezydentury Lecha Kaczyńskiego - i mówię to z prawdziwą przykrością, bo jestem byłym dziennikarzem - jest ilość nieprawdy, która jest na jego temat wypisywana. Co więcej, często jest to nieprawda, z którą bardzo trudno polemizować. Taki rodzaj zarzutów postawił prezydentowi Kaczyńskiemu kilka dni temu na łamach Faktu Łukasz Warzecha. W jego tekście znalazło się bulwersujące sformułowanie o rzekomej depresji, w którą prezydent popadł w ciągu pierwszego roku swojego urzędowania. Trzeba przypomnieć, że w tym czasie odbył on więcej wizyt międzynarodowych niż w analogicznym okresie Aleksander Kwaśniewski, złożył znacznie więcej inicjatyw ustawodawczych niż poprzednik. Lech Kaczyński już w pierwszym roku rozwiązał co najmniej kilka ważnych problemów społecznych: mediował między rządem a "Solidarnością", rządem a górnikami, zajął się rozwiązaniem konfliktu w ochronie zdrowia i zrobił to skutecznie, bo pogodził dwóch ministrów. Lech Kaczyński jako świeżo wybrany prezydent odbył udaną wizytę do USA, ale też spotkał wielu najważniejszych liderów europejskiej i światowej opinii publicznej. Byl też aktywny, jeśli chodzi o politykę krajową. W trakcie pierwszego roku urzędowania zmienił zupełnie politykę historyczną. Wyrazistym tego przykładem jest polityka wręczania orderów. Sugerowanie, że Lech Kaczyński był w tym czasie w depresji jest zupełnym abstrahowaniem od rzeczywistości.

O tym, że my - współpracownicy prezydenta - ciągle musimy się borykać z nieprawdą na jego temat, świadczy choćby to, co stało się wczoraj. Opinia publiczna od rana słucha o karetce, która rzekomo stoi przez parędziesiąt dni pod płotem rezydencji prezydenta w Juracie. Tymczasem przyjeżdża jedynie wtedy, kiedy prezydent ląduje w ośrodku, a przecież nie odbywa się to bardzo często. Natomiast w pozostałe dni pobytu prezydenta na Helu karetka jest tylko teoretycznie przypisana Lechowi Kaczyńskiemu, ale faktycznie jest normalnie przez szpital wykorzystywana. A przecież tego typu nieprawdziwych informacji o Lechu Kaczyńskim pojawiło się bardzo wiele.

Lech Kaczyński odniósł kilka znaczących sukcesów w polityce międzynarodowej. Najbardziej dobitnymi przykładami są wynegocjowany przez prezydenta traktat z Lizbony oraz efekty ostatniego szczytu w Bukareszcie, który przybliżył Ukrainę i Gruzję do struktur NATO. Prezydent wzmocnił też sojusz z USA, co obiektywnie zwiększa bezpieczeństwo naszego kraju. Prezydent współrządzi w warunkach kohabitacji, w warunkach nie zawsze dla niego wygodnych. Rząd jest w jakimś sensie opozycyjnie do niego nastawiony, a mimo to Lech Kaczyński stara się tę współpracę za wszelką cenę prowadzić jak najbardziej pokojowo. Przykładem może być współpraca z ministrem Sikorskim na wspominanym już szczycie w Bukareszcie. Prezydentura Lecha Kaczyńskiego opiera się na dwóch zasadniczych liniach. Z jednej strony polityka zagraniczna Polski, która ma umocnić nasze miejsca w UE i NATO i zwiększyć bezpieczeństwo, także energetyczne. Z drugiej strony to dążenie do tego, by Polska była krajem sprawiedliwym, w którym z sukcesu ekonomicznego mogło korzystać jak najwięcej Polaków.

W tekstach Łukasza Warzechy i Macieja Rybińskiego pojawia się temat otoczenia prezydenta. Dobór współpracowników jest suwerenną wolą prezydenta i do niego należy ich ocena. Ale na ten temat również pojawiło się w prasie bardzo wiele mitów. Fałszem jest twierdzenie, o czym pisze Łukasz Warzecha, że głównym problemem Kancelarii Prezydenta był konflikt między Elżbietą Jakubiak i Małgorzatą Bochenek. To nieprawda. Jak zwykle ludzie się czasem bardziej, a czasem mniej lubią, ale prezydent ma dużą zdolność budowania dobrej drużyny. Oczywiście, że zdarzały się różne potknięcia, takie jest życie. Ale ranga, jaką tym drobnym w sumie incydentom nadawały media, jest zupełnie nieproporcjonalna do ich rzeczywistego znaczenia. Grubą przesadą jest na przykład robienie awantury z tego, że ktoś, nawet nie najbliżsi współpracownicy, tylko obsługa techniczna, powiesił odwrotnie flagę na samochodzie.

Niestety widać dużą asymetrię między tym, jak traktowana jest administracja prezydenta Kaczyńskiego a tym, jak był traktowany prezydent Kwaśniewski i jak jest traktowany premier Tusk. Jemu też zdarza się dużo wpadek, ale one nie urastają do rangi gigantycznych skandali. Co działoby się, gdyby jakaś zachodnia gazeta napisała, że z winy prezydenta Kaczyńskiego nie doszło do wizyty europejskiego polityka w Polsce? Mielibyśmy wtedy ogromną awanturę. A "Le Figaro" napisało, że z winy Donalda Tuska do Polski nie przyjedzie prezydent Sarkozy. Nie wierzę w te informacje, ale nikt w Polsce nie robił z tego wielkiego skandalu. I dobrze, ale gdyby analogiczna sytuacja dotyczyła prezydenta Kaczyńskiego, mielibyśmy parodniowy festiwal, że prezydent rujnuje naszą pozycję w świecie. Mam wrażenie, że Łukasz Warzecha - wybitny skądinąd dziennikarz - chciał się wpisać w nurt panującej poprawności publicystycznej, aby o Lechu Kaczyńskim pisać bezrefleksyjnie - nie starać się dostrzegać rzeczywistych osiągnięć prezydentury, a koncentrować się na niewiele znaczących drobiazgach.
Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.