przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| |
A | A | A

Piotr Gursztyn: Pani Minister, dlaczego pan prezydent kładzie taki nacisk na te obchody? Ja rozumiem, to jest 40. rocznica, ale to jest z drugiej strony też rocznica niedostrzegana przez większość Polaków.

Ewa Junczyk-Ziomecka: Panie Redaktorze, jak Pan może zauważył – i mam nadzieję, że słuchacze też zauważyli – od dwóch lat prezydent Kaczyński nadrabia pewne zaległości – to jest coś, co my nazywamy „przywracanie pamięci”. Prezydent zaprasza, odznacza, przypomina o działalności opozycji demokratycznej, zarówno o KOR-ze, jak i o ROPCiO. Dzieje się to przy okazji różnych rocznic i również wydarzenia marcowe są takim powodem, dla którego trzeba przypomnieć, że wtedy właśnie pokolenie, które nazywa siebie i jest nazywane pokoleniem ’68, to był początek całej opozycji, która potem wybuchła i ostatecznie doprowadziła do wolnej Polski.

A czy pan prezydent osobiście też się zalicza do tego pokolenia – bo wiadomo, że on jako student, pierwszego roku bodajże, też uczestniczył w manifestacji, Lech Kaczyński?

Wczoraj podczas uroczystości prezydent powiedział, że – wymieniając tych, którzy są symbolem i bohaterami tamtych wydarzeń, ludzi takich, jak Adam Michnik, jak pani Irena Lasota, jak pan Jan Lityński, jak wielu innych – sam siebie określił jako szeregowego żołnierza, bo wtedy był studentem pierwszego roku prawa i, tak jak wszyscy, prezydent także był o godzinie dwunastej pod ówczesną Biblioteką Uniwersytetu Warszawskiego, gdzie Irena Lasota czytała list w sprawie przywrócenia na studia dwóch wyrzuconych kolegów, w tym oczywiście Adama Michnika.

Wypowiedź prezydenta wszystkim chyba znana, bo to było transmitowane. A czy pan prezydent w węższym kręgu wspominał tamten czas, w kręgu swoich współpracowników? Czy to był temat rozmów?

Bardzo często prezydent wspomina tamten czas, kiedy wszyscy jeszcze byli razem. Potem się te drogi rozeszły. Więc czas, kiedy się jest razem i jest wspólny cel, wspólne ryzyko i bardzo jasny system wartości, jest zawsze czasem najlepszym w naszych życiorysach. Bo wtedy wszyscy czują, że robią coś bardzo dobrego, bez wątpliwości.

No właśnie, wspomniała Pani – wszyscy byli razem, wiadomo, że później drogi tej opozycji sprzed ’89 roku bardzo się rozeszły. Dochodziło do wielu konfliktów. Tutaj tak jest odczytywana nieobecność Adama Michnika na wczorajszej uroczystości w Pałacu Prezydenckim. Co było przyczyną tej nieobecności?

Panie Redaktorze, ja myślę, mam nadzieję, że dojdzie do spotkania prezydenta Rzeczypospolitej, prezydenta 40-milionowego kraju, z redaktorem naczelnym największego dziennika w Polsce.

Są takie starania?

Ja bym chciała, żeby takie spotkanie się odbyło i żeby ono się odbyło szybko.

Ale to jest Pani pragnienie czy to jest pragnienie prezydenta?

O pragnienia prezydenta, to jest bardzo intymne pytanie.

Ja wiem o tym, ale może o tym mówił, wspominał swoim współpracownikom?

Ja sądzę, że dojdzie do takiego spotkania. Nie ma sensu tak eskalować, nie ma sensu teraz tylko i wyłącznie mówić o tym, kogo nie było. Ważne jest, żeby doprowadzić do tego, żeby coś się stało, żeby tych dwoje ludzi, którzy przecież do 1989 roku mieli wspólny cel, a potem się ich drogi rozeszły, żeby odwołując się do tego, co ich łączy, przezwyciężyli to, co ich dzieli dzisiaj, żeby usiedli, porozmawiali, wymieli nawzajem poglądy.

Jest jeszcze jeden wczorajszy zgrzyt. Ja ich nie łączę, bo to są dwie zupełnie inne sprawy. Pan Bogdan Czajkowski zapowiedział, że nie chciał zranić prezydenta, ale doszło do takiej nieprzyjemnej sytuacji. Pani rozmawiała z Bogdanem Czajkowskim?

Tak, rozmawiałam. Muszę powiedzieć, że pan Czajkowski był ostatnią osobą, która wyszła z Pałacu Prezydenckiego, ponieważ jeszcze tak długo rozmawiał z wieloma osobami. Pan Czajkowski był przywódcą strajku na Politechnice Warszawskiej. Myśmy go długo szukali. To inicjatywa prezydenta Kaczyńskiego. Jest zespół pod przewodnictwem pani Janiny Jankowskiej i poszukuje się ludzi, bo przecież nie wszyscy są znani. Pan Czajkowski wyjechał do Australii kilka lat temu, nie powiodło mu się w życiu. Ja mu bardzo serdecznie współczuję. To jest człowiek, który powiedział, że wolna Polska zmiotła go na margines – nie mógł znaleźć pracy, nie mógł sobie ułożyć życia, te nowe warunki nie były dla niego sprzyjające. Jest to człowiek bardzo rozgoryczony. 

