przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| |
A | A | A

Igor Janke: Zacznijmy od sprawy PZPN. Podobno prezydent interesuje się tą sprawą. Czy ma zamiar podjąć jakieś działanie, żeby wpłynąć na wynik wyborów, albo na zmianę sytuacji w związku?

Piotr Kownacki: Nie sądzę, aby prezydent podjął takie działania. Natomiast rzeczywiście interesuje się. Przypominam, że pan profesor Kleiber jest doradcą Prezydenta, więc działa za jego wiedzą i zgodą.

Czy prezydent ma swojego faworyta w wyborach? 

Nie. 

Czy prezydent wspiera związkowców, którzy protestują w sprawie pomostówek? 

Prezydent nigdy nie krył swojego poparcia i zrozumienia dla potrzeby solidarności społecznej. Nie chcę wypowiadać się co do formy protestu, ale jeśli chodzi o treść - żeby zapewnić wszystkim, którzy mają uprawnienia do otrzymania świadczeń i należą się im - prezydent na pewno wspiera. 

Ale czy w sytuacji kryzysu, kiedy tym bardziej wiemy, że musimy oszczędzać i liczyć każdą złotówkę w budżecie, czy rzeczywiście pomysł ograniczenia emerytur nie jest słuszny?

Pomysł nie został sformułowany w związku z kryzysem finansowym. Zresztą kryzys jest znacznie bardziej zjawiskiem światowym niż polskim i nie dotyczy finansów publicznych. Dyskutuje się na świecie, czy pomoc publiczna oferowana przez poszczególne rządy powinna trafiać do instytucji finansowych, które swoją nieostrożnością czy pogonią za zyskiem wywołały to zjawisko, czy powinna trafić do szerszych kręgów obywateli.

Rozumiem i znam poglądy prezydenta Kaczyńskiego. Generalnie jest przeciwko ograniczeniu tego rodzaju pomocy czy wcześniejszym emeryturom. Ale czy w związku z sytuacją na rynku finansowym trzeba ten portfel trzymać mocno w ręku? Czy pan prezydent nie rozważa zmiany swojego stanowiska?

Pan Prezydent każdą decyzję na pewno będzie starannie analizował i rozważał. W tej chwili nie jest podejmowana żadna decyzja.

Czy prezydent na stałe konsultuje się z ekonomistami?

Zawsze konsultuje się, kiedy jest taka potrzeba.

Jacy ekonomiści doradzają teraz panu prezydentowi? Interesuje mnie zwłaszcza z jakimi ekonomistami konsultował się przed posiedzeniem Rady Gabinetowej i rozmowa na temat ewentualnego wprowadzenia euro w Polsce.

To było grono kilkunastu osób. Byli to przede wszystkim przedstawiciele sektora finansowego - przedstawiciele banków: pan Bielecki, pan Sikora, pan Skrzypek, pan Kluza, pan Pietrewicz... Byli również przedstawiciele przedsiębiorstw. 

Czy media dobrze zrozumiały ostatnie wypowiedzi pana prezydenta, że trochę zmienił zdanie w sprawie euro i jakby bardziej otworzył się na możliwość wprowadzenia wspólnej waluty w Polsce?

Przede wszystkim chodzi o konsekwencje wprowadzenia euro i cel jaki chcemy osiągnąć. Myślę, że głównie musimy zwrócić uwagę na kurs wymiany po jakim to by się dokonywało. To kluczowa sprawa.

Ale czy pod wpływam konsultacji z ekonomistami zmienił trochę swoją generalną opinię na temat wprowadzenia euro? 

Wydaje mi się, że nie, ponieważ generalna opinia prezydenta jest taka, że wprowadzenie euro jest nieuchronne. Niezależnie czy się to komuś podoba czy nie, na pewno to zrobimy. Pytanie: czy musimy się bardzo spieszyć? Może w tym zakresie nastąpiła pewna zmiana w tym sensie, że Pan Prezydent nie wyklucza, iż są argumenty, które przemawiają za przyspieszeniem.

Jest taka możliwość, że prezydent będzie przekonywał różne ugrupowania polityczne na przykład PiS, do tego żeby zmieniły swoje sceptyczne podejście do wprowadzenia wspólnej waluty?

Trudno mi odpowiedzieć na to pytanie. 

Czy proponowany termin referendum na 6 czerwca, o którym mówił wczoraj Grzegorz Schetyna, wspólny z wyborami do europarlamentu, to dobra data zdaniem pana prezydenta?

