przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| |
A | A | A

Monika Olejnik: Dobry wieczór Państwu. Gościem „Kropki nad i” jest minister Michał Kamiński, Sekretarz Stanu w Kancelarii Prezydenta RP.

Michał Kamiński: Dobry wieczór Pani, dobry wieczór Państwu.

Panie Ministrze, czy Pan Prezydent uważa, że Polska powinna jak najszybciej przyjąć niepodległość Kosowa?

Pan Prezydent z ocenami na ten temat, takimi pogłębionymi wypowiedziami, wstrzyma się do rozmowy z premierem. Myślę, że dobrze, żebyśmy zachowali taki zwyczaj, że zanim te dwie najważniejsze osoby w państwie nie uzgodnią w tej sprawie stanowiska, nie porozmawiają, abyśmy się powstrzymali od jakiś komentarzy, które mogłyby niepotrzebnie wokół tego tematu budować jakieś napięcia, a nie powinno być wokół niego napięcia. Natomiast Pan Prezydent jest w oczywisty sposób zainteresowany tą sprawą także dlatego, że sprawa niepodległości Kosowa... To wszystko, co wiąże się z tym precedensowym w Europie zjawiskiem, jakim jest pewna zmiana granic, powstanie nowego państwa – ona oczywiście niesie za sobą także implikacje szersze, niż tylko dotyczące stosunków Serbii, Kosowa i Unii Europejskiej, bo to, co musi budzić nasze zainteresowanie to fakt, że w polityce rosyjskiej ten casus Kosowa może odgrywać w przyszłości rolę niebezpiecznego oręża w tym, co Rosja nazywa polityką wobec bliskiej zagranicy. Mam tu na myśli przede wszystkim Gruzję i Ukrainę. Zresztą politycy gruzińscy jak i ukraińscy na ten aspekt niepodległości Kosowa zwracają uwagę. Tych moich uwag proszę nie traktować jako uwag sceptycznych co do niepodległości Kosowa.

Sceptyczny jest prezes PiS-u Jarosław Kaczyński i uważa, że trzeba być powściągliwym w przyjęciu, zaakceptowaniu niepodległości Kosowa.

Sam fakt, że dzisiaj Rada Ministrów nie przyjęła w tej sprawie stanowiska, jest dowodem takiej powściągliwości. Myślę, że tutaj pewien rozsądek...

Jest dowodem na to, że Pan Premier chce się porozumieć w tej sprawie z prezydentem.

I bardzo dobrze. Tak, jak mówię, polska polityka jest dostatecznie podzielona, abyśmy nie musieli szukać dodatkowych pól konfliktu, tym bardziej, że wiele wskazuje na to, że...

No tak, ale według Pana lepiej, żebyśmy szybciej...?

Naprawdę, byłoby z mojej strony nieeleganckie, gdybym ja się w tej sprawie jakoś konkretnie wypowiadał przed rozmową Pana Prezydenta z premierem, bo to jest dobry zwyczaj, że prezydent i premier w tak ważnych sprawach ze sobą będą rozmawiać.

No tak, a stosunki do tej pory były napięte, wiec zamknijmy ten temat.

Sekundkę, chcę tylko zwrócić uwagę, że jak słyszałem od polityków, także Platformy, parę-paręnaście dni temu, to też wypowiadali się w tej kwestii, że Polska powinna zachować rozwagę, i tutaj chyba nie ma sporów. W takich delikatnych kwestiach powinniśmy być rozważni, oczywiście zdając sobie sprawę z faktu, że Polska jest częścią świata zachodniego, jest częścią Unii Europejskiej, NATO. Unia w tej sprawie jest także podzielona.

No, ale więcej krajów jest za, niż przeciw.

Zgoda, więcej jest za, niż przeciw. Tak, jak mówię, ta sprawa dla Polaków też ma znaczenie, bo biorąc pod uwagę naszą historię, jesteśmy w ogóle wrażliwi na tematy niepodległości.

Cokolwiek zrobimy, będzie źle.

Tak, jak mówię, tutaj trzeba zachować rozwagę, trzeba brać pod uwagę różne aspekty tej sprawy, brać pod uwagę jej konsekwencje w przyszłości. Myślę, że...

Czy polepszyły się stosunki premiera z prezydentem?

Wie Pani, to jest pytanie bardzo trudne. Ono powinno być kierowane personalnie do Pana Prezydenta i do Pana Premiera.

Pan jest tutaj...

