przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| |
A | A | A

Jakub Porada: Zgodnie z zapowiedzią naszym gościem w „Poranku w TVN” jest Robert Draba, Zastępca Szefa Kancelarii Prezydenta RP. Witam serdecznie, Panie Ministrze.

Robert Draba: Dzień dobry Państwu.

Janusz Palikot z taką wyjeżdżającą figurką klauna od dzisiaj ma się kojarzyć wszystkim po słowach Pana Prezydenta, który mówił o nim właśnie jako o klaunie i nie chce przeprosin od klauna?

Ja myślę, że po tym, co zostało powiedziane przez Janusza Palikota w niedzielę na blogu, to jest jedyna możliwa reakcja, biorąc pod uwagę, że do dzisiaj nie doczekaliśmy się prawdziwych przeprosin.

Bo tak potraktował Pan Prezydent w tej chwili, no nie wiem, czy próbę pojednania, ale powiedział, że od klauna przeprosin nie przyjmie. Co to znaczy?

To znaczy tyle, że…

Będzie proces?

W tej chwili jesteśmy w trakcie analizowania tego materiału, który znalazł się na blogu. Myślę, że w ciągu kilku dni podejmiemy taką decyzję. W każdym razie myślę, że w ciągu dwóch-trzech dni pozew będziemy mieli przygotowany.

Ale, Panie Ministrze, no, analiza... Tam nie ma tego dużo treściowo, w sensie...

Po prostu należy się zastanowić nad tym, która droga byłaby właściwa. Jak wiadomo, Prezydent podlega specjalnej ochronie, wizerunek Prezydenta. Można użyć do tego kodeksu karnego, poprosić prokuraturę o wszczęcie takiego postępowania. Można również wystąpić z powództwem cywilnym. Także nad tym się będziemy zastanawiali.

Czyli Janusz Palikot jest zagrożony, jeżeli mówimy w tej chwili o karze, która może na niego spaść?

Trudno jest mówić o zagrożeniu, chodzi tylko o to, że nie można pozostawiać bezkarnymi osób takich, które próbują w sposób nieuczciwy kompromitować głowę państwa czy innych polityków. Dla polityka wizerunek jest bardzo ważną rzeczą, więc bardzo trudno jest pozostawić to bez odpowiedzi.

To pewnie także dla Janusza Palikota, jako polityka wizerunek jest ważna rzeczą?

Tak, ponieważ jest bardzo ważna rzeczą, myślę, że Janusz Palikot zrobiłby najlepiej, gdyby rzeczywiście Prezydenta przeprosił.

No, ale do tej pory nie przeprosił?

Nie, nie przeprosił. To, co trafiło do Kancelarii Prezydenta…

Przecież wczoraj przepraszał.

Jednostronicowe pismo. Nie, to nie były przeprosiny. Janusz Palikot w trybie warunkowym powiedział coś takiego, co można byłoby uznawać za przeprosiny gdyby, chciało się użyć, że tak powiem, bardzo dużo dobrej woli. Natomiast to przeprosiny nie są.

To co by musiał Janusz Palikot zrobić, żeby nie było procesu, żeby przeprosiny zostały przyjęte?

Przeprosić za sugestię, którą zamieścił w pytaniach do Prezydenta, które to pytania wyraźnie stwierdzały czy wyraźnie sugerowały, że Prezydent ma problem alkoholowy, że Prezydent nadużywa alkoholu. A jak wiadomo, tego rodzaju informacja dla każdego polityka, nie tylko dla Prezydenta, jest kompromitująca. W związku z tym chcielibyśmy, żeby to zdementował.

Czyli to, co do tej pory było, to nie była skrucha według Państwa?

Nie, to nie była skrucha.

Czy niewystarczająca w każdym razie. Janusz Palikot mówi, że sprawa, czy tak to można rozumieć, jest do wygrania, bo gdyby doszło do procesu, z jego strony on radził się różnych prawników i nie jest wcale powiedziane, że jedna strona czy druga, ale także w tym wypadku, że on przegra.

Myślę, że przez Kancelarię Prezydenta na pewno jest do wygrania. Mamy już przykłady takich procesów. Andrzej Lepper również zadawał tego rodzaju pytania, przegrał taki proces, przypomnę, w sądzie. Także myślę, że mamy tutaj duże szanse na wygraną.

No, chyba że, rozumiem, przeprosi, wtedy już w taki sposób, który Państwa satysfakcjonuje, to wtedy jest ewentualne cofnięcie groźby sprawy w sądzie.

Oczywiście, tak. Nie chodzi nam o chodzenie do sądu z tego rodzaju sprawami. Chodzi tylko, o to, żeby było wyraźnie stwierdzone, zdementowane przez pana Janusza Palikota, że słowa, które wypowiedział, były bezpodstawne.

Dlaczego pani Zyta Gilowska usunęła się z polityki?

