przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| |
A | A | A

Kamil Durczok: Panie Ministrze, czy mamy kolejną odsłonę sporu Prezydenta z Premierem w sprawie tarczy antyrakietowej? Tym razem w związku z tym, gdzie i jak ma być podpisana umowa o tarczy.

Michał Kamiński: Nie ma żadnego sporu. Odwrotnie. Myślę, że jest pewien element współpracy. My zaproponowaliśmy - wrzucając do puli budynków, czy obiektów, w których ten ważny akt miałby się odbyć - po prostu zaproponowaliśmy trzy dni temu Belweder. Dokładnie na takiej samej zasadzie, jak choćby w innej, smutnej okoliczności, Pan Prezydent oddał do dyspozycji rządu Belweder, podczas uroczystości pogrzebowych Pana Profesora Bronisława Geremka. My, nie chcąc, by ktokolwiek potem postawił nam zarzut, że tak ważne miejsce jak Belweder było, na przykład, nieczynne na moment podpisania umowy o tarczy. Powiedzieliśmy rządowi: chcecie skorzystać z Belwederu możecie skorzystać, nie ma problemu.

Jak pan wie, wiceszef MSZ powiedział, że najbardziej realistycznym miejscem na podpisanie jest pałacyk MSZ na Foksal. Nie czuje pan podskórnego napięcia?

Z naszej strony takiego napięcia nie ma. Tak jak mówiłem, panie redaktorze, że nie wierzę w te pogłoski, które powtarzała francuska prasa, że to są ambicjonalne kwestie pana premiera i jego otoczenia spowodowało odłożenie wizyty prezydenta Francji, tak nie wierzę teraz, że w tak ważnej sprawie jakiekolwiek ambicjonalne kwestie ze strony rządu będą miały miejsce. Tym bardziej, że po wywiadzie pana Waszczykowskiego, który dość mocno zarzucał rządowi, że w całej sprawie tarczy, to właśnie kwestie walki z prezydentem były stawiane wyżej niż realne negocjacje, a rząd bardzo temu zaprzeczał i ja w tym zaprzeczeniu rządowi wierzę. Jestem przekonany, że w tej ważnej dla Polski sprawie nie będzie żadnych ambicjonalnych rozgrywek. Z naszej strony ich nie ma. Chcę powiedzieć, bo warto, żeby to powtarzać, ta umowa o tarczy antyrakietowej poza wejściem Polski do NATO jest najważniejszym wydarzeniem dotyczącym szeroko rozumianego bezpieczeństwa Polski.

No właśnie. Czy w tym najważniejszym wydarzeniu, Panie Ministrze, powinno mieć miejsce przemówienie prezydenta?

Prezydent jest zwierzchnikiem Sił Zbrojnych, odpowiada za bezpieczeństwo państwa, według Konstytucji. Jest głową naszego państwa. Jest po prostu szefem państwa polskiego. Pan prezydent był osobiście zaangażowany w sprawę tarczy. W dużej mierze budował atmosferę i bardzo pomagał budować atmosferę, która by tę tarczę w Polsce uczyniła możliwą. I wydaje się, że nie ma żadnych powodów, dla których nie mógłby skierować przy tej okazji głosu...

Dobrze, Panie Ministrze, porozmawialiśmy trochę w języku dyplomatycznym. Jak dobrze Pana czytam i słucham, to mamy taką oto sytuację. Mówi Pan rządowi: spróbujcie nie zaprosić Prezydenta na tę uroczystość, spróbujcie mu nie udzielić głosu, byłoby to nietaktem w świetle rangi tego wydarzenia, które ma miejsce. Ale teraz mam pytanie, czy Państwo mają jakiekolwiek sygnały z drugiej strony, z Kancelarii Premiera, że Pan Prezydent będzie zaproszony na tę uroczystość, że będzie tam miał okazję zabrać głos?

Panie Redaktorze, dzisiaj rano w MSZ odbyło się spotkanie techniczne, z udziałem urzędników Kancelarii Prezydenta, urzędników Ministerstwa Spraw Zagranicznych, jak rozumiem, również Kancelarii Premiera. I nic nie wskazuje, jak na razie, na to, by były jakiekolwiek problemy. Panie redaktorze, ja …

Ale takie oczekiwania Kancelarii Prezydenta zgłoszono?

To jest tak jakby pan pytał czy Prezydent oczekiwał, że wystąpi 15 sierpnia na paradzie wojskowej, którą też w sensie technicznych organizowała Kancelaria...

Nie, nie, ale pytanie wydaję mi się całkiem zasadne, bo jeśli dobrze rozumiem, jak się odbywały przygotowania do takich uroczystości to rozumiem, że w tym przypadku, scenariusz takich uroczystości pisze Kancelaria Premiera?

Tak, chyba nawet, przede wszystkim….

Pytanie czy na 24 godziny przed….

… przede wszystkim Ministerstwo Spraw Zagranicznych. To…

A właśnie, więc pytanie, czy z tamtej strony wyszedł jakiś sygnał zapraszający Pana Prezydenta do zabrania głosu w tej sprawie?