Mam świadomość bycia tutaj, tak...

To się cieszę...

Nie mam z tym problemu. Mam wrażenie, że ostatnia rozmowa Pana Premiera z Panem Prezydentem przed wizytą w Moskwie była rozmową dobrą. Pan Prezydent mówił o tym w wywiadzie. Podkreślał, że ta rozmowa miała dobry charakter. I trzeba jasno sobie powiedzieć, ze zarówno Prezydent Lech Kaczyński, jak i pan Donald Tusk znają się już bardzo długo i ta znajomość miała lepsze i gorsze efekty. Natomiast, jeżeli w ostatnim czasie dochodziło do kontrowersji pomiędzy prezydentem a premierem, to dochodziło do tych kontrowersji na skutek pewnych różnic w ocenie zjawisk politycznych.

No dobrze, Prezydent dobrze ocenia podróże zagraniczne Pana Premiera, a źle ocenia te podróże Jarosław Kaczyński. A Pan trzyma w tej sprawie z prezydentem czy z Jarosławem Kaczyńskim?

Pani Redaktor, usiłuje Pani szukać problemu tam, gdzie go nie ma. W oczywisty sposób inna jest rola lidera opozycji, a inna jest rola Prezydenta i to jest jasne – jakkolwiek prezydent nie ukrywa, i byłoby to dość nienaturalne, gdyby ukrywał, że w oczywisty sposób wywodzi się z konkretnego obozu politycznego. Poprzedni prezydent też tego nie ukrywał. Natomiast prezydent nie tyle oceniał pozytywnie wizyty premiera, bo przecież prezydent jest, nie ukrywajmy tego, był sceptyczny co do takiego, a nie innego usytuowania kalendarzowego wizyty Pana Premiera Donalda Tuska w Moskwie. Prezydent ocenił pozytywnie fakt, że Pan Premier uznał za stosowne – i dobrze – aby przed tą ważną wizytą, bo ona jest ważna, rozmawiać z Prezydentem. To są dwie różne rzeczy. Jutro też – jutro dopiero, ale tutaj nie ma cienia pretensji w tym, co mówię – dojdzie do rozmowy obu panów, Pana Prezydenta i Pana Premiera na temat szczegółów tej rozmowy. W tym sensie mówię, że nie ma pretensji, iż dopiero teraz, bo wszyscy rozumiemy, że premier był na urlopie i co do tego nie ma problemu

Rozumiem, że Prezydent nie ma pretensji do pana premiera?

Nie, ale, Pani Redaktor, prezydent rozumie, że każdy człowiek, miliony Polaków są na urlopie w tym czasie. To naprawdę nie jest problem, że Donald Tusk był na urlopie.

Panie Ministrze, co Prezydent sądzi o tym, co się pisze na temat naszego kontrwywiadu, bo o coraz gorszych rzeczach się dowiadujemy? Dowiadujemy się o tym, że oficerem można było zostać w kontrwywiadzie w ciągu 17 dni, oficerami zostawali harcerze, dziennikarze...

Ja bym nie ironizował i nie robił żartów z harcerzy, bo chcę Pani przypomnieć, że w Polsce harcerze sprawdzali się w bardzo trudnych czasach – przywołać można choćby historię Szarych Szeregów. Z faktu, że ktoś był harcerzem, nie wynika nic złego.

A że ktoś został w 17 dni oficerem?

Ale Pani używa argumentu, że zostawali harcerze. Ja uważam, że harcerstwo jest taką służbą – sam byłem harcerzem – która właśnie dobrze przygotowuje do pracy dla państwa.

Oczywiście, chodzi się po lesie, szuka się różnych śladów.

Nie, Pani Redaktor, bardzo proszę nie sprowadzać harcerstwa tylko do chodzenia po lesie i szukania śladów. To jest dobra szkoła patriotyzmu, to jest dobra szkoła służby, to jest dobra szkoła kultywowania pewnych cnót pozytywnych ,takich jak wierność zasadom, wierność pewnym wartościom, przede wszystkim wierność Polsce.

Wie Pan, ale gdybym była żoną żołnierza albo matką żołnierza, to nie chciałabym, żeby w służbie kontrwywiadu byli harcerze. Przepraszam bardzo, wyszkoleni w ciągu 17 dni, naprawdę, Panie Ministrze...

Nie, nie, ja mam wrażenie, Pani Redaktor...

Poważni politycy, premier, minister spraw zagranicznych wypowiedzieli się na temat Antoniego Macierewicza i jego działalności.

