przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| | |
A | A | A
Wtorek, 2 marca 2010

Przemówienie prezydenta podczas drugiego posiedzenia NRR

Szanowni Państwo!

 

 

Przede wszystkim chciałem podziękować Państwu za przybycie, a także przeprosić za to, że termin posiedzenia został przesunięty z 25 lutego na 2 marca. To wynikało z tego, że 25 lutego został zaprzysiężony prezydent Ukrainy. Polska jest krajem sąsiadującym – musiałem być w Kijowie.

Kilka słów o przedmiocie naszych obrad. Nasze finanse publiczne to obok problemów służby zdrowia, ubezpieczeń społecznych i edukacji jedna z kwestii podstawowych, jeżeli idzie o przyszłość naszego kraju. Kwestią o charakterze bardzo istotnym jest także sposób funkcjonowania państwa. Jak sądzę, to również będziemy omawiać, choć oddzielne seminarium poświęcone temu zagadnieniu odbędzie się już jutro.

 

 

Jaki jest stan naszych finansów publicznych? Bardzo się cieszę, że w porównaniu z innymi krajami Europy nie jest to stan najgorszy. Cieszę się również z tego, że nasze zadłużenie jest wprawdzie wysokie, ale na średnim poziomie, jeżeli chodzi o Unię Europejską , a wziąwszy pod uwagę przeciętny poziom zadłużenia, a nie kolejność według państw, to nawet poniżej średniego. Pod koniec tego roku nasze zadłużenie powinno wynieść 54,7 procent, natomiast przeciętne zadłużenie w Unii – 66 procent.

 

 

W ostatnich latach mieliśmy do czynienia z dwoma procesami, które jakby wzajemnie się zniosły. Od roku 2005 do 2007 sytuacja finansów publicznych wyraźnie się poprawiała aż do stanu, w którym mieliśmy – nie w budżecie państwa, bo tam było 16 miliardów deficytu, ale on też gwałtownie spadał – lekką, minimalną, prawie niezauważalną nadwyżkę: 1 miliard 700 milionów. W kolejnych latach ten stan się pogarszał. Przedmiotem społecznego niepokoju – bo tak wykazują badania – jest dynamika wzrostu zadłużenia państwa w ciągu ostatnich lat, ze szczególnym uwzględnieniem przewidywań dotyczących roku 2010. Weźmy pod uwagę – choć ja jestem przekonany, że te wartości w istocie będą mniejsze – że tegoroczny deficyt budżetu państwa został zapisany na 52 miliardy złotych (podaję w zaokrągleniu); deficyt sektora finansów publicznych na 80 miliardów; do tego można jeszcze doliczyć deficyt środków unijnych: w wysokości ponad 14 miliardów złotych, choć to zależy od sposobu liczenia.

 

 

Nawet jeśli te wyniki będą lepsze – a ja głęboko w to wierzę – to i tak ta dynamika jest bardzo niepokojąca. I to jest nie tylko odczucie ekspertów, to jest także powszechne odczucie społeczne. Trzeba temu zaradzić, ale nie ma co kryć, że proces zaradzania nie jest wolny od sprzeczności. Dlatego niezmiernie się cieszę, że na tej sali zgromadziliśmy uczonych, praktyków, prezesów firm o bardzo różnej orientacji, jeśli chodzi o przekonania, bowiem sprawa, o której mówimy, wymaga dyskusji bez dogmatów. Dlaczego? Dlatego że naprawa finansów publicznych łączy się z niejedną sprzecznością. Polsce potrzebne są środki na modernizację, na utrzymanie aparatu państwowego w odpowiednim stanie. Pod tym względem w ostatnim okresie sytuacja uległa pogorszeniu. Potrzebny jest wysiłek edukacyjny, zwłaszcza jeśli chodzi o jakość edukacji, bo wskaźniki ilościowe są bardzo dobre. A to wszystko kosztuje.


Z drugiej strony rozwój przez zadłużanie jest rozwojem niebezpiecznym w długim okresie czasu. Wyrażając swoje osobiste przekonanie, chciałbym powiedzieć, że nie uważam długu publicznego za zło samo w sobie. Doświadczenia roku 2009 wykazały, że w krajach o bardzo niskim długu publicznym, na przykład na Łotwie i w Estonii, nastąpiło bardzo gwałtowne załamanie PKB. To samo dotyczy Rumunii – chociaż ona ma już wyższy dług publiczny – gdzie jak na duże państwo, ponad 20-milionowe, spadek PKB był bardzo istotny, bo w granicach ośmiu procent. On był jeszcze wyższy, jeśli chodzi o Estonię i Łotwę: 13-, 14-procentowy. A więc niski dług publiczny nie gwarantuje tego, że nie dojdzie do kryzysu. Do kryzysu może dojść i to na bardzo znaczną skalę. Ale to, co mówię, w niczym nie przekreśla faktu, że narastanie długu publicznego w szybkim tempie jest bardzo poważnym niebezpieczeństwem.

 

Chcielibyśmy kolejne spotkania poświęcić z jednej strony działaniu w ramach pewnego przedsięwzięcia intelektualnego, które zaproponował pan prof. Osiatyński, były minister finansów, na zasadzie: dochody – wydatki – koszty społeczne. Tylko w tej płaszczyźnie można mówić o racjonalnej naprawie finansów publicznych. Oczywiście poważnymi, autonomicznymi problemami są problemy służby zdrowia, a także problemy związane z ubezpieczeniami społecznymi, a szerzej – z zabezpieczeniem społecznym. Bo przecież część wydatków na cele związane z utrzymaniem osób będących na emeryturach i rentach to są świadczenia zabezpieczenia społecznego i te rodzą największą społeczną dyskusję. To są świadczenia bezskładkowe – idzie o świadczenia dla służb mundurowych przede wszystkim, ale w ogóle o system emerytalny związany z przywilejami określonych grup. Tutaj możemy mieć także do czynienia z przywilejami wynikającymi z systemu ubezpieczenia, a nie zaopatrzenia społecznego.

 

Wszystko to składa się na całość wielopłaszczyznową i niezwykle skomplikowaną. Nie ma w Polsce lepszego gremium do otwartej i pozbawionej dogmatów dyskusji. Aby tę dyskusję zacząć, bardzo dobrze byłoby, żeby rząd odpowiedzialny w Polsce za finanse publiczne przedstawił konkretne propozycje. Stąd raz jeszcze chciałem powitać Pana Ministra Finansów na naszym posiedzeniu. Uważam to za dowód tego, że powołanie Narodowej Rady Rozwoju było krokiem niezmiernie celowym.

 

Szanowni Państwo!

 

Będziemy mieli dzisiaj trzy wystąpienia wstępne. Jedno dotyczące danych – witam Panią Profesor – i dwa inne, które niecałkowicie się na siebie nakładają. Ich przedmiot nie jest dokładnie taki sam, a poglądy autorów – pana doktora Gronickiego, byłego ministra finansów, i pana profesora Żyżyńskiego – nie są dokładnie podobne. Ale o to mi właśnie chodziło, kiedy powoływałem Narodową Radę Rozwoju.

 

Dziękuję bardzo serdecznie za uwagę.

 

Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.