przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| |
A | A | A

Beata Tadla: To jest magazyn „24 Godziny”, w piątek. Mariusz Kamiński stanął dzisiaj przed łódzkim prokuratorem i odpowiadał na pytania związane z okolicznościami samobójczej śmierci Barbary Blidy. Szef CBA brał udział w naradzie u premiera Kaczyńskiego. Ta narada miała dotyczyć między innymi sprawy mafii węglowej.

(...)

Mariusz Kamiński zeznawał dzisiaj w Łodzi przed tamtejszym prokuratorem. Treści tych zeznań jeszcze nie znamy. A Michał Kamiński, Sekretarz Stanu w Kancelarii Prezydenta, jest gościem magazynu „24 Godziny”. Nie wiemy, co powiedział Mariusz Kamiński, może jakieś przecieki niebawem się pojawią.

Michał Kamiński: Nie wiemy.

Mecenas Piotrowski chce, żeby przed prokuratorem stanął Prezydent. Stawi się?

Prezydent? Poczekajmy – to znaczy, nie mecenas Piotrowski wzywa Prezydenta. Jeżeli prokuratura do Prezydenta skieruje taką prośbę, to Prezydent ją rozpatrzy. Mogę powiedzieć tylko jedno, że Prezydent wielokrotnie spotykał się z prokuratorami w różnych sprawach i chcę tutaj wyraźnie podkreślić, ze Prezydent ze sprawą samobójczej śmierci pani Barbary Blidy nie ma żadnego związku, ani związku politycznego, ani żadnego związku formalno-prawnego.

Ale mecenas Piotrowski, kiedy składał wniosek o przesłuchanie Pana Prezydenta, napisał w tym wniosku, że Prezydent powinien zostać przesłuchany, ponieważ wielokrotnie przyjmował ówczesnego ministra spraw wewnętrznych Janusza Kaczmarka i ministra koordynatora służb specjalnych Zbigniewa Wassermanna. I podobno oni zgłaszali Panu Prezydentowi, że minister Ziobro przejmuje de facto rolę drugiego premiera i władzę w państwie, ma swoich ludzi w każdym z resortów siłowych i w prokuraturze.

Proszę Pani, ale po pierwsze, to jest kwestia wiarygodności zeznań pana Kaczmarka, która, jak myślę, dla wielu Polaków jest bardzo wątpliwa. Druga kwestia, o której możemy rozmawiać – bo przecież nie jest niczym dziwnym fakt, że Prezydent Rzeczypospolitej spotyka się z ministrami, spotyka się także z ministrami obecnego rządu. Ten fakt nie jest niczym złym.

Podobno znał też przebieg rozmów u premiera? Powinien je znać.

Narady u premiera to jest co innego. Na przykład Prezydent jest głową państwa polskiego. Z tego, co mi wiadomo, Prezydent nie miał żadnego związku ze śledztwem ani z tą sprawą. Ale tak, jak mówię, Prezydent Lech Kaczyński w przeciwieństwie do niektórych swoich poprzedników z całą pewnością będzie szanował prawo. Do tej pory spotykał się i rozmawiał w sprawie pułkownika Lesiaka chociażby i tak dalej, był przesłuchiwany przez prokuratorów i nigdy nie było z tym problemów.

A Prezydent jest w stanie z całą stanowczością zaprzeczyć temu, co powiedział Janusz Kaczmarek przed prokuratorem? To z takich doniesień prasowych, które cytują zeznania byłego szefa MSWiA, że Prezydent, po pierwsze, wiedział o tych naradach, znał ich przebieg i powiedział, że przecież „brat mówił wam, że w tej sprawie miały być mocne dowody”?

Wie Pani, proszę wybaczyć, nie będę komentował przecieków prasowych dotyczących zeznań pana ministra Kaczmarka.

Jeżeli tak zeznał, to kłamał?

Przecież my już dzisiaj wiemy, że pan minister Kaczmarek z całą pewnością w kilku sprawach mijał się z prawdą, co mu udowodniono, więc jeżeli mijał się w jakichś sprawach, to mógł się mijać i w innych. Chcę powtórzyć: Pan Prezydent...

A mijał się w tej?

