przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| |
A | A | A

Umówili się, że ustawa musi być dobra dla obydwu stron, i tak będzie

Grzegorz Osiecki: Prezydent i premier wystąpili do marszałka Sejmu, by posłowie już we wtorek ratyfikowali traktat lizboński. Skąd to przyspieszenie?

Michał Kamiński: Skoro jest porozumienie, to po co przedłużać sprawę. A przede wszystkim ważne jest, żeby prezydent pojechał na szczyt NATO w Bukareszcie, gdzie będzie wielu unijnych liderów z pierwszym ważnym zwycięstwem, to znaczy z przyjętą przez parlament ustawą ratyfikacyjną.

Jakie uzgodnienia zawarto w sprawie obaw PiS o wycofanie się Polski z protokołu brytyjskiego i mechanizmu z Joaniny?

Ważna jest sama deklaracja o kompromisie, którą złożył sam premier Tusk. Po drugie przyjęcie uchwały Sejmu zgodnej z oczekiwaniami PiS. Po trzecie jasna deklaracja polityczna w sprawie nowelizacji ustawy z 2004 r. o relacjach organów władzy w kontekście Unii Europejskiej. Deklaracja, która mówi o wychodzącym naprzeciw PiS charakterze tych rozstrzygnięć.

Co ma się znaleźć w ustawie? Czy będzie punkt gwarantujący, że wycofanie z Joaniny czy protokołu brytyjskiego nie jest możliwe bez zgody prezydenta?

Gdyby szczegóły były uzgodnione, to nie mówilibyśmy o deklaracji w sprawie ustawy, ale mielibyśmy gotowy projekt. To nie tak łatwe, tego nie zrobi nawet premier z prezydentem, rozmawiając 5 godzin. Umówili się, że ta ustawa musi satysfakcjonować obie strony, i tak będzie. Ona w oczywisty sposób musi wychodzić naprzeciw oczekiwaniom PiS.

Czy ta ugoda to nie ustępstwo ze strony prezydenta i PiS, bo ustawa ratyfikacyjna będzie teraz, a ewentualne zabezpieczenia w ustawie w przyszłości?

Ja odrzuciłbym w tak ważnej sprawie logikę myślenia, kto komu ustąpił i jakie są polityczne konotacje tej sprawy. W oczywisty sposób musiał ustąpić prezydent i musiał ustąpić Donald Tusk, bo to się nazywa kompromis. Najważniejsze jest to, że Polska nie jest hamulcowym Europy, że Polska jest w czołówce krajów ratyfikujących dobry dla Europy i bardzo dobry dla Polski traktat lizboński, a z drugiej strony ważne jest, że Polska i klasa polityczna w Polsce okazuje szacunek dla tych, którzy mogą mieć w sprawach Europy wątpliwości, by jak najwięcej ludzi utożsamiało się z traktatem lizbońskim.

Spodziewa się pan pełnego poparcia ze strony PiS dla prezydenta czy mogą być niespodzianki?

Mam nadzieję, że w tej sprawie niespodzianek już nie będzie. Przecież prezydent wylatuje 2 kwietnia na ważny szczyt w Bukareszcie. Z drugiej strony myślę, że każdy, kto jest posłem PiS i PO, posłucha ustaleń osób tak ważnych dla obu tych partii, czyli Prezydenta Kaczyńskiego i premiera Tuska.

Ale zasadnicze pytanie pozostaje: na ile tymi ustaleniami będzie czuł się związany Jarosław Kaczyński?

Przecież mamy kompromis. I prezydent, i były premier są osobami o przekonaniach proeuropejskich, dlatego nie przypuszczamy, by były tu jakieś problemy.

Nie obawiacie się, że PO nie dotrzyma zobowiązań w sprawie ustawy?

To nie wojna gangów w Chicago, ale rywalizacja demokratycznych partii w demokratycznym kraju. Nie wyobrażam sobie, by pan premier chciał odejść od tego, co ustalił z prezydentem.

Jaka była atmosfera spotkania? Czy prezydent i szef rządu zjedli obiad? Czy do obiadu podano wino?

Atmosfera była dobra, a o obiad i wino nie pytałem prezydenta. Mnie interesowało, czy się dogadali, a nie czy zjedli kaczkę, czy kurczaka, czy pierogi. Jestem politykiem, a nie krytykiem gastronomicznym w gazecie.

Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.