przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| |
A | A | A

Cezary Szymanek: Gościem Radia PiN jest dziś minister Piotr Kownacki - szef Kancelarii Prezydenta RP. Dzień dobry panie ministrze.

Piotr Kownacki: Dzień dobry.

Panie ministrze, po co Kancelarii Prezydenta 30 mln złotych więcej w budżecie na przyszły rok? Tak dziś pisze "Gazeta Wyborcza": W tym roku budżet Kancelarii to 160, w przyszłym niespełna 190 mln złotych.

Tak, tutaj jest kilka powodów. Po pierwsze tegoroczny budżet został wyraźnie obcięty, w związku z czym jest sporo takich zadań, których nie można było zrealizować w tym roku.

A czego nie zrealizowaliście w tym roku, bo nie mieliście pieniędzy?

Na przykład nie kupiliśmy potrzebnego wyposażenia, nie zrobiliśmy potrzebnych remontów. To są rzeczy, bez których oczywiście można przeżyć rok, nie robiąc tego, natomiast nie należy takich zaległości powiększać. Zatem w przyszłym roku niejako podwójne wydatki są przewidziane na te cele.

Czyli co, zakup sprzętu, remonty, na co jeszcze? 

Jest również inflacja, w związku z czym jest taki naturalny kilkuprocentowy wzrost budżetu.

4,8 % - taka jest inflacja - jak podał GUS - za sierpień.

Tak jest. Zobaczymy, jaka będzie za cały rok, i jaka będzie w przyszłym roku. Także to jest kilkuprocentowy wzrost, niejako tylko spowodowany inflacją. A poza tym przyszły rok wyróżnia się tym, że ma wiele tzw. okrągłych rocznic, ważnych wydarzeń, poczynając od rocznicy wybuchu II wojny światowej, ale również bardziej współczesne wydarzenia: 5 lat odkąd wstąpiliśmy do Unii, 10 lat odkąd wstąpiliśmy do NATO, 20 lat Okrągłego Stołu. Jak dostałem listę tych rocznic, to muszę powiedzieć, że byłem zdumiony, jak to rzeczywiście się skumulowało w przyszłym roku.

Czyli co, te 30 mln złotych więcej, to jest przede wszystkim na to, by zorganizować obchody, m.in. rocznicę Okrągłego Stołu? 

Nie, przede wszystkim na to, od czego zacząłem, więc na uzupełnienie tych wydatków, których nie mogliśmy zrobić w tym roku, na wzrost inflacyjny, i w dalszej kolejności na tamte rocznice.

Panie ministrze, opozycja grzmi, to słowa Wojciecha Olejniczaka: „Kancelaria Prezydenta staje się sztabem wyborczym PiS i Lecha Kaczyńskiego, stąd też zapotrzebowanie na pieniądze". 

No cóż, to jest prawo opozycji, żeby krytykować na różne sposoby, nie można się przecież o to obrażać. Poza tym pewnie pan Olejniczak dobrze pamięta, jaką rolę pełniła Kancelaria Prezydenta Kwaśniewskiego wobec Sojuszu Lewicy Demokratycznej i sobie wyobraża, że wszyscy tak robią. Ale ma do tego prawo.

Skoro wspomniał już pan prezydenturę Aleksandra Kwaśniewskiego. To za czasów Aleksandra Kwaśniewskiego w Kancelarii Prezydenta, jak szacuje Platforma Obywatelska, pracowało 150 osób mniej, niż w chwili obecnej. Według szacunków PO, w tej chwili, w Kancelarii Prezydenta Kaczyńskiego zatrudnionych jest 350 osób. Te szacunki są prawdziwe? 

Nie, a poza tym...

A ile osób pracuje w kancelarii, panie ministrze? 

300.

Czyli to jest 100 więcej niż u prezydenta Kwaśniewskiego.

Mniej. U prezydenta Kwaśniewskiego pracowało ok. 250 osób. Ale powiem szczerze, że dziwię się, że ktoś musi szacować. To wystarczy sprawdzić, to wystarczy spytać.

Czyli 300 osób pracuje w tej chwili w Kancelarii?

Tak.

Czy są możliwe, np. redukcje etatów? 

Powiem szczerze. Po tym okresie mojej pracy, nieco ponad dwumiesięcznym okresie, oceniam to w ten sposób - nie ma niedoboru zatrudnienia. Wbrew temu, co sygnalizują...

To może jest nadwyżka? 

Może jest nadwyżka. Wbrew temu, co sygnalizują niektórzy dyrektorzy, uważam, że nie powinniśmy zwiększać zatrudnienia. Może są potrzebne jakieś przesunięcia. Myślę, że do końca roku będę miał już w tej kwestii w pełni wyrobiony pogląd. Nie spodziewam się wzrostu zatrudnienia, a może pewnej redukcji.

Będzie redukcja?

Nie wykluczam.

Panie ministrze, zmieńmy temat. Rząd chce wprowadzić ustawę o przymusowym leczeniu pedofilów. Premier Donald Tusk zapowiada, że taki projekt będzie gotowy w ciągu kilku najbliższych tygodni. To spowoduje, że będziemy mieć najbardziej srogie tego typu prawo w Europie. Jeżeli taka ustawa powstanie, przejdzie przez Sejm, to może liczyć na akceptację prezydenta?

Myślę, że mocną stroną rządu pana premiera Tuska są zapowiedzi. I od ...

Nie wierzy pan w realizację tych zapowiedzi? 

Dotychczas prawie żadna zapowiedź nie została zrealizowana.

A gdyby została, to jak zareaguje prezydent? Podpisze, zawetuje?