Zastanawiam się, co by to miało być za referendum. Od przedstawicieli rządów słyszałem już różne rzeczy. Czy miało by to być referendum, w którym mielibyśmy wypowiedzieć się czy jesteśmy za czy przeciw wprowadzenia euro? Bo to jest absurdalne, skoro jako kraj jesteśmy do tego zobowiązani. Czy też za określoną datą. Nie wydaje mi się, żeby to był dopracowany pomysł.

Pan minister mówi teraz jak przedstawiciele rządu kilkanaście dni temu, kiedy referendum proponował PiS. 

Nie bardzo wiem jak wtedy mówili. 

PiS proponowało wprowadzenie referendum, a Donald Tusk zaczął się w pewnym momencie godzić na ten pomysł, choć początkowo był temu przeciwny.

Możliwe, że powtarzam to samo co pan premier. 

Czy pańskim zdaniem, czy zdaniem pana prezydenta, sam pomysł referendum w sprawie szybkiego wprowadzenia euro jest słuszny czy nie?

Moim zdaniem to jest bardzo dyskusyjne. Wątpię, żeby to był słuszny pomysł.

Wie pan, że to był pomysł, który proponował Jarosław Kaczyński. 

Cóż, nie jestem z nim związany...

Ale pan prezydent jest.

Podkreśliłem, że moim osobistym zdaniem. Nie rozmawiałem o tym z Panem Prezydentem.

Czy prezydent uważa że przeprowadzenie referendum to jest dobra idea, czy ma podobne zadnie jak pan?

Trudno mi przekazać jego zdanie. Nie rozmawiałem z Panem Prezydentem na ten temat.

Czy po Radzie Gabinetowej, która, jak wynika z relacji mediów i z wypowiedzi pana prezydenta i pana premiera, przebiegała w lepszej atmosferze niż poprzednie, czy relacje pomiędzy dwoma ośrodkami władzy mają szansę poprawić się? Czy ustaliliście stały tryb konsultacji zwłaszcza we wszystkich sprawach związanych z kryzysem finansowym i zabezpieczeniem Polski przed jego skutkami? 

Nie ma forum konsultacji czy komisji konsultacyjnej. Natomiast nie tracę nadziei, że problemy z uzyskiwaniem informacji od rządu ustaną. Zresztą pan premier składał tego rodzaju deklaracje.

Czy zauważył już pan jakieś zmiany? Czy kontaktuje się pan z ministrem Nowakiem? 

Nie ma takiej potrzeby, ale to że się nie kontaktuje nie oznacza, że dzieje się coś złego. 

Czy rozmawialiście na temat planów wyjazdu na następny szczyt Unii? Była taka deklaracja ze strony premiera, że ustąpi miejsca panu prezydentowi. Prezydent namawiał jednak premiera, żeby pojechali razem. Czy zapadły jakieś postanowienie w tej sprawie?

Nie zapadły, ale nie wydaje mi się, żeby panowie nawzajem się do czegokolwiek namawiali. To raczej były oddzielne wystąpienia. Premier powiedział, że jeśli Pan Prezydent chce pojechać, to on nie pojedzie. Natomiast Pan Prezydent powiedział, że było by dobrze gdyby obaj pojechali. To nie był dialog, ale dwie różne wypowiedzi. 

Jaki będzie tego efekt? Czy pańskim zdaniem jeśli premier nie zdecyduje się polecieć, a prezydent poleci sam, czy zostanie poinstruowany przez rząd? Czy będzie wygłaszał własne opinie czy rządu? 

Mam nadzieję, że już nigdy nie powtórzy się sytuacja z poprzedniego szczytu, kiedy rząd odmówił przekazania informacji Panu Prezydentowi. To tak jawne łamanie prawa i mam nadzieję, że już nigdy nie powtórzy się.

Wszyscy mamy taką nadzieję. Ale jeśli pan prezydent poleci sam, czy będzie prezentował swoja opinię rządu? Dość często, co nie jest niczym dziwnym ani złym, opinie pana prezydenta i rządu są różne.

Tego typu różnice zdań mogą być prezentowane na forum krajowym, zanim dojdzie się do sformułowania ostatecznego stanowiska. Na forum międzynarodowym i prezydent, i premier są zobowiązani do prezentowania stanowiska państwa. Z cała pewnością Pan Prezydent prezentowałby stanowisko wypracowane wspólnie z rządem.

Rozumiem, że jak pan prezydent poleci sam to wcześniej dojdzie do kompromisu między Donaldem Tuskiem i Lechem Kaczyńskim, i pan prezydent przedstawi wspólna opinię obu ośrodków władzy.

Sądzę, że tak będzie.

Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.