przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| |
A | A | A

Jacek Karnowski: Naszym pierwszym gościem jest Piotr Kownacki, zastępca szefa Kancelarii Prezydenta, były szef koncernu PKN Orlen. Dzień dobry, panie ministrze.

Piotr Kownacki: Dzień dobry.

Panie ministrze, jak się panu pracuje w Pałacu Prezydenckim? Od lipca pełni pan funkcję zastępcy szefa Kancelarii.

To prawda, jestem już prawie miesiąc w Kancelarii Prezydenta. To bardzo ciekawa praca, ale muszę powiedzieć, że dość mocno absorbująca.

A czym się pan konkretnie zajmuje? Czy ma pan jakąś dziedzinę obowiązków?

Tak, oczywiście, jako zastępca szefa Kancelarii zajmuję się poniekąd wszystkimi sprawami Kancelarii. Na przykład w tej chwili pani minister Fotyga jest na urlopie, no to, oczywiście, ją zastępuję w całym zakresie działania, natomiast moimi podstawowymi obowiązkami to jest cała sfera prawna, a więc stosowanie inicjatywy ustawodawczej prezydenta, rozporządzenia wydawane przez prezydenta, ale również prawo łaski, również kwestie obywatelstwa. Wszystko to, co można nazwać działalnością prawną pana prezydenta. No a druga taka dziedzina, którą się zajmuję to jest bezpieczeństwo energetyczne. To jest związane z moimi doświadczeniami orlenowskimi.

Prawo łaski – czy są jakieś interesujące ułaskawienia, że tak to nazwę?

Interesujące w takim znaczeniu, jak były w przeszłości, czyli budzące kontrowersje, to takich nie ma, natomiast...

No, mogą też budzić sympatię opinii publicznej, dlatego pytam neutralnie.

Jasne. Natomiast... Wniosków jest sporo, natomiast pan prezydent nie szafuje tym prawem, stosuje prawo łaski jedynie naprawdę w wyjątkowych okolicznościach.

Ile razy zastosować do tej pory w swojej kadencji?

O, przyznam, że tej lekcji nie odrobiłem, nie znam odpowiedzi na to.

A w czasie pańskiej pracy w Pałacu Prezydenckim ile razy?

Wydaje mi się, że jeszcze ani jedno postanowienie o... znaczy wydaje mi się. Jestem pewien, że ani jedno postanowienie o zastosowaniu prawa łaski w ciągu tego ostatniego niecałego miesiąca nie zostało podpisane.

Media opisując Pałac Prezydencki, szkicują atmosferę dworu, w którym poszczególne osoby zwalczają się, w którym trwa walka o dostęp do ucha prezydenta, w którym wszyscy blokują swoje inicjatywy. Jak to wygląda z pańskiem perspektywy? Tych informacji jest tyle, że można się zastanawiać, czy nie ma w nich ziarna prawdy.

Pałac Prezydencki jest pałacem w dosłownym tego słowa znaczeniu, jest to budynek pałacowy. I być może to rodzi skojarzenia z dworem. Natomiast tego typu plotki nie mają wiele wspólnego z rzeczywistością. Kancelaria Prezydenta to jest po prostu urząd zatrudniający około 300 urzędników – wykwalifikowanych, zajmujących się tymi sprawami, które należą do konstytucyjnych prerogatyw prezydenta, do jego kompetencji. Zatem nie wydaje mi się, żeby tutaj w tych plotkach było więcej prawdy niż w plotkach o jakichś tego typu grach i zabawach w dowolnej dużej instytucji.

A czy pańska bezpośrednia przełożona Anna Fotyga, szefowa Kancelarii Prezydenta, wybiera się na placówkę ambasadorską do Watykanu?

Nie, to jest kompletna bzdura.

A czy pytał pan ją o to i ona zaprzeczyła? Nie ma takich starań, czy...

Nie, nie pytałem, dlatego że jest na urlopie i nie widzę powodu, żeby jej zawracać głowy jakimiś takimi wyssanymi z palca plotkami, natomiast wiem, że żadnych tego typu planów nie ma.

Czyli zostanie pańskim zdaniem do końca kadencji, tej kadencji Lecha Kaczyńskiego na swoim stanowisku.

O, tak to nie mogę powiedzieć.

O ile nie zajdą inne przyczyny, tak?

Tak jest. Ani ja nie wiem, czy zostanę do końca kadencji, to jednak ponad dwa lata, ani pewnie nikt nie wie, natomiast...

Ale na placówkę nie chce wyjechać.

...natomiast absolutnie placówka w Watykanie to jest kompletny wymysł.

Panie ministrze, pan jest związany z Lechem Kaczyńskim od dawna, bo wcześniej również w Najwyższej Izbie Kontroli. Jak pan sądzi, skąd wynikają, skąd się biorą takie niskie notowania Lecha Kaczyńskiego?

