przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| |
A | A | A
Monika Olejnik: Panie ministrze, czy warto poświęcić Bronisława Wildsteina za Skrzypka?

Maciej Łopiński: Ja nie wiem, czy jest taki handel.

Nie wie pan?

Nie wiem.

No to, ale wszyscy o tym wiedzą, że Liga Polskich Rodzin wczoraj ugrała, Roman Giertych jest zwycięzcą, bo postawił sprawę twardo i ma członka w Radzie Nadzorczej telewizji publicznej i tym samym może Bronisław Wildstein przestać być szefem telewizji publicznej.

To jest oczywiście suwerenna decyzja Rady Nadzorczej. Są organy, jest spółka prawa handlowego, są i organy statutowe, jest zarząd, jest Rada Nadzorcza i to jest decyzja rady. Ja wiem, że pan premier Giertych był przyjęty wczoraj przez pana prezydenta. Po tym spotkaniu wyraziłem nadzieję, że Liga zagłosuje za Sławomirem Skrzypkiem, za jego kandydaturą, i tak się stało.

A co powiedział pan prezydent panu premierowi, jeżeli możemy poznać te tajniki, wicepremierowi?

Pan prezydent oczywiście przekonywał pana premiera Giertycha do tego, żeby Liga się zachowała zgodnie z logiką koalicyjną, dlatego że to nie jest oczywiście łatwa koalicja. To jest koalicja, która co jakiś czas mocno zgrzyta.

I bryka, i bryka.

To nie jest dobre. I troską pana prezydenta jest to, żeby rząd miał w miarę stabilną większość parlamentarną.

No dobrze, ale nie czarujmy się, wiemy dobrze panie ministrze, że pan Skrzypek dostał się dzięki temu, że Liga Polskich Rodzin ugrała członka Rady Nadzorczej, czy według pana Bronisław Wildstein powinien być nadal szefem telewizji publicznej czy nie?

Ale ja się nie chcę na ten temat wypowiadać. Nie chcę się wypowiadać na temat obsady ani telewizji publicznej, ani radia publicznego.

No, ale obsadę ustaliła Kancelaria Premiera.

Nic mi na ten temat nie wiadomo.

No wczoraj szczerze o tym powiedział sekretarz generalny, pan Joachim Brudziński, w Radiu ZET, że to są ustalenia między premierem, panem Pawłowcem z Ligi Polskich Rodzin i między tymi ludźmi i Adamem Lipińskim.

Ja nie uczestniczyłem w tych ustaleniach. To pewnie na takie pytania pan Brudziński, pan Lipiński odpowiedzą. Ja nie uczestniczyłem w takich spotkaniach, nie uczestniczyłem w tych ustaleniach.

Dobrze, czy stratą byłoby dla telewizji publicznej, gdyby Bronisław Wildstein odszedł?

Nie wiem, jak pani odpowiedzieć na to pytanie.

Po prostu – tak albo nie.

Zapewne Bronisław Wildstein jest jednym z bardziej znanych polskich dziennikarzy. Zapewne Bronisław Wildstein jest osobą niezwykle wyrazistą, jeśli chodzi o artykułowane poglądy i zapewne zrobił bardzo wiele dobrego nie tylko w dziennikarstwie, ale w polskim życiu publicznym. Natomiast ja nie będę oceniał jego umiejętności menedżerskich, nie jestem do tego powołany.

A czy Elżbieta Kruk interweniowała wczoraj w Kancelarii Prezydenta, mówiła, że odejdzie jeżeli Liga Polskich Rodzin dostanie dwa miejsca?

Ale ja się nie będę zajmował komentowaniem pogłosek, pani redaktor.

Nie, dzwoniła czy nie dzwoniła, była czy nie była. Jakie pogłoski? Pan fizycznie był w pałacu, to pan może zdementować albo potwierdzić.

Pałac jest...

Duży?

...duży, tak – i kiedy siedzę u siebie w gabinecie to nie mam podglądu na korytarze i sale.

Boże, to mogą się jakieś niesamowite rzeczy dziać, a pan nic nie wie, minister w Kancelarii Prezydenta.

Zapraszam panią redaktor do pałacu.

Bardzo miło, bardzo miło, wpadnę do pałacu, a teraz chciałabym się dowiedzieć, jak pan prezydent wytłumaczy się z oklasków. Pan prezydent bił brawo, kiedy Kościół, wierni krzyczeli „zostań z nami”, mówię o dymisji.

Ale ja nie sądzę, żeby pan prezydent się tłumaczył z oklasków. Nie mam w tej kwestii nic do powiedzenia, w kwestii tłumaczenia się pana prezydenta z oklasków. Nie ma absolutnie takiej potrzeby.

A co pan powie na słowa nuncjusza, arcybiskupa Kowalczyka, który powiedział – czytam „Życie Warszawy” – że zniesławiony został arcybiskup Wielgus?

