przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| |
A | A | A

Wywiad z Panią Danutą Wawrzynkiewicz doradcą Prezydenta PR Lecha Kaczyńskiego, na temat budżetu 2009 r.

Jak ocenia Pani budżet na 2009 r.? Czy jest realny? Jakie są ewentualne zagrożenia jego realizacji?

Tryb opracowania budżetu na 2009 r. był nieco odmienny. Po raz pierwszy od bardzo wielu lat mieliśmy do czynienia z sytuacją, gdzie prace Parlamentu nad Projektem Ustawy budżetowej na 2009 rok opracowanym przez Rząd na początku września 2008 roku, zostały po kilku miesiącach przez ten Rząd wstrzymane. Okazało się, że przyjęte we wrześniu założenia są nierealne, zbyt optymistyczne i nie uwzględniają w dostatecznym stopniu występowania poważnych zaburzeń na światowych rynkach finansowych. Zaburzenia te, w przypadku najważniejszych gospodarek świata, wpłynęły na znaczące zrewidowanie prognoz wzrostu. W grudniu Rząd przygotował skorygowaną prognozę wzrostu gospodarczego z 4,8 % do 3,7%, dokonując autopoprawki projektu budżetu, która w porównaniu z przedłożeniem wrześniowym obejmowała zmiany w zakresie dochodów i wydatków. Następnie ponownie prace nad projektem budżetu rozpoczął Parlament, wprowadzając dalsze poprawki.

Jak Pani ocenia te zmiany?

W mojej opinii, Ustawa budżetowa na rok 2009 opracowana została w oparciu o bardzo optymistyczny scenariusz rozwoju gospodarczego kraju. Tymczasem w chwili obecnej nie mamy pewności co do przyszłego kształtowania się sytuacji gospodarczej na świecie i stopnia jej wpływu na tempo wzrostu gospodarczego w Polsce. Jednak prognozy ekonomistów i największych banków znacznie odbiegają od założeń i szacunków Rządu. W 2009 r. należy oczekiwać spowolnienia tempa wzrostu gospodarczego w Polsce i dostosować wskaźniki, na których oparto budżet, do poziomów bardziej realnych. W środowiskach ekonomistów daje się zauważyć dużą rozbieżność poglądów co do najbardziej prawdopodobnego scenariusza rozwoju, czy stopnia spowolnienia gospodarczego w Polsce. Optymiści skłaniają się do stwierdzeń, że tempo wzrostu gospodarczego w Polsce oscylować będzie wokół 3,5% PKB, inni zakładają jednak że spowolnienie będzie znacznie głębsze niż przewidują to założenia makroekonomiczne przedłożonego budżetu - w najgorszych przewidywaniach niecałe 2,0% PKB. Na szczęście zrozumiał to Pan Min. Finansów Jacek Vincent-Rostowski i korygując wskaźnik tempa wzrostu gospodarczego do poziomu 3,7%, zastrzegł też możliwość kolejnej korekty w ciągu roku, jeśli spowolnienie będzie silniejsze i tempo wzrostu spadnie poniżej 3 % PKB. Należy podkreślić, że są to nadal optymistyczne założenia makroekonomiczne i jako takie mogą budzić obawy. U podstaw tego optymistycznego scenariusza rozwoju naszego kraju na 2009 r., jak się domyślam, leżą zapewne założenia ożywionej konsumpcji wspomaganej obniżką podatków, jak i przyjęcie, iż nie nastąpią zasadnicze negatywne zmiany na rynku pracy.

Jak Pani ocenia takie podejście?