Ale panie redaktorze, ja nie wyobrażam sobie, żeby mogło być inaczej. Podkreślam, jestem przekonany, że rząd Donalda Tuska pewną kulturę polityczną, powiem szczerze, też standardy europejskie, będzie respektował. Bo jak ja sobie dobrze przypominam i Pan też doskonale sobie przypomina, tak ważne wydarzenia w dziejach Polski, jak wejście Polski do NATO – w Waszyngtonie obok siebie stoją Aleksander Kwaśniewski i premier Jerzy Buzek. Tak ważne wydarzenie, jak wejście Polski do Unii Europejskiej - w Atenach obok siebie stoją minister spraw zagranicznych, pan premier Leszek Miller i pan prezydent Aleksander Kwaśniewski. Do tej pory w Polsce pewne standardy były respektowane. Podkreślam, prezydent jest głową państwa, prezydent jest zwierzchnikiem Sił Zbrojnych. Ale panie redaktorze, ja myślę, że naprawdę rozumiem chęć mediów do szukania konfliktów, ale jestem przekonany, po prostu w głowie mi się nie mieści, żeby w tej sprawie mógł być jakikolwiek konflikt.

Panie Ministrze, w tej sprawie, czyli sprawie tarczy antyrakietowej, padały tak ostre sformułowania, z obydwu stron, że tego typu ciekawość nie jest w najmniejszym stopniu, jak mi się zdaje, szukaniem jakiejś sensacji, tylko całkowicie uzasadnionym pytaniem.

Nie, nie, panie redaktorze, ja nie zarzucam panu nadmiernej ciekawości. Immanentną cechą pana zawodu jest ciekawość. To właśnie, za to Panu płacą, żeby pan był ciekawy. I robi pan to świetnie, to jest pana zadanie. To jest jasne. Ja tylko odpowiadam, że w tym przypadku, myślę, że Pana podejrzliwość, zupełnie uzasadniona, jakby, bo to jest pana rola, podkreślam, ale ona nie jest nieuzasadniona, bo jestem przekonany, podkreślam, kiedy pan minister Waszczykowski zarzucił rządowi Donalda Tuska, że cała sprawa tarczy była podporządkowana antyprezydenckiemu PR-owi, rząd w tej sprawie bardzo mocno zaprzeczał. Ja nie mam powodów, by tym zaprzeczeniom nie wierzyć. I rząd ma doskonałą okazję, by udowodnić, że właśnie sprawa tarczy jest czymś, co łączy Polaków, a nie dzieli.

Prezydent nie opublikuje Aneksu z raportu weryfikacji Wojskowych Służb Informacyjnych? Co się takiego wydarzyło, że Prezydent nabrał wątpliwości i to po tylu miesiącach?

Pan Prezydent po prostu zapoznał się z tym raportem. To jest duży raport. Pan Prezydent od początku mówił i zawsze stał na stanowisku, że potrzebny proces, który byłby niemożliwy bez Lecha Kaczyńskiego, likwidacji Wojskowych Służb Informacyjnych, czyli służb, które zatruwały życie publiczne Polski przez ostatnie kilkanaście lat, musi się dokonać w sposób sprawiedliwy, zgodny z prawem, taki, żeby nikogo nie skrzywdzić i żeby przede wszystkim....

Ale podobnych wątpliwości, panie ministrze, prezydent miał mniej przy publikacji samego raportu?

Panie redaktorze, w tym względzie pan prezydent, przede wszystkim, stoi na straży prawa. I szanuje to.

Podobnych wątpliwości pan prezydent miał znacznie mniej w maju, kiedy udzielał wywiadu „Gazecie Polskiej”. I na pytanie o raport odpowiadał: „Nie mam wątpliwości, że sprawy w raporcie opisane są związane ściśle z działaniami WSI. Pod tym względem - to jest ten fragment, na który chcę zwrócić uwagę – aneks jest precyzyjny. Nie opisuje zdarzeń niebędących w związku z tymi służbami.”

Zgoda. Ale …..

Albo "za dużo tam interpretacji a nie faktów” albo „to jest precyzyjny raport”.

Ale przecież pan prezydent, także w tym wywiedzie ostatnim, na który się pan powołuje, też mówi wyraźnie, że w tym raporcie są rzeczy niezwykle ważne. Ich jest bardzo dużo. Mój problem w wypowiedziach na temat raportu jest taki, że ja go A) nie znam, B) nie mam prawa go znać, więc poruszamy się tutaj obaj w materii, która dla nas obu jest zamknięta.

Tajna. I musze powiedzieć, że, być może niestety, wiele osób powie, że pozostanie tajna. Bo prezydent… Ja się zastanawiam tylko nad tym, dlaczego nie było tych wątpliwości w przypadku samego raportu, a dlaczego są w przypadku aneksu. Zwłaszcza…

Bo to są dwa różne dokumenty.

Panie ministrze, tak. Tylko, ja dalej czytam ten wywiad dla „Gazety Polskiej”: „Czy w ocenie pana Prezydenta, brzmi pytanie, aneks pod względem informacyjnym jest mocniejszy niż sam raport?” „Takie jest moje zdanie” - odpowiada prezydent. Albo jest mocniejszy albo to jest - jak dzisiaj mówi pan prezydent w wywiadzie dla „Nawsweeka” – interpretacja a nie fakt.

Ale mówimy o dwóch różnych rzeczach. Są rzeczy – jak rozumiem wypowiedź pana Prezydenta – podkreślam panie redaktorze, nie czytałem tego raportu, są rzeczy, które są precyzyjne i o których prezydent mówi, że ważne, żeby je opinia publiczna poznała, ale są też takie rzeczy, które, że tak powiem, tę akcję uniemożliwiają. Oprócz tego mamy orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego, a pan prezydent, podkreślam, pan prezydent jest prawnikiem, jest stróżem prawa, jest człowiekiem, który prawo w Polsce szanuje.

Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.