Po pierwsze, Pan Prezydent ze sprawą śledztwa formalnie, prawnie ani politycznie nie miał żadnego związku. Po drugie, Pan Prezydent był rzeczywiście zmartwiony tą sytuacją i mówił o tym publicznie, bo śmierć samobójcza jest zawsze problemem, zwłaszcza jeżeli jest to śmierć kobiety, ważnego kiedyś w Polsce polityka. Prezydent był tą sprawą przejęty, jak bardzo wielu Polaków. W fakcie, że Pan Prezydent spotyka się z ministrami i rozmawia, nie ma naprawdę nic złego.

Czyli jeżeli będzie wniosek prokuratury o przesłuchanie Prezydenta...?

Będziemy wtedy odpowiadać na pytania. Dzisiaj to są kwestie hipotetyczne, na razie mówi o tym pan mecenas Piotrowski, który w tej sprawie jest stroną.

A jeśli miałoby dojść do takiego przesłuchania, to Prezydent pojechałby do Łodzi czy prokuratorzy powinni zjawić się w Pałacu?

Do tej pory była taka formuła, i to nie tylko przy tej prezydenturze, że to prokuratorzy przychodzą do głowy państwa.

Tadeusz Rydzyk, ojciec Tadeusz Rydzyk zakłada nową partię, słyszał Pan o tym?

Nie. Dzisiaj się dowiedziałem i to od Pani zresztą.

Przed chwilą. I to ma być partia narodowa. Ma być alternatywą dla PiS-u. PiS powinien się bać.

Mamy w Polsce demokrację i ustawyę o partiach politycznych, która jest tej demokracji wypełnieniem, i każdy, kto ma ochotę, może partię polityczną zakładać.

Ale duchowny?

Źle by się stało. Mogę to powiedzieć jako polityk PiS-u, już nie jako minister prezydencki, że źle by się stało, gdyby ten obóz polityczny, który uosabia najpełniej Prawo i Sprawiedliwość, zamiast zajmować się tym, co jest dzisiaj ważne, musiał zajmować się jakąś rywalizacją z ugrupowaniami na prawo od siebie, bo ostatnie wybory pokazały, że Polacy, wyborcy centroprawicowi, chcą jednej, silnej, dużej partii po tej stronie sceny politycznej. I nawet pokazali już nawet nie żółtą, ale czerwoną kartę ugrupowaniom politycznym, które próbowały uprawiać politykę na prawo od PiS-u.

A czym dla PiS-u będzie utrata poparcia zwolenników Radia Maryja?

Nie wiem, na razie mówimy o rzeczach, które są odległe i niepewne. Słyszałem wiele zapowiedzi przez ostatnie lata, wielu polityków próbowało, że tak powiem, pod skrzydłami Ojca Dyrektora budować jakieś ugrupowania...

I dla niektórych to się źle skończyło.

I dla niektórych to się źle skończyło. Radio Maryja jest ważną częścią, kontrowersyjną dla wielu, ale ważna częścią polskiego pejzażu medialnego.

Bez tego poparcia PiS sobie poradzi?

Wie Pani, Prawo i Sprawiedliwość wygrywało wybory, przegrywało wybory. Rzeczy w polityce się tak układają, że raz się wybory wygrywa, a raz się przegrywa. Myślę, że dobrze by było, gdyby wyborców w Polsce, którzy się odwołują do tego systemu wartości, które uosabia Prawo i Sprawiedliwość, nie dzielić, bo dzisiaj myślę, że wrogów na prawicy nie ma. Dzisiaj mamy poważne problemy z tym, że rządzi Polską taka formacja, jaka rządzi. Tutaj należałoby upatrywać budowania konkurencji, a nie dzielenia czy budowania alternatywy dla Prawa i Sprawiedliwości, bo nie PiS jest dzisiaj partią rządząca, a PiS jest dzisiaj najlepszą alternatywą dla tych, którzy rządzą.

Podobno na tym tajnym posiedzeniu, na tej radzie w sprawie założenia partii narodowej padły ostre słowa pod adresem braci Kaczyńskich. Zarzucono im, że oszukali środowisko radiomaryjne, że PiS to żadna opozycja wobec Platformy, dostało się także „Naszemu Dziennikowi” i samemu Radiu Maryja, że za bardzo promuje takich pseudokatolików jak Gosiewski, Wassermann czy Dorn – tak relacjonuje jeden z uczestników.