Uważam, że jednak trzeba liczyć się ze wzrostem bezrobocia i spowolnieniem wzrostu płac. Z badań prowadzonych przez wiele ośrodków wynika, że w wyniku spowolnienia gospodarki światowej i gospodarki w strefie euro, nasze firmy odczuwają już stopniowy spadek portfela zamówień, ograniczają produkcję, a w ślad za tym zatrudnienie. Z informacji kwartalnej o sytuacji makroekonomicznej i stanie finansów publicznych opracowanej przez Ministerstwo Finansów w okresie I-IX 2008 r. wynika, iż w III kwartale w stosunku do I półrocza 2008 r. nastąpiła wyraźna zmiana struktury wzrostu gospodarczego. Wyraźnie zmniejsza się udział we wzroście PKB ze strony popytu krajowego, co związane jest z mocnym zwolnieniem dynamiki inwestycji tj. do 3,5 % wobec 15,4% wzrostu w I półroczu, które wynika ze spadku nakładów inwestycyjnych w przedsiębiorstwach zatrudniających od 50 osób. Nie należy spodziewać się też wzrostu nowych bezpośrednich inwestycji zagranicznych. Poza znacznym wyhamowaniem popytu inwestycyjnego, spowolnieniu towarzyszyć będzie również pogorszenie na rynku pracy. Wielu ekonomistów ostrzega, że trudno będzie utrzymać w ryzach zarówno dochody, jak i wydatki. Szacuje się, że dochody z podatków mogą być mniejsze o ok. 18 mld zł od zakładanych w budżecie 2009 r. - 303,0 mld zł., a wydatki wyższe o ok. 20 mld zł w stosunku do zakładanych w budżecie 2009 r. - 321,2 mld zł. Obawy budzi też cel generalny, jakim jest ograniczenie deficytu budżetu państwa. Należy podkreślić, że również przedstawiciele środowisk ekonomicznych i finansowych na dwukrotnych spotkaniach z Prezydentem Rzeczypospolitej Polskiej Lechem Kaczyńskim, omawiając bieżącą sytuację gospodarczą w kraju i na świecie, mimo różnic w ocenach tej sytuacji, zgodni byli co do niekorzystnych skutków forsowania za wszelką cenę utrzymania niskiego deficytu, przy zjawisku wyraźnego spowolnienia gospodarki. Ponadto zakłada się ograniczenie deficytu sektora finansów publicznych o 0,5 pkt. proc. Osiągnięcie tego wyniku, chociażby przez jednostki samorządu terytorialnego, może być bardzo trudne.

Skąd te obawy? 

Gminy już sygnalizują, ze może im zabraknąć środków na podwyżki dla nauczycieli, twierdzą, że subwencja oświatowa jest za mała. Rząd zagwarantował dwie podwyżki dla nauczycieli, ale to samorządy będą musiały znaleźć środki na ten cel i wywiązać się z obowiązku utrzymania średnich wynagrodzeń. Zaostrzenie tego obowiązku wynika z uchwalonej w listopadzie 2008 r. nowelizacji Karty Nauczyciela. Samorządy, ze względu na brak środków, często nie zapewniały w uchwalanych regulaminach średnich wynagrodzeń, nie korzystały też z ustawowej możliwości podwyższania minimalnych stawek wynagrodzenia zasadniczego. Obecnie samorządy obawiają się, że dla wywiązania się z nałożonych obowiązków wobec nauczycieli będą zmuszone oszczędzać na innych wydatkach związanych z oświatą, np. na remontach czy prowadzeniu przedszkoli. Część oświatowa subwencji ogólnej według samorządów jest niedoszacowana o 1 mld zł w stosunku do potrzeb wynikających z konieczności zagwarantowania przez samorządy wzrostu wynagrodzeń dla nauczycieli. Podsumowując, należy stwierdzić, że zagwarantowany w budżecie poziom podwyżek dla nauczycieli, po raz kolejny nie został skorelowany z odpowiednim wzrostem części oświatowej subwencji ogólnej, wymuszając w dużej mierze dofinansowanie wydatków na oświatę z dochodów własnych jednostek samorządu terytorialnego. 

Należy tu uświadomić sobie, kosztem jakich zadań i wyrzeczeń następować będzie wypełnienie obowiązku narzuconego w ustawie. Trzeba bowiem pamiętać, że swoboda wyboru celów, których realizacja absorbuje środki jednostek samorządu terytorialnego ograniczona jest przepisami prawa wyznaczającymi zakres zadań obligatoryjnych. Najwięcej trudności, w dofinansowywaniu wydatków na zadania obligatoryjne z dochodów własnych, będą miały małe jednostki o słabszej kondycji ekonomicznej, o mało zróżnicowanej strukturze dochodów własnych. Istnieje duże niebezpieczeństwo dalszej zmiany struktury wydatków na niekorzyść wydatków inwestycyjnych, infrastrukturalnych, jak również niskiej absorpcji środków UE, z powodu braku środków własnych na współfinansowanie projektów. 

