przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| |
A | A | A

Mariusz Pietrasik: Minęła Dwudziesta, Mariusz Pietrasik, dobry wieczór Państwu. Zdrowy, zdrowszy, najzdrowszy. Obok stopniowania, przymiotnik zdrowy ostatnio odmienia się publicznie przez wszystkie przypadki. A ponieważ chodzi o przypadki najważniejszych osób w państwie, w programie „Minęła Dwudziesta” - podsumowująca diagnoza. No i jeszcze temat, który wczoraj właściwie wywołał wicepremier Pawlak: gdzie tkwi różnica między nepotyzmem a kumoterstwem. Dziś do tego krótkiego słownika pokrewnych pojęć dodamy jeszcze korupcję. Ale najpierw o zarzutach prokuratury wobec Janusza Kaczmarka. Korzystając z okazji, panie ministrze – Piotr Kownacki, wiceszef Kancelarii Prezydenta. Dobry wieczór. Jak pan zareagował na informację o tym, że prokuratura przedstawiła Januszowi Kaczmarkowi zarzut niedopuszczenia do aresztowania Jerzego Jędykiewicza. Przypomnę tylko, że chodzi o byłego barona SLD na Pomorzu, szefa Energobudowy, spółki zależnej od Ryszarda Krauzego. I chodzi o człowieka, który jest, był podejrzewany o udział w aferze Stella Maris. Jaka jest pańska reakcja?

Piotr Kownacki: Rozumiem, że chodzi o zarzut dotyczący sprawy, która mniej więcej pięć lat temu miała miejsce, prawda?

Tak. Chodzi o zablokowanie aresztowania Jerzego Jędykiewicza.

Komentarz jest prosty. To potwierdza tezę, iż pan Kaczmarek jest, czy był, eksponentem pewnego układu gdańskiego, jeżeli tak można powiedzieć. A więc w rzeczywistości - nie chcę użyć słowa agent - ale w każdym razie wykonywał zadania wyznaczane tam właśnie, w Gdańsku.

Ale myśli pan, że to mogły być zadania wyznaczane przez Ryszarda Krauzego na przykład?

Nie chciałbym żadnych nazwisk tutaj wymieniać.

Dobrze. W takim razie inna, kolejna sprawa. Andrzej Krawczyk ma zostać kierownikiem ambasady na Słowacji. Andrzej Krawczyk to jest kandydat ministra Sikorskiego, na którego kandydaturę na ambasadora nie zgodził się prezydent Kaczyński. Czy grozi nam taka fala otwierania i powoływania nowych funkcji w ambasadach polskich na terenie całego świata?

To prawdę powiedziawszy jest zupełnie niezrozumiałe…

Co to jest za funkcja w ogóle: kierownik ambasady?

Pierwszy raz się spotykam z czymś takim. W dyplomacji istnieje funkcja i pojęcie chargé daffaires czyli osoba, która pełni obowiązki ambasadora. Natomiast ambasadorem albo się jest albo się nie jest. Albo się reprezentuje głowę państwa i jest się akredytowanym przy głowie państwa przyjmującego, albo się nie jest. Zatem to jest jakiś pomysł zupełnie nieznany dyplomacji i z całą pewnością osoba nazywana kierownikiem ambasady nie będzie ambasadorem i prerogatyw ambasadora mieć nie będzie.

Rozumiem, że chodzi tutaj o konsekwentne, mimo wszystko, wysłanie Andrzeja Krawczyka na placówkę, na Słowację. Ale chciałem zapytać, przy okazji czy da się protokół dyplomatyczny tak nagiąć, żeby kierownik ambasady mógł kraj reprezentować za granicą?

Nie, nie da się. Jeszcze raz powtarzam, albo się jest ambasadorem, albo się nim nie jest. Jeżeli ambasadora brakuje, dlatego, że wyjechał na urlop, dlatego, że został odwołany a nowy jeszcze nie przyjechał, to wtedy funkcjonuje chargé daffaires. Dyplomata najstarszy rangą, który zastępuje ambasadora. Co nie znaczy, że ma wszystkie kompetencje ambasadora. Przecież można wysłać pana Krawczyka na stanowisko radcy ambasady - to nie wymaga akceptacji pana Prezydenta – i uczynić go chargé daffaires, jeżeli nie będzie ambasadora. Jeżeli już miałbym podpowiadać ministrowi Sikorskiemu. Natomiast to zupełnie jakieś chore pomysły – kierownik ambasady.

