przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| |
A | A | A

Osiągam swoje cele w rękawiczkach

Rzeczpospolita: Co pan sądzi o zapowiedziach obcięcia budżetu Kancelarii Prezydenta? 

Piotr Kownacki: Mam nadzieję, że to są tylko słowa. Cała dyskusja na temat przyszłorocznego budżetu jest jeszcze przed nami i wierzę, że przekonamy większość sejmową do naszych racji. Bo jeśli cięcia będą istotne, to zdezorganizują nam pracę. A jeżeli będą znaczne, to wręcz sparaliżują nasz urząd. Mam nadzieję, że takie formy walki politycznej nie będą w naszym kraju stosowane.

A będzie konflikt między rządem a Pałacem?

Spór polityczny między premierem a prezydentem to normalna rzecz. W demokratycznych państwach tak bywa i nie ma co rozdzierać szat. Natomiast nie powinno to zaburzać funkcjonowania i współdziałania kancelarii Premiera i Prezydenta.

To dlaczego miał pan pretensje, że w otoczeniu premiera są przygotowywane działania uderzające w prezydenta i że podgrzewanie sporów jest rządowi do czegoś potrzebne?

Ponieważ wydaje mi się, że otoczenie premiera kreuje sztuczne konflikty. Sądzę, że chodzi o odwrócenie uwagi wyborców od braku osiągnięć rządu. Bo tak naprawdę rząd tylko stwarza wrażenie, że coś robi. Nieustannie zapowiada różne rzeczy, ale ich nie realizuje. Dlatego musi cały czas pilnować, żeby uwaga opinii publicznej była skupiona na czym innym.

Rząd nic nie robi? Przecież sam pan mówił, że z Sejmu do prezydenta przyszło ponad 100 ustaw, z czego prezydent zawetował dwie.

Przyszło 138 ustaw. 

To mały dorobek?!

Tak. Dlatego że wolbrzymiej większości to są ustawy dostosowujące polski stan prawny do prawa wspólnotowego. Trudno je uznać za dorobek intelektualny rządu. To jest raczej dorobek tłumaczy.

Czy będzie się pan starał łagodzić konflikt z rządem?

Na pewno będę się starał nie reagować zbyt nerwowo na zaczepki. Niech sobie mówią, co chcą.

Ale wdał się pan w ostrą polemikę z szefem MSZ.

Bo czasami nerwy nie pozwalają na zachowanie spokoju. Ale trzeba próbować. Poza tym chcę poprawić współpracę z rządem na płaszczyźnie administracyjnej. Między obiema kancelariami krąży nieustannie korespondencja. Prezydent coś przygotuje, premier kontrasygnuje, prezydent podpisuje i wysyła do publikacji. I to powinno odbywać się jak najsprawniej, bez utrudniania, złośliwości, przetrzymywania dokumentów do ostatniej chwili. 

Nie będzie już takich sytuacji, że prezydent zwleka z nominacjami? Rząd się skarżył, że są przetrzymywane.

Na razie rekordzistą w odwlekaniu decyzji jest premier, który od siedmiu miesięcy przetrzymuje nominację na wiceprezesa NBP. Od lutego nie mamy żadnej oficjalnej informacji, że na przykład premierowi nie odpowiada kandydat, ani wyjaśnienia - dlaczego? I tak trwa wojna nerwów.

Czyli prezydent nadal będzie odwlekał decyzje?

Nie chodzi o odwlekanie. Ale nie widzę nic złego w tym, żeby resort czekał trochę dłużej niż kilka dni na odpowiedź prezydenta.

Ile byłoby dobrze?

Uważam, że 30 dni oczekiwania nie byłoby żadnym nadużyciem. Prezydent ma przecież swoje zajęcia i nie musi natychmiast zabierać się do wniosku o mianowanie ambasadora. Tu zresztą decyzje mogą być różne, bo to prezydent powołuje ambasadorów i nie każdy wniosek MSZ musi się spotkać z jego akceptacją. Oczekiwałbym raczej innych zmian we wzajemnym funkcjonowaniu, np. abyśmy spotykali się przed każdym ważniejszym wyjazdem prezydenta, premiera czy ministra.

Jak to było z wyjazdem ministra Radosława Sikorskiego na Białoruś? Podobno dzwonił pan do szefa MSZ, by go poinformować o wyjeździe prezydenta na posiedzenie Grupy Wyszehradzkiej. I dowiedział się pan o tej wizycie?

To prawda. Minister był nawet zdziwiony, że prezydent oczekuje instrukcji wyjazdowych od rządu. Stwierdziłem, że wolałbym inaczej to określić, ale skoro minister się upiera, to niech będzie, że chodzi o instrukcje. Gdy skończyliśmy rozmawiać o wyjeździe prezydenta, minister poinformował mnie, że wybiera się na Białoruś. I w kilku słowach opowiedział o tym wyjeździe.

Sikorski uważa, że to prezydent współpracuje z rządem w prowadzeniu polityki zagranicznej i to ustawia relacje, kto do kogo powinien się zwrócić.

