przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| |
A | A | A
Danuta Reszkowska: Dzisiaj naszym gościem jest Sekretarz Stanu w Kancelarii Prezydenta, pan Maciej Łopiński. Witam Pana serdecznie.

Maciej Łopiński: Witam Panią, witam Państwa.

Skoro mamy takiego gościa, to wiadomo, że będziemy mówić o roku prezydentury Lecha Kaczyńskiego. Panie Ministrze, czy to był dobry rok dla Polski z punktu widzenia okien Pałacu Prezydenckiego?

Po pierwsze, chciałem powiedzieć, że ten rok jeszcze nie minął, a Lech Kaczyński faktycznie został wybrany na urząd prezydenta 23 października, ale funkcję objął 23 grudnia, więc mówmy o efektywnych 10 miesiącach prezydentury.

Dobrze. Niech będzie to o efektywnych 10 miesiącach.

Podkreślam to, bo już dzisiaj rano się zetknąłem z analizą, w której opozycja krytykuje 100 dni prezydentury.

Oj, chyba pomylili się bracia?

Tak mi się wydaje, ale rzecz na pewno dotyczyła prezydentury.

To dobrze, to w takim razie mówmy o tych 10 miesiącach. Czy rzeczywiście z punktu widzenia prezydenta to był dobry rok dla Polski?

Prawdopodobnie ten rok mógł być lepszy, ale był to rok niezły. Ja nie mówię o gospodarce, bo z gospodarczego punktu widzenia to był bardzo dobry rok dla Polski

Mówmy z punktu widzenia inicjatyw prezydenckich, obowiązków głowy państwa.

Z punktu widzenia inicjatyw prezydenckich, z punktu widzenia obowiązków głowy państwa – Prezydent Lech Kaczyński, jeśli chodzi o politykę wewnętrzną był bardziej aktywny niż jego poprzednik. Mamy do czynienia z następującymi faktami: po pierwsze, liczba inicjatyw ustawodawczych. Prezydent Kaczyński zgłosił w ciągu 10 miesięcy 14 projektów. Aleksander Kwaśniewski w ciągu 10 lat zgłosił 46 projektów. Jaka jest średnia roczna, to łatwo sobie policzyć. Wśród tych inicjatyw ustawodawczych prezydenta Kaczyńskiego były zarówno takie inicjatywy, jak likwidacja WSI, ale również na przykład projekt ustawy sejmowej o Państwowej Inspekcji Pracy. To bardzo ważny projekt z punktu widzenia wszystkich pracujących, dostosowujący tę instytucję do zmienionego rynku, do konkurencji, do nowych form organizacyjnych przedsiębiorstw, a z drugiej strony biorący w obronę interesy pracobiorców.

Ale wie Pan, co w tym momencie opozycja powie? Że te inicjatywy, zwłaszcza ta o WSI, jest to po prostu aureola, którą wykonuje Lech Kaczyński jako prezydent jednej partii.

Jeśli chodzi o WSI, to rzecz dziwna, bo krytykować w tej chwili posunięcia prezydenta jest niezwykle łatwo, ale chciałbym przypomnieć, że przez ostatnie kilkanaście lat żadna z formacji, które rządziły Polską, nie wzięła się za problem WSI. Dzisiaj wyraźnie widać, jak szkodliwą rolę dla polskiej demokracji odgrywały Wojskowe Służby Informacyjne. Czy prezydent Kaczyński jest prezydentem jednej partii? Nie, ja się nie zgadzam z taką opinią. Natomiast chciałem powiedzieć tak: prezydent Kaczyński stratował w wyborach z określonym programem, z programem przebudowy państwa, z programem IV Rzeczypospolitej, z programem walki z układem. Nie chcę powiedzieć przez to, że my żyjemy już w IV Rzeczypospolitej, bo to jest proces długi i, jak widać, żmudny i ciężki, a opór przeciwko reformom jest bardzo wyraźny. Widzimy, co teraz dzieje się wokół likwidowanych służb, ale również widzimy to na przykładzie inwigilacji prawicy, która właściwie nie była żadną inwigilacją, bo była zorganizowaną akcją niszczenia niektórych partii prawicy poprzez manipulację, dezinformację, poprzez usiłowanie wmówienia opinii publicznej, że ci, którzy byli uczciwymi, są łotrami, a ci, którzy niewątpliwie byli tymi łotrami, są ludźmi uczciwymi.

