przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| |
A | A | A

Bogdan Rymanowski: W naszym studiu człowiek, który mówił o prezencie dla premiera Donalda Tuska, minister Michał Kamiński, Kancelaria Prezydenta. Dobry wieczór, Panie Ministrze.

Michał Kamiński: Dobry wieczór.

Rozumiem, że przyszedł Pan bez książki?

Przyszedłem bez książki, bo ta książka ma być prezentem dla Donalda Tuska, a nie dla Bogdana Rymanowskiego.

Już, rozumiem, poszła, poczta została uruchomiona.

Tak jest.

Podziękuje Pan premierowi Tuskowi?

Ale za co?

Za to, Panie Ministrze, że premier, jego rząd i jego ministrowie nie epatują opinii publicznej tym, co dzieje się w czasie konsultacji z prezydentem.

Wie Pan, to jest taka kolejna złośliwość, nie pierwsza i obawiam się, nie ostatnia ze strony pana premiera. Ale ta złośliwość ma konkretny powód i tym powodem bynajmniej nie jest to, co dzieje się w Pałacu Prezydenckim, a niestety to, co dzieje się w całej Polsce. Rząd przyjął – na razie skuteczną PR-owo, ale bardzo krótkoterminowo skuteczną – strategię odwrócenia uwagi opinii publicznej od kompletnego nieradzenia sobie z problemami społecznymi, co dzisiaj już widzimy. Kolejne konflikty, kolejne groźby paraliżu państwa – rząd sobie z tym nie radzi i w związku z tym wytworzenie wrażenia, a media to podtrzymują, że głównym tematem, którym mają żyć Polacy, jest konflikt między rządem a prezydentem, jest dobrą metoda, ale krótkoterminową na uniknięcie odpowiedzialności za nieumiarkowane obietnice wyborcze i brak umiejętności ich spełnienia.

To jest Pańska interpretacja. Chciałbym zacytować premiera Tuska: „Gdybyśmy uznali za stosowne opisywać, jak wyglądają niektóre konsultacje w Pałacu Prezydenckim, to byście Państwo i tak nie uwierzyli” – tak mówił premier. Co się dzieje podczas tych rozmów?

Naprawdę, myślę, że Polaków – rozmowy są normalne – dużo bardziej interesuje to, co dzieje się na granicach, to co dzieje się w służbie zdrowia.

Przed momentem rozmawialiśmy na ten temat z przedstawicielami celników i przedstawicielem rządu. Ja pytam Pana o to, co się dzieje w Pałacu Prezydenckim, że aż tak zgrzyta publicznie, że premier mówi aż takie słowa?

Ale proszę pytać o to pana premiera.

Ale ja Pana pytam, bo Pan jest człowiekiem najlepiej zorientowanym w tym momencie w sprawach Pałacu.

Chcę Panu powiedzieć, że w Pałacu nie dzieje się nic złego. Konsultacje, jeśli są... Ale też jest pewien mit, o którym dzisiaj mówiłem na konferencji prasowej, jakoby w ciągu trzech miesięcy rządów Donalda Tuska Pan Prezydent niczym innym się nie zajmował, tylko wzywaniem kolejnych ministrów. Panie Redaktorze, Szanowni Państwo, Prezydent w ciągu trzech miesięcy dwukrotnie poprosił o spotkanie ministra obrony narodowej i dwukrotnie poprosił o spotkanie ministra spraw zagranicznych. Jeżeli to jest jakieś nadmierne ingerowanie, przelewanie czary goryczy, jak to dzisiaj bardzo płaczliwie mówił pan wicepremier, to jest naprawdę duża przesada.

Panie Ministrze, premier mówi, że jego rząd wykazuje maksymalną wyrozumiałość wobec nietaktów ze strony Kancelarii Prezydenta. Panie Ministrze, widocznie chodzi o to, co się dzieje za zamkniętymi drzwiami. Dlatego Pana pytam, czy prezydent nie szanuje pana premiera, czy np. rozmowy z panem premierem odbywają się w obecności osób, których sobie nie życzy pan premier? O co chodzi?

W tych rozmowach, w których ja uczestniczyłem, nigdy pan premier nie zakwestionował składu delegacji czy osób, które z nim rozmawiają.

To, co wyssał z palca jakieś historie?

Jeżeli Pan mówi o nietaktach, to proszę pytać pana premiera o tę wypowiedź, która w istocie nietaktem jest. Nietakty pana premiera ze strony Kancelarii Prezydenta nie spotykają, nie ma takich sytuacji po prostu.

A z Pana strony nie ma żadnych nietaktów wobec pana premiera Tuska?

To proszę powiedzieć, co jest nietaktem wobec premiera.

To posłuchajmy wypowiedzi pana ministra Sławomira Nowaka z popołudniowego „Magazynu 24 godziny”: „Wypowiedzi, ta w stylu dzisiejszej wypowiedzi pana ministra Kamińskiego, ocierają się o granice niegrzeczności, bo przypomniałbym panu ministrowi Kamińskiemu, że mówił o premierze Donaldzie Tusku, a nie o swoim koledze Donaldzie Tusku”. Dlaczego Pan traktuje premiera Donalda Tuska, jako swojego kolegę Donalda Tuska?

