przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| |
A | A | A
Monika Olejnik: Gościem Radia ZET jest były dziennikarz, minister w Kancelarii Prezydenta, Maciej Łopiński, witam Monika Olejnik, dzień dobry.

Maciej Łopiński: Dzień dobry, rozumiem, że chce pani zacząć od prawa prasowego w związku z tym, tak?

Nie, od tego czy pan prezydent się nie zgodził na to żeby gen. Targosz przestał być szefem sił powietrznych.

Zacznijmy od ustalenia faktów – do Kancelarii Prezydenta nie trafił do tej pory żaden wniosek w sprawie odwołania gen. Targosza ze stanowiska dowódcy sił powietrznych.

A sprawa była czy nie, panie ministrze?

W związku z tym nie ma sprawy. Dla mnie nie ma sprawy. Ja się nie będę zajmować, jeśli pani redaktor pozwoli, komentowaniem spekulacji personalnych, tak, bo to nie jest moja rola. A poza tym to jest zły obyczaj, jeżeli zaczynamy rozmawiać bez żadnych podstaw na ten temat.

Zgadzam się, ale kiedy rzecznik Ministerstwa Obrony mówi - nie potwierdzam, nie zaprzeczam, to dziennikarze mogą stwierdzić, że coś jest na rzeczy, prawda. Można powiedzieć nie potwierdzam tego i już.

No więc ja nie potwierdzam tego jakoby do Kancelarii Prezydenta trafił jakikolwiek wniosek ministra Sikorskiego dotyczący odwołania gen. Targosza ze stanowiska.

No to teraz do prawa prasowego, czy według pana prawo prasowe jest złe, czy według pana ministra ma rację Roman Giertych, który chce żeby były sądy prasowe, które by w ciągu dni ustalały czy dziennikarze mają rację, czy nie, a jeżeli nie to w ciągu 48 godzin miałyby być sprostowania i jeszcze na dodatek wielkie, wielkie kary finansowe.

To są dwa pytania. Na pierwsze pytanie odpowiadam tak: prawo prasowe jest złe. Przypominam, że prawo prasowe zostało uchwalone no, w dość ponurym dla polskiego dziennikarstwa okresie, bo w styczniu 84 r.

I daje dużą wolność, jak się okazuje w obecnej Polsce.

I, momencik, i było wielokrotnie nowelizowane, było wielokrotnie nowelizowane, ale zostało bardzo wiele rzeczy, które trzeba by zmienić. Jest dla mnie, jako dla byłego chyba dziennikarza, powiedziałem byłego z pewnym ubolewaniem...

Łezka w oku.

...z łezką w oku, ale ja jako były dziennikarz też muszę powiedzieć, że prawo prasowe jest, polskie prawo prasowe jest ułomne. I że strasznie, a mówię to również z własnej praktyki, strasznie ciężko osobie, która czuje się pomówiona, zniesławiona uzyskać satysfakcjonujące ją sprostowanie. Niestety, po pierwsze teoria, znaczy prawo prasowe, jeśli chodzi o sprostowania no mówi to co mówi. To jest jedna kwestia. Ale druga kwestia, to jest praktyka, tak. Myślę, że większość redaktorów naczelnych ma w swoich komputerach takie druki - pańskie pismo nie spełnia wymogów sprostowania prasowego, albowiem nie jest rzeczowe, albo nie odnosi się do faktów.

Wie pan, to może politycy powinni się nauczyć jak pisać sprostowania i dziennikarze by zamieszczali te sprostowania, bo mają taki obowiązek. Ja też byłam osobą pomówioną, ale nie sądzę, że należy karać finansowo dziennikarzy, czy należy karać?

Ale ja mówię, ja rozumiem, że pan premier Giertych nie proponuje kar finansowych dla dziennikarzy.

Ale oczywiście, dla redakcji.

Dla wydawców.

Dla redakcji, dla redakcji, ale co to oznacza. Niech pan sobie przypomni karę finansową, której żądał Aleksander Kwaśniewski dla „Życia Warszawy”. Wszyscy byli wtedy oburzeni, ten milion złotych co miał oznaczać, upadek tej gazety.

Tak, tak, ale Giertych proponuje, o ile wiem do miliona złotych nie dla wszystkich redakcji tylko dla tych, które na to stać.

To jest, to fantastyczny pomysł, panie ministrze - czy „Nasz Dziennik” będzie stać na to, czy nie.

Ale pani redaktor przecież sąd zawsze miarkuje wysokość grzywny.

No dobrze, ale proszę powiedzieć „Nasz Dziennik” będzie stać na kary finansowe, Axel Springer będzie stać.

Ale ja nie chcę przez to powiedzieć, że nowelizacja prawa prasowego zaproponowana przez Romana Giertycha jest moim marzeniem. Ale na całym świecie są kary grzywny za to, za przestępstwa prasowe tak zwane, w cudzysłowie, tak. W związku z tym takie kary, zresztą to nie jest nic nadzwyczajnego. W prawie anglosaskim nie ma na przykład możliwości autoryzacji, w polskim prawie jest. Natomiast w Stanach Zjednoczonych, jeżeli z jednej strony polityk nie wie co mówi, to musi się liczyć z tym, że gazeta opublikuje jego słowa. Jeżeli natomiast gazeta sfałszuje wypowiedź polityka to musi się liczyć z tym, że dotkliwe kary finansowe ją spotkają.

A dotkliwe, to znaczy według pana znaczy ile, taka dotkliwa kara powinna wynosić?

Nie wiem, nie wiem, nie jestem specjalistą w tej kwestii, nie wiem jakie są kary dotkliwe. Wiem natomiast jedno - polskie prawo prasowe jeśli chodzi, zresztą nie tylko o kwestie sprostowań, nie działa, nie działa. Strasznie ciężko jest uzyskać, strasznie ciężko jest uzyskać sprostowanie.

