przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| |
A | A | A

Monika Olejnik: A gościem Radia ZET jest Michał Kamiński, minister w Kancelarii Prezydenta. Witam, Monika Olejnik, dzień dobry.

Michał Kamiński: Dzień dobry, Pani Redaktor, dzień dobry Państwu.

Dzień dobry, Panie Ministrze. Panie Ministrze, wczoraj minister Radosław Sikorski, szef MSZ powiedział w Radiu ZET, że Polska jest bliska zniesienia weta w sprawie rozmów Unii Europejskiej z Rosją.

No, to jest pozycja, która była pozycją jeszcze rządu Jarosława Kaczyńskiego, że jeżeli Rosja zniesie weto, zniesie embargo na polskie mięso, wtedy takie było również stanowisko rządu Jarosława Kaczyńskiego. Bo zasadniczym, formalnym powodem weta Polski względem umowy pomiędzy Unią a Rosją była właśnie kwestia embarga na polskie mięso.

Czyli to będzie słuszna decyzja polskiego rządu?

Nie tyle słuszna, poniekąd automatyczna, ponieważ powodem blokowania przez Polskę tego porozumienia był fakt embarga i rząd polski, mówię jeszcze raz: poprzedni rząd, tutaj nie ma żadnego przełomu.

No tak, ale nie ma embarga, czyli można powiedzieć, że jest to sukces polskiego rządu Donalda Tuska, tak?

Do końca jeszcze embarga nie ma, dlatego że mamy bodaj 20 procent jeszcze...

No tak, ale czy można to zaliczyć jako sukces rządu Donalda Tuska, sukces MSZ, czyli Radosława Sikorskiego?

Ale ja chcę powiedzieć Pani jedno, przecież Pani mnie pytała o...

A teraz dalej pytam, ale teraz dalej pytam, Panie Ministrze.

...zniesienie weta wobec Rosji...

Ale teraz dalej pytam. Czy to jest sukces?

No więc, jak Pani mówi, że zniesienie... Jest automatyczna decyzja, która wynika...

Ale czy sukcesem jest to, że embargo zostało zniesione?

Ale jeszcze nie zostało zniesione. Jak będzie zniesione, to będziemy o tym rozmawiać.

Ale tylko 20 procent zostało.

Ale to nie jest zniesienie embarga.

No dobrze.

Na pewno nie jest sukcesem, na pewno nie są sukcesem groźby szefa Sztabu Generalnego Rosji o wojnie jądrowej.

Ale potem nastąpiło coś innego, zwrot w polityce rosyjskiej, bo minister Ławrow, jak Pan wie, powiedział, że Rosja nie będzie stawiała weta w sprawie instalacji tarczy antyrakietowej w Polsce.

Nie, nie, to Pani troszeczkę nieprecyzyjnie powtarza słowa pana Ławrowa. Rzeczywiście ton się zmienił i to jest dobra...

Zmienił się, no właśnie.

Ton się zmienił, ale to nie jest tak, że Rosja powiedziała, że jest za tym, aby w Polsce była tarcza antyrakietowa, nie mieszajmy w głowach.

Ale jeżeli powiedziała, że nie ma prawa stawiać weta, to co to znaczy?

Nie, nie – Rosja nie powiedziała, że nie ma prawa. No dobrze, OK.

No, tak powiedziała, Panie Michale.

Ale, Pani Redaktor, oczywiście, że nie tak. Jest sprawa tonu, który się zmienia i to jest pozytywna ewolucja.

Rosja nie ma prawa weta, tak powiedział minister Ławrow.

Ale to jest oczywiste, że Rosja nie ma prawa weta. A Pani kiedykolwiek uważała, że ma prawo weta?

Ale ja nigdy tak nie uważałam, lecz jeżeli padło to z ust Ławrowa, to chyba jest to coś ważnego – prawda czy nie?

Na pewno dobrze się dzieje, że Rosjanie zaczynają pewną ewolucję języka. Zobaczymy, czy jest to ewolucja taktyczna, czy jest to ewolucja, która ma charakter stały. Podkreślam, że dzień przed wypowiedzią pana Ławrowa szef Sztabu Generalnego Rosji groził nam wojną jądrową, więc...

Tak, ale minister Radek Sikorski będąc w Moskwie zażartował sobie z szefa Sztabu Generalnego i przy ministrze spraw zagranicznych.

No i co z tego?

Nic, tylko Panu mówię.

A ja tylko Pani mówię, że rosyjska polityka jest wielowektorowa.

Ja wiem, ja wiem, że jest wielowektorowa. Wczoraj Radosław Sikorski powiedział w Radiu ZET, że prosi pana prezydenta, żeby przywołał do porządku panią minister Fotygę, która podważa naszą pozycję negocjacyjną.