Musielibyśmy zobaczyć, co zostanie zaproponowane. Jak zawsze przy zapowiedziach pana premiera Tuska nie ma żadnych konkretów. Nie ma żadnego projektu. Nie ma żadnych założeń ustawy. Nie przeprowadzono dyskusji. Nie przeprowadzono analiz.

A za samym pomysłem kastracji pedofilów, bądź przymusowego leczenia pedofilów, prezydent jest, czy nie jest? 

Panie redaktorze, prezydent wyraża swój stosunek do poważnych propozycji. 

Ta jest niepoważna?

Nie, dlatego że to jest po prostu taki medialny pomysł. To jest chwyt PR-owski, w których to chwytach pan premier Tusk celuje. Proszę sobie przypomnieć, kiedy to zostało zgłoszone, wtedy, kiedy stwierdzono, że dyskusja o 300 dniach rządu pana premiera Tuska zmierza w złym kierunku. Mianowicie nagle się okazało, że może trzeba by się rozliczyć z tych 300 dni, i wtedy padły dwa takie chwyty medialne.

To zasłona dymna w takim razie?

Oczywiście, kastracja pedofilów i wprowadzenie euro.

Właśnie, euro, panie ministrze, to też jest pana zdaniem i zdaniem prezydenta niepoważna propozycja?

Tak. To oczywiście jest poważny temat, to jest oczywiście sprawa, która wymaga bardzo głębokiej dyskusji, i sprawa o kluczowym znaczeniu dla naszego kraju. Natomiast sposób przedstawienia, a więc bez żadnych analiz, bez dyskusji, bez przedstawienia jakichkolwiek założeń, harmonogramu, czegokolwiek, tylko takie rzucenie sobie, jest niepoważne.

Premier Donald Tusk mówi, że rząd jest zdeterminowany, ale może się okazać, że jak prezydent się uprze, to euro nie będzie wprowadzone. Prezydent się uprze, by euro nie było wprowadzone w Polsce za jego kadencji?

Nie, prezydent...

Bo jak wiadomo, potrzebna są zmiany np. w Konstytucji. 

Nie, prezydent prosi, żeby pomysły dotyczące spraw poważnych zgłaszać w sposób poważny. Wczoraj już słyszałem wypowiedź jednego z ministrów pana premiera Tuska, że wypowiedź premiera została źle zrozumiana, i że tak naprawdę chodzi o coś zupełnie innego. Czyli już wycofanie się rakiem. To są typowe chwyty PR-owskie. Za tym nie stoi żadna głębsza myśl, żadne poważne prace, ot po prostu rzuca się cokolwiek, żeby odwrócić uwagę od swojej nieudolności.

Panie ministrze, w takim razie na dzisiaj, jakie jest zdanie prezydenta, jeżeli chodzi o wprowadzenie euro w Polsce? Gdybym miał zaszczytną możliwość zapytać w tej chwili prezydenta, to pana zdaniem, co by mi prezydent odpowiedział? 

Prezydent by odpowiedział w ten sposób, jak przypuszczam, otóż jest to sprawa bardzo poważna i decyzja musi odpowiadać interesom naszego kraju. W związku z czym proszę pamiętać, cześć państw Unii Europejskiej zdecydowała wprowadzić...

Czyli w tej chwili wprowadzenie nie odpowiadałoby naszym interesom? 

W tej chwili wprowadzenie nie jest możliwe. Euro nie da się wprowadzić w jednej chwili, to jest kilkuletni proces. 

A kiedy w takim razie zdaniem prezydenta byłoby możliwe?

W sensie technicznym, biorąc pod uwagę czynności, jakie trzeba wykonać, dwuletni okres przejściowy, w którym kraj pozostaje, co najmniej 3 lata są niezbędne od momentu, kiedy wszystko jest przygotowane, do momentu, kiedy może wejść nowa waluta.

Jakaś data po głowie chodzi prezydentowi, pana zdaniem, czy nie? 

Nie, dlatego że to nie są wyścigi, to nie jest ot tak rzucanie sobie dat.

Czyli to równie dobrze może być za 20 lat?

Jeszcze raz powtarzam. Są kraje, które w ogóle nie wprowadziły euro. W związku z czym, w sensie tego co jest możliwe, to wszystko jest możliwe. Myśmy w traktacie akcesyjnym zobowiązali się jako kraj do wprowadzenia euro i o tym trzeba pamiętać.

Ale nie trzeba tego robić, to chce pan dodać, panie ministrze?

Nie, trzeba robić wszelkie potrzebne analizy. Trzeba się zastanowić. Trzeba o tym dyskutować w sposób poważny.

Panie ministrze, w piątek prezydent podpisał się na dwóch nowelizacjach ustaw z tzw. pakietu kapitałowego o ofercie publicznej i warunkach wprowadzenia instrumentów finansowych do zorganizowanego systemu obrotu, oraz o funduszach inwestycyjnych. Brakuje podpisu pod trzecią nowelizacją ustawy o obrocie instrumentami finansowymi, ustawą potrzebną z punktu widzenia dalszej prywatyzacji giełdy. Będzie tam podpis prezydenta czy nie? 

Jeżeli mnie pamięć nie zawodzi termin upływa 2 października, chyba się nie mylę, to wtedy się przekonamy. Jak wiadomo są trzy możliwości: prezydent może podpisać, może skierować do Trybunału Konstytucyjnego i może zawetować.

A na chwilę obecną prezydent skłania się ku której możliwości? 

Byłbym bardzo niepoważny, gdybym odpowiadał na takie pytania. 

Minister Piotr Kownacki - szef Kancelarii Prezydenta RP. Dziękuję bardzo. 

Dziękuję.

Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.