przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| |
A | A | A
Jakub Urlich: Minister Piotr Kownacki, szef Kancelarii Prezydenta. Dzień dobry, panie ministrze.

Piotr Kownacki: Dzień dobry.

Wydawało się, że jest porozumienie, kto leci na jutrzejszy czy rozpoczynający się jutro szczyt Unii Europejskiej, no ale okazuje się, że nie do końca, bo Zbigniew Chlebowski, nasz gość godzinę temu w Sygnałach Dnia, mówi, że prezydent powinien w sprawie wyjazdu ustąpić w imię dobra państwa i odpowiedzialności, no i nie lecieć. Pana komentarz?

Nie wiem, dlaczego część działaczy Platformy, współpracowników premiera, bo to pan minister Nowak też się wypowiadał w tym duchu, usiłuje przy okazji każdego szczytu europejskiego wywołać konflikt, stworzyć wrażenie, że jest jakiś problem, że jest jakieś nieporozumienie. No, to jest taka taktyka pijarowska, gdzie zakłada się, że jeżeli jest konflikt z prezydentem, to Platforma i rząd będą na tym wygrywać, w związku z czym kreuje się te konflikty za każdym razem na siłę, bez żadnych racjonalnych powodów.

Może obawiają się, że prezydent i premier nie mieli kiedy ustalić wspólnego stanowiska i że mogą nie mówić jednym głosem?

Nie, nie, tak jak mówię – to jest czysto pijarowska zagrywka, chodzi o to, żeby stworzyć wrażenie, że jest konflikt. To jest taki projekt, który zakłada przedstawianie wizerunku prezydenta jako człowieka kłótliwego, jako człowieka, z którym trudno się porozumieć. To po prostu chodzi o mącenie ludziom w głowach, o tym, żeby oszukać społeczeństwo, żeby przedstawić nieprawdziwy obraz Lecha Kaczyńskiego.

Czy dojdzie do takiego spotkania jeszcze przed szczytem prezydent–premier?

Nie wydaje mi się. Nie przypominam sobie, żeby pan premier zaprosił czy prosił o takie spotkanie, zaproponował takie spotkanie. Podobnie jak nie przypominam sobie, żeby kiedykolwiek w czasie, kiedy ja pracuję z prezydentem, jakakolwiek inicjatywa od strony premiera wyszła. Nie przypominam sobie jakiejkolwiek inicjatywy współdziałania i współpracy ze strony premiera czy rządu.

A czy z taką inicjatywą takiego spotkania może wystąpić prezydent?

Nie ma takiej potrzeby. Poza tym – jeszcze raz powtarzam – ile razy i dlaczego za każdym razem ma to robić prezydent? Dlaczego nie ma żadnej chęci współdziałania ze strony rządu? Prezydent wczoraj spotkał się z przedstawicielami czterech resortów, z ekspertami, z osobami, które merytorycznie zajmują się kwestiami, które będą omawiane na szczycie, w związku z czym kwestie merytoryczne, kwestie konkretne, które są przedmiotem jutrzejszych i pojutrzejszych obrad, omówił, stanowisko rządu zna bardzo dokładnie i jest przygotowany.

Wiemy, że do Brukseli lecą dwa samoloty – jeden rządowy, drugi rejsowy. Tym drugim leci premier. No ale przy stole tym obrad są jednak dwa miejsca przygotowane dla polskiej delegacji. Nie będzie problemów znowu z krzesłami? Nie będzie bitwy o krzesła?

Mam nadzieję, że zgodnie z zapowiedzią premier zrezygnuje tym razem z takich zagrywek bardzo niepoważnych z samolotami, z krzesłami i tak dalej. Tak że mam nadzieję, że już takich przedstawień nie będzie fundował naszemu społeczeństwu.

No, przepychanek o samolot, jak widzimy, nie będzie, bo lecą dwa. Ale co z miejscami? Kto będzie siedział przy stole obrad? Prezydent? Premier?

Panie redaktorze, chwilami mam wrażenie, że pan też usiłuje tutaj jakiś konflikt wytworzyć. Tak, będzie siedział prezydent i premier. To jest chyba oczywiste.

A ministrowie?

Pewnie na kolanach im nie usiądą.

Więc gdzie?

Panie redaktorze, jeżeli są dwa krzesła przy stole, to pewnie nie będą tam siedziały cztery osoby.

W takim razie co do konkretnych tematów rozmów tego szczytu – pakiet energetyczno–klimatyczny. Jakie jest stanowisko prezydenta w tej sprawie?

