przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| |
A | A | A
Monika Olejnik: Odszedł od nas Ryszard Kapuściński, papież reportażu. Znał pan Ryszarda Kapuścińskiego. Rozmawialiśmy o tym, co czytaliśmy, rozmawialiśmy przed programem o tym, że jest noblistą bez Nobla. Szkoda.

Maciej Łopiński: Bez Nobla, szkoda, szkoda... Wybitny reporter, świetny pisarz, człowiek, który potrafił – to, zdaje się, istota talentu – osiągnąć artyzm bardzo prostymi środkami, a jednocześnie miałem przyjemność go znać – niezwykle skromny człowiek, niezwykle skromny.

Skromny, i to jest tak, że jak pisał, to nie było tak, że to było takie proste pisanie. On siedział bardzo długo nad tym, co pisał i osiągał bardzo wiele, i był mistrzem wszystkich, wszystkich nas, dziennikarzy.

Ale ta prostota jest, zdaje się, najtrudniejsza do osiągnięcia w pisarstwie.

A co pan pamięta z rozmów z Ryszardem Kapuścińskim?

No właśnie to takie wrażenie jego niesłychanej skromności, tego, że nie chciał nikomu narzucać swoich opinii. Wyrażał te opinie wolno i trzeba było go naciskać. Był, choćby przez samą swoją obecność, wychowawcą wielu pokoleń dziennikarzy.

Ufał ludziom, to niesamowite, ufał ludziom i przeżył tyle rewolucji.

Tak, ufał, co widać z jego książek, jak ufał ludziom, jak – że tak powiem – palec Boży nad nim czuwał, że to zaufanie w zasadzie tak rzadko było zawiedzione.

Maciej Łopiński, minister w Kancelarii Prezydenta – co będzie z wyborami w Warszawie?

Nie wiem. Nie wiem, co będzie z wyborami w Warszawie.

I nie tylko w Warszawie...

I nie tylko w Warszawie, bo z tego, czego się dowiedziałem, kiedy przysłuchiwałem się konferencji prasowej Ludwika Dorna wczoraj, to zdaje się, że wójtów, burmistrzów, prezydentów jest ponad 170 chyba w takiej sytuacji i kilkuset radnych. Myślę, że prawo powinno być jedno dla wszystkich.

Ale powinien też być zdrowy rozsądek, panie ministrze, prawda? Wyobraża pan sobie nowe wybory w Warszawie, ile to pochłonie pieniędzy?

Ja jestem miłośnikiem zdrowego rozsądku. Natomiast przypominam sobie, że kiedy poprzednio osoby, które zostały radnymi, musiały rezygnować z mandatów poselskich czy senatorskich, a w przypadku Senatu to się też wiąże z wyborami, nie pamiętam jakiś specjalnie głośnych dyskusji, raczej przypominam sobie takie pochrząkiwanie i uśmieszki nawet.

Dobrze, ale tu jest bałagan, dlatego że oświadczenie majątkowe dotyczące własnej osoby składa się w takim i takim terminie, a oświadczenie majątkowe dotyczące męża składa się w zupełnie innym terminie. To posłowie zrobili ten bałagan. Ja panu zacytuję Marka Jurka, marszałka Sejmu, który mówi tak: „Tam, gdzie prawo można rozważać w sposób zdroworozsądkowy, niekomplikujący życia społecznego, szanujący decyzje demokratyczne i życzliwy – należy tak robić”.

Czytałem również wypowiedzi prezydenta i premiera na ten temat, ale nie odwracajmy kota ogonem. Przepraszam, należałoby wymagać od samorządowców, żeby umieli czytać ustawy.

To prawda.

Bo to nie jest chyba jakaś szczególna umiejętność.

Ja pamiętam, jak miano pretensje do Lecha Kaczyńskiego, że nie potrafi czytać też i że to były kłopoty, zdaje się z oświadczeniem, z PIT.

Nie, PIT był dołączony do oświadczenia.

PIT był dołączony, ale też były pretensje niesłuszne i mówiono, że nie potrafi czytać pan prezydent...

PIT był dołączony do oświadczenia. Natomiast tutaj...

Ale to było, w każdym razie to było wyjątkowo złośliwe, wtedy.

Ale ustawa mówi wyraźnie, więc ja oczekiwałbym tego, że jeżeli sprawa zostanie załatwiona, to powinna zostać załatwiona w trybie ustawowym. Natomiast ciekaw jestem, co by było, gdyby rzecz nie dotyczyła pani Hanny Gronkiewicz-Waltz, gdyby Kazimierz Marcinkiewicz wygrał wybory i on popełnił taki błąd.

Myślę, wie pan, że naprawdę zdrowy rozsądek by zwyciężył, że jednak warszawiacy nie chcieliby nowych wyborów i wydawać pieniędzy. Jeżeli stać nas na to, to może na jakiś zbożny cel.

Ja myślę, że pani redaktor jest optymistką.

No, ale dobrze, czyli według pana nowe wybory, tak?

Nie wiem – nie wiem i cieszę się, że nie ja podejmuję tą decyzję.

Profesor Zoll mówi tak: „Przepisy, które mówią o różnych terminach składania oświadczeń swoich i małżonków są fatalne i trzeba je uporządkować, ale zanim to się zrobi, należy interpretować je w zgodzie z Konstytucją”.

