przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| |
A | A | A
Maciej Zakrocki: Maciej Zakrocki, witam Państwa. Prezydent Lech Kaczyński włączył się w rozwiązywanie kryzysu na polskiej scenie politycznej. Wczoraj spotkał się z prezesem PSL, Waldemarem Pawlakiem i rozmawiał z nim o „pakcie dobrej woli”. Później z Andrzejem Lepperem, szefem Samoobrony, o powrocie jego partii do koalicji. Dziś ma prowadzić negocjacje z pozostałymi liderami sejmowych partii. O konsultacjach Prezydenta, rozpoczynającym się ważnym posiedzeniu Sejmu, no i może, jeśli zdążymy, trochę o szafie pułkownika Lesiaka będę rozmawiał z gościem programu, a jest nim Pan Maciej Łopiński, minister w Kancelarii Prezydenta RP. Witam.

Maciej Łopiński: Kłaniam się uprzejmie.

I dodajmy, co ważne, uczestnik tych wczorajszych konsultacji. No i oczywiście chciałem się dowiedzieć: Pańskim zdaniem, powstanie większościowa koalicja w Sejmie? Te spotkania wczorajsze wydają się kluczowe, bo gośćmi byli liderzy PSL-u i Samoobrony. A to chyba te główne partie.

Pan Prezydent z taką nadzieją podjął działania, bo uważa, że nie ma żadnych powodów, żeby skracać w tej chwili kadencję parlamentu i działalność rządu, dlatego, że ten rząd działa w interesie Polski, ten rząd działa realizując program reform. Polska zasługuje na to, żeby ten program reform został zakończony i Pan Prezydent włączył się w działania, które mają rządowi, mają nam wszystkim zapewnić stabilizację, a rządowi dać szansę, żeby dokończył swoją pracę.

Ale skąd jest przekonanie, nadzieja Prezydenta, że to jest możliwe? Bo właściwie wydaje się, że najbardziej realny scenariusz, żeby ta większość była rzeczywiście stabilna, to jest powrót Samoobrony do rządu, a to jest powrót do sytuacji, która była niestabilna.

Pan Prezydent takiej pewności nie ma oczywiście. Zdaje sobie sprawę ze wszystkich trudności, jakie w trakcie rządzenia mogą wyniknąć – nie wiem jak to określić – z modelu polskiej demokracji, tak bym to powiedział łagodnie, z cech ugrupowań politycznych, jakie na scenie polskiej zajmują ważne miejsce. Pewności, więc powtarzam, nie ma żadnej, jest nadzieja. Pan Prezydent, jak mówiłem w ubiegłym tygodniu, obserwując z uwagą rozwój sytuacji na scenie politycznej, uznał, że powinien się włączyć i powinien podjąć próbę ustabilizowania tej sytuacji. Wczorajsze rozmowy z panem prezesem Pawlakiem, z panem przewodniczącym Lepperem miały na celu właśnie, po pierwsze: przedstawienie poglądu przedstawicielom partii politycznym, poglądu Pana Prezydenta – a ten pogląd jest taki, jak mówiłem: w Polsce jest dobra sytuacja gospodarcza, w Polsce rośnie produkcja przemysłowa, rosną inwestycje, co jest ważne dlatego, że do tej pory wzrost gospodarczy jakoś nie do końca się przekładał na chęć przedsiębiorców do inwestowania. W tej chwili inaczej: maleje bezrobocie – chociaż oczywiście nie tak szybko, jak byśmy wszyscy chcieli – zmniejsza się przestępczość, rośnie bezpieczeństwo obywateli. Nie ma w związku z tym żadnych przesłanek, żeby porównywać Polskę z Węgrami. Tym bardziej warto, żeby rząd Jarosława Kaczyńskiego dokończył ten program reform społecznych i politycznych, który zaplanował. I Pan Prezydent przedstawił swoim rozmówcom taki oto pogląd, że jego zdaniem w tej chwili potrzebne jest znalezienie większości stabilnej dla rządu i najlepiej większości w dłuższym horyzoncie czasowym. Optymalnie do końca kadencji.

Przyzna Pan, że ten rok, właściwie już rok w ogóle od wyborów pokazuje, że te wszelkie próby wcześniej paktu stabilizacyjnego to właściwie to nie wychodziło.

