przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| |
A | A | A
Paweł Wroński: Porozmawiamy o obchodach 65. rocznicy powstania w getcie. Wszyscy zazwyczaj mówią, że różne rocznice i ich obchody są wyjątkowe, ale mam wrażenie, że te obchody były rzeczywiście wyjątkowe bo po raz pierwszy zostały zorganizowane przez stronę polską i izraelską a Peres powiedział, że to jest już inna Polska, nowa Polska, która weszła na nową drogę. Czy rzeczywiście Izrael uważa, że jesteśmy nową Polską?

Ewa Junczyk-Ziomecka: 65. rocznicę obchodzimy w 60. rocznicę powstania państwa Izrael i tydzień po tym, jak w Izraelu rozpoczął się Rok Polski. Głównym gościem prezydenta Polski jest prezydent Izraela, urodzony w Polsce przedwojennej, przyjaciel Polaków, który nie po raz pierwszy jest w Polsce z prezydentem Kaczyńskim łączą go różne działania, jak Muzeum Historii Żydów Polskich. Obchody były inne - wśród gości i uczestników była po raz pierwszy młodzież.

Paweł Wroński: Wokół obchodów jest też wiele inicjatyw, jak oznaczenie terenu getta, potężnego obszaru, który nie był znany wszystkim warszawiakom.

Ewa Junczyk-Ziomecka: Tak, teren getta to było serce miasta. Dodatkowe wydarzenie w Kancelarii - odznaczenie kustoszy pamięci - wyraziło uznanie dla tych, którzy w małych miastach walczą o pamięć i organizują inicjatywy łączące młodzież izraelską i polską. Należą do nich ksiądz Lemański z Otwocka czy burmistrz Gołdapi, który od 15 lat przyjmuje u siebie młodzież niemiecką, izraelską i polską oraz Krzysztof Czyżewski i Janusz Makuch. To wypełnia krajobraz polsko-żydowski, ale muszę też zwrócić uwagę na powstańców, którzy uczestniczyli wczoraj w obchodach - starsi ludzie, którzy w większości mieszkają dziś w Izraelu. Chciałabym, aby przyjechali też na następną rocznicę, ale nie przypuszczam, żeby w kolejne rocznice decydowali się na tak długą podróż i tak wielkie emocjonalne przeżycie.

Paweł Wroński: Podczas uroczystości nie widać było jednak zbyt wielu warszawiaków na placu getta. Podobno ze względu na przyjęte środki ostrożności.

Ewa Junczyk-Ziomecka: Chciałabym wiedzieć, że to prawda, ale nie sądzę.

Paweł Wroński: Czyli politycy wciąż dogadują się lepiej niż społeczeństwo?

Ewa Junczyk-Ziomecka: Tak. Po to m.in. trwa sezon polski w Izraelu. Na poziomie polityków te stosunki są bardzo dobre. Polska jest dosyć osamotniona w swojej proizraelskości. Chciałabym doczekać momentu, kiedy szkoły warszawskie i warszawiacy sami będą chcieli pojawić się na terenie getta i będą poczuwać się do pewnej wspólnoty losów.

Paweł Wroński: Po raz pierwszy podczas tych uroczystości Peres powiedział, że to nasza wspólna historia i braterstwo krwi. Wcześniej takich elementów w wypowiedziach izraelskich polityków nie było.

Ewa Junczyk-Ziomecka: Wcześniej mówił o tym profesor Władysław Bartoszewski.

Paweł Wroński: Bartoszewski nie jest politykiem.

Ewa Junczyk-Ziomecka: Mówił też o tym prezydent Kaczyński - że nie ma pełnej historii Polski bez historii Żydów. Głos Peresa jest bardzo ważny, bo jego głosu słuchało wczoraj 600 tysięcy ludzi w Warszawie i Izraelu. Peres mówił jako mąż stanu także do swojego narodu.

Paweł Wroński: W uroczystościach nie wziął udziału ostatni żyjący przywódca powstania w getcie Marek Edelman, nie było też Ireny Sendler, która uratowała przeszło 2 tysiące dzieci z getta. Dlaczego tak się stało?