No, to jest pogląd księdza nuncjusza, księdza arcybiskupa Kowalczyka. Ja rozumiem, że arcybiskup Wielgus złożył rezygnację, a Ojciec Święty, powołując się na stosowne paragrafy prawa kanonicznego, na stosowny kanon, tę rezygnację przyjął.

Czy zdeptany został arcybiskup Wielgus – tak twierdzi nuncjusz abp Kowalczyk, że arcybiskup został zdeptany i że powinien być sąd, i nie należy wierzyć tym papierkom.

To znaczy, oczywiście, arcybiskup Kowalczyk ma prawo do swoich poglądów, ja absolutnie nie chcę tego prawa negować. Natomiast ja nie bardzo... Bo ja już słyszałem dużo bardziej kategoryczne wypowiedzi i dużo wypowiedzi, które budziły moje zastanowienie. Jest niewątpliwie bardzo wielki problem, który dotyczy w ogóle lustracji. Są przecież, były dwie strony – byli ci, którzy podpisywali zobowiązania do współpracy, ale byli ci, którzy te zobowiązania im podsuwali. Byli ci, którzy dali się złamać i byli ci, którzy ich łamali. My natomiast od pewnego czasu zajmujemy się tylko jedną stroną. I jest w tym coś głęboko niesprawiedliwego i nawet niemoralnego.

No tak, ale moje pytanie zmierza do tego, czy prezydent Lech Kaczyński będzie chciał się pogodzić ze środowiskiem Radia Maryja, bo – jak pan doskonale wie, panie ministrze – Radio Maryja broni arcybiskupa Wielgusa. Na łamach „Naszego Dziennika” codziennie czytamy hierarchów kościelnych, którzy są oburzeni tym, co się stało z arcybiskupem Wielgusem.

Z tego, co wiem, to nie wszyscy biskupi są oburzeni tym, co się stało.

Ja mówię o tych, którzy są związani z Radiem Maryja. Czy w jakiś sposób pan prezydent będzie chciał się wytłumaczyć z tego, co zaszło?

Ale ja nie sądzę, żeby pan prezydent miał się z czegokolwiek tłumaczyć. Nie ma tutaj powodów do jakichkolwiek tłumaczeń.

Dobrze, to proszę powiedzieć, czy media skrzywdziły arcybiskupa Wielgusa?

Pewnie w jakimś sensie tak, choć oczywiście media przedstawiły taką sytuację, jaka im się wydawała rzeczywista. Ja nie wiem, jak rozwiązać problem lustracji w Kościele – nie wiem.

To już nie nasza sprawa.

No właśnie, jest rozdział Kościoła od państwa, jest konkordat. Kościół ma absolutną autonomię, chociaż na przykład spotkałem się w Internecie z absurdalnymi, moim zdaniem, opiniami, że księża powinni składać oświadczenia lustracyjne. No, to jest...

No to ja może przeczytam „Nasz Dziennik” w trochę innej sprawie, ale w tej samej: „Najbliższe dni pokażą, czy posłowie Prawa i Sprawiedliwości wywiążą się z obietnic wyborczych, uniemożliwiając zablokowanie lustracji, czy też może w myśli zasady – brat naszego wodza jest naszym wodzem – bezkrytycznie, jak chce Marek Kuchciński, poprą projekt prezydenckiej ustawy lustracyjnej”.

Westchnąłem ciężko, dlatego że...

To było słychać.

Tak, nie było to teatralne – ale westchnąłem ciężko, dlatego że pan prezydent wychodził z bardzo prostego założenia: w państwie prawa nie może być takiej sytuacji, że owo państwo mówi obywatelowi: jesteś napiętnowany, ciąży na tobie hańba, jesteś obłożony anatemą i teraz musisz udowodnić, że tak nie było.

Tak, ale jakoś nie może pan prezydent przekonać części klubu PiS – no, jak widać i tych środowisk, które teraz czytamy.

Ja mam nadzieję, że do projektu nowelizacji ustawy lustracyjnej, do projektu zaproponowanego przez prezydenta przekona się nie tylko klub PiS, ale większość sejmowa i ten projekt zostanie...

A w Radiu Maryja pan prezydent będzie przekonywał do ustawy lustracyjnej.

Nie wiem, wywiad został przełożony.

A, wywiad został przełożony. I na koniec, kiedy będzie deubekizacja?

Mnie się to określenie nie podoba. Natomiast, jak mówię, jest...

Ale trzeba zabrać przywileje esbekom?

Tak, oczywiście – trzeba zabrać przywileje esbekom, ubekom, tym funkcjonariuszom służb specjalnych, którzy po prostu prześladowali obywateli.

Dziękuję bardzo, gościem Radia ZET był Maciej Łopiński, sekretarz stanu w Kancelarii Prezydenta Lecha Kaczyńskiego, który mnie zaprosił do pałacu.

Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.