Jest pięć zasadniczych punktów tego szczytu. Jednym z nich jest ten pakiet i on pewnie jest najważniejszym tematem z punktu widzenia przyszłości naszego kontynentu, wszystkich krajów należących do Unii, dlatego że tutaj jeżeli zapadną jakieś rozstrzygnięcia, to one będą determinowały warunki rozwoju gospodarczego, warunki funkcjonowania przede wszystkim przemysłu, ale również innych sfer gospodarki. Zatem tutaj trzeba stanowczo i z dużą determinacją bronić interesów Polski, tak aby rozwiązania, które będą przyjęte, były zgodne z ustaleniami z marca 2007 roku, kiedy postanowiono, że rozwiązania zmierzające do redukcji emisji dwutlenku węgla i innych tzw. gazów cieplarnianych, będą uwzględniały możliwości rozwojowe poszczególnych państw, będą uwzględniały specyfikę ich gospodarki. W naszym przypadku to jest to, iż olbrzymia większość energii wytwarzana jest z węgla, a także dorobek w tym zakresie po przełomie lat 80 i 90. Tutaj na początku lat 90 w Polsce dokonała się bardzo istotne redukcja emisji dwutlenku węgla związana w dużym stopniu z upadkiem części gałęzi przemysłu, ale również z inwestycjami modernizacyjnymi, z instalowaniem filtrów, z instalowaniem urządzeń oczyszczających. W związku z czym mamy dużo większy dorobek w tym zakresie niż wiele państw wyżej od nas rozwiniętych. To musi być uwzględnione. A więc tak jak ustalono to w marcu 2007 roku, sytuacja poszczególnych krajów musi być uwzględniona, nie można wszystkich traktować jednakowo.

Czy pana zdaniem grożenie wetem, jeżeli te polskie propozycje nie zostaną uwzględnione, jest rozsądne, celowe?

Ja bym tego nie ujmował w takiej formule grożenia wetem, bo istotne jest, żeby osoby reprezentujące nasz kraj miały w sobie dość determinacji i stanowczości, żeby bronić interesu Polski, żeby nie ugiąć się pod presją i nie dać się, nie wiem, zagadać, tylko pamiętać, na czym nam naprawdę zależy. I to są rzeczy niezwykle istotne. Tutaj nie chodzi o prestiż czy o postawienie na swoim, tutaj chodzi o to, czy Polska współdziałając z innymi krajami na rzecz środowiska naturalnego, na rzecz ochrony klimatu przed ociepleniem, jednocześnie zachowa możliwości rozwojowe. Idzie o to, żebyśmy odrabiali dystans dzielący nas od krajów najbogatszych, a nie żeby ten dystans się pogłębiał.

Kolejny temat tego szczytu to jeden z pięciu, jak pan powiedział, ratyfikacja traktatu lizbońskiego. Rozumiem, że tu prezydent zdania nie zmienia. Francji bardzo zależy, żeby do końca jej prezydencji, czyli do końca tego roku, ta sprawa posunęła się do przodu. Jak będzie?

Tak, tak, rzeczywiście bardzo zależy. Wprawdzie trudno mi sobie przypomnieć jakieś szczególnie intensywne działania prezydencji francuskiej skierowane pod adresem Niemiec w tym zakresie, które jak wiadomo nie ratyfikowały tego traktatu, ale istotnie od czasu do czasu jakieś apele kierowane są do pana prezydenta Kaczyńskiego. Natomiast na szczycie jutrzejszym będzie przede wszystkim omawiana kwestia sytuacji w Irlandii, a więc czy, a jeżeli, to kiedy miałoby być powtórne referendum i jakie warunki powinny być spełnione, żeby był sens organizować to referendum.

Przejdźmy teraz do spraw krajowych. Wczoraj protestowali w Warszawie kolejarze, protestując przeciwko temu, że ogranicza się ich uprawnienia do przechodzenia na wcześniejszą emeryturę. Później zanieśli petycję do Kancelarii Prezydenta, apelując do prezydenta, żeby tę ustawę o tzw. pomostówkach zawetował. Jaka będzie decyzja prezydenta?

Tego, oczywiście, nie wiem i to się dowiemy w poniedziałek, kiedy upływa termin. Natomiast powiem, że ponad 170 już w tej chwili petycji, apeli wpłynęło do Kancelarii. Oczywiście, one są adresowane na pana prezydenta. I tutaj stanowisko związków zawodowych jest jednolite, wszystkich związków zawodowych – to chciałbym podkreślić. Jest to rzeczywiście jeden z „sukcesów” rządu pana premiera Tuska, który zdołał zjednoczyć cały ruch związkowy w protestach przeciwko rządowym propozycjom.

Jakiej decyzji można się spodziewać? Wszystko zależy od prezydenta.

Jednej z trzech – albo podpisanie, albo zawetowanie, albo skierowanie do Trybunału Konstytucyjnego.

Pan się ku którejś skłania bardziej?

To nie jest moja decyzja, ale mówiąc całkiem serio, to jest bardzo trudna sprawa. Są liczne argumenty, które przemawiają przeciwko podpisaniu tej ustawy, to są te wszystkie argumenty podnoszone przez związkowców, wskazujące na odebranie uprawnień dużym grupom pracowniczych, ludziom, którzy pracują w szczególnych warunkach, którzy mieli prawo oczekiwać, gdy podejmowali zatrudnienie, że te uprawnienia, które były związane z danym zawodem, będą utrzymane. Zatem teraz, gdy zbliżają się do emerytury, są pozbawiani pewnych uprawnień, na które mieli prawo liczyć.

Z drugiej strony, oczywiście, jest prawdą, że mamy jedną z najmłodszych grup emerytów i rencistów w Polsce, że system emerytalno–rentowy stoi wobec niezwykle trudnych zadań, że po prostu brakuje pieniędzy, w związku z czym ta decyzja jest bardzo trudna.

Spodziewać się jej możemy do poniedziałku czy w poniedziałek?

W poniedziałek.

Bardzo dziękuję, panie ministrze, za wizytę w studiu. Piotr Kownacki...

Dziękuję bardzo.

...szef Kancelarii Prezydenta był moim i państwa gościem.
Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.