Muszę powiedzieć, że chciałbym się odnosić do jakiejkolwiek mojej konkretnej wypowiedzi, w której byłem niegrzeczny wobec premiera.

Wydaje mi się, że chyba panu ministrowi Nowakowi i również panu ministrowi Grupińskiemu chodziło o to, że Pan pouczał na konferencji prasowej pana premiera, jak interpretować konstytucję. Mówił Pan o tym, że premier Tusk nie zna prawa.

Gdybyśmy rzetelnie cytowali moje słowa, to ja powiedziałem odwrotnie – powiedziałem, że jestem przekonany, że tutaj nie ma żadnej złej woli ze strony pana premiera, to raczej źli doradcy sprowadzili go na tę drogę.

Kto jest tym złym doradcą, on ma złego ducha w otoczeniu?

Tego nie wiem, ale Panie Redaktorze, nie ja pouczałem premiera, ja czytałem komentarz do konstytucji pana Sarneckiego. Komentarz z 2000 roku, nie robiony na użytek Lecha Kaczyńskiego, który wtedy nawet jeszcze nie był prezydentem Warszawy, i z tego komentarza jasno wynika, że Pan Prezydent ma prawo rozmawiać z ministrami rządu, zwłaszcza tymi, którzy...

A słyszał Pan pana premiera, Panie Ministrze? On tez powoływał się na ekspertyzy konstytucjonalistów i mówił tak: „Kancelaria Prezydenta i prezydent nie mają prawa wzywać ministrów”.

To widzi Pan – pan premier, który nie jest prawnikiem, a wybitnym historykiem, nie zna prawa jednak, z tego można wywnioskować...

Czyli jednak miałem rację interpretując Pańską konferencję dzisiaj.

Ale to pan premier twierdzi, że prezydent nie ma prawa zapraszać ministrów na rozmowę. W oczywisty sposób takie prawo ma, bo jak inaczej rozumieć przepis konstytucji, który mówi w odniesieniu ministra obrony narodowej, że „prezydent realizuje swoje zwierzchnictwo nad siłami zbrojnymi poprzez ministra obrony”. Proszę mi wyjaśnić, jak może realizować zwierzchnictwo poprzez ministra nie mając prawa się z nim spotykać? Przecież to byłby absurd. Ale, Panie Redaktorze, naprawdę pan Sławomir Nowak, który mówi, że ja jestem niegrzeczny, a jest autorem słów – przepraszam za cytat, bo będzie niegrzeczny, ale jest cytatem pana Nowaka – „skopiemy tyłki” PiS-owi...

Ale to była kampania wyborcza, Panie Ministrze, to było dawno.

Nie tak dawno, parę miesięcy temu.

Rozmawiajmy o tym, co się dzieje teraz.

Nie mówmy o niegrzecznościach, bo ja w żaden sposób niegrzeczny wobec premiera nie byłem i w ogóle nie mam zwyczaju być niegrzecznym wobec nikogo.

Panie Ministrze, leciał Pan z premierem – o ile pamiętam – na miejsce katastrofy w Mirosławcu.

Tak było.

I jak, lecieliście w tym samym samolocie?

Tak, i była – o ile można mówić o atmosferze „dobra” w sytuacji, w której wszyscy byli po niezwykle smutnym wydarzeniu, to oczywiście tak było. Przede wszystkim ja się odnoszę z szacunkiem do pana premiera, do jego współpracowników również i nie chciałbym, aby ta rozmowa był sprowadzona na jakieś nieudowodnione zarzuty o niegrzeczność, bo nie jest niegrzecznością...

Czyli Pan szanuje pana premiera?

Tak, szanuję pana premiera. Oczekiwałbym, aby premier szanował również prezydenta, szanował urząd prezydenta i szanował prawo, przede wszystkim szanował prawo.

Panie Ministrze, czy Kancelaria Prezydenta podporządkuje się sugestii pana wicepremiera Schetyny, który dzisiaj powiedział w Radiu ZET, że kiedy prezydent będzie chciał porozmawiać albo z ministrem Sikorskim, albo ministrem Klichem, to powinien zadzwonić najpierw do sekretariatu premiera?

I to jest ta dziwna logika w Polsce, jeżeli Pan interpretuje powoływanie się przeze mnie na komentarz do konstytucji, i to komentarz wybitnego prawnika, i Pan twierdzi – wizja państwa, jaką Pan proponuje jest taka, że Donald Tusk coś mówi i broń Boże nie wolno z tym polemizować.

Ale Pan, Panie Ministrze, chyba mnie nie słyszał. Ja dokładnie cytowałem opinie polityków Platformy Obywatelskiej.