Myśli pan, że jeżeli prezydent w przyszłości nie będzie się zgadzał na kandydatury ministra Sikorskiego to będzie to skutkowało tworzeniem właśnie takich nowych funkcji w innych ambasadach polskich na świecie?

Mam nadzieję, że nie, bo robiąc takie rzeczy pan minister Sikorski nas kompromituje. Po prostu jest to niepoważne i będą się z nas wyśmiewać wszyscy. Więc wolałbym, żeby pan minister Sikorski takich rzeczy nie robił. Z tym, że chciałbym też od razu jasno powiedzieć, co miesiąc pan Prezydent mianuje kilka osób na stanowisko ambasadorów. Kilka osób w czerwcu, kilka osób w lipcu. Kolejna nominacja miała miejsce 1 sierpnia. Ten proces przebiega zupełnie normalnie. Nie ma żadnych szczególnych zahamowań. Natomiast trudno oczekiwać, żeby osoba, która podejmuje decyzję, a więc w tym wypadku pan Prezydent, akceptował każdy wniosek, który do niego wpłynie. I dziwienie się, że czasem jakiś wniosek nie jest zaakceptowany, jest kompletnie niezrozumiałe.

Jeszcze inny temat. Dlaczego pan Prezydent upiera się przy podwyżkach dla sędziów, dodatkowych pieniądzach, których rząd, jak wydaje się, nie jest w stanie wyasygnować? Pieniądzach, którymi rząd, jak się wydaje, nie dysponuje.

Rząd nie chce, co najwyżej, tych pieniędzy wyasygnować. Rozporządzenie Prezydenta, którego nie chce kontrasygnować pan premier, dotyczy podwyżek od 1 stycznia przyszłego roku. Zostało zgłoszone z tak dużym wyprzedzeniem, żeby właśnie w budżecie na przyszły rok przewidzieć potrzebne na te podwyżki pieniądze. To, że Prezydent chce, aby wynagrodzenia sędziów zostały podwyższone – przy czym jest to podwyżka dość znacząca, bo blisko 20 proc., zatem taka już odczuwalna podwyżka – wynika z dwóch przesłanek. Po pierwsze, jeżeli chcemy by nasze sądownictwo dobrze funkcjonowało to musimy mieć dobrych sędziów. Sędziów, którzy cieszą się odpowiednim autorytetem, którzy mają, autentycznie, niezależność - również finansową, również materialną - aby mogli w sposób niezawisły wykonywać swoje funkcje.

… i nie odchodzili do innych zawodów prawniczych?

I nie odchodzili do innych zawodów prawniczych.

Ale rząd upiera się, że nie ma pieniędzy.

Ale to jest, jeszcze raz powtarzam, to jest bardzo niezrozumiała dla mnie odpowiedź. Mówimy o pieniądzach na przyszły rok. O budżecie, który dopiero jest tworzony. Co stoi na przeszkodzie, żeby w tym budżecie właśnie taką podwyżkę zaplanować? Chciałbym o jednej rzeczy powiedzieć wyraźnie…

Właśnie panie ministrze, będzie zawodowa służba wojskowa, tam są potrzebne pieniądze dla wojska. Są potrzebne pieniądze na podwyżki dla nauczycieli. Może stąd nie uda się wyasygnować dodatkowych środków dla sędziów?

Kwota, która jest potrzebna na te podwyżki, w skali budżetu jest kwotą nieznaczną. To jest rząd wielkości 400-500 mln zł w ciągu roku. Zatem z punku widzenia tak wielkich liczb, jakie występują w budżecie państwa nie jest to suma, której nie można wygospodarować. Ale chciałbym podkreślić inną rzecz. W ciągu ostatnich 10 lat wynagrodzenia sędziów, w porównaniu do średniej krajowej, zmalały, o co najmniej 1/3, a wiec wyraźnie sędziowie tracą. Tracą finansowo, w czasie, kiedy cały kraj się rozwija, kiedy wynagrodzenie w gospodarce rosną. Jest to kompletnie nieuzasadnione i Prezydent, stojący na straży Konstytucji musi na to reagować.