To jest naprawdę trudno. Polski krajobraz medialny za często żywi się plotkami, anonimowymi wypowiedziami polityków, którzy czasem, wykorzystując dziennikarzy, załatwiają swoje drobne porachunki bez żadnego związku z rzeczywistością. Ja byłbym bardzo ostrożny przed nazywaniem kogokolwiek pseudokatolikiem, ponieważ zwłaszcza już politycy, bo przecież o nich mówimy, są ostatnimi osobami, które miałby prawo oceniać, czy ktoś jest dobrym, czy złym katolikiem.

Czyli nie wróży Pan przyszłości takiej partii?

Wie Pani, ja nie jestem wróżką. Może szkoda, że nie jestem wróżką, bo byłoby mi łatwiej w życiu, ale nie sądzę, żeby dzisiaj było zapotrzebowanie wyborców. Wyborcy, którzy są dzisiaj często zaniepokojeni tym, co robi rząd Donalda Tuska i ten obóz polityczny, by ci wyborcy oczekiwali jakichś podziałów i kłótni po prawej stornie sceny politycznej. Poza tym polska prawica już to przeżywała, ja o tym wielokrotnie mówiłem. To są traumatyczne wspomnienia polskiej prawicy z początku lat dziewięćdziesiątych, z połowy lat dziewięćdziesiątych, niekończące się podziały, kłótnie...

Niekończące się, jak widać.

Mówimy tutaj o marginesie. Dzisiaj jedyną alternatywą dla Platformy, najsilniejszą partią opozycyjną na prawicy jest Prawo i Sprawiedliwość.

I ocieplacie wizerunek.

Wie Pani, ociepla się wizerunek. Żyjemy w rzeczywistości, w której bardzo często kreuje się takie, że tak powiem, jakieś pomysły, w których zamiast mówić o polityce to mówi się o marketingu politycznym.

To nie prawda z tą weryfikacją gwiazd?

To jest kwestia partii, ja za to w partii nie odpowiadam, natomiast ważne, że partia musi podlegać cały czas jakiejś ocenie, i to ocenie najlepiej zewnętrznej.

Może Pan podpowiadał, był Pan tak zwanym spin doctorem.

Ja w dalszym ciągu jestem członkiem władz Prawa i Sprawiedliwości. Ważne jest, żeby – tak, jak mówię – osoby z zewnątrz, które nie są zaangażowane bezpośrednio w politykę, oceniały postępowanie partii politycznej. Ale ja właśnie dlatego, że jestem nazywany spin doctorem, chociaż nie bardzo lubię to określenie, to zawsze przestrzegam przed nadmiernie marketingowym podejściem do polityki. Bo polityka, przy całym szacunku dla marketingu politycznego, który odgrywa rolę ogromną, powinna być przede wszystkim próbą odpowiedzi na ważne ideowe, polityczne, gospodarcze pytania.

Ale uciekacie się do chwytów marketingowych.

Jak każda partia. Państwo jako telewizja też działacie na tym rynku. W tym nie ma nic złego. Problem polega na tym, żebyśmy nie stawiali, powiem trywialnie, wozu przed koniem. Marketing jest ważny, ale ważne jest także, żeby każda partia była zbudowana w oparciu o jakiś system wartości, program, a oczywiście, żeby przybliżyć ten program ludziom, trzeba stosować różne współczesne metody komunikacji.

Za chwilę wrócimy do komunikacji, do marketingu prezydenta. Ale teraz wrócimy do sprawy, o której jest bardzo głośno od poprzedniej niedzieli. Janusz Palikot najpierw zapytał Prezydenta, czy nie nadużywa alkoholu, później go przeprosił, i tak jego wypowiedziami zajęła się prokuratura i wokół tego tematu rozpętała się burza polityczna.

(...)

Słyszał Pan takie dowcipy?

Nie, nie słyszałem takich dowcipów. Moim zdaniem ta sprawa jest oburzająca. Ona ma jednak charakter niepotrzebnej awantury politycznej, obrażania głowy państwa. Nigdy Prezydent Lech Kaczyński nie miał problemów z alkoholem, nigdy nikt go nie widział w jakiejkolwiek sytuacji, czego nie można powiedzieć o wszystkich polskich politykach i prezydentach. W sytuacjach, o których można powiedzieć, że ktokolwiek by sugerował, iż Prezydent nadużywał alkoholu – chociaż nie jest abstynentem, jak chyba przytłaczająca większość Polaków. Ale to jest oburzające i nie ukrywam, że oczekiwałbym od Platformy dużo mocniejszego odcięcia się od słów pana Janusza Palikota. Pan Donald Tusk, że tak powiem, obraca to w żart, a ja chcę przypomnieć, że kiedy Jacek Kurski powiedział prawdę, że dziadek Donalda Tuska był w Wehrmachcie, to myśmy uznali, że tego rodzaju argument jest argumentem niegodnym w kampanii wyborczej.