To chciałbym powiedzieć, z tego wniosek, że nie pan Bogdan Rymanowski, za co przepraszam, a politycy Platformy Obywatelskiej – przepraszam, Panie Redaktorze – maja wizję taką: niegrzecznością jest kwestionowanie jakichkolwiek sformułowań pana Donalda Tuska. Ale to jest sytuacja niedemokratyczna. Premier podlega krytyce, jak każdy polityk w kraju, zwłaszcza, jeżeli mówi rzeczy w oczywisty sposób niezgodny z prawem. Panie Redaktorze, premier dwa tygodnie temu twierdził: „nie muszę odpowiadać prezydentowi na pytania, to ja jestem tu od zadawania pytań”. Pokazaliśmy panu premierowi ustawę i co się okazało? Przykro mówić, premier nie ma racji, my mieliśmy rację. Naprawdę, tutaj nie mówimy o kategoriach grzeczności, niegrzeczności, ale mówimy o rzeczy, która daleko wykracza poza to, kto do kogo co powiedział czy co napisał. Panie Redaktorze, dzisiaj ten rząd ma rozwiązywać problemy Polaków, a nie walczyć z prezydentem.

Panie Ministrze, na pewno widział Pan dzisiejszy sondaż „Rzeczpospolitej”, która zapytała Polaków, kto ma rację w tym ostatnim konflikcie, w tej sytuacji zgrzytającej na linii prezydent-minister Sikorski. Okazało się, że 48 procent badanych uważa, że rację ma minister Sikorski, a tylko 11 procent, że rację ma prezydent. Dodajmy, że 30 procent nie wiedziało, po czyjej stronie jest racja. Abstrahując od racji, teraz pytam Pana jako czołowego spin doktora – mam nadzieję, że Pan się nie obrazi – człowieka odpowiedzialnego, o tym wszyscy wiedzą, za wizerunek prezydenta, czy to nie jest dramatyczna porażka Pana Prezydenta?

To jest przede wszystkim porażka prawdy i to jest również moim zdaniem porażka tego, w jaki sposób w Polsce sprzedawana jest rzeczywistość. Jeżeli Pan mnie pyta, czy krótkoterminowo udało się Platformie Obywatelskiej, zamiast uczynić przedmiotem zasadniczej debaty i refleksji społecznej jej nieudolność w rządzeniu, tę kuriozalną sytuację, którą mieliśmy przed chwilą, kiedy pan Boni mówił o 500 złotych podwyżki, którą hojnie ofiaruje celnikom, przy czym nie wspomniał, że to jest 500 złotych, które już zapisał rząd PiS-u, a potem jeszcze krytykował PiS, że nic nie zrobił dla celników. I dzisiaj cały ten rzekomy gigantyczny konflikt, te wszystkie sztucznie wywoływane iskrzenia naprawdę są elementem gry politycznej, w którą, niestety, dają się wepchnąć pewni dziennikarze – nie mówię o Panu, broń Boże – aby odwrócić uwagę opinii publicznej.

Panie Ministrze, ostatnie pytanie: czy prezydent Kaczyński zna numer telefonu komórkowego do premiera Tuska?

Zadał mi Pan trudne pytanie, ale z tego, co wiem, to chyba tak. Obaj politycy mają do siebie telefony i to bezpośrednie, komórkowe. Takie mam wrażenie, ale głowy za to nie dam.

Mamy dziwną sytuację, bo tak naprawdę obie strony obarczają otoczenie szefa odpowiedzialnością za to, co się dzieje. Kancelaria Premiera mówi, że winni są urzędnicy prezydenta, panowie twierdzą, Pan również w tym programie powiedział, że winni są tak naprawdę ludzie z otoczenia pana premiera Tuska. To może warto, żeby premier albo prezydent do siebie zadzwonili i to sobie wyjaśnili?

Do tej pory było tak, że większość rozmów premiera z prezydentem przynosiła dobre skutki i prezydent od takich rozmów się nie uchyla.

I zadzwoni do premiera Tuska czy poczeka, aż premier zadzwoni do prezydenta?

Do tej pory dwukrotnie prezydent prosił premiera o spotkanie – nie mówię o tych spotkaniach, które miały wcześniej miejsce, bo to też wychodziła inicjatywa od Pana Prezydenta.

Można spodziewać się spotkania w najbliższym czasie prezydenta z premierem?

Chcę powiedzieć, że można spodziewać się tego, że Pan Prezydent będzie realizował swoje konstytucyjne obowiązki, będzie starał się pomóc rządowi rozwiązywać ważne konflikty społeczne, które niestety dzisiaj w Polsce narastają, a nie maleją i Pan Prezydent będzie zawsze wykazywał dobrą wolę, tak, jak to się działo do tej pory.

Dziękuję za tę deklarację na koniec. Ciekaw jestem, jak zostanie przyjęta przez premiera Donalda Tuska. Michał Kamiński, minister w Kancelarii Prezydenta. Dziękuję bardzo.

Dziękuję, dobrej nocy.



Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.