Tylko ja chciałem wrócić do tej kwestii, chciałbym sprostować, ponieważ nasi widzowie mogą mieć mylne wrażenie, że oto nastoletnich harcerzy powoływano do służby w wywiadzie. Pani, mówiąc o harcerzach, mówi o przeszłości ludzi dorosłych, o ludziach, którzy w wieku młodzieńczym byli harcerzami, a jako osoby dorosłe rozpoczynały służbę w kontrwywiadzie. To jest tak, jakby ktoś powiedział, że dzisiaj w Sejmie siedzą przedszkolaki, bo większość z nich była kiedyś w przedszkolu. Więc używajmy argumentów, które są racjonalne.

Czyli rozumiem, że z harcerza można w 17 dni zrobić oficera kontrwywiadu?

To są dwie różne rzeczy. Jeżeli my budujemy pewne służby od początku – a taką przyjęliśmy zasadę, z nią się można spierać, można twierdzić, że to, co działo się w Wojskowych Służbach Informacyjnych przynosi chlubę wolnej Polsce i dobrze, żeby te służby dalej funkcjonowały. Myśmy uznali inaczej. Uznała podobnie Platforma Obywatelska, która głosowała razem z PiS-em za rozwiązaniem WSI.

Tak, ale Platforma Obywatelska nie opowiadała się za tym, żeby służby likwidował i budował Antonii Macierewicz, podobnie jak Radosław Sikorski.

Gdybyśmy przyjęli tę logikę, to, Pani Redaktor, nie siedzielibyśmy dzisiaj w TVN, tylko od początku wolnej Polski mielibyśmy jedynie telewizję publiczną, bo też innej na początku nie było.

Tak, ale rozmawiamy o bezpieczeństwie państwa, nie porównujmy tak poważnych kwestii.

Zgoda.

Rozumiem, że Pana Prezydenta nie niepokoi to, co się dzieje w kontrwywiadzie, Pana Prezydenta nie niepokoi to, co mówi sejmowa komisja do spraw służb specjalnych, Pana Prezydenta nie niepokoi to, co mówi przewodniczący sejmowej komisji do spraw służb specjalnych, Pana Prezydenta nie niepokoi to, że były kopiowane materiały, że kopiowano dane naszych agentów, ich nazwiska?

To są, po pierwsze, na razie nieudowodnione zarzuty, a do tej pory fałszywych zarzutów było na ten temat dużo, bo słyszeliśmy o przewożeniu...

Sprawa jest w prokuraturze, wysłane zostało zawiadomienie.

Ale, Pani Redaktor, gdyby była Pani łaskawa dać mi dokończyć, bo rozmowa polega na tym, że mówią dwie osoby, a nie, że ja jestem świadkiem monologu Moniki Olejnik – skądinąd jak zwykle bardzo ciekawego. Natomiast ja chcę powiedzieć tak: jeżeli mówimy o Wojskowych Służbach Informacyjnych, tych, które dzisiaj są, to myślę, że zwłaszcza dla Pani kluczowy argument tutaj przytoczę. Bodaj przy tym stoliku parę tygodni temu sam minister obrony narodowej pan Klich powiedział, że te służby w Iraku i Afganistanie pracują dobrze i naszym żołnierzom nic nie grozi. Jeżeli mówi tak minister obrony narodowej – a chyba Pani nie zaprzeczy, że te słowa wywiadzie z Panią pan minister Klich powiedział – to chyba z tymi służbami nie dzieje się nic złego, bo przecież do głowy mi nie przychodzi straszliwa myśl, że pan minister mógłby w tej sprawie nie tylko Panią, ale i opinię publiczną wprowadzić w błąd.

Do głowy by mi nie przyszło, żeby pan minister powiedział, że nasi żołnierze w Iraku, Afganistanie są bez osłony kontrwywiadowczej.

On powiedział, że ta osłona działa dobrze i oni są bezpieczni. Mówił o tym publicznie tutaj.

A jednocześnie powiedział też o tym, że w ogóle nie ma weryfikacji oficerów w Komisji Weryfikacyjnej, też mówił minister Klich.

Powiedział prawdę, tylko nie dodał, że dzieje się tak ze względu na to, że pewnego rodzaju – delikatnie mówiąc – obstrukcję uprawiają podlegli panu ministrowi oficerowie czy funkcjonariusze, którzy powinni współpracować z szefem Komisji Weryfikacyjnej, a nie robią tego.