Proszę wybaczyć, ale to jakieś żarty. Obie strony mają obowiązek współdziałać i robić to z własnej inicjatywy. Zadzwoniłem w sprawie Grupy Wyszehradzkiej, bo tak należy robić. My też nie powinniśmy zgadywać, dokąd jedzie szef MSZ. O ważnych wizytach powinien nas informować. Białoruś była ważna, bo chodziło o rozmowy dotyczące odmrożenia stosunków. To kraj, z którym mamy wspólną granicę i w którym mieszka liczna mniejszość polska.

Mówi pan tak, jakby rzeczywiście chciał pan odgrywać rolę ministra spraw zagranicznych bis, co zarzuca panu Sikorski.

Nie aspiruję do tej roli. Ale do moich obowiązków należy obsługa prezydenta w zakresie jego działalności zagranicznej, bo przejąłem tę funkcję razem z kompetencjami po Annie Fotydze.

Prezydent szedł do wyborów z hasłami likwidacji WSI i lustracji. Te cele zostały zrealizowane, podpisano umowę o tarczy antyrakietowej. Co chciałby zrobić w drugiej części kadencji?

Jest jeszcze program Polski solidarnej, który nie został zrealizowany. Prezydent uważa, że zbyt wielkie grupy społeczne nie osiągnęły wymiernych korzyści z powodu zmiany ustroju, i chciałby to zmienić. Sądzę, że będzie korzystał z inicjatywy ustawodawczej, i mam nadzieję, że większość parlamentarna nie będzie odrzucała jego projektów w pierwszym czytaniu, uniemożliwiając dyskusję jak dotychczas. Liczę, że posłowie koalicji rządzącej zrozumieją, iż to działanie niedemokratyczne i wręcz aroganckie.

Co prezydent może zrobić, skoro nie wspomaga go rząd?

Coś jednak może. Polski prezydent, wbrew temu, co twierdzą niektórzy, nie pełni funkcji czysto reprezentacyjnych, jak na przykład w monarchii. U nas głowa państwa ma możliwość wpływania na rzeczywistość.

Jesienią ma ruszyć ofensywa medialna Pałacu. Lech Kaczyński ma jeździć po Polsce, spotykać się z ludźmi. Co będzie im mówił?

Mamy 90. rocznicę odzyskania niepodległości. Prezydent nie chce, żeby obchody tej rocznicy ograniczyły się wyłącznie do uroczystości w Warszawie. Chciałby zachęcić wszystkich Polaków do rozmów o niepodległości. Poza tym przyjazd prezydenta jest wydarzeniem dla lokalnej społeczności.

Na jakim etapie są przygotowania do balu prezydentów, który ma się odbyć 11 listopada?

Wszystko przebiega zgodnie z planem.

A jeśli goście jednak nie dopiszą?

Nie ma takiej możliwości, choć to oczywiste, że nie przyjadą wszyscy zaproszeni. To tak samo jak z rodzinną uroczystością - rozsyłamy zaproszenia do wszystkich, ale z góry wiemy, że część rodziny nie przyjedzie.

W rodzinie są goście bardziej wyczekiwani i gdy oni nie przyjadą, to uznajemy imprezę za nieudaną...

Myślę, że będziemy zadowoleni. Chociaż znajdą się na pewno tacy, którym brak 100-procentowej frekwencji posłuży do ogłoszenia klapy. Ale krytykować można wszystko, na przykład, że ktoś źle wygląda w smokingu, bo jest niski.

Jest pan przygotowany na medialną wojnę?

Jestem przygotowany na krytykę, bo wiem, że źle wyglądam w smokingu. I jestem gotów przyjąć ten zarzut z pokorą.

Będzie pan kandydował do Sejmu?

Nie zastanawiam się nad tym, bo wybory do Sejmu będą dopiero za trzy lata.

Wolałby pan być wtedy kandydatem na posła czy dalej szefem Kancelarii Prezydenta?

Szefem Kancelarii, nie mam co do tego najmniejszych wątpliwości.

Jest pan zadowolony z funkcjonowania tego urzędu? Krytykował pan różne wpadki z flagami itp.

Skądże znowu. Uważam, że prawdziwym nieporozumieniem jest robienie z takich błahostek wielkich afer. Jak ktoś milion razy podaje zupę, to któregoś dnia ją wyleje, i to jest normalne.

Co pana najbardziej zaskoczyło w nowej pracy?

W moim gabinecie są tajemnicze drzwi zamykane na zamek szyfrowy i do tej pory nie udało mi się ich otworzyć, bo w całym biurze nie znalazłem nikogo, kto znałby szyfr. To jest zaskakujące.

Jak wyglądają wojny pałacowe, o których donoszą media?

W każdej dużej organizacji pewne tarcia się zdarzają. Takie same doświadczenia mam z NIK i z czasów, gdy kierowałem Orlenem.

Uczestniczył pan już w jakiejś bitwie pałacowej?

Mam pokojowe usposobienie. Osiągam swoje cele w rękawiczkach.

Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.