Myślę, że w ogóle źle się dzieje, że pan Radosław Sikorski po raz kolejny atakuje swoją poprzedniczkę i to w tak dość niewybredny sposób – to po pierwsze. Po drugie chcę powiedzieć, że generalnie ze zdziwieniem obserwuję dzisiaj mówienie przez polityków Platformy o tym, że nie wolno krytykować polityki zagranicznej, którą oni prowadzą, bo to osłabia naszą pozycję, podczas gdy przez dwa lata oni na polskiej polityce zagranicznej nie zostawiali suchej nitki i dochodziło do aktów, że tak powiem, jawnie wrogich wobec tych, którzy tę polską politykę...

Tak, tak, ale chodzi o niuanse, chodzi o to, że pani minister powiedziała, że system obrony jest przestarzały, nie należy się o niego starać.

Mamy w Polsce demokrację i jeszcze nie jest tak, że pan Radosław Sikorski decyduje o tym, co komu wolno mówić. Takie mam w każdym razie wrażenie.

Ja wiem, ale rozumiem, że zdanie pana prezydenta też jest takie, jak mówi pani minister Fotyga, że system „Patriot” jest przestarzały, tak?

Nie wiem, ja się na tym nie znam, więc proszę zapytać ludzi, którzy się na tym znają. Ja się nie znam na tym.

Pytam Pana, bo jest Pan przedstawicielem pana prezydenta i ja chciałabym wiedzieć, co głowa państwa na ten temat...

No dobrze, ale równie dobrze może mnie Pani zapytać o skład paliwa do tych rakiet i ja też nie będę o tym wiedział, więc...

No to zapytam może tak, tak ogólnie – czy według Pana coś za coś, czy coś za nic?

Ale to jest jasne, że coś za coś.

No to po co opowiadać takie rzeczy?

Elementarna uczciwość wymaga, aby uznać, że rząd PiS twardo negocjował z Amerykanami tę sprawę, bo najlepszy dowód na to stanowi czas. Myśmy negocjowali, myśmy – mam na myśli rząd PiS – negocjowali z Amerykanami rok i gdyby te negocjacje były łatwe, to nie trwałyby rok.

Ale co negocjował, bo Pan się na tym nie zna, więc co negocjował?

Ale przecież Pani wie doskonale, że mówiłem o tym, że nie znam się na szczegółach militarnych, a nie na fakcie, że są prowadzone negocjacje. Mam nadzieję, że Pani to rozumie.
Ale co chcieliśmy dostać za to, że na naszym terenie będzie?

Nie wiem, siłą rzeczy te sprawy są tajne.

No, jak są tajne, skoro można o nich przeczytać w gazetach i mówią o nich ministrowie?

Ale szczegóły negocjacji z Amerykanami są tajne, to jest jasne.

Ojej, to zdradził tajemnicę państwową dzisiaj premier Jarosław Kaczyński, bo powiedział, że chcieliśmy mieć najnowocześniejszą broń przeciwrakietową i przeciwlotniczą.

No dobrze, ale to mówimy o sprawach ogólnych, a nie o szczegółowych.

No właśnie, to są sprawy...

Sprawy szczegółowe w takich rozmowach są w oczywisty sposób tajne, to przecież chyba Pani o tym wie.

Ale jeżeli się mówi, że nie chcemy mieć systemu obrony, to się podcina naszą pozycję negocjacyjną czy nie?

Ja nie uważam, żeby to podcinało naszą pozycję negocjacyjną. Natomiast należy zadać pytanie, czy stawianie żądań, jak rozmawiamy z Amerykanami, czy te rozmowy mają służyć do tego, aby dojść do porozumienia i wynegocjować dobry dla Polski układ, czy mamy zamiar postawić takie warunki, które będą warunkami zaporowymi i które doprowadzą do fiaska całego projektu.

No właśnie, ale to są warunki zaporowe?

Ja stawiam to pytanie, a nie mówię, że tak jest.

Ja też stawiam pytanie do Pana, czy to są warunki zaporowe według Pana?

Nie wiem, nie wydaje mi się żeby dzisiaj można było odpowiedzieć, jakie są warunki zaporowe, jakie nie, natomiast z całą pewnością rząd Platformy powinien twardo negocjować z Amerykanami warunki, na których w Polsce tarcza miałaby być utrzymana. Podobnie, jak twardo negocjował w tych kwestiach rząd Prawa i Sprawiedliwości.

Czy pan prezydent niepokoi się tym, że Andrzej Ananicz został szefem wywiadu?