Ja słyszałam, że obstrukcję uprawia szef tej Komisji Weryfikacyjnej. Może warto by było, żeby zaakceptował te osoby, które zostały powołane przez nowego ministra?

Mówimy o Janie Olszewskim, o jednym z największych autorytetów dla wielu Polaków.

W dziedzinie wojska?

Byłym premierze.

W dziedzinie kontrwywiadu?

Byłym premierze, który z natury rzeczy ma w tej sprawie wiedzę, choćby dlatego, że był premierem.

Jan Krzysztof Bielecki był premierem, czy to oznacza, że zna się na wywiadzie?

Pani Redaktor, chcę Pani powiedzieć, że pan Bogdan Klich jest psychiatrą z wykształcenia i kieruje naszym wojskiem. To nie są argumenty, którymi można się...

Był politykiem, eurodeputowanym...

Chcę powiedzieć, że doświadczenie w dziedzinie państwa Jana Olszewskiego jest doświadczeniem, którego nikt, kto jest przyzwoity, nie powinien kwestionować. Można się z Janem Olszewskim, z jego ocenami politycznie nie zgadzać, mamy demokrację. Natomiast człowiekiem doświadczonym i zasłużonym dla wolnej Polski.

Tak, jest tak zasłużony, ale żołnierze również zasłużyli na to, żeby przeprowadzono weryfikację, a nie, żeby żołnierze byli świadkami obstrukcji, której nie potrafi rozwiązać zasłużony były premier z zasłużonym obecnym prezydentem i zasłużonym obecnym premierem.

Chcę powiedzieć, że prezydent w sensie formalnym, po powołaniu Komisji Weryfikacyjnej nie prowadzi tej weryfikacji, więc to nie jest zarzut pod adresem.

Bo powołał Jana Olszewskiego.

Powołał Jana Olszewskiego i jest z jego pracy zadowolony i podkreślam, powtórzę to jeszcze raz – winę za to, że są opóźnienia w tej pracy ponoszą ludzie, którzy są podwładnymi psychiatry Bogdana Klicha.

A co oni takiego złego robią?

To proszę o to pytać...

Skoro Pan mówi, że ponoszą winę, to proszę powiedzieć.

Pani mówi z kolei, że ponosi winę Jan Olszewski, to się pytam, co takiego robi.

Nie odbywa się weryfikacja.

Nie odbywa się dlatego, że aby się odbywała, potrzebna jest współpraca funkcjonariuszy.

Ale co, ktoś nie chce odejść od maszyny, ktoś nie chce otworzyć biurka, ktoś nie chce otworzyć sejfu, ktoś nie chce oddać materiałów tajnych?

Są tam problemy dotyczące tego, że – delikatnie rzecz ujmując – funkcjonariusze tych służb, które powinny współpracować z Komisją Weryfikacyjną tak, jak życzyłaby sobie tego Komisja, nie współpracują. Tylko tyle mogę Pani powiedzieć, bo ja w tej sprawie w oczywisty sposób szczegółowej wiedzy nie mam. To są sprawy, które są z natury rzeczy tajne. Ale chcę powiedzieć Pani tak – na temat i tej komisji, i szeroko rozumianych służb krążą w Polsce mity i fałsze, które są rozpowszechniane, a później, kiedy prawda wychodzi na jaw, jakoś równie skwapliwie nie są prostowane. Ja przytoczę kwestię dotyczącą Komisji Weryfikacyjnej. Mówiono o przewożeniu dokumentów w nocy, w workach nieoznakowanych, później wszystko okazało się nieprawdą. Dokumenty zostały przeniesione legalnie, nie nocą.

Kopiowano różne rzeczy, nazwiska agentów. To wszystko jest w prokuraturze. Prokuratura zbada.

Dziesiątki rzeczy w tym budynku, w którym siedzimy teraz, podejrzewam, są kopiowane.

Wie Pan, kopiowanie nazwisk agentów, to nie wiem, czy tak powinny działać służby.

Pan Antoni Macierewicz bardzo wyraźnie zaprzecza, by cokolwiek nielegalnego w tej sprawie miało miejsce.

Do tej pory Pan Premier Jarosław Kaczyński i ekipa poprzednia zaprzeczała np., że było zagłuszanie pielęgniarek.

Nie, nie zaprzeczała, przepraszam bardzo, kiedy zaprzeczała?

Naprawdę od razu powiedziała, że są zagłuszane pielęgniarki?

