przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| |
A | A | A

Mariusz Pietrasik: Witam w studiu Piotra Kownackiego, Szefa Kancelarii Prezydenta RP. Dobry wieczór panie ministrze.

Piotr Kownacki. Dobry wieczór.

Panie ministrze, jest ponad 24 godziny od tamtego incydentu w Gruzji. Kto podjął decyzję, żeby jechać do Południowej Osetii? Jaki był cel tego wyjazdu?

To nie był wyjazd do Południowej Osetii…

W kierunku Południowej Osetii.

W kierunku Południowej Osetii. Celem był obóz dla uchodźców, zresztą warto wyjaśnić od razu, że dla Osetyjczyków, którzy wolą w tym obozie przebywać na terenie Gruzji niż w samej Południowej Osetii. I tam się udawała kolumna. Przy czym, od razu chcę jasno powiedzieć – tym razem nie towarzyszyłem panu Prezydentowi, w związku, z czym znam tę relację z drugiej ręki. Po drodze zatrzymano się w miejscowości, gdzie cały czas znajduje się rosyjski posterunek.

Chociaż teoretycznie tego posterunku miało tam nie być. Nawet praktycznie, zgodnie z porozumieniem Rosja – Francja, tak?

Teoretycznie go tam nie ma. Dlatego, że rzekomo Rosja wypełniła warunki tego porozumienia. Jednym z warunków sześciopunktowego porozumienia było wycofanie wojsk rosyjskich z terenów gruzińskich. A więc teoretycznie tego posterunku i nie powinno być i nawet nie ma. Ale w praktyce jest. I tam doszło do tego incydentu.

Nie ulega wątpliwości, że obaj Prezydenci, Gruzji i Polski, pokazali Europie i światu, że to porozumienie Rosja-Francja, nie jest o końca przestrzegane, przynajmniej nie we wszystkich punktach i od wczoraj nie brakuje komentarzy w głównych serwisach informacyjnych, dzisiaj w prasie, ale nie tylko tych dziennikarskich, także politycznych. Posłuchajmy, co na temat wczorajszego zdarzenia miał do powiedzenia szef rosyjskiej dyplomacji Siergiej Ławrow.

(…)

Czy jest pan w stanie uwierzyć, czy Prezydent jest w stanie uwierzyć, w to, że to była, jak mówi minister Ławrow, prowokacja pierwszej wody?

Nie, to trudno rzeczywiście brać poważnie te słowa. Choć jest zrozumiałe, że do takich spraw nikt się nie przyznaje. W związku z czym nie może dziwić, że minister spraw zagranicznych Federacji Rosyjskiej tak mówi, aczkolwiek o jakim innym państwie mówił, to trudno dociec, bo nawet jeżeli miał na myśli tę samozwańczą Południową Osetię, którą tylko Rosja uznała, jak wiadomo, no to przecież nie tam się to wydarzyło, tylko przecież kilkadziesiąt metrów od granicy.

Czy myśli pan, że ten wczorajszy wyjazd obu Prezydentów w tamto miejsce cokolwiek da, cokolwiek zmieni, bo nie ulega wątpliwości, że obu prezydentom, w tym Prezydentowi Kaczyńskiemu udało się pokazać Europie i światu, że Rosjanie są w Gruzji, w miejscu, w którym zgodnie z tym sześciopunktowym planem pokojowym nie powinno ich być. Czy wobec stanowiska Unii Europejskiej, która jak się wydaje przymyka oko na to, co Rosjanie robią w Gruzji, czy to cokolwiek zmieni?

Zobaczymy czy to coś zmieni. Ja tutaj zbyt wielkim optymistą nie jestem. Natomiast to co jest szczególnie rażące i mnie przynajmniej bardzo trudno się z tym pogodzić to stosowanie podwójnych standardów. Rosji wolno więcej. Tymczasem my, jako Polacy tyle razy w historii doświadczaliśmy zgubnych skutków rosyjskiego imperializmu, że naprawdę jesteśmy na to wyczuleni i warto to wyczulenie przekazywać innym Europejczykom.

Myśli pan, że nam, jako Polakom powinno zależeć na tym, żeby pokazać Europie i światu, że to nie jest tak, że Rosji wolno więcej?

Tak, dlatego, że tak istotnie nie powinno być. Dlaczego miałyby się te apetyty imperialne ograniczyć tylko do Gruzji? Nie ma podstaw, żeby tak sądzić. Historia uczy, że raczej, jeżeli im się nie postawi tamy dostatecznie wcześnie, to nie znają granic.

Słyszeliśmy komentarze Siergieja Ławrowa, panie ministrze, ale głos w tej sprawie zajęła także Unia Europejska i Pakt Północnoatlantycki. Posłuchajmy wypowiedzi Sekretarza Generalnego NATO i szefa unijnej dyplomacji.

(…)

To był krótki fragment konferencji prasowej obu panów, tam w czasie tej konferencji prasowej zostało też wyrażone ubolewanie, z powodu tego incydentu. Czy nie sądzi pan, panie ministrze, że ubolewanie to jest trochę za mało jak na reakcję wobec strzałów w pobliżu polskiego Prezydenta, Prezydenta jednego z krajów Unii, Paktu Północnoatlantyckiego?