Pytanie, co jest zgodne z Konstytucją, a co nie jest zgodne z Konstytucją, to nie jest do pana profesora Zolla, tylko do Trybunału Konstytucyjnego ewentualnie.

No dobrze, ale co dalej zrobić? No, powiedział Ludwik Dorn – i co dalej?

Do tej pory, pani redaktor, było tak, że nawet jeżeli prawo zostało uchwalone i było to prawo z jakimiś usterkami, to ono obowiązywało. Nie wiem, jakie można znaleźć rozwiązanie tej sytuacji w ramach obowiązującego prawa. Nie wiem.

A wie pan, czy nazwiska, które usłyszymy z raportu WSI, to będą nazwiska, które wstrząsną Polską?

Ja sądzę, że będą, to znaczy – po pierwsze, raport jest tajny, zostanie ujawniony...

1 lutego.

1 lutego. To jest pierwszy... Może inaczej: to jest pierwszy możliwy termin. 31 stycznia wchodzi w życie nowelizacja, 1 luty to jest pierwszy możliwy termin. Procedura jest taka, że przewodniczący komisji, która weryfikowała żołnierzy WSI, przekazuje niezwłocznie raport prezydentowi, premierowi, wicepremierom i prezydent następnie, po zasięgnięciu, czyli przekazując ten raport marszałkowi Sejmu i Senatu nakazuje, odtajnia raport w taki sposób, że nakazuje poprzez jego publikację w „Monitorze”...

No dobrze, ale wracając do tych nazwisk...

Natomiast tak, teraz jeśli chodzi o nazwiska. Otóż raport zajmować się będzie, jak rozumiem, patologiami w działalności Wojskowych Służb Informacyjnych. To znaczy, będzie się zajmować tymi działaniami i ludźmi, którzy takie działania prowadzili, które nie były absolutnie związane ze statutowymi celami, tak z bezpieczeństwem państwa, jak z jego obronnością.

No, już wiemy, że jest nazwisko Andrzeja Grajewskiego. Nie sądzę żeby Andrzej Grajewski szkodził Polsce.

Ja nie wiem, ja tego raportu nie znam. Nie znam sprawy Andrzeja Grajewskiego, nie chciałbym się na jej temat wypowiadać, natomiast mogę zacytować to, co prezydent Kaczyński powiedział w jednym z wywiadów: nie jest chyba rzeczą właściwą, żeby osoba, która współpracowała, była jednocześnie przewodniczącym kolegium IPN.

No, to ja powiem, że pan Andrzej Grajewski zwierzył się podobno z tego panu Pałubickiemu, a pan Pałubicki, bliska osoba na pewno pana prezydenta, koordynator do spraw służb specjalnych, nie widział w tym nic złego. Współpracować a współpracować to jest różnica. I na koniec się chciałam od pana dowiedzieć, co zrobi prezydent, jeżeli dzisiaj się okaże, że Liga Polskich Rodzin będzie chciała „uwalić” – powiem kolokwialnie – ustawę lustracyjną, przesunąć?

Ja naprawdę, jeśli pani pozwoli, to chciałbym dwa słowa na ten temat powiedzieć, bo ja na prawdę nie rozumiem o co chodzi Lidze, LPR. Jeżeli chodzi im o to, żeby zaistnieć w mediach, to jeszcze pół biedy. Natomiast jeżeli im chodzi o to, żeby poprzez takie działania doprowadzić do tego, że będziemy pod rządami starej ustawy lustracyjnej, to tego zupełnie nie rozumiem, bo wszyscy zdają sobie sprawę...

No tak, no przecież pan Wierzejski powiedział, że mają pędzić do IPN i wyciągać te wszystkie teczki, kserować itd. i wtedy będzie – trudny marzec, ale cudny marzec.

W starej ustawie – ja mówię o tej ustawie uchwalonej pod koniec lat 90. – wszyscy się zgadzają, że ta ustawa była zła, czy prawie wszyscy się zgadzają.

No dobrze, a jeżeli oni to zrobią, to co?

Prawdopodobnie Trybunał Konstytucyjny, nowelizacja prezydencka nie wejdzie w życie...

No, dobrze, ale jeżeli dzisiaj się...

Ale czy pani redaktor słuchała konferencji pana Wierzejskiego?

Nie bardzo mi się chciało słuchać.

Ja byłem lekko zszokowany, jak słyszałem o tym, co pan poseł Wierzejski mówił na temat tego, że ta październikowa, że tak powiem, ustawa będzie narzędziem lustracji majątkowej. To jest jakiś absurd.

No, no właśnie ten fragment usłyszałam.

To po prostu się nie trzyma kupy.

To powiem panu krótko, szybko, bo już musimy kończyć, o co chodzi LPR. LPR o to chodzi, że lubi się podlizać „Naszemu Dziennikowi”, ojcu Rydzykowi, a ojciec Rydzyk, jak pan wie, jest przeciwny noweli pana prezydenta.

Nie wiem, jak to skomentować.

Czas nam się skończył, więc już pan nie musi. Maciej Łopiński z Kancelarii Prezydenta był gościem Radia ZET.


Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.