przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| |
A | A | A
Wiesław Molak: Dziś w południe prezydent Kaczyński spotka się z wybitnie utalentowanymi młodymi ludźmi, którzy mają znaczące osiągnięcia w kraju i za granicą, wśród nich będą między innymi: sportowcy, naukowcy, muzycy, reżyserzy, tancerze, informatycy itd., itp. W naszym studiu Ewa Junczyk-Ziomecka, Minister w Kancelarii Prezydenta. Dzień dobry, witamy w Sygnałach.

Ewa Junczyk-Ziomecka: Dzień dobry.

I Michał Filipczuk, osiemnastolatek, matematyk, informatyk, zdobywca Srebrnego Medalu Międzynarodowej Olimpiady Informatycznej. Dzień dobry.

Michał Filipczuk: Dzień dobry.

W.M.: Gratulacje od razu.

M.F.: Dziękuję bardzo.

W.M.: Trudno było ten srebrny medal zdobyć?

M.F.: Szczerze powiedziawszy nie było to bardzo duże osiągnięcie, dużo bardziej jestem zadowolony z tego, co zrobiłem w matematyce, gdyż w informatyce – moim zdaniem – jest dużo prościej.

Tomasz Sakiewicz: A co pan zrobił w matematyce?

M.F.: W matematyce udało mi się zająć całe podium, to znaczy miałem raz brąz, raz srebro i raz złoto, więc z tego jestem dużo bardziej dumny.

W.M.: Co trzeba umieć, żeby zdobywać takie medale?

M.F.: Trzeba przede wszystkim zrobić bardzo dużo zadań w swoim życiu, to znaczy ćwiczyć, ćwiczyć i jeszcze raz ćwiczyć.

W.M.: Lubi pan matematykę?

M.F.: Zdecydowanie. Tyle, ile zrobiłem tych zadań to musiałem je lubić.

W.M.: A pana rówieśnicy? No jak, pewnie nie bardzo?

M.F.: No, zapewne większość uczniów w szkołach nie jest bardzo zainteresowana matematyką, chociaż w mojej szkole, to znaczy w XIV Liceum Staszica, spotkałem się z ludźmi, których rzeczywiście to pasjonuje i którzy widać, że chcą iść w ślady ludzi takich jak ja.

W.M.: Młodych, wybitnie uzdolnionych lekarzy, informatyków, sportowców, reżyserów w naszym kraju nie brakuje. Brakuje tylko możliwości, by ten talent rozwijać, pani minister?

E.J.-Z.: Przede wszystkim mało kto wie, że mamy tyle utalentowanych młodych osób. Kiedy zaczęliśmy szukać u nas w Kancelarii takich ludzi, to najpierw zaczęliśmy od gazet. Śladu nie ma informacji. Czasami jakaś króciutka, malutkie jedno zdanko. W telewizji nie ma nic, w radiu nie ma nic. Dlatego jestem wdzięczna za zaproszenie nas dzisiaj tutaj, dziękuję bardzo. A okazuje się, że ich jest bardzo dużo. Myśmy zgromadzili nie taką wielką liczbę na naszej liście, bo ponad dwieście osób, wybitnych młodych Polek i młodych Polaków. Mieliśmy kryterium takie, to musi być osoba, która gdzieś w świecie, na jakichś międzynarodowych konkursach, międzynarodowych olimpiadach zdobyła znaczące miejsce, srebrny, złoty medal. Okazuje się, że Polaków jest – czy w Korei, czy gdzieś w Europie, czy w Ameryce – bardzo dużo na tych pierwszych listach. I wyszłam z założenia takiego, że talent, bo niewątpliwie są to bardzo utalentowani ludzie, to jest jakiś dar prawda? Człowiek się z tym rodzi i to ma.

W.M.: I nie można tego zmarnować.

E.J.-Z.: Tak, właśnie do tego zmierzam, że talentem są obdarzone jednostki, ale za ten talent w zasadzie jesteśmy odpowiedzialni wszyscy, bo przede wszystkim środowisko rodzinne, potem środowisko szkolne i wreszcie cała struktura państwa, która jest i która zapewnia tym ludziom rozwój, a potem pracę.