Czy ktoś teraz wyciągnie do niego rękę?

Nie wiem. Mam nadzieję, bardzo bym chciała.

Premier może nadawać taką specjalną emeryturę dla osób zasłużonych. Czy prezydent poprosi o to premiera?

To musi pan Czajkowski poprosić. Prezydent może zwrócić uwagę na to, ale nie można w imieniu pana Czajkowskiego występować o takie bardzo osobiste sprawy. Pan Czajkowski jeszcze dlatego odmówił przyjęcia wczoraj odznaczenia, albowiem nie zgadza się z Traktatem Lizbońskim i w ten sposób chciał jakby w dwóch sprawach zostać dostrzeżonym. Muszę powiedzieć, że Kancelaria zawsze ma okazję rozmawiać i mówić, dlaczego ktoś jest zaproszony do prezydenta. Pan Czajkowski przyjechał, bo wiedział, że będzie odznaczony i mówił mi, że do ostatniej chwili się wahał, że to nie była dla niego przyjemna i lekka decyzja, żeby tak zademonstrować wczoraj publicznie swoje życie, które nie potoczyło się tak, jak on myślał, że będzie się toczyć w wolnym kraju.

Uroczystości rocznicowe zostały przyćmione przez to wydarzenie. Proszę powiedzieć, co będzie się dalej działo, jeśli chodzi o upamiętnienie Marca 1968 roku?

To upamiętnienie zaczęło się – jak Pan Redaktor wie – już w styczniu, 30 stycznia w Teatrze Wielkim przypomnieniem wielkiej postaci, wielkiej roli zmarłego wczoraj pana Holoubka. Wtedy prezydent uczestniczył w tych wydarzeniach w Teatrze Wielkim, 30 stycznia, prezydent poszedł też pod pomnik i po powrocie było przyjęcie, gdzie miał okazję złożyć swoje największe uszanowanie mistrzowi polskiej sceny, wielkiemu Polakowi, romantykowi i aktorowi, panu Holoubkowi. Dzisiaj odbędzie się również uroczystość w Pałacu Prezydenckim, która będzie się odnosiła do bardzo ważnego i przez wiele lat nierozwiązywalnego problemu – obywatelstw osób, które w latach 1968-1972 wyjechały na emigrację, w większości wypadków emigrację przymusową.

Wygląda to na klincz prawny. W tej sytuacji prezydent nie może nadawać obywatelstw.

Nie, nie – prezydent może nadawać obywatelstwa.

Może nadawać, ale nie może przywracać.

Panie Redaktorze, nie ma takiej instytucji w polskim prawie, jak przywracanie obywatelstwa. Natomiast jest instytucja potwierdzenia obywatelstwa, ale to się toczy na szczeblu administracyjnym, takie uprawnienia mają wojewodowie. W Biurze Inicjatyw Społecznych, którym kieruję, odbyło się wiele spotkań w ostatnim czasie, również z przedstawicielami Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji, a także wojewodą mazowieckim i z prawnikami, gdzie przeanalizowaliśmy tę sytuację i w wyniku tego stała się rzecz bardzo ważna, mianowicie minister spraw wewnętrznych wydał bardzo istotną w skutkach instrukcję dla wojewodów, która, mam nadzieję, nie będzie utrudniać tym osobom, które chciałyby potwierdzenia obywatelstwa polskiego, uzyskania tego potwierdzenia. Bo co się dzieje, Panie Redaktorze? Uchwała z 1958 r., na podstawie której wydawano dokumenty podróży i pozbyto się Polaków narodowości żydowskiej z kraju, jest bezprawna i według orzeczenia Naczelnego Sądu Administracyjnego nie można pozbawiać zbiorowo obywatelstwa. Zatem w gruncie rzeczy emigranci 1968-1972 nie stracili obywatelstwa polskiego i mogli się starać o przywrócenie na szczeblu administracyjnym.

Ale to jest dość upokarzająca procedura.

Zgadzam się. To jest administracyjne poniżenie, ale mam nadzieję, że po tej decyzji ministra spraw wewnętrznych to będzie łatwe i że wiele osób – a tych osób jest, tak liczymy, około 800 osób...

Wyjechało 15 tysięcy.

Ale, wie Pan, minęło 40 lat i były różne inne sposoby odzyskania czy też potwierdzenia obywatelstwa. I jeszcze jedno: prezydent będzie zarówno na Uniwersytecie, jak i na Dworcu Gdańskim w sobotę.

Dziękuję. Dzisiaj gościem była Pani Minister Ewa Junczyk-Ziomecka.

Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.