Małe gminy, zwłaszcza wiejskie, a także powiaty ziemskie w ogóle przeżywają od pewnego czasu trudności. Nie poprawia również tej sytuacji potencjalna możliwość korzystania ze środków UE, gdyż gminy nie posiadają środków na wkład własny, ani też nie ryzykują zaciągania kredytów, ze względu na brak środków na spłatę tych kredytów. Można stwierdzić, że dla tych obszarów, środki UE stają się instrumentem bezużytecznym, niedostępnym, co dalej pogłębiać będzie dysproporcje rozwojowe. Ubolewam również, że w Parlamencie wydłużają się prace nad projektem ustawy o finansach publicznych, ustawy która ma decydujące znaczenie dla całego systemu finansów publicznych, w tym dla jednostek samorządu terytorialnego. Brak tej ustawy, jak również nowej ustawy o dochodach jednostek samorządu terytorialnego, wymusza rozwiązania doraźne i tymczasowe, w postaci finansowania planowanych do przekazania nowych zadań, do samorządu poprzez dotacje celowe, jak to dzieje się właśnie w budżecie 2009 r. Nowe zadania będą przekazywane w ramach tzw. ustawy kompetencyjnej, nad którą obecnie trwają prace w Senacie. Niestety, takie działania odkładają w czasie, potrzebę dyskusji nad nowym systemem finansowania zadań jednostek samorządu terytorialnego, nad strukturą dochodów własnych samorządów, adekwatnością środków na przekazywane zadania. Pragnę podkreślić to z cała stanowczością - ogromnym zagrożeniem dla budżetów jednostek samorządu terytorialnego, przy przejmowaniu nowych zadań, jest brak standaryzacji wydatków.

Jak ocenia Pani ostateczny kształt budżetu, przyjęte kierunki i poziomy wydatków?

Po poprawkach przyjętych przez Parlament budżet państwa na 2009 rok przedstawia się następująco: dochody budżetu państwa ustalono na kwotę 303.034,8 mln zł
wydatki budżetu państwa ustalono na kwotę nie większą niż 321.221,1 mln zł
deficyt budżetu państwa ustalono na kwotę nie większą niż 18.186,3 mln zł
Wątpliwości budzić może fakt, że zmniejszenie dochodów państwa nastąpiło wyłącznie z tytułu wpływów z podatku od towarów i usług. Czy oznacza to, że Rząd nie liczy się ze zmniejszeniem wpływów z CIT i PIT, w związku z poważnym spowolnieniem gospodarki?
Zmniejszono również wydatki budżetu państwa. Przed nami bardzo trudny rok dla gospodarki, jak i dla dysponentów środków publicznych. Cięcia dotyczyły wielu instytucji w tym budżetów Kancelarii Prezydenta Rzeczpospolitej Polskiej, Sądu Najwyższego, Naczelnego Sądu Administracyjnego, Kancelarii Sejmu, Kancelarii Senatu, Najwyżej Izby Kontroli, Państwowej Inspekcji Pracy, Instytutu Pamięci Narodowej, resortu budownictwa, gospodarki przestrzennej i mieszkaniowej oraz obrony narodowej, spraw wewnętrznych. W wyniku ostatnich poprawek Senatu przywrócono jednak niewielkie kwoty, w tym, takim instytucjom jak Najwyższa Izba Kontroli, czy Państwowa Inspekcja Pracy. To dobrze, gdyż właśnie one w tym trudnym okresie dla gospodarki będą musiały podejmować wzmożone działania.

Co sądzi Pani o zmianach w zakresie rezerw celowych?