Pani mówi, że zaprzeczano, a nie tylko, że nie zaprzeczano, ale dokładnie przyznano się do tego.

Ale kiedy?

Wtedy, kiedy byli pytani o to politycy.

W czerwcu byli pytani.

Ja sobie nie przypominam.

Jak to nie, wtedy pielęgniarki narzekały na to, że jest brak komunikacji. Dziennikarze narzekali na brak komunikacji i politycy wyśmiewali dziennikarzy mówiąc, że sobie wymyślamy.

Być może niewłaściwi politycy byli pytani, ale co ma wspólnego zagłuszanie pielęgniarek okupujących budynek rządowy ze sprawą weryfikacji służb?

Ja się Pana pytam, właśnie mówię, że też zaprzeczano, a okazuje się, że jest to prawda. A czy Pan Prezydent był powiadomiony o tym, że były zagłuszane pielęgniarki ?

Tego nie wiem.

Nie wie Pan?

Jak Pani wie, wtedy nie pracowałem jeszcze w Kancelarii.

W czerwcu nie pracował Pan w Kancelarii?

Nie, nie pracowałem w czerwcu, pracowałem w Parlamencie Europejskim.

Pytam dlatego, że to nie pielęgniarki były zagłuszane, tylko zagłuszanie jest ze względu na bezpieczeństwo kraju, a wydaje mi się, że jak naruszone jest bezpieczeństwo kraju, coś się ważnego dzieje i Prezydent powinien być informowany.

Najwyraźniej Pani jest ekspertem w dziedzinie bezpieczeństwa kraju, jednym z wybitniejszych w naszym kraju. Powiem tak: Pani pyta się mnie o szczegóły działania służb, które, po pierwsze, z natury rzeczy mają charakter często poufny, służb, które są przeznaczone do tego i którym za to płacą podatnicy, by chronili państwo, by chronili budynki państwowe itd.

Posłuchajmy, co marszałek Sejmu mówi o zagłuszaniu pielęgniarek.

(...)

Tutaj Pan Marszałek mówi o tajemnicy. Rozumiem, że kieruje te słowa do obecnego premiera, bo obecny premier wszystkie sprawy z tym związane może odtajnić.

No tak. Miał się Pan dowiedzieć, czy już się Pan dowiedział, kiedy Pan Prezydent dowiedział się, co się wydarzyło Nangar Khel i kiedy Pan Prezydent dowiedział się prawdy?

Dokładnej daty – przepraszam – teraz Pani nie powiem, ale na pewno to ustalę.

Trzeci raz już Pana pytam. Pytam się Pana dlatego, bo doskonale Pan wie, dlaczego. Dlatego, że generał dowodzący kontyngentem był awansowany. Chciałam się dowiedzieć, opinia publiczna ma prawo wiedzieć.

Przed każdym awansem generalskim taki wniosek jest kierowany do odpowiednich służb, które opiniują – opiniują to nie jest dobre słowo, ale które sprawdzają, czy osoba, która ma być awansowana, ma jakiś problem prawny, czy przeciwko niej prowadzone jest jakieś śledztwo, czy ma jakikolwiek problem, który mógłby rzutować na jego awans. I jeżeli jakikolwiek generał w Polsce został awansowany, to dlatego, że prezydent przed jego powołaniem dostał informację od służb, które się tym zajmują, że nic nie stoi na przeszkodzie, aby był powołany.

Tak, ale moje pytanie jest takie – kiedy Pan Prezydent dowiedział się? Czy w tym samym czasie, kiedy cała Polska dowiedziała się, co się zdarzyło w Nangar Khel, czy wcześniej wiedział?

Podejrzewam, że trochę wcześniej, ale naprawdę przepraszam, rzeczywiście nie dowiedziałem się dokładnie, ale obiecuję...

To też jest związane z działaniem kontrwywiadu, prawda? Kontrwywiad działał w Afganistanie i chciałam się dowiedzieć, jak działał, że tak późno się dowiedzieliśmy o tej sprawie, kto został wprowadzony w błąd?

Mam wrażenie, że opinia publiczna, biorąc pod uwagę specyfikę tego, że mamy do czynienia...

W listopadzie.

Przepraszam, w listopadzie? Mam wrażenie, że o tym, że był taki incydent, to opinia publiczna...

16 sierpnia opinia publiczna dowiedziała się, że terroryści, Talibowie byli w wiosce.