No dobrze, ale zostawmy na boku inwigilację prawicy. Myśląc o obowiązkach prezydenta nie możemy zapomnieć o roli, jaką prezydent ogrywa w polityce zagranicznej. I tu znowu duże pole do popisu dla opozycji. Nasze stosunki zarówno z krajami Unii Europejskiej, myślę tutaj o stosunkach z Niemcami, które nie są najlepsze, brak poprawy na linii Polska – Rosja, no, może z wyjątkiem wizyty Ławrowa w Polsce i być może planowanego spotkania Putin – Kaczyński w przyszłym roku. Powstaje pytanie: w jaki sposób głowa państwa, Lech Kaczyński, reprezentuje nas na zewnątrz?

Chciałbym po kolei, jeśli Pani pozwoli. Po pierwsze, jeśli chodzi o stosunki z Unią Europejską: otóż Polska ma prawo i obowiązek bronić swoich interesów. Jeżeli inne kraje w Unii Europejskiej występują w obronie swoich interesów, to nikt nie mówi, że to jest naganne.

Czy konfrontacja jest drogą do tego, czy dialog?

Ja, szczerze mówiąc, nie widzę specjalnych konfrontacji. Jeśli chodzi o Niemcy, to przecież trzeba przypomnieć, kiedy się zaczęły problemy. Wtedy, kiedy pojawił się projekt gazociągu i kiedy pojawił się projekt Centrum Wypędzonych

Mówimy też o niemieckiej prasie.

Przecież obie te kwestie to jest sprawa przeszłości. To nie w kadencji Lecha Kaczyńskiego, to nie po wygranych przez PiS wyborach parlamentarnych  pojawiły się te sprawy, tylko dużo wcześniej. Jeśli chodzi o stosunki z Niemcami, to prezydent Kaczyński wielokrotnie spotykał się z prezydentem Koehlerem. I ostatnia ich rozmowa trwała dużo dłużej, niż zapowiadano. Myślę, że jeśli chodzi o stosunki polsko-niemieckie, to też nie ma powodów, żeby one były złe, ale my jako Polska też bronimy swoich interesów.

W taki sposób należy postrzegać aktywność prezydenta w polityce zagranicznej: obrony interesów Polski zawsze i wszędzie? Czy tak możemy to skwitować?

Ja myślę, że to jest poza dyskusją, ze politycy polscy powinny zawsze bronić polskich interesów. To jest chyba poza sporem. Pan prezydent Kaczyński w czasie tych 10 miesięcy odbył 20 wizyt, doprowadził do bardzo istotnego przełomu, jeśli chodzi o nasze stosunki z Ukrainą. Mamy świetne stosunki z Litwą, mamy szansę na to, że stosunki z Rosją, które pogorszyły się też nie za prezydentury Lecha Kaczyńskiego...

Będą lepsze?

...tylko wcześniej. Mamy szansę. Ja nie wiem, na ile ta szansa zostanie wykorzystana i te stosunki z Rosją się poprawią.

Według obserwatorów, na przykład doktora Marka Migalskiego, „słabością prezydenta” – tutaj cytuję – „jest jego otoczenie i nieumiejętność wyeksponowania przez nie zalet nie tylko samego prezydenta, ale pary prezydenckiej”

Trudno mi tutaj mówić, bo ja też należę do otoczenia pana prezydenta. Pozwoli Pani, że na ten temat nie będę się wypowiadał, bo musiałbym mówić także o sobie, także pozwoli Pani, że uniknę odpowiedzi na to pytanie.

A jak reaguje Maciej Łopiński, kiedy ogląda w telewizji wystąpienie prezydenta Lecha Kaczyńsiego? Na przykład to ostatnie, wykonywane przez firmę zewnętrzną, na którym rzeczywiście media nie zostawiły suchej nitki, myślę tutaj o montowanym przemówieniu. Pamięta Pan?