No, ale padł.

Tak, padł, ale Jacek Kurski został za to bardzo ukarany, bo został ukarany wykluczeniem z partii i bardzo ciężko odpokutował za te słowa. W przypadku Janusza Palikota pan Janusz Palikot kłamie, a Platforma Obywatelska zbywa to takim lekkim uśmieszkiem, połajankami. To jest, moim zdaniem, zasadnicza różnica pomiędzy naszymi partiami politycznymi.

No, ale Jacek Kurski wrócił do łask.

Tak, wrócił, ale odpokutował za to, a podkreślam – Jacek Kurski, moje relacje z nim nie są idealne, jest to raczej szorstka, z naciskiem na „szorstka”, przyjaźń, ale za swoje wypowiedzi, które były błędem, bardzo ciężko odpokutował. W przypadku Janusza Palikota mamy do czynienia z kłamstwem, z obrażaniem głowy państwa, z rzeczą, co do której nie ma nawet cienia podstawy, aby takie wnioski formułować.

Prezydent nie był dłużny, nazwał posła Palikota klaunem.

Wie Pani, myślę, że wielu klaunów mogło się za to obrazić.

Czy został złożony pozew sądowy przeciwko Palikotowi?

Szczerze mówiąc, nie zajmuję się tą sprawą. Kancelaria Prezydenta to jest cały zespół różnych ludzi, w tym prawników. Podejrzewam, że będzie gotowy, ale ja się tym nie zajmuję.

A czego Prezydent powinien zażądać, bo poseł Palikot już przeprosił?

Ja powiem szczerze: uważam, ze cała ta sprawa ma charakter wysoce niesmaczny i, jak mówię, ona wystawia nienajlepsze świadectwo nie tylko samemu posłowi Palikotowi, bo jest to człowiek, który jeszcze przed wyborami biegał ze sztucznym penisem po mediach, to jest taką oryginalną formą ekspresji politycznej, ale ona wystawia przede wszystkim złe świadectwo Platformie Obywatelskiej. Nikomu w Platformie nie spadłby włos z głowy, gdyby działalność pana Palikota, złą działalność, określili dużo mocnej, a nie udawali, że są to po prostu żarty. Bo, wie Pani, ten sposób komunikowania się, że będziemy zadawali pytania i mówili, że ja tylko pytam, to za chwilę mogę powiedzieć, że pytam się polityka Platformy X, czy to prawda, że jest złodziejem albo pedofilem, ale jeżeli on się czuje tym pytaniem obrażony, to ja go bardzo przepraszam. W ten sposób prowadzenie debaty publicznej w Polsce prowadzi do nikąd. Źle się dzieje, że Panie i Panowie z Platformy nie reagują tak, jak powinni.

A może nie warto tego wniosku składać do sądu, może szkoda energii?

Ja Pani powiem w ten sposób: czegokolwiek pan poseł Palikot by nie zrobił, to w sensie takim zupełnie elementarnym bardzo trudno jest mu obrazić Pana Prezydenta Lecha Kaczyńskiego, bo trudno poważnie traktować kogoś, kto biega z takim akcesoriami, z jakimi publicznie biega i nimi wymachuje pan poseł Palikot. No, jest to postać raczej...

Może właśnie dlatego nie warto się przejmować?

Jest politykiem Platformy i tu jest problem, jest posłem na Sejm Rzeczypospolitej Polskiej. Tu nie chodzi o osobę pana Palikota, która jaka jest, każdy widzi, tylko o to, że on zasiada na ulicy Wiejskiej w Warszawie i reprezentuje naród polski w parlamencie.

Czy Platforma powinna się go pozbyć?

Ja nie jestem doradcą Platformy. Doradcą Platformy powinien być dobry smak, sumienie i uczciwość i gdyby Platforma się tych wartości posłuchała, to myślę, że pan Palikot nie powinien być w tej patii politycznej. W przeciwnym razie Platforma bierze odpowiedzialność i podpisuje się pod tymi działaniami, które dziś są niepotrzebne, bo dziś raczej myślę...