Panie ministrze, wczoraj, od wczorajszego poranka, przez cały dzień przetoczyła się fala dyskusji w Polsce na temat tego czy będą przyśpieszone wybory parlamentarne Polsce na wiosnę, czy nie będzie tych wyborów? PSL, w osobie jednego posła argumentował, że jeżeli Prezydent będzie jesienią wetował wszystkie ustawy, które zostaną mu przedstawione, to może tak się to skończyć. Czy pan mógłby powiedzieć, wobec których ustaw przygotowanych albo przygotowywanych przez Sejm, Prezydent ma plany weta, a które na pewno podpisze?

Chciałbym przede wszystkim powiedzieć, że śmieszy mnie histeria, jaką okazuje część polityków w sytuacji, gdy Prezydent dwa razy - nie dwadzieścia, nie dwieście – dwa razy zastosował weto, w stosunku do około 140 ustaw uchwalonych przez Sejm. W związku z tym mówienie, o tym, że to paraliżuje czyjąś pracę jest po prostu śmieszne i niepoważne. I tylko w jednym przypadku, weta nie udało się odrzucić. A więc mamy do czynienia – mówmy o faktach - ze skutecznym zawetowanie jednej ustawy. I to jest przedstawiane przez koalicję rządzącą, jako działanie, które sparaliżowało pracę. Jeżeli się nic nie robi, to się szuka jakiegoś usprawiedliwienia, szuka się sposobu, żeby z tego nicnierobienia się wytłumaczyć. No i wymyślono, że to są weta Prezydenta. Natomiast odpowiadając na pytanie, które ustawy prezydent zawetuje, a których nie zawetuje. Otóż zawetuje ustawy szkodliwe. Zawetuje ustawy, które są złe, po prostu.

Czyli?

Które, to będziemy wiedzieli po ich uchwaleniu. Pan prezydent nie przygotowuje weta, dlatego, że mu się nie podoba tytuł ustawy. I tym się różni działalność pana Prezydenta od tego, co robi koalicja rządząca w Sejmie. Prezydent analizuje już uchwaloną, gotową ustawę i jeżeli nie ma innego wyjścia, to wetuje. I na razie dwa razy tak zrobił. Natomiast koalicja rządząca, w Sejmie, odrzuca w pierwszym czytaniu, inicjatywy ustawodawcze Prezydenta. Bez analizy, bez zastanowienia się, czego dotyczy projekt, bez zasięgnięcia opinii. Po prostu, dlatego, że został zgłoszony przez Prezydenta. Mnie się wydaje, że to jest rzeczywiście problem, którym warto by się zająć. Dziwię się, ze osoby, które wypowiadają się na temat weta, jak na przykład mój przyjaciel Marek Safjan, który strasznie się oburzył tym jednym wypadkiem weta, nie dostrzegają tego, że równocześnie w Sejmie odrzuca się inicjatywy ustawodawcze Prezydenta w pierwszym czytaniu, bez zastanowienia, czego dotyczą.

Ciąg dalszy konfliktu, sporu między Pałacem Prezydenckim a Kancelarią Premiera. Panie ministrze wspominaliśmy, o tym, że będzie o zdrowiu. To teraz troszkę o zdrowiu, bo mamy nowe fakty. Posłuchajmy posła Janusza Palikota, który jakiś czas temu, jako pierwszy dał przykład i ujawnił wyniki badań swojego organizmu.

Janusz Palikot: Można, dokonując nowelizacji różnego rodzaju przepisów zobowiązać, że na przykład premier i prezydent, ewentualnie jeszcze marszałek Sejmu, są zobowiązani przedstawiać, co roku, raport na temat stanu swojego zdrowia.

Można taki przepis wprowadzić?

