przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| |
A | A | A
Diana Rudnik: A naszym gościem jest Piotr Kownacki z Kancelarii Prezydenta.

Piotr Kownacki: Dobry wieczór.

150 tys. złotych miał kosztować czarter samolotu, którym Prezydent poleciał i wrócił ze szczytu Unii Europejskiej – warto było?

Warto było polecieć, natomiast oczywiste jest, że nie powinno się w tym celu czarterować samolotu.

I kto zapłaci? Kancelaria Prezydenta, czy będzie obciążona Kancelaria Premiera?

Zobaczymy. Na pewno za ten czarter zapłaci Kancelaria Prezydenta dlatego, że LOT, z którego samolotu korzystaliśmy, musi mieć zapłacone za usługę.

Czy są na to jakieś specjalne środki, jakiś element, jakiś punkt w budżecie?

Nie...

Nieprzewidziane wydatki?

... tak – chyba, że taki punkt w budżecie „niespodziewane wydatki”, natomiast to jest z budżetu państwa pokrywane. I przeanalizujemy, kto za to zapłaci, bo na pewno nie ma potrzeby, żeby budżet państwa, podatnicy płacili.

Ale jakie jest inne rozwiązanie, jeśli nie Kancelaria Premiera?

To właśnie przeanalizujemy.

Nie wyklucza Pan, że to właśnie Kancelaria będzie musiała pokryć te koszty?

Wolałbym, żeby nie był to budżet państwa, bo Kancelaria Premiera to jest ten sam budżet państwa, co Kancelaria Prezydenta – co prawda inna część budżetu – ale w efekcie i tak, i tak to obciąży wszystkich podatników. Ja uważam, że tutaj odpowiedzialność – również finansową odpowiedzialność – powinny ponieść osoby, które złamały prawo...

Prywatnie? W sensie z własnej kieszeni?

...Wydaje się, że w sytuacji, jeśli ktoś dla swojego „widzimisię”, dla własnych ambicji w sposób zupełnie bezprecedensowy, łamie prawo – to nie powinni wszyscy podatnicy za to płacić.

No to kto powinien zapłacić? Pan Premier?

Temu właśnie służą analizy, żebyśmy ustalili, kto będzie za to odpowiadał, bo oczywiście, że w sensie moralnym, w sensie ludzkim to Pan Premier dlatego, że bez jego decyzji tak by się nie stało i nie nastąpiłaby odmowa wykorzystania przez Prezydenta samolotów wojskowych, jednego z samolotów wojskowych, niestety jednak często jest tak, że ktoś kto faktycznie podejmuje decyzję, chowa się za plecami swoich podwładnych i z formalnego punktu widzenia nie da się udowodnić, zawsze będzie mógł powiedzieć, że o tym nie wiedział – temu służy analiza, którą rozpoczęliśmy.

Mówi Pan, że warto było polecieć, ale komentatorzy mówią, że udział Pana Prezydenta w tych merytorycznych obradach był znikomy, w dyskusji na temat Gruzji w ogóle nie wziął udziału – a bardzo się na nią szykował.

Tak – Pan Prezydent wyjaśniał tą kwestię gruzińską na takiej zwołanej „ad hoc” konferencji prasowej na lotnisku po przylocie – to było tak, że na skutek znów bezprecedensowego działania ministra spraw zagranicznych Pana Radosław Sikorskiego, osoby towarzyszące Panu Prezydentowi nie miały wstępu do budynku, w którym toczyły się obrady. W związku z tym, żeby się z nami spotkać Pan Prezydent musiał przejść do sąsiedniego budynku, no i wtedy nieoczekiwanie rozpoczęła się dyskusja na temat Gruzji – zresztą rozpoczęła i zaraz zakończyła, bo to był bardzo krótki punkt – i w efekcie tego, pomimo, że zaraz się zerwał i udał w kierunku sali obrad, po prostu nie zdążył, zresztą podobnie jak Minister Sikorski, który też w tym czasie akurat był nieobecny na sali, nie zdążyli obaj dojść do sali – już ten punkt został zakończony.

Pomimo tego faktu Prezydent mówi o sukcesie – co najbardziej go cieszy?

Tak jak powiedział Pan Prezydent – konflikt wzniecony przez Pana Premiera i jego otoczenie mógł na obserwatorach zewnętrznych sprawiać wrażenie, że oto w Polsce nie ma jednej polityki zagranicznej, nie ma wspólnego stanowiska...

To jest tylko wrażenie?

Tak, wrażeniem jest – czy też było – że można rozgrywać w stosunkach międzynarodowych różnicę zdań pomiędzy Premierem a Prezydentem. Pan Premier nie zawahał się narazić Polski na takie niebezpieczeństwo, natomiast dzięki takiej bardzo odpowiedzialnej, niezwykle koncyliacyjnej...

No Pan Prezydent też nie ustąpił.

Tak. Tylko trudno, żeby Prezydent tylko dlatego, że Premier czuje się jego zwierzchnikiem i chciałby wobec niego wykonywać kompetencje zwierzchnika, żeby Prezydent rezygnował z wykonywania jego konstytucyjnych zadań...

No właśnie – Premier również podpiera się konstytucją.

...tak, tak...

Tłumacząc swoje decyzje.

Tutaj bardzo charakterystyczne jest to, że gdy taki spór wybuchł na początku września Pan Premier używał takich samych argumentów, zapowiadał złożenie wniosku do trybunału Konstytucyjnego, choć sam osobiście mu tłumaczyłem, że nie ma takiej możliwości...