Tak. Pan prezydent powiedział, że ma stosunek dość umiarkowanie pozytywny do osób, które pełniły wysokie funkcje w kancelarii Lecha Wałęsy w drugim okresie jego prezydentury. To po pierwsze.

Bo w pierwszym nie, bo sam pełnił funkcję, tak?

Po drugie, pan Andrzej Ananicz nie został...

Przepraszam, Panie Ministrze.

Ale między innymi dlatego, że Lech Kaczyński nie zgadzał się na styl polityki Lecha Wałęsy, na styl wojen na górze, naginania prawa, na styl wiecznego szukania wrogów na scenie politycznej i na styl wykorzystywania służb specjalnych do rozgrywek wewnętrznych, co zostało przecież udowodnione, bo jest to sławna kwestia inwigilacji prawicy chociażby. I właśnie dlatego, że Lech Kaczyński na tego typu styl prezydentury się nie zgadzał, to jego drogi z Lechem Wałęsą się rozeszły i każdy o tym wie. 

A wracając do Andrzeja Ananicza?

Ja chcę Pani powiedzieć, że Andrzej Ananicz nie jest jeszcze powołany, bo powołanie, jeżeli ma być zgodne z prawem, może się odbyć po zasięgnięciu opinii pana prezydenta. Pan prezydent jeszcze nie dostał pisma od pana premiera w sprawie opinii na temat Andrzeja Ananicza.

A jaka będzie opinia pana prezydenta?

Zobaczymy, jak ona będzie. Nawet jeśli będzie negatywna, co zawsze warto podkreślić, pan premier ma prawo powołać takiego kandydata, bo tutaj opinia prezydenta, sam fakt jej wydania jest obligatoryjny, natomiast jej treść w żaden sposób nie obliguje pana premiera do postępowania zgodnie z radami prezydenta.

A czy pan prezydent zgadza się z tym, co mówi brat pana prezydenta, czyli Jarosław Kaczyński, że za czasów Andrzeja Ananicza raporty były pisane, ma wrażenie, w innej stolicy niż w Warszawie?

Ja mam wrażenie, że pan prezydent zazwyczaj zgadza się z tym, co mówi jego brat, czyli prezes Prawa i Sprawiedliwości. Podejrzewam, że nie jest tak zawsze, ale zazwyczaj tak jest.

Czyli w tym przypadku się zgadza?

Nie wiem, bo ja nie rozmawiałem na ten temat z prezydentem, nie znam tej wypowiedzi pana premiera.

Czyli wszystko, co powie Jarosław Kaczyński, to można uznać, że to samo mówi Lech Kaczyński, tak?

Nie, nie – ja mówię, że zazwyczaj. Przecież to nie jest żadną tajemnicą, że między Lechem a Jarosławem Kaczyńskim nie ma jakiegoś gigantycznego konfliktu politycznego i przecież Pani o tym wie. A więc tutaj doszukiwanie się czegoś nadzwyczajnego w fakcie, że Jarosław i Lech Kaczyńscy mają zasadniczo zbieżne poglądy polityczne, nie jest niczym dziwnym.

Ja wiem, ale dzisiaj rano Jarosław Kaczyński powiedział, że książka Jana Grossa to jest paszkwil na Polskę. Czy prezydent się z tym zgadza?

Nie wiem, nie rozmawiam z prezydentem na temat książki Jana Grossa, sam tej książki też nie czytałem.

Ale skoro Jarosław Kaczyński tak mówi, to na pewno prezydent się zgadza.

Zbieżność poglądów nie oznacza zbieżności gustów literackich i mam wrażenie, że Pani złośliwość jest, że tak powiem, posunięta aż nadto. Bo pPni przecież doskonale wie o tym, że może się komuś jakaś książka podobać jednemu bratu, a drugiemu nie.

To nie jest kwestia podobania, bo to nie jest tego rodzaju literatura.

Nie, dlaczego to nie jest tego rodzaju literatura? Przecież mówię „podobać”, to w sensie takim, że można się z nią zgadzać, albo nie.

Podobać to się może film.

Ja do poprzedniej książki, osobiście – wypowiadam się teraz jako Michał Kamiński – poprzednia książka pana Grossa wywołała duży rezonans, a później zostało udowodnione, że co najmniej wobec faktów bardzo mocno pan Gross przesadził. Być może tak samo jest i w tym przypadku.

Dziękuję bardzo, nie chciałabym, żeby moja złośliwość posunęła się jeszcze dalej, dlatego musimy już kończyć. Michał Kamiński, Kancelaria Prezydenta – a Michał Kamiński będzie u nas, jak zwykle w niedzielę.

Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.