przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| |
A | A | A
Money.pl: Rząd prezentował wczoraj szczegóły pakietu antykryzysowego. Jednym z nich są rządowe gwarancje kredytowe. Firmy pilnie potrzebują finansowania, a banki zakręciły kurek z kredytami i udzielają ich coraz mniej. Czy pakiet okaże się na tyle skuteczny, że banki zdecydują się zwiększyć liczbę udzielanych kredytów?

Ryszard Bugaj:
Na rynku kredytów dla przedsiębiorstw sytuacja jest na tyle dramatyczna, że plan wydaje się być małą rzeczą w stosunku do wyzwań. Mam też zastrzeżenia do tego, co rząd zaplanował.

W planie antykryzysowym do puli wydatków dodano gwarancje i uznano szumnie, że taka kwota zostanie przeznaczona na walkę z kryzysem. Nie twierdzę, że gwarancje te nie są odpowiednim instrumentem, ale nie można ich sumować z wydatkami, to tak jak by do węgla dodawać bułki. To jest nieporozumienie. Gwarancje nie skutkują tym, że zostaną poniesione realne wydatki na ratowanie gospodarki.

Co wobec tego Pana zdaniem należałoby zrobić, aby uzdrowić rynek kredytów dla przedsiębiorstw?

Na kryzys w naszym sektorze bankowym składa się kilka czynników. Jednym z nich jest ucieczka oszczędności zgromadzonych przez banki za granicę. Depozyty te pozwalały kredytować bankom różne przedsięwzięcia. W tej sprawie nie za wiele możemy zrobić.

Powinniśmy zastanowić się poważnie nad ofertą pożyczki z Międzynarodowego Funduszu Walutowego. Mam świadomość, że przyjęcie takiej oferty będzie potwierdzeniem słabości naszej gospodarki. Nie upieram się przy tym pomyśle, ale uważam, że warto rozważyć taką możliwość. Do tej sprawy trzeba podejść ostrożnie, w zależności na jakich warunkach doszłoby do takiej transakcji. 

Ta pożyczka byłaby w stanie poprawić płynność w sektorze bankowym?


Uważam, że tak. Rząd mógłby z niej sfinansować swoje wydatki. Nie musiałby finansować swoich potrzeb pożyczając od banków. Inną istotną kwestią jest brak zaufania między bankami a kredytobiorcami oraz między samymi bankami. Tu potrzeba więcej czasu i możliwości, aby przywrócić sytuację do normalności.

Czy dotychczasowe rozwiązania, które rząd próbuje przeforsować w walce z kryzysem, nie są podejmowane zbyt opieszałe?

Źródłem tej spóźnionej reakcji jest to, że nie było realistycznej diagnozy. W momencie kiedy wszystko zaczyna się walić, to rząd się uaktywnia i próbuje coś zdziałać. Minister Rostowski narzuca premierowi pewien punkt widzenia i premier go przyjmuje. Politycy ci nie zostawiają sobie pola do dyskusji na ważne gospodarcze tematy. Źródła tego kryzysu nie są w Polsce, stąd nie można mieć pretensji do rządzących, ale rząd ponosi odpowiedzialność za to, jak sobie z nim poradzimy.

Zaniechanie tych działań sprowadzi recesję także do nas?

Więcej mogłaby zyskać nasza gospodarka, gdyby klasa polityczna w tym trudnym momencie potrafiła się porozumieć, bez względu na orientacje, tak by twarzą polityki antykryzysowej nie był tylko minister Rostowski. 

Money.pl, 20 lutego 2009, rozmawiał Jacek Mysior

Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.