No, to jest cały szereg przyczyn. Cóż, w mojej ocenie, choć mam świadomość, że to nie jest obiektywna ocena, bo ja jestem tutaj zaangażowany w współpracę z panem prezydentem, również jest to wieloletnia znajomość i po prostu sympatia, ale w mojej ocenie jednak media nie przedstawiają w sposób obiektywny pracy prezydenta. Poza tym daliśmy się jakoś trochę zwariować. No, tak sobie myślę, że gdyby chcieć wszystkie „zbrodnie” pana prezydenta tak podsumować i jedną po drugiej wymienić – a to, że była chorągiewka do góry nogami, a to, że pani prezydentowa gdzieś tam weszła do samolotu, nie wiem, z siatką plastikową, a to, że pan prezydent poplamił klapę marynarki, jak jadł obiad i sos mu kapnął...

Szalik odwrotnie na meczu z Austrią...

Tak, no, po prostu straszliwe zbrodnie. Nie wiem, przejęzyczył się. Rzeczywiście dykcja nie jest najmocniejszą stroną pana prezydenta, ale na Boga...

Ale ktoś pracuje? Bo na przykład sprawa po meczu z Austrią, gdy prezydent powiedział... no, pomylił nazwisko Gereiro, ale powiedział, że i bardzo dobrze zagrał Boruc, „Boruc bardzo”. I w mediach wyszło, że wyszło „Boruba”. To potem się utrwaliło, chociaż jak się wsłuchać, to powiedział „Boruc bardzo” rzeczywiście. Czy ktoś pracuje nad tą dykcją prezydenta na przykład?

Znaczy wiem na pewno, że ja nie.

Panie ministrze, raport o zdrowiu prezydenta, dużo o tym dyskusji. Prezydent wycofał się z zapowiedzi złożonej przez Michała Kamińskiego, który mówił o tym, że będzie taki raport. Czy prezydenta można zmusić ustawą do opublikowania raportu o stanie zdrowia? Tak Janusz Palikot zapowiada.

Z tym wycofywaniem się to jest tak, że bardzo też lubimy w mediach przedstawiać, nie wiem, jakiekolwiek różnice zdań jako wycofywanie się, zmianę poglądów. Minister Michał Kamiński po prostu, jak sądzę, wyraził własne jakieś przekonanie czy oczekiwanie...

No, nikt nie przypuszczał, że nie ma autoryzacji prezydenta w tak bardzo... w tak ważnej sprawie, politycznie ważnej.

Ta sprawa kompletnie nie jest ważna. Ta sprawa to jest nadmuchany balon, robienie sensacji kompletnie z niczego. Jest oczywiste, że nie ma obowiązku składania takich raportów...

A czy pan jako prawnik, pan zajmuje się sprawami prawnymi, panie ministrze, czy ustawą można zmusić prezydenta pańskim zdaniem?

Jeżeli pan pozwoli, panie redaktorze, dokończę myśl.

Proszę bardzo.

Mianowicie co więcej – nie umiem sobie wyobrazić ustawy, która w sposób sensowny określi, co ma zawierać taki raport, jaki zakres badań krwi, jakie organy mają być przebadane, w jakim zakresie. Medycyna, diagnostyka w medycynie jest tak rozwinięta, że właściwie dowolny organ ludzkiego ciała można dowolnie długo badać i dowolnie szczegółowo. W związku, z czym naprawdę trudno mi sobie wyobrazić sensowną, a nie groteskową regulację tego typu rzeczy. Oczywiście, że można opublikować, nie wiem, wynik ogólnego badania krwi i moczu, można dodać do tego prześwietlenie klatki piersiowej, osłuchanie przez lekarza stetoskopem, można, nie wiem, EKG dodać. I zawsze można powiedzieć: dobrze, dobrze, ale co z prostatą? Dobrze, dobrze, ale co z nadnerczem? Ale chwileczkę, jeszcze nic nie wiemy o trzustce.

Ale problemy definicyjne właściwie towarzyszą każdej dziedzinie ludzkiej aktywności i jakoś sobie świat z nimi radzi. Więc co można rozwiązać?

Tak, podobnie jak można twierdzić, że we wszystkich krajach bardziej rozwiniętych niż Polska takie raporty są publikowane, co jest oczywistą bzdurą i oczywistą nieprawdą. To jest zwyczaj amerykański, rzeczywiście w Stanach...

No, już polski troszeczkę. Dziś Donald Tusk w Fakcie, Fakt pierwszy dotarł (tak to Fakt ujmuje) dotarł do raportu o zdrowiu prezydenta i że wszystko jest w porządku.

Premiera.

Premiera, przepraszam. I że wszystko jest w porządku.

Gratuluję i cieszę się...

Tylko cholesterol troszeczkę za wysoki.