Premier chce wrócić do tego tematu, żeby doszło do rozstrzygnięć...

...gdyby chciał to rzeczywiście zrobić, to miał na to cztery miesiące. To jest to, co charakteryzuje Pana Premiera i jego rząd. Zapowiada coś – po czym nie robi tego.

Premier mówi dziś przepraszam wszystkim tym, którzy poczuli się dotknięci tym co się działo. Prezydent także przeprosi?

Ja myślę, że Pan Premier ma za co przepraszać, dlatego że rzeczywiście wywołał konflikt, który naraził Polskę na straty. Nie wiem za co miałby przepraszać Pan Prezydent, czy za to, że wyczarterował samolot żeby tam polecieć, bo mu nie udostępniono?

Według sondaży w największym skrócie Polacy widzą tę sprawę tak, że to Prezydent dla poprawy sondaży nie ustępował a Polacy w związku z tym czują wstyd i czują złość. To nie wystarczający argument?

Myślę, że Pani Redaktor przedstawiła tutaj jeden z sondaży i swoją jego interpretację.

Rozumiem, że Prezydent nie poczuwa się do żadnej winy w całym tym konflikcie. W związku z tym, czy wybiera się na grudniowy szczyt?

Pan Prezydent wybiera się na grudniowy szczyt i ma zamiar uczestniczyć w najważniejszych zebraniach międzynarodowych, w których istotne dla Polski sprawy będą decydowane, w związku z tym wybiera się na grudniowy szczyt. Ma zamiar uczestniczyć tak jak czynił to dotychczas.

Polecą razem obaj politycy?

Zobaczymy, zobaczymy – mam nadzieję, że Pan Premier wyciągnie wreszcie jakąś naukę z tych lekcji, wrześniowej i obecnej, i że zmieni swoje postępowanie.

A jak Pan Prezydent przyjął wiadomość o włączeniu – pomimo jego sprzeciwu – Lecha Wałęsy w skład „rady mędrców”?

Pan Prezydent – co warto podkreślić – wyrażał swoją krytyczną opinię o Panu Prezydencie Wałęsie wielokrotnie, natomiast tego sprzeciwu – jak Pani za pewne wie – nie artykułował, nie formułował na szczycie Unii. Zatem to nie jest sprzeciw w tym tego słowa znaczeniu. To jest po prostu obawa – jak to Pan Prezydent sformułował – o udział Pana Prezydenta Wałęsy w tej „grupie mędrców”, który może narazić nas na konfuzję.

Nie ucieszyła go ta decyzja?

Nie.

Rozumiem, że nie będzie więcej żadnych komentarzy do tej sprawy tu, na terenie kraju. To była decyzja tam – zapadła w Brukseli. Koniec kropka.

Miejmy nadzieję, że tutaj mylimy się, że nic złego się nie stanie i że na żadne przykre konsekwencje nas to nie narazi.

A jaka będzie reakcja jeśli Premier wyciągnie rękę do zgody w sprawie nowych założeń tego podziału kompetencji, spróbujmy usiąść razem i ustalić jak to uregulować? Jak będzie odpowiedź?

Pan Prezydent za każdym razem, gdy Premier wywołuje konflikt namawia go do zgody, za każdym razem zaprasza go na rozmowy, w związku z tym oczywistym jest, że jeszcze raz gotów jest podjąć taką próbę. Natomiast to nie może być tak, że Premier będzie dokonywał własnej interpretacji Konstytucji i będzie ograniczał kompetencje Prezydenta.

Ale zdaniem Pana Prezydenta, jego otoczenia, należy zmienić Konstytucję, żeby mocniej, ostrzej rozgraniczyć i ustalić kompetencje, choćby w kwestii polityki zagranicznej, która jest takim zarzewiem i punktem zapalnym.

Ja bym ujął to w ten sposób, ale tutaj przedstawiam swoje stanowisko, bo przecież przy obecnym układzie sił w parlamencie, mówienie o zmianie Konstytucji nie jest za bardzo poważne – trudno sobie wyobrazić, żeby ten parlament przy takim układzie sił dokonał zmiany Konstytucji. Zatem mogę tylko swoje stanowisko przedstawić. Ono jest takie, że nie tyle w kwestiach prawnych widzę problem, ile w braku chęci współdziałania, w braku dobrej woli ze strony Premiera. Jakie by nie były postanowienia Konstytucji, odmowa dostarczenia informacji Prezydentowi, odmowa poinformowania go jakie stanowisko przyjmuje rząd zawsze jest karygodne i nie da się ustalić żadnymi przepisami Konstytucji.

Będzie podpis prezydencki pod Traktatem Lizbońskim?

Tak. Pan Prezydent wielokrotnie mówił i zdania nie zmienił, że Polska nie będzie tym państwem, przez które Traktat upadnie. W związku z czym, najpóźniej gdy Irlandia zmieni zdanie...

A jeśli nie?

A jeśli nie – to nie będzie o czym mówić. Jeśli nie to nie będzie tego Traktatu. Na razie Traktat jest jakby w zawieszeniu, bo wszyscy sądzą – i tak za pewne będzie – że w Irlandii będzie powtórzone referendum. Na dziś Irlandia odrzuciła ten Traktat, więc nie ma Traktatu. Nawet jeśli wszystkie pozostałe państwa, nie tylko raz ale pięć razy ratyfikują Traktat, nie będzie tego Traktatu.

Dziękuję bardzo za rozmowę. Naszym gościem był Piotr Kownacki Szef Kancelarii Prezydenta RP, dziękuję bardzo.

Dziękuję.

Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.