Ale Platforma się odcina.

Tak, odcina się, ale, jak to powiedziałem, z uśmieszkiem i właściwie sugerują, że nic się nie stało. Ale pan Donald Tusk ma rację, że pan Palikot powinien się zabrać do porządnej pracy – pod tym apelem mogę się podpisać.

Czyli proces będzie, nie będzie wycofania wniosku?

Nie wiem. Przepraszam, ja po prostu nie zajmuję się tą sprawą.

To teraz inna sprawa, polityka zagraniczna. Na Słowacji jest premier Donald Tusk, a z wizyty w Stanach Zjednoczonych wrócił minister Bogdan Klich, który rozmawiał o rozmieszczeniu w Polsce elementów tarczy antyrakietowej, no i stwierdził, że Amerykanie są gotowi do spełnienia naszych postulatów. Oczekujemy na przykład zabezpieczenia przed rakietami średniego zasięgu.

(...)

Minister Klich przywiózł dobre informacje ze Stanów Zjednoczonych.

Tylko w drodze powrotnej ministra Klicha towarzyszyło niespotykane w historii polsko-amerykańskich stosunków ostre oświadczenie Pentagonu. I to już musi budzić poważny niepokój.

Ale minister dementował tę informację.

Wie Pani, polski minister dementował informacje Pentagonu – to jest zaiste imperialna polityka pana ministra Klicha. I jako polski patriota chciałbym, żeby tak było, żeby polscy ministrowie dyktowali politykę Pentagonu, ale wydaje mi się, że można to traktować w kategoriach obiecywanych cudów, a nie realnej polityki. Natomiast to, co dzieje się w ministerstwie obrony narodowej, w świetle zapowiedzi Platformy, tego, że mamy do czynienia z partią, która mówiła od dwóch lat, że ona jest gotowa do rządzenia, to muszę powiedzieć, że rzeczą zatrważającą jest to, że pan minister Klich powołał trzech wiceministrów, kiedy zostawał ministrem obrony narodowej i po ośmiu tygodniach funkcjonowania tego rządu z tych trzech wiceministrów już dwóch odeszło.

To znaczy że co, że minister jest nieudolny?

Wie Pani, jeżeli minister przychodzi funkcjonować jako minister obrony narodowej, powołuje, swoich trzech zastępców i w ciągu pięciu tygodni funkcjonowania dwóch z tych trzech zastępców zostaje odwołanych, i to w takich dziwnych, niejasnych dla opinii publicznej okolicznościach, to wszystko musi budzić niepokój.

To powinien wcześniej posłuchać się ministra Szczygło?

Nie, my nie mówimy o tym. Nikt nie ma pretensji o to, że pan minister Klich odwołał wiceministrów z PiS-u. To jest jasne, zmienił się rząd i ci ministrowie odeszli. Ja mówię o tym, że pan minister Klich przyprowadził ze sobą trzech swoich współpracowników, po czym po paru tygodniach dwóch z nich...

Źle ich sprawdził.

Najwyraźniej źle ich sprawdził, albo najwyraźniej pan minister Klich proponuje w resorcie obrony taką taktykę, którą Rosjanie w czasie II wojny światowej nazywali razwiedka bojem, czyli zwiad atakiem, zwiad przez atak. Myślę, że to nie jest najlepsza forma kierowania tym resortem.

Dobrze, że Pan o Rosji wspomniał, bo ja chciałabym zapytać, co minister Fotyga miała na myśli mówiąc, że symboliczne jest to, że premier Tusk najpierw odwiedzi Moskwę, a dopiero później Waszyngton.

To jest jasny symbol. Wie Pani, zawsze, kiedy jest nowy premier, prezydent w kraju, to wtedy do wymiaru symbolu w każdym kraju urasta, jakie są priorytety polityki zagranicznej. Ważne jest, dokąd ten premier jedzie, z kim się spotyka. W oczywisty sposób ma to symboliczny wymiar, że w dniach, w których krytycyzm na Zachodzie wobec Rosji narasta, krytycyzm i polityków i mediów, kiedy w sposób bardzo wyraźny widzimy, że sytuacja praw człowieka w Rosji się pogarsza, a nie polepsza, polski premier w przeciwieństwie do polityków zachodnich, którzy dziś kontaktów z Putinem, w przededniu tych dziwnych wyborów prezydenckich unikają, tam jedzie – ale to jest oczywiście suwerenna decyzja polskiego premiera, ma mandat do rządzenia.

