przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| |
A | A | A
Monika Olejnik: Najpierw kronika personalna. Czy pan Draba odejdzie od pana prezydenta i zostanie ministrem połączonych resortów skarbu i finansów, przepraszam skarbu i gospodarki jak donosi dzisiaj „Dziennik”?

Maciej Łopiński: Nie wiem, jeżeli pani redaktor liczy, że ja tutaj zacznę obsadzać resorty i dokonywać zmian w strukturach państwa, to się jednak myli, nie będę tego robił.

Ja się domyślam, ale czy Robert Draba odchodzi z pałacu?

Robert Draba jest niewątpliwie dobrym kandydatem na wiele stanowisk ministerialnych, ale ja się będę bawił w spekulacje personalne...

 Ale proszę zdementować, albo nie.

Jeżeli minister Draba odejdzie z kancelarii damy komunikat, damy komunikat prasowy.

Ale na pewno zaskoczony jest pan czytając dzisiaj „Dziennik”?

Ja bardzo często jestem zaskoczony, powiedziałbym inaczej, ja jestem bardzo często zaskoczony, najczęściej jestem zaskoczony jak czytam gazety. Wczoraj przeczytałem o spekulacjach dotyczących NIK, dzisiaj resortu gospodarki, gdzieś tu czytam, że minister Lipiec odchodzi. Rozumiem, że jest...

Wiemy, że Elżbieta mówi, że na pewno nie zostanie szefem NIK i nie jest tym zainteresowana. Wiemy, że pan Stasiak też nie jest zainteresowany żeby zostać szefem NIK i w ogóle nie wchodzi to w grę.

Nie wiem.

To jeszcze pozostał nam pan Draba.

Nie wiem czy Robert Draba jest zainteresowany objęciem połączonego ministerstwa gospodarki i skarbu. Rozmawiałem z nim chyba przedwczoraj. Nic mi na ten temat nie mówił.

A dobry byłby pomysł połączyć dwa ministerstwa?

To jest pomysły nie nowy. On ma swoich zwolenników i przeciwników. Ci zwolennicy już parokrotnie lansowali ten pomysł mówiąc, że Polska jest jednym z niewielu krajów, gdzie odrębne resort skarbu funkcjonuje. Ja przypominam, że na początku on się nazywał resortem przekształceń własnościowych, w czym była pewna filozofia, w tej nazwie tkwiła pewna filozofia.

Ale zostawmy to rządowi.

No właśnie.

Panie ministrze proszę mi powiedzieć, czy cieszy pana to, że pan marszałek Dorn wczoraj ukarał klub SLD, bo mianowicie klub SLD jako jedyny nie dostał projektu „małej nowelizacji” ustawy lustracyjnej dopuszczającej dziennikarzy i naukowców do archiwów IPN?

Mam wrażenie, jeżeli można użyć takiego słowa, że klub SLD się sam ukarał, lekceważąc spotkanie u pana prezydenta, które było w zeszłym tygodniu. Bo mimo zaproszenia, notabene ponowionego w tej chwili, mimo zaproszenia klub SLD na spotkanie z panem prezydentem nie przybył. Kiedy ustalono w gronie obecnych a było to pięć największych ugrupowań parlamentarnych, ustalono że podejmie się takie, w pewnym sensie ponad podziałami, taką inicjatywę ponad podziałami, żeby umożliwić szybką nowelę umożliwiającą dostęp...

Ja wiem, ale pan prezydent ma dobre serce, pomimo tego, że SLD wykazało się niegrzecznością i nie przyszło na spotkanie. Pan prezydent powiedział, że zaprasza ponownie, ale to po raz ostatni, jeżeli nie przyjdą to już więcej nigdy. Ale ja pytam...

Ja potwierdzam zaproszenie została wystosowane.

Ale czy marszałek powinien karać według pana klub, SLD bo właśnie powiedział, że dlatego zostali ukarani i nie dostaną projektu noweli?

Myślę, że na tym dzisiejszym spotkaniu, ponieważ jak sądzę będzie marszałek Dorn, klub, SLD będzie mógł sam go zapytać o to.

Ale ja pytam pana ministra przedstawiciela prezydenta, czy marszałek sejmu jest po to żeby karać o to, co się stało u prezydenta?