T.S.: Właśnie, to jest najciekawsze w tym wszystkim, bo w Polsce do tej pory bycie utalentowanym to była jednak sztuka dla sztuki. Ten mechanizm awansu pomiędzy kimś, kto miał ogromne zdolności a z osiągnięciami w pracy, no, gdzieś była przegroda. Czy to może się zmienić?

E.J.-Z.: Mamy nadzieję. Między innymi to jest ważne w mojej pracy i też w programie prezydenta. Dlatego między innymi dochodzi do takich spotkań, jak z szefem Intelu czy z szefem Microsoftu. Dlaczego? Nie dlatego, że to są najbogatsi ludzie świata, jak kiedyś ktoś skomentował, tylko dlatego, że te organizacje, jeżeli mają wybór zbudować w jakimś kraju, tutaj w Europie swoje centrum badawcze, to zachęcamy ich, żeby zrobili to tutaj. Gates żeby swój instytut otworzył tutaj. Żeby ci młodzi ludzie, którzy zdobywają gdzieś te swoje pierwsze miejsca, złote medale i w nagrodę dostają na przykład stypendia w najlepszych uniwersytetach w Stanfordzie, w Yale, w Princeton, żeby potem na tym samym poziomie, po powrocie do kraju mogli kontynuować i rozwijać swoje zdolności.

W.M.: No właśnie, po powrocie do kraju. Dużo pana koleżanek i kolegów wyjechało z Polski?

M.F.: To znaczy tak, zdecydowanie obserwuje się to, że bardzo dużo ludzi wyjeżdża czy to na jakieś staże, czy już na stałe do Stanów Zjednoczonych. Jednakże widzę, że też wielu zostaje, to znaczy zakłada własne firmy te informatyczne i próbuje samemu tworzyć to środowisko informatyczne w Polsce.

W.M.: Panu bliżej do Polski, czy jednak do świata?

M.F.: Zdecydowanie do Polski.

W.M.: Czyli mój talent dla Polski jednak?

M.F.: No, poniekąd.

W.M.: Co zaoferowano panu, stypendium?

M.F.: Tak, już wielokrotnie rząd polski zaopiekował się mną, że tak powiem, oferując mi stypendia, między innymi teraz, zapraszając mnie do pana prezydenta właśnie na to spotkanie „Mój talent dla Polski” czy też wcześniej, dając mi różne stypendia. Ostatnio byłem też u pana ministra Dorna, który zaprosił nas jako informatyków, wielokrotnie także wcześniej. Więc wydaje mi się, że jednak władza się nami opiekuje.

W.M.: Nie dość, że to utalentowany młody człowiek to jeszcze szczęściarz, bo szyscy go sobie wyrywają.

E.J.-Z.: No, to jest wielkie szczęście mieć talent, muszę powiedzieć. Ja chciałam zwrócić uwagę na jedną rzecz, że to jest powszechnie znane, że akurat w informatyce polscy młodzi ludzie mają takie osiągnięcia. Ale też są inne dziedziny. Najmłodszą dzisiaj uczestniczką spotkania z panem prezydentem będzie 10-letnia wybitna pianistka pani Dominika Kowalewska ze Zduńskiej Woli. I tak jak mówię o tej odpowiedzialności, że jesteśmy odpowiedzialni za te talenty w jakiejś mierze oczywiście...

T.S.: 10-letnia pianistka, która ma już sukcesy duże w grze na pianinie.

E.J.-Z.: Tak, z bardzo niezamożnej rodziny pochodzi ta dziewczynka. Szkoła też nie jest specjalnie bogata. To dziecko nawet nie ma pianina w domu, żeby ćwiczyć i żeby pracować, bo przecież ona musi cały czas ćwiczyć.

T.S.: A może trzeba znaleźć jakiegoś bogatego sponsora, który by kupił jej pianino?

E.J.-Z.: Prezydent powiedział: „kupmy jej pianino, temu dziecku”. Ale my, niestety, nie mamy takich możliwości, żeby po prostu kupić pianino.

T.S.: Może ktoś się znajdzie z naszych słuchaczy, kto by chciał polskiego Mozarta, tylko w wersji kobiecej, promować?