Dla zabezpieczenia przed skutkami spowolnienia gospodarki, utworzono nową rezerwę celową na przeciwdziałanie skutkom kryzysu pod nazwą „Rezerwa Solidarności Społecznej” w kwocie 1.140 mln zł, trudno w chwili obecnej ocenić na ile będzie to wystarczająca kwota.
Nurtuje mnie jednak podstawowe pytanie, czy konieczne było obniżenie dotacji na zabezpieczenia społeczne o 186 mln zł. oraz ograniczenie wielu rezerw celowych, jak na przykład:
- rezerwa na dotacje celowe na finansowanie lub dofinansowanie zadań z zakresu pomocy społecznej - zmniejszenie o 20 mln zł (zadania z zakresu pomocy społecznej realizują jednostki samorządu terytorialnego),
- rezerwa na kredyty na infrastrukturę drogową i portową - zmniejszenie o 30 mln zł.,
- rezerwa na ratownictwo medyczne - zmniejszenie o 7 mln zł.,
-rezerwa na środki na informatyzację oraz na upowszechnianie szerokopasmowego dostępu do internetu - zmniejszenie aż o10 mln zł.,
- rezerwa na wyprawkę szkolną - zmniejszenie aż o 15 mln zł.,
- rezerwa na finansowanie wydatków związanych z programem „Komputer dla ucznia”- zmniejszenie o 20 mln zł - na ten właśnie program, który służy wyrównywaniu szans dzieci i młodzieży z małych, najniżej rozwiniętych ośrodków pozostawiono w budżecie 2009 r., jedynie 5 mln. zł.
Zastanowić się warto, czy stać nas na utrzymanie niskiego deficytu, kosztem tak potrzebnych interwencji społecznych. Najbardziej niepokoi jednak zmniejszenie środków na realizację projektów z udziałem środków UE i innych źródeł zagranicznych oraz realizowanych w ramach kontraktów wojewódzkich o 260,5 mln zł. Szczególnie nabiera to znaczenia, że właśnie w szansach jakie stwarzają dla nas dostępne w latach 2007 -2013 środki unijne, upatrywać można łagodzenia skutków spowolnienia gospodarki. To inwestycje publiczne wspomagane środkami UE mogą w pewnym stopniu ożywić produkcję, tworzyć miejsca pracy, rozwijać rynek usług. Jednak stopień wykorzystania tych środków do chwili obecnej jest bardzo niski, a potencjalni beneficjenci nadal borykają się z nadmiernie rozbudowanymi procedurami. Wydaje się, że w tej sytuacji rząd powinien szukać wszelkich możliwych rozwiązań gwarantujących ze strony budżetu państwa dodatkowe środki na realizację inwestycji z udziałem funduszy UE, szczególnie dla samorządów. Gotowość do realizacji swoich projektów zgłaszają, chociażby największe miasta, zrzeszone w Unii Metropolii Polskich, barierą jest jednak brak wystarczających środków i dostępnych kredytów.

Czego należy życzyć Rządowi w tej trudnej sytuacji gospodarczej?

Sytuacja w tym roku jest rzeczywiście szczególnie trudna, dodatkowa trudność polega przede wszystkim na zbyt wielu niewiadomych, a ponadto mamy do czynienia ze skrajnie odmiennymi prognozami poziomu głównych wskaźników makroekonomicznych. Możliwość skumulowania się negatywnych zjawisk w zakresie inwestycji, eksportu, rynku pracy, czy kondycji przedsiębiorstw, jest bardzo duża, dlatego najważniejszym zadaniem Ministerstwa Finansów będzie stały monitoring sytuacji gospodarczej, poziomu tempa wzrostu i szybkie wyprzedzające reagowanie w postaci niezbędnych autopoprawek do budżetu. Podkreślić, jednak należy bardzo wyraźnie, że interwencja ze strony budżetu państwa będzie ograniczona, ponieważ Rząd chce osiągnąć poziom wymaganych kryteriów z Maastricht. Mam nadzieje jednak, że te najbardziej pesymistyczne scenariusze nie będą miały miejsca, tego życzę Rządowi i nam wszystkim.




Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.