Nie powinien tam jechać czy nie powinien tam jechać teraz?

Ja nie mówię, że w ogóle nie powinien tam jechać, bo Polska, i to wielokrotnie mówił Prezydent Lech Kaczyński, powinna mieć dobre stosunki z Rosją. Problem polega na tym, że stosunki Polski z Rosją, o czym mało kto dzisiaj pamięta, zaczęły się mocno psuć za rządów SLD i jeszcze za czasów prezydentury Aleksandra Kwaśniewskiego. Mówię o tym dlatego, żeby zwrócić Państwa uwagę na fakt, iż to, że dzisiaj mamy nienajlepsze stosunki z Rosją, nie jest winą Polski. To oczekiwania strony rosyjskiej – najogólniej można powiedzieć, że Rosjanie dzisiaj oczekują cofnięcia pozytywnych dla Polski skutków wejścia do NATO i Unii. Myśmy wchodzili do Unii i NATO również po to, żeby mieć świadomość, że jako część Zachodu nie będziemy traktowani jako rosyjska strefa wpływów. Rosjanie nadal chcą, by Polska była ich strefą wpływów. Jestem przekonany, że Donald Tusk tego nie chce. Ale, moim zdaniem, powinien wziąć właśnie ten fakt pod uwagę, planując swoje wizyty zagraniczne.

A będą konsultacje przed jego wyjazdem do Moskwy?

Nie wyobrażam sobie, aby nie dochodziło do spotkań w kluczowych dla polskiej polityki zagranicznej sprawach między ich czołowymi graczami, w sytuacji, kiedy konsultacji w tej sprawie żąda wprost konstytucja naszego kraju.

Czyli będzie taka narada?

Pan Prezydent mówił wielokrotnie, że jest zawsze gotów rozmawiać i oczekuje takich informacji. To, co jest zawsze problemem, to fakt, że tych informacji było do tej pory było zbyt mało, że Prezydent nierzadko z mediów dowiadywał się o ważnych aspektach polskiej polityki zagranicznej.

Musimy jeszcze na koniec wrócić do tego, co na początku obiecaliśmy, czyli do marketingu Pana Prezydenta. Para Prezydencka uczestniczyła dzisiaj w uroczystości otwarcia kolejki linowej na Kasprowy Wierch. Było uroczyste przecięcie wstęgi, a kardynał Dziwisz poświęcił kolejkę.

(...)

Nie my daliśmy ten podkład muzyczny, taki już był. Panie Ministrze, dlaczego Pan Prezydent otworzył działającą już od jakiegoś czasu kolejkę?

Ta kolejka była otworzona technicznie. Polskie Koleje Linowe zaprosiły Pana Prezydenta na otwarcie tej kolejki, taką datę wyznaczono, na 18 stycznia 2008 roku. Pan Prezydent był bardzo zaangażowany za rządów jeszcze Prawa i Sprawiedliwości, by w budżecie znalazły się pieniądze na remont tej kolejki. Mieszkańcy Zakopanego, górale, są za to Panu Prezydentowi bardzo wdzięczni. Ja miałem przyjemność być w Zakopanem podczas tegorocznego Sylwestra i tam i władze samorządowe, i działacze społeczni bardzo mnie prosili, abym przekonał Pana Prezydenta, żeby Prezydent wywiązał z obietnicy.

To Pan przekonał Pana Prezydenta, żeby uczestniczył w takiej uroczystości?

Nie, nie, nie trzeba było przekonywać Pana Prezydenta, ponieważ Prezydent chciał tam pojechać. Pan Prezydent bardzo lubi Zakopane, myślę, że tak, jak ogromna większość Polaków. Poprzednią kolejkę, tę na Kasprowy Wierch, otwierał Prezydent Mościcki w 1936 roku. Dzisiaj bardzo zależało mieszkańcom Podhala, by Prezydent Rzeczypospolitej był w tym bardzo ważnym dla nich miejscu, ważnym dniu.

Prezydent Kaczyński jak Prezydent Mościcki. Dziękuję bardzo. Michał Kamiński, Sekretarz Stanu w Kancelarii Prezydenta, gościem magazynu „24 Godziny” w TVN24.

Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.