To jest niewątpliwie mało. Przy czym, wiemy - szczęśliwie nic się nie stało, w tym znaczeniu, że nikt nie odniósł obrażeń, natomiast, słowa ubolewania brzmią bardzo blado w sytuacji, gdy dotyczą wojsk obcego państwa stacjonujących na terenie niepodległego, suwerennego kraju, jakim jest Gruzja, wbrew woli tego kraju, i poczynającym sobie tak jak okupant tzn. strzelający na postrach.

A myśli pan, że gdyby w to miejsce pojechała Kanclerz Niemiec, Prezydent Francji, i doszłoby do identycznego incydentu, to ta reakcja Unii Europejskiej byłaby taka sama?

Cóż, mam nadzieje, że to nie jest tak, iż są ważniejsi i mniej ważni członkowie Unii Europejskiej i w związku z tym szefowie poszczególnych państw też są jakoś klasyfikowani.

To oznacza, panie ministrze, ten wczorajszy incydent, i w ogóle ta wyprawa Prezydenta w towarzystwie Prezydenta Gruzji, oznacza, że Prezydent nie wycofa się z takiego czynnego poparcia dla sprawy gruzińskiej, mimo, że Unia zupełnie niedawno zajęła wyraźnie stanowisko wobec Rosji, wznawiając rozmowy z Rosją?

Ja myślę, że właśnie dlatego, pan Prezydent Kaczyński nie wycofa się i nie przestanie zachęcać unijnych partnerów do tego, żeby jednak pewne wymagania stawiać przed Rosją, wymagania takie jakie są stawiane przed innymi państwami, żeby właśnie nie zgadzać się z taka tezą, że Rosja może więcej.

Dzisiaj z ust polskich polityków, szczególnie polityków partii opozycyjnych wobec obozu prezydenckiego – jeśli można tak powiedzieć – padło wiele różnych sformułować niekorzystnych dla Prezydenta, o tych słowach, o tych sformułowaniach będziemy jeszcze mówić w tym programie, i dzisiaj Prezydent Kaczyński zareagował na te komentarze. Posłuchajmy fragmentu wypowiedzi Prezydenta.

(…)

No i właśnie panie ministrze, to jest, myśli pan, wpływ rosyjskiego lobby czy taka nieposkromiona niechęć opozycji politycznej wobec Prezydenta, taka nieposkromiona nawet w sytuacji, kiedy, być może, doszło do zagrożenia życia Prezydenta?

Prezydent wypowiedział się jednoznacznie. Choć zapewne niektóre wypowiedzi mogą być inspirowane właśnie taką niechęcią, ale obiektywnie służą, tak czy owak ,interesowi rosyjskiemu, dlatego, że tutaj poddawane jest w wątpliwość kto strzelał, skąd prezydent wie, że to byli Rosjanie. No wiec, należy zadać kilka pytań: nie wiemy kto napadł na Gruzję? Nie wiadomo, jaka armia tam wkroczyła? Nie wiadomo jaka armia utrzymuje tam swoje posterunki? Skoro nie wiemy , czy to byli Rosjanie - w tym sensie, że żołnierze Armii Rosyjskiej, bo być może rzeczywiście w sensie narodowościowym to niekoniecznie byli Rosjanie, jak wiemy jest to państwo wielonarodowe. Natomiast, jeżeli w takie rzeczy wątpimy, i stawiamy pod znakiem zapytania, to faktycznie trudno znaleźć wspólny język.

Czy wiemy na pewno, na sto procent, że to zdarzenia miało miejsce 60 km. od granicy Południowej Osetii, tam gdzie Rosjan teoretycznie nie powinno być, zgodnie z tym porozumieniem?

Ja nie wiem, jaka to jest odległość, czy dokładnie 60 km…

Ale na pewno nie było to przy samej granicy?

Niewątpliwie nie było to na granicy.

Panie ministrze chciałbym, żebyśmy jeszcze króciutko porozmawiali na temat ustawy, którą dzisiaj podpisał Prezydent, ustawy o Bankowym Funduszu Gwarancyjnym. Jednocześnie Prezydent Skierował tę ustawę do Trybunału Konstytucyjnego. Nie ma tutaj sprzeczności?

Nie, nie ma sprzeczności, dlatego, że podpisując ustawę Prezydent umożliwił jej wejście w życie. Natomiast przepisy, które wydają się być niekonstytucyjne, a więc nie cała ustawa, tylko wybrane przepisy zostały, a precyzyjnie mówiąc zostaną skierowane do Trybunału Konstytucyjnego. I tutaj muszę powiedzieć, że należy bardzo krytycznie ocenić praktykę, zastosowaną w tym wypadku przez rząd, mianowicie zlepienia w jednej ustawie zupełnie nieprzystających do siebie materii. Rząd planował zmianę ustawy o Bankowym Funduszu Gwarancyjnym, zmianę zmierzającą przede wszystkim do osłabienia Narodowego Banku Polskiego. Niezależność NBP jest bardzo nie na rękę obecnemu rządowi i jakoś przestała być wartością, która była broniona przez media, przez ekspertów. Obecnie może być naruszana. I rząd zamierzał to zrobić. Żeby sobie ułatwić życie i żeby w trudnej sytuacji postawić Prezydenta dolepiono do tego gwarancje dla większych depozytów obywateli. Także to jest praktyka bardzo naganna.

Dziękuję bardzo. Piotr Kownacki Szef Kancelarii Prezydenta RP był moim i Państwa gościem.

Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.