No, ale to pewnie dieta wystarczy, jeżeli tylko troszeczkę za wysoki.

A prezydent jakoś odpowie na coś takiego? W kampanii wyborczej pewnie powróci sprawa.

Nie wiem, jeżeli powróci, to trudno mi powiedzieć, jak zareaguje pan prezydent. Mnie się to wydaje kompletnie groteskowe. Pan prezydent pracuje po co najmniej 12 godzin na dobę, zwykle sześć, a raczej siedem dni w tygodniu, wygłasza długie przemówienia bez kartki i...

Ale dzięki takim działaniom, jak właśnie premier publikujący swój raport, jest w defensywie.

Znaczy to pewnie jest jeden z istotnych problemów.

A bycie w defensywie w polityce zawsze jest problemem...

Zgadzam się.

...bo w polityce wygrywa ten, kto nadaje ton, kto wrzuca tematy, kto zmusza przeciwnika do reakcji, a nie ten, kto reaguje.

Z tym się zgadzam i uważam, że słabością obsługi prasowej, obsługi PR–owskiej pana prezydenta jest to, że rzeczywiście najczęściej jesteśmy w defensywie. Zamiast chwalić się osiągnięciami, zamiast wskazywać przykłady blokowania inicjatyw prezydenta, na przykład przez rząd czy przez większość parlamentarną, my ciągle odpowiadamy na zarzuty. Takim modnym dość tematem jest robienie histerii wokół dwóch przypadków zastosowania prawa weta przez prezydenta. To jest przedstawiane w mediach już niemal jak sparaliżowanie działalności państwa. Na blisko 140 ustaw, w dwóch przypadkach prezydent zastosował prawo weta. Jest śmieszne, to jest śmieszne...

To ja panu zacytuję fragment opinii Donalda Tuska w wywiadzie dla Przekroju, który mówi tak... ale to muszę znaleźć. Który w każdym razie mówi, że Lech Kaczyński i Grzegorz Napieralski dogadali się w sprawie weta. O, mam ten cytat: „Porozumienie Napieralski–Kaczyński to jest porozumienie dwóch polityków, którzy mają satysfakcję tylko z jednego – że udaje im się coś zepsuć”, tak mówi Donald Tusk.

Mam nadzieję, że to nie są prawdziwe słowa pana premiera, bo nie sądzę, żeby coś takiego rzeczywiście mógł wygłosić poważny polityk. Natomiast chcę zwrócić uwagę na inną praktykę, która kompletnie jest przemilczana przez media, mianowicie odrzucanie ustawodawczych inicjatyw pana prezydenta w pierwszym czytaniu, czyli bez ich merytorycznego rozpatrzenia. I to jest w porządku...

A to i tak lepiej niż w zamrażarce pół roku.

Nie, to nie jest lepiej. I to jest w porządku. Tutaj nikomu nie przeszkadza koalicja Platformy Obywatelskiej z PSL i z Sojuszem Lewicy Demokratycznej, tutaj nie ma żadnego paraliżowania, tutaj nie ma żadnego, nie wiem, naruszania podstawowych wartości. Inicjatywa ustawodawcza prezydenta przez sam fakt, że jest zgłoszona przez głowę państwa, zasługuje na to, by się nad nią pochylić. Ja nie twierdzę, że każdy przepis zaproponowany przez prezydenta ma być uchwalony dokładnie w brzmieniu zaproponowanym, ale odrzucanie w pierwszym czytaniu bez żadnej merytorycznej dyskusji, bez rozpatrzenia, bez analizy, po prostu dlatego, że zgłosił prezydent, jest oburzającą praktyką, na temat której milczą media.

Panie ministrze, chciałem pana zapytać jeszcze o sprawę podwyżek dla sędziów. Prezydent przygotował rozporządzenie, bo to jest w zakresie jego kompetencji, dające podwyżki sędziom. Różnie – 900 złotych, 1200 złotych, 1600 złotych, zależy od rangi, ale żeby to rozporządzenie weszło w życie, potrzebna jest kontrasygnata premiera. O tym pisze dziś dziennik Polska. A tymczasem premier podpisać nie chce.

To prawda, jest to kolejny przykład... Cieszę się, że wreszcie media do tego dotarły. Kolejny przykład blokowania działalności pana prezydenta w sposób zupełnie niezrozumiały. Jak sądzę...

To jest argument finansowy, tu właśnie dziennik Polska cytuje przedstawicieli rządu, którzy mówią, że jest odpowiedź Ministerstwa Sprawiedliwości i Ministerstwa Finansów, które mówią: nie ma pieniędzy.