Ja się zgadzam, że ten rząd, najpierw Kazimierza Marcinkiewicza, a obecnie Jarosława Kaczyńskiego, zrobił dużo i to w bardzo trudnych warunkach, bo jeszcze zanim doszło do podpisania paktu stabilizacyjnego, rząd Kazimierza Marcinkiewicza rządził jako rząd mniejszościowy. Jeśli chodzi o rząd, to minęło 12 miesięcy, jeśli chodzi o prezydenturę – to tych miesięcy minęło 9. No więc to naprawdę są sukcesy. Natomiast mówi się, że PiS przejął całkowicie władzę. No nie. Przecież sytuacja w parlamencie jest najlepszym dowodem, że tej całości władzy wcale nie ma i że ciągle są jakieś problemy i Pan Prezydent chciałby pomóc w tym, żeby rząd mógł mieć większość i to większość, która pozwoli mu normalnie funkcjonować. Przypominam, że PiS szedł do wyborów nie po to, żeby Polską administrować, tylko po to, aby Polskę zmieniać.

Realizować program. Panie Ministrze, ja rozumiem, że to jest również sprawa tzw. dobrego obyczaju politycznego, ale dla osób mniej wnikliwie śledzących politykę pytanie wydaję się naturalne: w jakim celu Prezydent spotyka się również z przedstawicielami opozycji, mocnej opozycji – Platformy Obywatelskiej oraz z politykami Sojuszu Lewicy Demokratycznej? Właściwie wydaje się, że stanowisko tych partii jest nie do zmienienia.

No tak, stanowisko tych partii jest nie do zmienienia. I Pan Prezydent, jak rozumiem, nie będzie namawiał Sojuszu Lewicy Demokratycznej do tego, żeby wszedł do koalicji rządzącej, jak również nie sądzę, żeby namawiał do tego Donalda Tuska. Platforma Obywatelska dała wielokrotnie PiS-owi bardzo mocno do zrozumienia, że nie jest zainteresowana koalicją z PiS-em. A przypominam, że oferta, niejedna zresztą, ze strony PiS-u była. Była propozycja dla Platformy, żeby wzięła współodpowiedzialność za rządzenie Polską – i to była dobra oferta. Warto by było, żebyśmy o tym pamiętali. Natomiast chodzi o to, że Pan Prezydent spotyka się ze wszystkimi siłami, które są reprezentowane w parlamencie, również po to, aby wysłuchać ich opinii na temat sytuacji i przedstawić własną ocenę sytuacji. To zupełnie normalne.

Wydaje się, że też rolą Prezydenta – tak myślę, że chcielibyśmy postrzegać głowę państwa – jest trochę łagodzenie napięć na scenie politycznej. Troszkę wydaję się, że zaostrza się konflikt między głównymi siłami politycznymi, czyli PiS-em i Platformą Obywatelską. Dzisiaj pierwsza strona „Dziennika” – wywiad z Jarosławem Kaczyńskim, który mówi: „Jan Rokita w ogóle powinien zniknąć z polityki, bo to człowiek, który wiedział o tych niecnych czy brudnych działaniach wobec polskiej prawicy na początku lat 90.” Czy sądzi Pan, że jeszcze potrzebne jest nam podgrzewanie atmosfery?

Myślę, że ujawnione dokumenty dotyczące całej afery, nawet nie inwigilacji prawicy, chociaż tak się powszechnie tę akcję zwykło nazywać – niesłusznie, bo inwigilacja jest jednym, maleńkim fragmentem, może nawet najmniej groźnym, natomiast chodzi o działania służb, o których musieli wiedzieć politycy – to nie jest tak, że pułkownik Lesiak był tutaj jedynym wykonawcą. Pewnie tak, ale na pewno nie inspiratorem tych działań, które były głęboko szkodliwe dla polskiej demokracji. Bo przypominam, że służby państwa demokratycznego za pomocą metod SB usiłowały zniszczyć partie opozycyjne, skompromitować przywódców za pomocą prowokacji, dezinformacji. Inwigilacja była tutaj najmniej...

No tak, ale zawsze lepiej byłoby, szczególnie, gdy pojawia się taka sytuacja, nie rzucać oskarżeń, tylko wyjąć dokument z teczki i powiedzieć: proszę bardzo, z tego wynika, że np. Jan Rokita o tym wiedział.

Nie wiem, jaka jest zawartość szafy pułkownika Lesiaka. Rozumiem, że te materiały będą, tak jak pozwoli na to prawo, ujawniane.

Miejmy nadzieję, że w całości i rzeczywiście skończą się niedomówienia. Trudny tydzień przed nami w polityce. Będziemy to śledzić. Dziękuję Panu i Państwu za uwagę.
Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.