Stąd jest problem, że najpierw także zwierzchnicy tych żołnierzy, jak rozumiem, dostali nieprawdziwe informacje na temat tego incydentu. Przecież na tym polega problem. Gdyby było tak, że od początku wszyscy mówili prawdę, to nie byłoby tej kwestii.

Ale skoro jest kontrwywiad, to bardzo szybko powinien kontrwywiad wiedzieć, co się wydarzyło naprawdę w Nangar Khel.

Jeżeli Pani ode mnie oczekuje, albo od Pana Prezydenta, żebym ujawniał raporty kontrwywiadu, to przepraszam, ale mam wrażenie, że Pani...

Nie raporty. Przepraszam bardzo, tylko minister obrony wprowadził opinię publiczną w błąd, mówiąc o tym...

Nie, nie.

No tak, potem zmieniając zdanie na temat tego co zrobili żołnierze.

Pani Redaktor, pan minister obrony narodowej – to jest jeden z problemów w tej sprawie – był na początku, jak rozumiem, wprowadzony w tej kwestii w błąd. I dzisiaj mogę powiedzieć tak, że tego typu sprawy...

Ale przez kogo został wprowadzony w błąd?

Ale sekundkę, Pani Redaktor. Biorąc pod uwagę, że mamy do czynienia z wojną, z sytuacją bardzo ekstremalną i także z jakimś bardzo przykrym wydarzeniem, które miało miejsce, to chcę powiedzieć, że tutaj instytucje państwa polskiego, mam wrażenie, na razie zachowują się dość sprawnie.

No dobrze, ale kto wprowadził ministra obrony w błąd, może Pan odpowiedzieć?

Nie wiem.

To generałowie wprowadzili w błąd, kto?

Pani Redaktor, ale bardzo proszę pytać o to byłego ministra obrony.

Ale ja Pana pytam, Pan jest ministrem w Kancelarii Prezydenta, Prezydent jest zwierzchnikiem sił zbrojnych, więc chciałam się dowiedzieć, czy Pan Prezydent też był wprowadzony w błąd? Nie miałam okazji rozmawiać na ten temat z prezydentem.

Proszę, aby Pani Redaktor dała mi dokończyć. Otóż ja chcę powiedzieć tak: podobne kwestie, podobne skandale – to przykro mówić, ale to jest jakiś skandal – zdarzają się także w armii amerykańskiej, w armii angielskiej. Proszę sobie przypomnieć, kiedy wyszły na jaw te nielegalne tortury w Iraku, które armia amerykańska, żołnierze, przepraszam, bo to też było nieuczciwie mówić, że cała armia – też po jakimś czasie. Tego typu sprawy mają to do siebie, że nie od początku znana jest cała prawda. Przecież to nie minister obrony narodowej wydał rozkaz ostrzeliwania jakiejś wioski.

A kto wydał, ktoś wie kto wydał?

Ja tego nie wiem. Pani Redaktor, w tej sprawie toczy się śledztwo i dobrze by było, żeby zarówno politycy, jak i dziennikarze dzisiaj nie próbowali zastępować organów sprawiedliwości.

Wie Pan, organy sprawiedliwości to zastąpił rzecznik praw obywatelskich, który wydał wyrok na żołnierzy – nie wiem, czy Pan sobie przypomina. Nie słyszałam, żeby politycy krytykowali wtedy rzecznika praw obywatelskich.

Pani Redaktor, apeluję jeszcze raz, abyśmy w tej sprawie, która jest delikatna – dotyczy polskich żołnierzy, dotyczy podejrzenia popełnienia zbrodni na polu walki – zachowali odpowiedni spokój, ponieważ w tej kwestii toczą się postępowania, w tej kwestii przemówił już – na razie w takim wymiarze, w jakim przemówił – sąd, i poczekajmy na wyroki, poczekajmy na sprawiedliwy proces.

Spokojnie przyglądajmy się temu, w jaki sposób żołnierze byli doprowadzeni, skuci kajdanami, spokojnie patrzmy na to...

Tak działa żandarmeria. Bardzo proszę nie oczekiwać tego, żeby Kancelaria Prezydenta komentowała każde zachowanie...

To był mój komentarz.

A, to był Pani komentarz? Odebrałem to jako pytanie.

Dziękuję bardzo. To była „Kropka nad i”. Mam nadzieję, że dostanę wreszcie te informacje, o które się trzeci raz pytam. Gościem „Kropki nad i” był Michał Kamiński, Kancelaria Prezydenta. Dziękuję.

Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.