No cóż, w takim razie powiem w ten sposób – ja już otrzymałem dwa pisma od pana ministra Arabaskiego z taką argumentacją i na każde z nich odpisuję z prośbą, żeby zechciał przeczytać dokument, który otrzymał. Chodzi o podwyżki od 1 stycznia 2009 roku. Budżet tegoroczny nie ma z nimi nic wspólnego. Mówienie, że nie ma w budżecie pieniędzy, no, jest kompromitujące, po prostu świadczy o tym, że albo ktoś nie przeczytał, albo mówi, co mu ślina na język przyniosła, albo zwyczajnie mija się z prawdą, bo nie ma żadnego argumentu.

Może rząd woli zaoszczędzone pieniądze dać w swoim imieniu niż je wydawać w imieniu prezydenta. 

Ja tego podejrzenia nie chcę formułować, chociaż ono się nasuwa w sposób oczywisty. Natomiast chcę zwrócić uwagę na rzecz następującą – wynagrodzenie sędziów w ciągu ostatnich 10 lat realatywnie w porównaniu do płac w Polsce obniżyło się bardzo znacznie. W 99 roku w porównaniu do średniej płacy kwota bazowa, na podstawie której wylicza się to wynagrodzenie sędziego, to było 83% średniej płacy. Obecnie to jest 52%. Jeżeli porównanym do płacy minimalnej, to wskaźnik z 215% obniżył się do 132. Zatem to naprawdę jest sprzeczne z rolą ustrojową sędziego, z autorytetem, który on musi mieć po to, żeby jego orzeczenia były respektowane, z gwarancjami jego niezawisłości. I prezydent chciałby zmienić ten stan rzeczy. Chciałby, żeby zatrzymać spadek wynagrodzeń sędziów. I na to jest jakaś kompletnie bzdurna odpowiedź, nie na temat, dotycząca budżetu z innego roku niż sprawa dotyczy.

Tomasz Arabski, Kancelaria Premiera, mówi, porównuje Lecha Kaczyńskiego do Zagłoby, który w Potopie Sienkiewicza chciał handlować ze szwedzkim królem, oddając mu Niderlandy, czyli nie swoją własność. 

To jest tak. Oczywiście, możemy się przerzucać kalamburami. Jeżeli to jest specjalność pana ministra Arabskiego, od tej strony go nie znałem, to oczywiście możemy tak robić. Natomiast to jest sprawa poważna i ja oczekiwałbym, że urzędnik państwowy na poważnym stanowisku w sposób rzeczowy się do tego odniesie, a nie będzie opowiadał jakieś, no, niezbyt śmieszne kawałki.

Panie ministrze, korzystając z tego, że pan był szefem PKN Orlen, chciałbym pana zapytać, czy rurociąg, ropociąg Odessa–Brody, coś, co było zawsze ważne dla prezydenta Lecha Kaczyńskiego w tym jego myśleniu o polityce energetycznej, czy ten rurociąg powstanie, powstaje? Na jakim to jest etapie?

To jest na takim etapie, że do końca listopada ma być przygotowany dokument zwany po angielsku fisibility study, czyli taki dokument...

Studium wykonalności. 

...który przesądza o tym, żeby móc rozpocząć już fizycznie budowę tego rurociągu, kopać w ziemi i kłaść rury. On jest robiony na zamówienie spółki Sarmacja, międzynarodowej spółki, która jest powołana przez Polskę, Ukrainę, Gruzję, Azerbejdżan i Litwę, aby dokończyć budowę tego rurociągu. Jestem przekonany, że ten rurociąg powstanie. To jest bardzo ważne dla bezpieczeństwa energetycznego naszego kraju i w ogóle naszego regionu, całej, bym powiedział, wschodniej części Unii Europejskiej.

A czy Gazociąg Północny coś ważnego dla Rosji i Niemiec, no, dla nas bardzo niebezpiecznego, czy ten gazociąg też powstanie? 

Przede wszystkim to jest bardzo niebezpieczne dla wszystkich państw basenu Morza Bałtyckiego, dlatego że on stanowi olbrzymie zagrożenie ekologiczne na morzu, które już jest straszliwie zanieczyszczone, jest morzem płytkim, jest morzem...

O niskiej wymienialności wód. 

...gdzie woda się bardzo mało wymienia, które jest naprawdę głęboko skażone, chociażby metalami ciężkimi. W związku z czym mam nadzieję jako człowiek mieszkający w kraju nad Bałtykiem, który chciałby móc w tym Bałtyku się kąpać i nie bać się, że jego dziecko czy wnuk, jak w moim wypadku, zachoruje od takiej kąpieli. No, chciałbym, żeby on nie powstał. 

Bardzo dziękuję. Piotr Kownacki, zastępca szefa Kancelarii Prezydenta, były szef PKN Orlen...

Dziękuję bardzo. 

(...) tę funkcję, bo o energetyce rozmawialiśmy, był gościem Sygnałów Dnia. Bardzo dziękuję, panie ministrze. 

Dziękuję.

Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.