Bo nie potrafią panowie korzystać z tego i nie potrafią panowie pisać i panie sprostowań, to może by działało.

Pewnie ma pani dużo racji w tym, że kultura prawna w ogóle w naszym społeczeństwie nie jest wysoka i ludzie nie potrafią pisać sprostowań. Ale, bo rzecz nie dotyczy tylko polityków. Człowiek jest bezradny, człowiek jako strona, jest bezradny wobec wielkiej redakcji, wobec koncernu medialnego. I to też trzeba brać pod uwagę.

No, człowiek jest bezradny w ogóle, bo sobie przypominam, że kiedy Jacek Kurski oskarżył Platformę Obywatelską i Donalda Tuska o aferę billboardową, to pan prezydent Lech Kaczyński powiedział wierzę Jackowi Kurskiemu, Jacek Kurski ma rację. I okazuje się, że to były bezpodstawne oskarżenia.

No, prokuratura nie potwierdza tego, co powiedział Jacek Kurski. To się zdarza, że polityk popełnia błędy i to popełniają te błędy politycy różnych opcji, nie tylko Jacek Kurski.

Roman Giertych niedawno wprowadził opinię publiczną w błąd, bo powiedział, że Kazimierz Marcinkiewicz, to powiedział publicznie - zostanie ministrem finansów.

No, cóż mogę zrobić oprócz tego, że...

...że westchnąć.

Że westchnę.

Czy artykuł „Gazety Wyborczej” to według pana ministra, to był zamach stanu, praca za seks w Samoobronie?

Nie, natomiast muszę też powiedzieć uczciwie, że stanowisko znacznej części naszych polskich dziennikarzy w tej kwestii nie podobało mi się. Znaczy – też żeby było jasne – fundamentalnie, że tak powiem, potępiam molestowanie, potępiam nadużywanie stanowisk, nie jeśli chodzi o usługi seksualne, ale w ogóle w polityce, w biznesie, wszędzie, gdzie jest ten stosunek zależności. Natomiast ja miałem wrażenie, jak oglądałem telewizję, jak czytałem gazety, że jest wręcz oczekiwanie na to, że oskarżenia Anety Krawczyk się potwierdzą.

Ja pytam o co innego, czy artykuł w „Dużym Formacie” to według pana był to zamach stanu, czy dziennikarz dopełnił rzetelności, był rzetelny?

A, ja rozumiem, że to wykaże postępowanie, czy ten artykuł był rzetelny. Jego redaktor twierdzi, że był rzetelny. Ja tego nie chcę przesądzać w tej chwili. Główny świadek...

Moje pytanie jest, czy to był zamach stanu, tak jak twierdzi Andrzej Lepper.

Nie, nie, ja nie uważam, że to był zamach stanu. Natomiast czy artykuł był rzetelny, tego nie wiem. Główny świadek oskarżenia, że tak powiem, to znaczy Aneta Krawczyk no jest osobą, w tej chwili widać nie w pełni wiarygodną.

Czy ABW powinno zająć się tą sprawą, na koniec zapytam ministra Macieja Łopińskiego.

Jeżeli są przesłanki, że „Gazeta Wyborcza” uczestniczyła w prowokacji to tak. Jeżeli takich przesłanek nie ma to nie.

A według pana są przesłanki, no to właśnie czy ABW powinno to sprawdzać, czy nie, czy „Duży Format” zagroził bezpieczeństwu kraju?

Powtarzam jeszcze raz, jeżeli są przesłanki, że „Gazeta” uczestniczyła w prowokacji to tak. Ja tych przesłanek nie znam.

Ale widzi pan, czy nie?

Nie, ja nie widzę. Natomiast niewątpliwie „Gazeta Wyborcza” nie jest życzliwa temu rządowi, nie jest życzliwa koalicji.

A „Dziennik” nie jest życzliwy tak samo, bo też atakuje Romana Giertycha.

No, „Dziennik” atakuje Romana Giertycha z zupełnie innego powodu.

Z jakiego?

„Dziennik” atakuje Romana Giertycha z  powodu tego, że Roman Giertych bardzo ostro zaatakował „Dziennik” w związku z publikacją o tym, że działacze Młodzieży....

O nazistach, tak.

...Wszechpolskiej uczestniczyli w imprezie nazistów.

No tak, a Andrzej Lepper krytykuje „Gazetę Wyborczą” za to, że „Gazeta Wyborcza” opisała praktyki w Samoobronie.

Ale, no poczekajmy na to, ja rozumiem, że prokuratura prowadzi bardzo rzetelne śledztwo.

Czyli „Dziennik” jest przeciwko rządowi, czy nie?

„Dziennik”, zaraz bo mówiliśmy o „Gazecie Wyborczej” w tej chwili.

Nie, nie, nie ja tylko na koniec chciałam się dowiedzieć, czy „Dziennik” jest przeciwko rządowi, bo że „Gazeta Wyborcza” to pan już powiedział.

Nie wiem czy „Dziennik” jest przeciwko rządowi, rozumiem, że stanowisko jego redakcji, że nie jest przeciwko rządowi.

Ale „Gazeta” jest.

Maciej Łopiński: „Gazeta”, „Gazeta” wielokrotnie w swoich komentarzach...

Rozumiem, rozumiem, rozumiem, dziękuję bardzo, gościem Radia Zet był Maciej Łopiński, minister w Kancelarii Prezydenta.

Maciej Łopiński: Cieszę się, że pani redaktor mnie zrozumiała.

Myślę, że słuchacze też zrozumieli.

..................................................................................................................................................................

Tekst wywiadu za www.radiozet.pl

Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.