To jest pytanie do pani Zyty Gilowskiej. Jak słyszeliśmy wczoraj, są to powody zdrowotne. Zresztą myślę, że dla osób, które z polityką żyją na co dzień, nie jest to nowość. Tego rodzaju informacje gdzieś tam pojawiały się. I myślę, że pani Zyta Gilowska w związku ze stanem zdrowia zdecydowała się zrezygnować z kariery politycznej.

Pytam dlatego o ten stan zdrowia, bo powiedziane jest, ale nie do końca wytłumaczone. Stąd pewnie te pytania się rodzą, czy przypadkiem nie ma drugiego dna?

Ja myślę, że to jest na tyle delikatna sprawa, osobista, że nie każdy chciałby publicznie ujawniać, jakie są te powody, prawdziwe powody zdrowotne. Więc myślę, że tutaj należałoby zachować pełną delikatność, jeżeli chodzi o panią Zytę Gilowską. Tym bardziej, że jest osobą, która bardzo wiele zrobiła i dla tego kraju, i dla finansów publicznych.

Po wczorajszej Radzie Gabinetowej czytam dzisiaj komentarze. Jeden z nich, to akurat w „Dzienniku” – Michał Karnowski pisze, że „od profesora prawa Lecha Kaczyńskiego oczekiwałem więcej niż tylko, że zwoła Radę, a później, po 45 minutach czy czterdziestu kilku zakończy”. Porównuje to, jakby zachował się jego zdaniem Lech Wałęsa, jakby zachował się Aleksander Kwaśniewski. Nie daje dobrego świadectwa zachowaniu i ocenie Prezydenta po tym spotkaniu.

Panie Redaktorze, ja mam tę przewagę na panem Michałem Karnowskim, że byłem obecny na Radzie Gabinetowej i muszę przyznać, że ja oceniam zupełnie inaczej zachowanie Prezydenta i sposób prowadzenia.

A nie było tak, że zadawał pytania i nie chciał słuchać, nie czekał na odpowiedź i przerywał?

Oczywiście, że nie. Prezydent zadawał pytania precyzyjne, chciał się dowiedzieć, jaki jest docelowy model i chciał się dowiedzieć, jakie są bieżące problemy. Natomiast odpowiedzi, które uzyskiwał, były o takim charakterze, że można je było uznać jako prezentację pewnych celów politycznych, ale na poziomie bardzo ogólnym, co oczywiście na wiecu politycznym ma swoje uzasadnienie, natomiast na Radzie Gabinetowej nie. Rada Gabinetowa – przypomnę – jest Radą Ministrów kierowaną przez Prezydenta. To jest jedyny przypadek, kiedy Prezydent prowadzi Radę Ministrów i tam rozmowa jest czysto merytoryczna. Takiej rozmowy nie było.

No, 45 minut…Może dlatego, że za krótko trwała i dlatego, że Prezydent wyszedł?

To jest taka sytuacja, jak profesor pyta studenta i student nie potrafi odpowiadać na pytania, a mówi tylko o tym, że może bardzo długo odpowiadać na pytania i bardzo wiele szczegółów może podać, natomiast tych szczegółów nie podaje. Więc każdy profesor byłby zniecierpliwiony.

To kto jest winny, ze ocenia się to spotkanie jako nieudane, czy pan prezydent, czy pan premier?

Ja uważam, że każdy, kto miałby okazję wziąć udział w tym spotkaniu, miałby jednoznaczną opinię, że rząd nie był przygotowany do tej rozmowy z Prezydentem. Dlaczego? Dlatego, że projekty ustaw, o których mieliśmy rozmawiać, po prostu nie są gotowe, nigdy nie trafiły do Kancelarii Prezydenta. Jak wiemy, również posłowie tych projektów ustaw nie dostali. Dostali je w zeszłą środę tylko dziennikarze. Na takich spotkaniach rozmawia się przede wszystkim o szczegółach, o konkretach, o rozwiązaniach. My wiemy, co Platforma chce zrobić, natomiast nie wiemy, jak to chce zrobić. I tego się nie dowiedzieliśmy.

Ale jeżeli Prezydent np. z jednej strony mówi o chęci porozumienia, a spotyka się z lekarskimi związkowcami, którzy mają tezy przeciwne do programu Prawa i Sprawiedliwości, to premier też może w jakiś sposób poczuć się obrażony.

Ale Prezydent jest prezydentem wszystkich Polaków i w tym przypadku został poproszony przez lekarskie związki zawodowe o to, żeby w tej sprawie mediować, dlatego że lekarze uważają, że zostały zerwane rozmowy przez minister Ewę Kopacz i nie mogą się doprosić spotkania z premierem Donaldem Tuskiem. Takie pismo, taką prośbę dostaliśmy i naprzeciwko tym postulatom Prezydent wychodzi. Spotyka się nie tylko z OZZL, ale również z „Solidarnością”.

Dzisiaj spotkanie. Robert Draba, dziękuję bardzo, Panie Ministrze.

Dziękuje bardzo.

Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.