E.J.-Z.: No, mam nadzieję. Prezydent oczywiście podaruje pewien zaczątek jakby na to pianino.

T.S.: Ktoś może ma pianino w domu.

E.J.-Z.: Bo ja też mam nadzieję, że właśnie może ktoś się znajdzie, kto wesprze ten talent.

T.S.: Do kogo miałby się zgłosić? Bo pewnie są ludzie, którzy mają pianina, na których nie grają.

E.J.-Z.: No oczywiście, pierwszy adres warszawski to jesteśmy my, Biuro Inicjatyw Społecznych przy ul. Wiejskiej. Ale oczywiście to jest szkoła muzyczna, Państwowa Szkoła Muzyczna w Zduńskiej Woli, a ta nasza wybitnie utalentowana pianistka to jest Dominika Kowalewska.

W.M.: Ile miał pan lat, jak ktoś powiedział: o, ten człowiek ma talent?

M.F.: Wydaje mi się, że na początku to się zaczęło już w pierwszych klasach podstawówki.

W.M.: Że coś z nim nie tak, prawda?

M.F.: No tak. Wtedy, jak już zacząłem w przedszkolu, liczyłem w przedszkolu do stu, to już wyglądało na to, że nie jestem zupełnie normalnym człowiekiem, ale później się jakoś w pierwszych klasach podstawówki rozwinęłem w jakichś pierwszych konkursach i tak wyszło.

W.M.: Trudno jest żyć z talentem?

M.F.: Szczerze powiedziawszy, nie bardzo, znaczy nie widzę, żeby to było dużo trudniejsze niż życie moich rówieśników, którzy nie brali udziału w tylu konkursach.

T.S.: A czy dziewczyny się bardziej interesują takimi uzdolnionymi chłopcami, czy wolą kogoś zwykłego?

M.F.: Wydaje mi się, że wolą kogoś zwykłego.

E.J.-Z.: Potem to się zmienia, może pan być spokojny.

M.F.: No, zobaczymy jeszcze. Dopiero mam 18 lat.

E.J.-Z.: No właśnie.

W.M.: Jakie marzenia chciałby pan jak najszybciej zrealizować?

M.F.: Trudno mi mówić o jakichś moich marzeniach, gdyż jak widzę to dużo rzeczy, o których sobie pomyślę się realizuje podczas konkursów.

W.M.: Tak pstryk i już.

M.F.: No nie, nie wszystkie. Ale zdecydowanie wolałbym mieć dużo więcej czasu wolnego dla siebie. Takie moje marzenie drobne.

W.M.: Wiele osób dzisiaj będzie w pałacu, pani minister?

E.J.-Z.: Wie pan, to był właśnie problem, bo zrobiliśmy tę listę, zresztą z pomocą Ministerstwa Nauki, Edukacji i Kultury. Na tej liście było ponad dwieście osób, a dzisiaj do prezydenta przyjdzie około osiemdziesięciu osób. Z tym, że chciałabymm jeszcze dodać, że ci młodzi utalentowani ludzie to są do 35 lat, takie żeśmy kryterium wymyślili, bo na przykład w medycynie trudno zrobić jakieś odkrycie czy też mieć jakieś wielkie osiągnięcia na miarę świata w wieku 18 lat, tak jak w przypadku informatyki. Czyli tam będzie zarówno dziesięcioletnia dziewczynka, jak i trzydziestoparoletni adiunkt medycyny, który odkrył coś, co być może będzie odkryciem na miarę świata. Tak że dzisiaj będzie u prezydenta około osiemdziesiąt osób ze swoimi nauczyciela lub opiekunami.

W.M.: I talentami. „Mój talent dla Polski”. Dziękujemy bardzo. Pani minister Ewa Junczyk-Ziomecka, minister w Kancelarii Prezydenta, no i Michał Filipczuk, 18 lat, matematyk, informatyk, medalista międzynarodowy. „Ja się wcale nie chwalę, ja po prostu mam talent”. Dziękujemy bardzo.

E.J.-Z.: Dziękuję bardzo.

M.F.: Dziękuję.
Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.