Ja nie widzę tego w takich kategoriach. Jeżeli, moim zdaniem, znaczy, jeśli pyta mnie pani o moją opinię, to pewnie bym tak nie postąpił, ale z drugiej strony klub SLD wyraźnie dał do zrozumienia, że nie jest zainteresowany pracą nad ustawą lustracyjną.

Czyli słusznie zrobił? Nie, ale powiedział, dlaczego. Za to właśnie, że nie poszli.

No ja jestem mniej pryncypialny i kategoryczny od marszałka Dorna...

Mocną ręką trzyma posłów jak widać.

...nad czym ubolewam. Ja mam słabszy charakter.

A czy słusznie zrobił marszałek sejmu zapytując IPN o rodzinę sędziów?

Myślę, że tak, ponieważ sędziowie powinni być bezstronni. Zresztą to jest – ja nie jestem prawnikiem zaznaczam, – ale to jest chyba normalna praktyka, że sędzia wyłącza się lub zostaje wyłączony z orzekania wtedy, jeżeli ktoś z jego najbliższej rodziny jest zainteresowany w sprawie.

Czy pani Teresa Liszcz powinna się wyłączyć w takim razie?

Pan poseł Mularczyk przed sądem, przed Trybunałem nie składał wniosku o wyłączenie...

Ale ja pytam teraz pana.

...składał wniosek o odroczenie.

Panie ministrze ja przed chwilą zadałam panu pytanie u pan mi powiedział, że sędziowie powinni być bezstronni i powinni...

Wszyscy, wszyscy.

...więc pytam się czy pani Teresa Liszcz powinna się wyłączyć?

Wszyscy sędziowie powinni, jeżeli pojawia się podejrzenie, że mogą być zainteresowani w sprawie się wyłączyć.

Czyli powinna się była wyłączyć?

Nie znam sprawy pani Teresy Liszcz.

Jej mąż był, miał pseudonim TW „Henryk” o czy pisała prasa, że zostało ujawnione przez „Solidarność” lubelską ponad rok temu.

Jeżeli to jest prawda to tak, to pani Teresa Liszcz nie powinna też orzekać w tej sprawie.

Czy minister obrony nie wychodzi ze swojego munduru, którego nie posiada, ale rządzi armią, mówiąc o tym, że sędzia Stępień jest poplecznikiem komunizmu? Zasmucił się pan.

Ja już kilkakrotnie mówiłem o tym, ja używam języka bardzo stonowanego. Natomiast powiem szczerze jestem bardzo krytyczny względem orzeczenia Trybunału ostatniego, dotyczącego ustawy lustracyjnej.

Ja wiem, ale podpisuje się pan pod tym żołnierskim językiem?

Politycy mają prawo do swojego języka. Ja nie chcę oceniać tego języka. Ja mogę powiedzieć, czy ja używam takiego języka czy nie używam. Nie używam.

A cwaniak o byłym prezydencie Kwaśniewskim, to dobre określenie? To też minister od armii.

Są politycy jak mówię, którzy używają dosadnego języka nie tylko Aleksander Szczygło znany jest z tego, że używa takiego dosadnego, ostrego języka, którego po prostu ja nie stosuję.

Czy według pana prezydenta otwarcie archiwów powinno być ze wszystkim, z danymi wrażliwymi, bo już klub PiS nie stoi na twardym stanowisko, że dane wrażliwe należy wymazywać.

Przypominam, że prezydent nie był zwolennikiem otwarcia archiwów. Przypominam, że prezydent był atakowany po tym jak zaproponował nowelizację ustawy, która w październiku ubiegłego roku opuściła parlament, był atakowany, że stępił ostrze, że w ogóle ma nastawienie antylustracyjne i jest pewnym paradoksem, że w tej chwili jest atakowany za nowelizację, za ustawę, która szła mniej ostro niż ta pierwotna.

Ja wiem pytam się o dane wrażliwe.

I teraz problem polega na tym, że musimy w Polsce przeprowadzić lustrację, że powinniśmy ją przeprowadzić kilkanaście lat temu. Być może to jest ostatni moment. Jeżeli i jest różnica zdań, wyraźnie widać, że jest różnica zdań pomiędzy partiami. Jeżeli nie będzie innego wyjścia to w przypadku osób publicznych pewnie tak, w przypadku osób publicznych.

Wszystko?

W przypadku osób publicznych.

Dziękuję bardzo, gościem Radia ZET był Maciej Łopiński.

źródło: www.radiozet.pl

Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.