Myślę, że pan poseł Palikot nie takie rzeczy potrafi robić i dał temu wielokrotnie dowód.

Panie ministrze, no to tak - chociażby, dla rozładowania emocji, być może niepotrzebnych, w tej sprawie - jest pan w stanie potwierdzić, jaki jest stan zdrowia Prezydenta?

Tak i nawet mogę użyć słów, jakie zostały użyte w opinii o stanie zdrowia pana Donalda Tuska, urodzonego w kwietniu, roku 1957..

… a ma pan to przygotowane?

… ja sobie wydrukowałem. Otóż tu jest napisane: w chwili obecnej pacjent nie zgłasza dolegliwości. Ja myślę, że pan, ja, ale również pan Prezydent, w chwili obecnej nie zgłaszamy dolegliwości. Jeżeli ten raport cokolwiek komuś mówi, to gratuluję. Nie, Prezydent nie zgłasza dolegliwości.

No to, w jakim celu premier opublikował tę opinię na temat swojego stanu zdrowia?

Nie wiem, naprawdę. Ale przyznam szczerze, że jak przeczytałem, to mnie to strasznie zmartwiło. Pan premier, ma skończone 51 lat, bo tu jest jego data urodzenia. Zatem, w takim rutynowym badaniu kontrolnym, nie może się ograniczać tylko do tego, co tu jest. Na przykład mężczyzna w tym wieku powinien mieć badany gruczoł krokowy, czyli prostatę. Ja się boję, że coś jest złego z prostatą pana premiera, skoro nic tutaj na ten temat nie ma.

Tylko, że tam ogólnym wyniku tego badania, w ogólnym podsumowaniu, jednak jest stwierdzenie, że ten ogólny stan zdrowia jest dobry. Tutaj jest stwierdzenie pana profesora.

Jest takie: bez wykrywalnych objawów choroby i bardzo dobra wydolność organizmu. Natomiast z wyliczonych tutaj badań wynika, że zupełnie podstawowe badania profilaktyczne nie zostały zrobione. Badanie, jak mówię, gruczołu krokowego, ale również kolonoskopia, czyli endoskopowe badanie jelita grubego. Mężczyzna w tym wieku powinien to zrobić. Umieralność na raka jelita grubego wśród mężczyzn po 50. jest naprawdę duża.

Czy to nie jest, pańskim zdaniem, taki nacisk na Prezydenta, że skoro premier opublikował opinię na temat swojego stanu zdrowia to i prezydent też powinien to zrobić? Mimo wszystko, mimo że zapowiadał, że tego nie zrobi, z różnych powodów?

Nie, to jest czysta groteska. To jest PR i zachowanie i działanie, którego, naprawdę, w sposób poważny komentować nie da się.

Chcę pana, na koniec, zapytać o jeszcze jedną rzecz. Pamiętna rozmowa Prezydenta ministrem Sikorskim. Ten wyciek, wyciek z gabinetu, z którego wycieku nie powinno być. Prokuratura prowadzi dochodzenie w tej sprawie. Ale ponieważ, tak myślę, rozmowa odbyła się na teranie Prezydenta, w pewnym sensie, to chyba nie trudno się domyśleć skąd ten wyciek mógł być. Jak pan uważa?

Jeżeli chodzi o to, gdzie się odbyła rozmowa, to owszem w Biurze Bezpieczeństwa Narodowego…

…, że stamtąd, w takim razie?

… natomiast sądząc po treści opisanej w „Dzienniku”, to mi się wydaje najbardziej prawdopodobne i tak słyszałem również od osób uczestniczących w tej rozmowie, bo ja nie brałem w niej udziału, że autorem tego jest pan minister Sikorski.

To jest takie prawdopodobieństwo graniczące z pewnością?

Powtarzam, ja nie brałem udziału. Natomiast osoby, które brały udział tak sądzą.

To są pewne źródła, zaufane, te osoby, które brały udział?

Tak, oczywiście.

Piotr Kownacki, wiceszef Kancelarii Prezydenta był moim i Państwa gościem. Dziękuję bardzo panie ministrze.

Dziękuję bardzo.

Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.