Ewa Junczyk-Ziomecka: Obaj prezydenci mieli wczoraj z samego rana w drodze pod pomnik pojechać do Bonifratrów i złożyć uszanowanie Irenie Sendler. Niestety źle się poczuła i trafiła do szpitala na Banacha. Nie chcieliśmy zakłócać spokoju jej ani innych chorych w szpitalu na Banacha, wysłaliśmy więc kwiaty. Marek Edelman zawsze przychodzi pod pomnik w dniu wybuchu powstania, 19. kwietnia i przyjdzie 19. kwietnia. On zawsze chodził własnymi drogami. Namawiałam go, żeby przyszedł, ale jest człowiekiem upartym i trzyma się tej daty, która dla niego jest ważna.

Paweł Wroński: W stosunkach polsko-izraelskich jest jedna poważna zadra dotycząca kwestii restytucji własności. Donald Tusk powiedział, że przygotowywana jest ustawa reprywatyzacyjna. Czy prezydent będzie popierał to rozwiązanie?

Ewa Junczyk-Ziomecka: Prezydent wielokrotnie mówił o tym na licznych spotkaniach z przedstawicielami organizacji żydowskich.

Paweł Wroński: Ale czy mówił to samo, co premier? Że w ramach tej ustawy wszyscy polscy obywatele niezależnie od narodowości będą mieli prawo do zwrotu przynajmniej części majątku?

Ewa Junczyk-Ziomecka: Tak, obywatele II Rzeczypospolitej mają z Polską pewne niespłacone rachunki i zwyczajna przyzwoitość wymaga, aby te rachunki spłacić. Kolejny rząd stara się sprostać temu zadaniu. Pytanie, jak tej sprawiedliwości sprostać, na ile stać budżet naszego państwa. Mówi się o 15-20 procentach. Ta sprawa musi zostać ostatecznie załatwiona.

Paweł Wroński: Rozumiem, że przynajmniej w Pani opinii prezydent nie powinien stać na drodze do tego rozwiązania, skoro wielokrotnie mówił coś podobnego?

Ewa Junczyk-Ziomecka: Ja nie wyobrażam sobie, żeby prezydent uważał, że to, co kiedyś ludziom ukradziono - bo przecież to była kradzież - nie zostanie im zwrócone. Oczywiście niezwykle trudne jest liczenie wartości utraconego mienia i zniszczeń wojennych. W Polsce toczy się jeszcze proces zwrotu własności komunalnej.

Paweł Wroński: Tak, ale ona była przejęta niezgodnie z prawem, nawet PRL-owskim. Jarosław Kaczyński zasugerował w tej sprawie referendum. Czy pani jest zwolenniczką takiego referendum?

Ewa Junczyk-Ziomecka: Ja w ogóle nie jestem miłośniczką tej formy zwracania się do narodu. Ktoś kiedyś powiedział, że gdyby naród zapytano czy odbudować po wojnie Zamek Królewski, naród wcale by tego nie chciał. W tej sprawie toczy się dyskusja w wielu środowiskach, ale to my musimy tę sprawę rozwiązać. Nierozwiązanie tej sprawy to zadra między diasporą żydowską, organizacjami żydowskimi i Izraelem.

Paweł Wroński: A czy ta własność powinna być też zwracana obywatelom II RP narodowości niemieckiej?

Ewa Junczyk-Ziomecka: To jest jeszcze bardziej skomplikowana sprawa i niezupełnie moja dziedzina, nie chcę być niekompetentna. To się pojawiło przy okazji 40. rocznicy wydarzeń marcowych, wiele osób na podstawie uchwały z 1956 roku wyjeżdżało ze Śląska w jedną stronę ale z innego powodu - ówczesny RFN nie uznawało podwójnego obywatelstwa. W momencie zrzekania się obywatelstwa polskiego zrzekano się także majątku. Mówimy tu o gospodarstwach na Mazurach czy na Śląsku. Kwestia tej emigracji nieco różni się od emigracji żydowskiej z 1968 roku.
Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.