Ja nie pamiętam, żeby ostatnio pan prezydent występował w telewizji.

Mówię o orędziu...

Aha, a propos tych stu dni ostatnio, bo było wystąpienie premiera.

Tak, tak, bo był premier Kaczyński a propos 100 dni, ale w orędziach był również prezydent.

No cóż, wszyscy odpowiadamy za wizerunek prezydenta, i ten wizerunek nie jest tak dobry, jak bym chciał. Nie jest tak dobry, jak prezydent na to zasługuje, dlatego że prezydent naprawdę pracuje ciężko.

Gdzie leży problem?

Nie ma jednej odpowiedzi na to pytanie. Pewnie w jakiejś części tak trudno się przebić z przekazem do mediów i za pomocą mediów do opinii publicznej, jaki rzeczywiście jest prezydent Kaczyński i jak rzeczywiście wygląda jego praca. Chodzi o niekiedy banalne, proste sprawy. Jeżeli wypowiada się źle, brzydko, obelżywie bezdomny z Dworca Centralnego i prokuratura prowadzi postępowanie, to za to się obciążą prezydenta Kaczyńskiego, który nie wiedział, że taka sprawa w ogóle istnieje.

W końcu się dowiedział.

Mówi się, że za Kwaśniewskiego i za Wałęsy takich spraw nie było, co jest nieprawdą, bo były, i były wyroki skazujące. To jest tylko jeden przykład, jak ciężko czasami przebić do opinii publicznej z prawdziwym przekazem.

Mówi się często, że dużą role w kształtowaniu wizerunku Pałacu Prezydenckiego pełni również pierwsza dama. I tutaj przecież Maria Kaczyńska jest wykształcona, włada kilkoma językami, dlaczego nie wykorzystuje się tych atutów?

Ja myślę, że pani prezydentowa wykorzystuje te atuty i ma duże poczucie humoru. Dała niejednokrotnie wyraz temu poczuciu humoru, m.in. przesyłając w reklamówce Szymonowi Majewskiemu kanapki.

No dobrze, ale wracając do poważniejszych rzeczy: mówiliśmy tutaj o aktywności Lecha Kaczyńskiego w polityce międzynarodowej i wewnętrznej, a czego prezydent żałuje, jakich decyzji by dziś nie podjął  spośród tych, jakie zostały podjęte?

O tym prezydent kiedyś sam mówił. Wspominał, że gdyby mógł jeszcze raz podjąć tę decyzję, to wtedy, w lutym, rozwiązałby ten parlament.

A skoro mówimy o decyzjach prezydenta, to pomówmy jeszcze chwilę, ponieważ dzisiaj w mediach mówi się dużo o różnego rodzaju naciskach, kiedy prezydent Kaczyński był jeszcze ministrem sprawiedliwości. Tu należą się wyjaśnienia.

Tak, pojawiły się takie teorie, że to Prezes Rady Ministrów profesor Jerzy Buzek naciskał na prezydenta, że jacyś ministrowie naciskali. Nie. Sprawa wyglądała w ten sposób, że to były wewnętrzne naciski ze strony Prokuratury Krajowej, że należy umorzyć to śledztwo, że ono nie przyniesie żadnego rezultatu, że jesteśmy w jakimś tunelu i wyjścia nie widać, że nie ma żadnych śladów. Prezydent, który był wtedy ministrem sprawiedliwości, bardzo ostro, bardzo zdecydowanie sprzeciwił się temu,  a śledztwo nie zostało wówczas umorzone. Jak się okazało, jeszcze przed końcem tego okresu, kiedy Lech Kaczyński sprawował funkcję ministra sprawiedliwości, pojawiły się ślady. Jeden z przestępców zeznał, jak mogło dojść do tego morderstwa. Prezydent rozmawiając z prokuratorami zajmującymi wysokie stanowiska w prokuratorze krajowej, nie mógł jeszcze wiedzieć, jak rzeczywiście się sprawy miały.

Dziękuję za to podsumowanie prezydentury.
Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.